FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@jacobFCB Jak to mawiała moja babcia: idiotów nie siejo, ni orzą, oni sami się mnożą...
1
@FCBMati10 Dokładnie! Jestem tego samego zdania.
0
@Maciej1078 No gdyby to było takie proste...
12
Oblicze ,,madridismo”:
17 sierpnia 2011 FC Barcelona wygrała El Clasico w rewanżowym meczu Superpucharu Hiszpanii 3:2 po dwóch golach Messiego oraz jednym Iniesty i w efekcie zdobyła to trofeum. Wydarzenia boiskowe zeszły jednak na drugi plan ze względu na sytuacje z samej końcówki drugiej połowy. Marcelo brutalnie sfaulował Fabregasa przy linii autowej i wywiązała się wielka przepychanka pomiędzy niemal wszystkimi piłkarzami i członkami sztabów szkoleniowych. W efekcie czerwone kartki obejrzeli David Villa i Mesut Özil. Jednak najbardziej ordynarne było zachowanie Jose Mourinho, który podszedł do Tito Vilanovy i wsadził mu palec w oko. Tito odepchnął agresora, który ironicznie się uśmiechał a na konferencji prasowej po meczu stwierdził iż nie wie kim jest jakiś ,,Pito Vilanova”. Publiczna hiszpańska telewizja TVE zmanipulowała relację z tych wydarzeń, przedstawiając Vilanove jako prowodyra całego zdarzenia. Po kilku dniach TVE wyemitowała przeprosiny za nierzetelny materiał… o godzinie 3.00 nad ranem!
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
@Arkon Ponoć jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jednak historia futbolu nie jedno ma imie i nie jedno już widziała. Zapewne jesteś ode mnie młodszy, gdyż ja pamietam jeszcze jako dzieciak, kiedy to gdańska Lechia, świeżo upieczony zwycięzca III ligi polskiej(!), przystąpił do rywalizacji w PZP z... Juventusem Turyn! Przykładów z całego świata jest wiele...
Przeczytaj tylko z naszego podwórka: https://sport.tvp.pl/15040151/pierwszoligowiec-w-europie-nietypowa-sytuacja-zaglebia
9
Legendy rodzimego futbolu:
Dokładnie 50(!) lat temu w Białymstoku urodził się Tomasz Frankowski. ,,Franek, Franek, łowca bramek”. To jedna z najpopularniejszych przyśpiewek na polskich stadionach na przełomie XX i XXI wieku. Niski, filigranowy napastnik dysponował jednym z najlepszych nosów strzeleckich w Ekstraklasie w historii. Jako ostatni otarł się o legendarne wyniki skuteczności Ernesta Pohla i Lucjana Brychczego. Według różnych wyliczeń strzelił on 167-169 goli. W zależności od przyjętej interpretacji daje mu to: 4, 3 ex aequo z Cieślikiem lub 3. samodzielne miejsce na liście strzelców wszech czasów Ekstraklasy. Od lat 60-tych nie było więc równego mu snajpera w lidze. Mógł nawet prześcignąć Pohla i Brychczego ale w sumie aż 8 lat kariery spędził na występach zagranicznych. W najwyższej polskiej lidze osiągnął średnią 0,55 gola/mecz. W klubie 100 ostatnim zawodnikiem z lepszym wskaźnikiem od niego był Lubański(0,7). Gdyby został w Polsce przez całą karierę i legitymował się taką skutecznością, to jego dorobek wyniósłby blisko ponad 250 goli! Czterokrotnie zostawał królem strzelców Ekstraklasy. Daje mu to ex aequo pierwsze miejsce na liście zdobywców tego tytułu wszech czasów razem z Kmiecikiem i Lubańskim. Repertuar jego możliwości w polu karnym był nieograniczony. Strzelał prawą, lewą nogą, nawet głową, pomimo niezbyt imponujących warunków fizycznych. Po prostu zawsze z piłką stanowił śmiertelne zagrożenie dla rywali. Jego znakiem rozpoznawczym pozostała jednak tzw. ,,podcinka”, czyli miękkie, niezbyt wysokie i mocne przerzucenie piłki nad wybiegającym bramkarzem. Do dziś komentatorzy telewizyjni w Polsce widząc takie zagrania często mówią: ,,podcinka a’la Frankowski”. Jego popisem był szczególnie sezon 2004/05. W 26 kolejkach osiągnął on wynik aż 25 goli. Ostatnie lepsze średnie pod tym względem były dziełem Teodora Anioły, Gerarda Cieślika i Jana Liberdy pół wieku wcześniej! W całym 2004 r. w Ekstraklasie 30 razy skierował piłke do siatki przeciwników, co jest zdecydowanie najlepszym wynikiem.
