FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
8
@FCBparasiempre
W roku 1966 Anglia zorganizowała mistrzostwa świata i zajęła w nich pierwsze miejsce. Tyle że w okolicznościach nieco podejrzanych. Po stagnacji w latach 50-tych następna dekada zaczęła się dla angielskiego futbolu od zmian, które wreszcie potwierdziły jego pozycję. Do tej pory wszyscy wiedzieli że Anglia jest potęgą tyle że była to wielkość papierowa. Wynikała z tradycji i pierwszeństwa w budowie futbolu, jednak nie potwierdzały jej wyniki a nie reprezentacji, angielskich drużyn w rozgrywkach europejskich. Po od roku 1960 można już jednak wymieniać konkretne fakty świadczące o zmianie podejścia do szkolenia, otwarciu się na świat i rosnącej sile klubów. Rok 1960. Pod wpływem szoku spowodowanego poziomem i sposobem gry Realu w finale rozgrywek o Puchar Mistrzów w Glasgow, w Lilleshall powstała szkoła trenerska pod egidą federacji. Walter Winterbottom zmienił ustawienie angielskiej reprezentacji z tradycyjnego WM na brazylijskiej 4-2-4. Związek Zawodowy piłkarzy angielskich kierowany przez gracza Fulham Jimmiego Hilla wywalczył zniesienie przepisów nazywanych potocznie niewolnictwem. Od tej pory piłkarzy mieli większe prawa w rozmowach z klubami w sprawie transferów. Zniesiono też górną stawkę tygodniową, jaką może otrzymać gracz, wynoszącą 20 funtów. Rok 1961. Pierwsi angielscy zawodowcy podpisali kontrakty z klubami Serie A. Hitchens przeszedł z Aston Villa do Interu, Jimmy Graves z Chelsea do AC Milan, Denis Law z Manchesteru City do Torino i Joe Baker z Hibernians tamże. Hitchens i Graves byli reprezentantami Anglii, Law Szkocji a Baker zrobił karierę w Arsenalu. We Włoszech nie powiodło się żadnemu. Po roku wrócili do domu w Anglii prezydentem FIFA zostaje sir Stanley Rose sekretarz federacji angielskiej, były sędzią międzynarodowy. Zastępuje Artura Drewry’rego, również Anglika. Rok 1962. Anglia odpadła w ćwierćfinale mistrzostw świata po porażce z Brazylią. Walter Winter Bottom prowadził reprezentację na czterech mundialach, z każdego wracał przegrany ale zwolniono go dopiero teraz po 16 latach pracy z kadrą. 131 piłkarzy grających w tym czasie złożyło się na kilka szklaneczek do whisky, które wręczono odchodzącemu trenerowi na pamiątkę. Jego miejsce zajął dawnej reprezentacyjny obrońca, 43-letni Alf Ramsey. Rok wcześniej był najpopularniejszym menadżerem na Wyspach Brytyjskich. Zdobył tytuł mistrza z prowincjonalnym klubem Ipswitch Town kończąc tym sukcesem 8 lat pracy, w czasie których przeprowadził drużynę z III ligi na szczyt. Rok 1963. Tottenham Hotspur jako pierwszy angielski zespół zdobywa jedno z trzech najważniejszych europejskich trofeów klubowych czyli puchar zdobywców pucharów. W finale pokonuje Atletico Madryt 5.1. Dwa gole Strzela Jimmy Graves, który nie sprawdził się w Milanie. Jesienią w ramach obchodów stulecia powstania angielskiego związku piłkarskiego na Wembley odbywa się mecz Anglia reszta świata, gromadzący największe gwiazdy futbolu: Lwa Jaszyna, Alfredo Di Stefano, Eusebio, Puskas, Francisco Gento i wielu innych. Anglia wygrywa 2:1 a zwycięskiego gola zdobywa Graves w ostatniej minucie, 100 000 widzów wiwatuje a Anglia znów jest wielka. Rok 1964. Reprezentacja