Wisła Kraków wyposażona na początku dekady w strzelby w postaci Żurawskiego oraz ,,Franka” była śmiercionośną maszyną. Razem z Białą Gwiazdą na przełomie wieków zdobył 5 razy mistrzostwo Polski! Do tego dochodzą też 3 wicemistrzostwa. W żadnym z sezonów w składzie z tym napastnikiem krakowski zespół nie spadł poniżej drugiego miejsca! Do tego dochodzi też Puchar Ligi oraz 2 Puchary Polski. Pierwszy zawodnik w XXI wieku, który strzelił ponad 100 goli. Po wojażach zagranicznych Frankowski zasilił szeregi Jagiellonii Białystok, klubu ze swojego rodzinnego miasta, gdzie w 1992 r. zadebiutował w Ekstraklasie i strzelił swojego pierwszego gola. Na Podlasiu do swojej kolekcji dołożył kolejny triumf w Pucharze Polski, Superpuchar Polski oraz ostatni z czterech tytułów króla strzelców. Dzięki temu został pierwszym zawodnikiem w XXI wieku, który zdobył go w dwóch różnych zespołach. Jest też najstarszym zwycięzcą tej klasyfikacji w historii. Liczył sobie w tej chwili już prawie 37 lat! Temu lisowi pola karnego nie dość było jednak strzeleckich wyczynów. W kolejnej edycji znów seryjnie trafiał do siatek przeciwników. Ostatecznie z liczbą 15 goli miejsca ustąpił tylko młodszemu o 14 lat Rudnevsowi. Po strzeleniu swojego 168 gola i awansie na 3 miejsce w tabeli strzelców wszech czasów zaprezentował okolicznościowy trykot. Były na nim wypisane wszystkie nazwiska asystentów, którzy pomogli mu zdobyć gole. Na szczycie listy znalazł się oczywiście ,,Żuraw”, długoletni konkurent a zarazem kolega klubowy. Jest jednym z 7 piłkarzy figurujących zarówno w Klubie 100, jaka i w klubie 300. Wśród członków tego drugiego grona, liczbą zdobytych goli ustępuje wyłącznie Brychczemu. Jako drugi zawodnik w historii, po Teodorze Peterku, 20 rocznicę swego debiutu w Ekstraklasie świętował jako nadal aktywny gracz tego poziomu rozgrywkowego! W reprezentacji Polski wszyscy pamiętają Frankowskiego głównie z eliminacji zakończonych awansem do mundialu w 2006 roku. Selekcjoner Paweł Janas przekonywał się do niego opornie. Napastnik Wisły znalazł się w składzie chyba bardziej z powodu presji mediów. Trener wprowadzał go zaś początkowo na zmiany. Mimo to snajperowi nie trzeba było wielu kontaktów z piłką. Pokonał golkiperów 4 z 5 rywali w tych kwalifikacjach. Łącznie aż 7 razy wpisał się na liste strzelców, w tym zawiera się m.in. hat-trick z Azerami oraz przepiękny gol przeciwko Anglii zdobyty z woleja. W europejskiej części kwalifikacji skuteczniejsi od niego byli tylko Koller, Ibrahimović oraz Pauleta. Mimo tego Frankowski nie znalazł się w drużynie powołanej przez Janasa na mundial, co stanowiło jedno z największych zaskoczeń. Selekcjoner jednak nigdy nie zaufał mu w pełni a po wyjeździe z Polski ,,Franek” zatracił skuteczność. Ostatecznie więc nie znalazł się w składzie. Nigdy przez to nie wyjechał na wielką impreze. Ponownie głosy o powołaniu Frankowskiego odzywały się przed Euro 2012. Był wtedy w dobrej formie, w dwóch poprzednich sezonach zdobył blisko 30 goli w lidze. Franciszek Smuda postanowił go jednak zabrać tylko w roli… trenera napastników. Indywidualnie wśród jego nagród znajduje się tytuł Piłkarza Roku 2005 katowickiego ,,Sportu” oraz dwie statuetki od ,,Piłki nożnej”. Jedną wywalczył w roli Odkrycia Roku, drugą dostał jako Osobowość Roku. Kariere wyczynową zakończył w 2013 r. Obecnie mieszka w Białym stoku. Był drugim członkiem Klubu 100, który zdobył tytuł króla strzelców w dwóch różnych drużynach, po Erneście Pohlu.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
1
@Lionel_Messi10 A no jak na nowym Camp Nou to by było ekstra!
0
Ogladałem wczorajszą inauguracje Primera Division na San Mames, świetny mecz. Tylko może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego akurat w czwartek ruszyła La Liga? Bo jakoś sobie nie przypominam aby tego dnia wznawiano rozgrywki w Hiszpanii...?
0
@Lionel_Messi10 ,,w zależności od harmonogramu kwalifikacji do Mistrzostw Świata w Hiszpanii w 2026 r."? Przecież mundial w 2026 ma być rozgrywany w Kanadzie, USA i Meksyku.......!
8
Debiuty żywych legend Blaugrany:
16 sierpnia 1997 r. w barwach FC Barcelony zadebiutował Rivaldo Vitor Borba Ferreira. Miało to miejsce w meczu finałowym o Puchar Gampera wygranym przez Barçe rzutami karnymi 6:5(w regulaminowym czasie 2:2) z Sampdorią Genua. Rivaldo wykorzystał wówczas swoją ,,jedenastke” w serii rzutów karnych.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
12
Wspominamy byłych trenerów Blaugrany:
16 sierpnia 1995 r. w wieku 83 lat zmarł Serb Ljubiša Broćić. Ljubiša był trenerem FC Barcelony w sezonie 1960/61. Prowadził zespół zaledwie przez pół roku, lecz odpowiada za sprowadzenie takich legend jak Sadurni czy Fuste. Jego drużyna zaczęła sezon od 6 zwycięstw a w późniejszym okresie między innymi wyeliminowała Real Madryt z Pucharu Europy, lecz seria słabszych występów na przełomie roku poskutkowała zwolnieniem Broćicia w styczniu 1961 r. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent, Enrique Orizaola.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
Wyjątkowa legenda FC Barcelony:
16 sierpnia 1878 r. urodził się Arthur Witty Cotton, znany również jako ,,Don Arturo”. To były piłkarz, prezes klubu i biznesmen. Witty grał w składzie FC Barcelony w pierwszym finale Copa del Rey a później był prezesem klubu w latach 1903-1905. Był także odnoszącym sukcesy handlowcem a jego rodzinna firma, Witty Group, działa do dziś. Jest starszym bratem Ernesta Witty'ego. Witty był synem Fredericka Witty, brytyjskiego przedsiębiorcy, który osiadł w Barcelonie. Frederick, który należał do rodziny z Yorkshire, początkowo zamierzał wyemigrować do Argentyny, ale przyjaciele przekonali go do wyjazdu do Hiszpanii. W 1873 założył własną agencję spedycyjną pod nazwą F. Witty, nawiązując następnie kontakty biznesowe między Hiszpanią a Wielką Brytanią. Arthur i jego brat Ernest kształcili się w Merchant Taylors' School w Merseyside, gdzie sport był uważany za główną część rozwoju młodego człowieka. Podczas gdy w Merchant Taylors, Arthur grał jako napastnik w lokalnej drużynie rugby, Waterloo FC. Po powrocie do Barcelony dwaj bracia dołączyli do firmy ojca, która teraz stała się znana jako Witty Sociedad Anónima, Witty SA. Arthur i Ernest wrócili do Hiszpanii z zamiłowaniem do sportu. Bracia Witty, nie mogąc grać w rugby z powodu braku odpowiednich boisk, zaczęli organizować mecze piłki nożnej pomiędzy drużynami firmowymi złożonymi z pracowników. W 1899 Ernest został również członkiem-założycielem Real Club de Tenis Barcelona. Ernest, narodowy mistrz Hiszpanii w tenisie, grał w tenisa między innymi z Joanem Gamperem a kiedy Gamper założył FC Barcelonę w listopadzie 1899 roku, bracia Witty szybko się zaangażowali. Swoją firmę wykorzystali do sprowadzenia z Anglii piłek regulaminowych, gwizdków sędziowskich i siatek. Legenda głosi że bracia Witty sprowadzili również legendarne barwy klubowe- ,,blaugranę”, z oryginalnych kolorów używanych przez drużynę rugby Merchant Taylors. Jednak FC Basel i inne kluby, w których grał Gamper, oraz jego rodzinny kanton Zurych zostały uznane za inspirację powstania barw klubowych. Tak czy inaczej, drużyna hokejowa BaaBarians należąca do Old Merchant Taylors nosi koszulki FC Barcelony jako strój wyjazdowy w hołdzie dla Arthura Witty'ego.