pokonuje na Wembley Urugwaj 2:1, Portugalię w Lizbonie 4:3, Stany Zjednoczone na ich terenie 10:0(!) ale przegrywa też z Brazylią na Maracanie 1:5 i z Argentyną 0:1. Rok 1965. Na mecz z okazji zakończenia kariery przez 50-letniego Stanleya Matthewsa przyjeżdżają do Stoke znowu najsłynniejsi piłkarze świata. Na Wembley finał rozgrywek o puchar zdobywców pucharów, gdzie West Ham zwycięża 2:0 TSV 1860 Munchen. W angielskiej drużynie grają między innymi: Bobby Moore, Martin Peters i Jeff Hearts. Jak pisał Bobby Moore w swojej książce ,, nowoczesna piłka nożna", West Ham był pierwszym angielskim zespołem, który zastosował system 4-2-4. Menadżerem West Ham United był Ron Greenwood. Rok 1966. Bo niezwykle ekscytującym finale rozgrywek o Puchar Zdobywców pucharów Liverpool przegrywa po dogrywce z Borussią Dortmund 1:2. W obydwu drużynach wystąpili reprezentanci swoich krajów, którzy 3 miesiące Później zmierzą się jeszcze raz, w finale Mistrzostw Świata: Hans Tilkowski, Sygfried Held i Lotar Emmerich z Borussi oraz Roger Hunt z Liverpoolu.
Wszystkie te wydarzenia potwierdzały Anglików w przekonaniu o swojej wielkości. Od kiedy w roku 1960 FIFA przyznała Anglii prawo organizacji mistrzostw świata (biorąc Zresztą pod uwagę nie zaprzeczalne zasługi W ciągu 100 lat działalności Fa), wszyscy tam czekali z nadzieją na finały stanowczo zbyt długo. Powierzenie Alfowi Ramseyowi funkcji szefa kadry wiązało się ze zmianami jak na konserwatywną Anglię niemal rewolucyjnymi. Przede wszystkim Ramzes stanowił przeciwieństwo swojego poprzednika. Winterbottom był wykształcony, kulturalny, komunikatywny i pełen uroku. Takim zapamiętali go współpracownicy. Problem w tym że jego poglądy na futbol nie przystawały do zmieniającej się rzeczywistości. Był też inny problem, o którym wspominał Boby Charlton: ,, Winterbottom był sympatyczny, dużo do nas mówił ale niewiele z tego rozumieliśmy, gdyż rozmawialiśmy innymi językami". Angielskich piłkarzy tamtych lat (w dzisiejszych zresztą też) trudno byłoby zaliczyć, z nielicznymi wyjątkami, do kategorii intelektualistów. Im potrzebny był ktoś na ich miarę. Winterbottom nie mógł im zaimponować sukcesami sportowymi, gdyż ledwie liznął prawdziwego futbolu. Ramsey to przy nim gwiazda. W roku 1949 Tottenham kupił go z Southampton za 21 tysięcy funtów, najwyższą kwotę, jaką zapłacono w Anglii za obrońcę. Rozegrał 32 mecze w reprezentacji, był na Mistrzostwach Świata, perfekcyjnie wykonywał rzuty karne a że brał udział w niechlubnych meczach z USA i Węgrami? kto by to pamiętał. Znał boisko od podszewki a 8 lat pracy managera w Ipswitch pozwoliło mu poznać piłkę z drugiej strony. Można więc przyjąć że fa wybrała właściwego człowieka. Atutem Ramsaya stało się też jego pochodzenie. Dość biedna rodzina mieszkała w Dagnham pod Londynem. Ojciec handlował warzywami a syn marzył o pójściu w jego ślady. Odrzucił nawet ofertę pracy w zakładach Forda, gdyż stragan był dla niego ważniejszy ale gra w piłkę w Portmont i powołanie do wojska po wybuchu wojny zmieniły nieco jego podejście do życia. To w połączeniu z późniejszą karierą zawodowca sprawiło że kiedy Ramsay wszedł pierwszy raz do szatni w roli trenera reprezentacji, czuł się tam jak u siebie. Miał świetny kontakt z