8 grudnia 1899 roku klub rozegrał swój pierwszy oficjalny mecz przeciwko angielskiej selekcji na ,,Velòdrom de la Bonanova”, obecnie znanym jako ,,Turó Park”. Każda z drużyn liczyła tylko dziesięciu mężczyzn a angielska drużyna faktycznie obejmowała kilku graczy FC Barcelony, wśród nich Arthura Witty'ego. ,,English Select” wygrał mecz 1:0, a jedynego gola strzelił… Arthur Witty. W Wigilię 1899 r. Arthur Witty zadebiutował w FC Barcelonie w wygranym 3:1 meczu z FC Català. FC Barcelona była jednym z kilku klubów piłkarskich powstałych w tym czasie w mieście i wkrótce było ich wystarczająco dużo, aby zorganizować regularne zawody, jakim był Puchar Macaya. Witty był członkiem drużyny FC Barcelona, która zdobyła swoje pierwsze w historii trofeum, właśnie Copa Macaya w 1902 roku. Grał także w FC Barcelonie w 1902 roku, kiedy zostali zaproszeni do udziału w pierwszym w historii Copa del Rey. Po pokonaniu FC Madrid(późniejszego Realu Madryt) 3:1 w półfinale, przegrali w finale 2:1 z Club Bizcaya. Arthur Witty pomógł także klubowi wygrać Copa Barcelona w 1903 roku. W latach 1899-1905 Witty rozegrał 86 spotkań, strzelając 7 goli, głównie jako boczny obrońca Blaugrany. Arthur Witty został prezydentem FC Barcelony 17 września 1903 r., po wcześniejszym zasiadaniu w radzie dyrektorów. Podczas jego prezydentury klub wygrał swój pierwszy Championat de Catalunya z drużyną, w skład której weszli jego brat Ernest Witty oraz Romà Forns. Ten ostatni był jednym z kilku młodych rezerwowych graczy, których Witty wprowadził do zespołu. Do tamtej pory FC Barcelona zdobyła silną rzeszę fanów w mieście a Witty zorganizował klubowi rozgrywanie meczów u siebie na stadionie przy ulicy Muntaner. Arthur Witty zorganizował także pierwszą zagraniczną wycieczkę klubu, która zaowocowała pierwszym meczem z drużyną spoza Hiszpanii. 1 maja 1904 r. FC Barcelona pokonała wówczas Stade Olympien des Étudiants Toulousains 3:2 po golach Steinberga, Lassaleta i Romy Fornsa. Arthur Witty ustąpił ze stanowiska prezydenta w dniu 6 października 1905 r.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@Altair 44 No z tego co pamiętam i co mówili komentatorzy to raczej bezpośrednia czerwona!
0
@FcPortoFan1999 Nie no skądże! Nie byłem, tylko tak napisałem gdzie to się dokładnie odbywało...
1
@tbas Ja to widziałem jako faul, no ale ok. każdy inaczej to może widzieć. Tak czy inaczej czerwona kartka to skandal!
2
Panie i Panowie, to co oglądałem wczoraj na ,,Tarczyński Arena" to przechodzi ludzkie pojęcie. Wczorajszy mecz przebija chyba dramaturgią finał mundialu. Co ten sędzia odwalił wczoraj, to nie mam pytań. Któryś z ofensywnych graczy Śląska został sfaulowany w polu karnym a ten sędzia c**j(jak mawia mój sąsiad) wpieprzył mu bezpośrednią czerwoną kartke za symulowanie faulu! Na kurwa(!) jak tu nie przeklinać!
W życiu nie widziałem czerwonej kartki za symulowanie faulu...
11
Hokejowy wynik z Wartą:
15 sierpnia 1937 r. Ruch Hajduki Wielkie podejmował Warte Poznań w 10 kolejce pierwszej ligi Polski. Gospodarze zagrali w identycznym składzie jak w poprzednim derbowym meczu a AKS-em. W ataku ponownie pojawił się Wiechoczek, na tyle jeszcze nieznany że przez niektóre gazety nazwany został Piechoczkiem. W bramce swój drugi ligowy mecz rozegrał legendarny Walter Brom, który, choć zdarzały mu się pewne błędy, został oceniony bardzo pozytywnie. Pierwsza połowa mogła co bardziej nerwowych kibiców Ruchu kosztować wiele zdrowia. Już w 2, 3 lub 5 minucie(brak dokładnych danych) poznaniacy wyszli na prowadzenie, około 5 minut później Peterek wyrównał w swoim stylu, czyli główką. Po około 5 kolejnych minutach goście znów znaleźli się na prowadzeniu. Tym razem na odpowiedź Ruchu i wyrównanie należało poczekać mniej więcej 2 minuty dłużej. Kilka świetnych dryblingów ,,Ezegio” nie przyniosło skutków, gdyż piłka przelatywała nad poprzeczką. W końcu Wilimowski po podaniu Wodarza pięknym strzałem wyrównał stan gry. Tym razem gospodarze nie pozwolili już gościom wrócić na prowadzenie. Ruch poszedł za ciosem i w okolicach 25 minuty Peterek trafił na 3:2. Ruch nie odpuszczał a efektem był gol samobójczy, który po dośrodkowaniu Kubisza strzelił sam sobie niefortunnym piąstkowaniem bramkarz Warty Fontowicz. Przed przerwą Warta trafiła trzeci raz i pierwsza odsłona zakończyła się więc prowadzeniem Ruchu 4:3. Na drugą połowe ,,Warciarze” wyszli zmobilizowani zdobyciem gola kontaktowego i początkowo spychali Ruch do defensywy, jednak to szybko się zmieniło i inicjatywa przeszła z powrotem na ,,Niebieskich”, czego efektem były dwa kolejne trafienia na ich koncie. Według większości gazet łupem bramkowym podzielili się Kubisz i Wodarz. Ostateczny wynik 6:3 dla Ruchu. Zwycięstwo w meczu z Wartą pozwoliło Ruchowi zbliżyć się do prowadzącego w tabeli AKS-u na 5 punktów. Ruch miał jednak jeden mecz więcej do rozegrania, więc szanse na obrone mistrzowskiego tytułu były nadal realne. Ciekawe czy w meczu z Wartą obowiązywały już nowe przepisy? 15 sierpnia wchodziły w życie uchwalone wcześniej zasady, m.in. nakazujące bramkarzowi przy obronie rzutu karnego trwanie na linii bramkowej aż do oddania strzału oraz nakazano wytyczyć charakterystyczny półokrąg o promieniu 9,15 metra od punktu, z którego oddaje się rzut karny a którego nie mogli przekroczyć gracze przed uderzeniem piłki.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
@lntrowertyk No akurat w tym słynnym dwumeczu, gdzie skrzywdził nas Pierluigi Collina to rzeczywiście defensywa mocno kulała ale rok później było już ok.
1
@FcPortoFan1999 Dokładnie tak!
10
Premierowe starcie w Pucharze Liptona:
O Puchar Liptona rywalizowały tylko dwie drużyny a mianowicie reprezentacje Argentyny i Urugwaju. W ramach walki o to trofeum stanęły naprzeciwko siebie 29 razy. Na początek warto przedstawić postać sir Thomasa Liptona. Wiele osób na pewno kojarzy to nazwisko z herbatą. Takie skojarzenia są właściwe. Lipton był brytyjskim przedsiębiorcą. Stał się milionerem, kupił plantacje herbaty w Sri Lance i prężnie działał w branży herbacianej. Stworzył słynną markę Lipton. Wprowadził wiele innowacji, jak choćby używanie specjalnych pojemników, dzięki którym herbata zachowywała świeżość. W 1905 roku Lipton zainicjował wspomnianą rywalizację między Argentyną a Urugwajem. Były to wówczas najmocniejsze piłkarsko kraje Ameryki Południowej. Brazylia dopiero później miała osiągnąć wielkość. Wpływy z meczów przekazywane były na cele charytatywne. Początkowo mecze rozgrywane były co roku, na zmianę w Buenos Aires i Montevideo. W pierwszej edycji(15.08.1905) w Buenos Aires padł bezbramkowy remis, co sprawiło, że trofeum powędrowało do piłkarzy z Urugwaju. Zasady były bowiem takie, że w przypadku remisu, puchar przyznawany był drużynie gości. Puchar Liptona zaczął cieszyć się w obu krajach dużą popularnością, który w latach 20-tych został zatrzymany przez rozwijające się mistrzostwa Copa America. Do tradycyjnych spotkań nie dochodziło już regularnie. Z czasem były one organizowane coraz rzadziej. Od 1937 do 1976 roku rozegrano tylko osiem meczów. Później rywalizację o trofeum stoczono tylko raz, w 1992 roku. Podobnie jak w premierowej potyczce, tak i w ostatniej nie padły gole. Puchar trafił jednak w ręce Argentyńczyków, gdyż tym razem to oni wystąpili w roli gości. Trofeum ogólnie padło ich łupem siedemnaście razy. Urugwajczycy wygrywali dwunastokrotnie. Obecnie mało kto pamięta o Pucharze Liptona. Teraz kibiców w Ameryce Południowej rozgrzewają rozgrywki Copa America, gdzie o prymat walczą wszystkie drużyny zrzeszone w CONMEBOL.
@Sysia11
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
0
@JohnnySilverhand Cały czas? No jakoś sobie nie przypominam, chyba że przed 2004 r.?
3
@lntrowertyk Owszem, tyle że wówczas poza wspomnianym Oleguerem nie było takich nieudaczników jak Sergi Roberto czy Ferran Torres, zresztą Raphinia też nie wiele lepszy...
Puyol trzymał za morde całą defensywe, Xavi rozprowadzał jak profesor a gole strzelał Eto'o z Ronaldinho...
10
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
15 sierpnia 1919 r. w Poznaniu urodził się Edmund Białas, drugi członek poznańskiego tercetu ABC. Grał na środku ataku ale wiedział, że prawdziwym liderem ofensywy jest Teodor Anioła. Ustępował mu w umiejętnościach strzeleckich, ale przewyższał zmysłem taktycznym. Pochodził z rodziny o tradycjach kolejarskich i pisarskich. Od dziecka wiedział, że chce grać w Lechu. Treningi zaczął w 1931 r., a cztery lata później jako niespełna 16-latek zadebiutował w barwach zespołu KPW – Liga Dębiec (pod taką nazwą występował wówczas klub, który po wojnie stanie się znany jako Lech). Swoje pierwsze trafienie zaliczył w tym samym roku w pojedynku z Ostrovią. Jeszcze przed wojną zaliczano go do czołowych snajperów w Wielkopolsce, co zaowocowało włączeniem do reprezentacji Poznania. Latem 1939 r. został powołany przez Józefa Kałużę na mające się odbyć we wrześniu wyjazdowe spotkania z Bułgarią i z Jugosławią. Jest kolejnym przedstawicielem pokolenia, któremu wojna zabrała najlepsze lata sportowej kariery. W czasie okupacji Białasów wysiedlono do Ostrowca Świętokrzyskiego. Stamtąd Edmund przedostał się do wuja Derezińskiego do Rzeszowa. W mieście istniał niemiecki klub, któremu brakowało rywali do meczów sparingowych. Naczelnik powiatu zezwolił w drodze wyjątku na zorganizowanie spotkania z Polakami. Polacy oczywiście wygrali 2:0, ale narazili się tym samym na represje okupanta i musieli uciekać. Białas trafił aż do Przemyśla, skąd tuż po wojnie wrócił do Poznania, gdzie pomagał swojemu klubowi stanąć na nogi w trudnej, powojennej rzeczywistości. Był pierwszym lechitą, który zagrał w reprezentacji. Koszulkę z białym orłem po raz pierwszy założył 4 kwietnia 1948 r. w wyjazdowym meczu z Bułgarią (1:1). Nigdy nie opuścił Lecha. Po zakończeniu kariery w 1951 r. został instruktorem i był wierny klubowym barwom praktycznie aż do śmierci. Kilkukrotnie przejmował jako trener pierwszy zespół. Do niego należy klubowy rekord meczów bez porażki (61 meczów od listopada 1969 do listopada 1971). Zawsze życzliwy dla innych ludzi, świetnie grał na akordeonie.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
1
@Kubsoleon Jeśli jesteś nieskuteczny to zwyczajnie jesteś gorszy. Skuteczność to podstawa w piłce nożnej...
10
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
15 sierpnia 1914 r. w Świętochłowicach urodził się Hubert Gad. Piłką zaczął interesować się jako nastolatek. Kiedy dołączył do zespołu Śląska Świętochłowice, miał 14 lat. Szybko dał się poznać jako skuteczny napastnik. W dużej mierze dzięki jego golom zespół zdołał wrócić do elity. W 1935 r. zajęli piąte miejsce a Gad z 14 golami w 19 meczach uplasował się w czołówce klasyfikacji strzelców. Również rok później był czołowym strzelcem drużyny, ale zespół zajął dziewiąte miejsce w tabeli i pożegnał się z ekstraklasą. Umiejętności Gada zostały jednak zauważone już wcześniej i 16 lutego 1936 r. pierwszy raz zagrał w reprezentacji. Polacy wygrali na wyjeździe z Belgią 2:0 a Gad strzelił drugiego gola w tym spotkaniu w 76. minucie. W sierpniu był członkiem kadry olimpijskiej na igrzyskach w Berlinie, w której zajął miejsce zdyskwalifikowanego Ernesta Wilimowskiego. To Gad był pierwszym strzelcem gola dla Polski na dużej imprezie a mianowicie na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. W inauguracyjnym meczu z amatorską drużyną Węgier strzelił pierwsze dwa gole a kolejne dwa trafienia dorzucił w meczach z Wielka Brytanią i Austrią. Z kadrą pożegnał się w 1937 r. meczem z Łotwą (wygrana 2:1). Był wspaniałym, bardzo utalentowanym zawodnikiem. Zginął tragicznie w wieku 25 lat. Chcąc się orzeźwić przed pracą, którą zaczynał o szóstej, postanowił się wykąpać w stawie koło szybu Oskar. Mimo towarzystwa czterech kolegów utonął, prawdopodobnie doznając zawału serca. Pochowano go w stroju olimpijskim. W Reprezentacji rozegrał 6 meczów, strzelając 5 goli.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
0
@KamQiX No może nie gorszą ale na tą chwile moim skromnym zdaniem ,,Obywatele" na pewno nie są lepsi, co najwyżej na tym samym poziomie...
1
@dv7wisnia Może i nie tak straszny, jednak na te chwile są poza zasięgiem każdej drużyny klubowej a co będzie później? Bóg raczy wiedzieć...
13
Zapomniane postacie Blaugrany:
15 sierpnia 1909 r. urodził się Francesc Mitjans Miro, architekt Estadio Nou Camp. Francesc był kuzynem ówczesnego prezydenta FC Barcelony Miro-Sansa, który powierzył jemu i Josepowi Soterasowi Mauriemu projekt nowego stadionu. W 2005 r. w wywiadzie dla dziennika ,,El Mundo Deportivo” wyraził swój sprzeciw wobec planów powiększenia Camp Nou mówiąc że ,,będzie to oznaczać odsunięcie widzów od murawy i pogorszenie widoczności”. Mitjans nigdy nie był na stadionie aby zobaczyć Kubale, gdyż nie interesował się sportem. Zmarł w wieku 97 lat, na rok przed 50-tą rocznicą powstania Camp Nou.
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
Ojciec nazywa się Mounir Nasraoui a jego syn Lamine Yamal? Groch z kapustą! To tak jakby dwie obce osoby...
0
@Pawel13sz Ferrana Torresa? Jeszcze tylko tego patałacha brakuje....