piłkarzami, mimo że niewiele mówił ale jak już się odezwał to ich językiem. Mało gramatycznym, z błędami, w gwarze boiska. Stał się jednym z nich. Nie lubił dziennikarzy, którzy robili do siebie oko słysząc język angielski trenera ale zawsze miał im do powiedzenia coś takiego, na co czekali. Na jednej z pierwszej konferencji prasowych po objęciu stanowiska znienacka wypalił: ,, wierzę że Anglia może zostać mistrzem świata". Powiedział to, na co wszyscy czekali, chociaż do finałów pozostawały jeszcze trzy lata kropkę podobno sam głęboko w to wierzył ale też znał angielski futbol jak mało kto i trzeba przyznać że ten niezbyt gruntownie wykształcony człowiek myślał kategoriami profesora Akademii w Lille Scholl. Jako menedżer reprezentacji miał możliwości dokonywania zmian, na które zwracam uwagę, kiedy opiekował się Ipswitch. Do czasu objęcia posady przez Ramseya reprezentacją Anglii powoływała komisja selekcyjna, złożona z ,, leśnych dziadków", zajmujących najcieplejsze fotele w siedzibie federacji na Lancaster Gate 22. Winterbottom nie miał na to większego wpływu. Musiał pracować z tymi, których wybrali jego przełożeni. Ramsay zerwał z tą praktyką. ,, Będę trenował tych, których sam wybiorę, ponieważ wiem, jakich zawodników potrzebuję i jacy mogą zdobyć puchar świata"- powiedział podczas zebrania federacji. Starsi panowie coś tam pochrząkali ale specjalnie nie protestowali. Anglia za dużo przegrywała przy ich udziale a poza tym praca polubiła naturszczyka Ramseya. On rzeczywiście wiedział czego chce. Postanowił że reprezentacja Anglii będzie grała systemem 4-3-3, czyli takim, w jakim Brazylia zdobyła swój drugi tytuł mistrza świata. Ponieważ sam był obrońcą i zebrał doświadczenia z Ipswitch, budowę rozpoczął od linii defensywy.
Szybko wybrał bramkarza Gordona Banksa z Leicester. Trafił idealnie, gdyż bank nie tylko ze względu na mundial uważany jest za najlepszego bramkarza w historii reprezentacji trzech Lwów. Pisana o nim ,, Banks of England", co oznaczało że drużyna jest w tak dobrych rękach jak pieniądze w tym banku. Ramzes wiedział że na środku obrony zagra Bobby Moore, charyzmatyczny kapitan West Ham, obecny w reprezentacji od mundialu w Chile ale trener trzymał piłkarzy na krótkiej smyczy, nikomu nie mówiąc że może być pewne miejsce w drużynie. Nawet najlepszym. Kiedy więc przed meczem z Finlandią w Helsinkach Moore zaczął wkładać swoją, jak mu się wydawało koszulkę z numerem 6, Ramsey powiedział: ,, a ty Bobi co robisz? Znasz już skład mimo że go jeszcze nie podałem? Dzisiaj z numerem 6 zagra Norman". Moore napisał kilka lat później że ta pokazówka Ramsaya wywarła spore wrażenie na drużynie. Zawodnicy uświadomili sobie że nikt nie może być pewnym miejsca a nie liczyć na sympatię trenera. Nawet w przypadku Moora zagrożenie straty miejsca było realne. Na środku obrony mogła bowiem zagrać parę z Leeds: John Charlton- Norman Hunter i właśnie to miał na myśli trener w szatni. Bobby Moore to instytucja. Przyszedł na świat w londyńskiej dzielnicy Barking w kwietniu 1941 roku, kiedy na Londyn spadały niemieckie bomby. Za kadencji Ramseya rozegrał 100 meczów w reprezentacji, z czego aż 90 w roli kapitana. Nic dziwnego że to on stał się symbolem sukcesu, gdyż jako kapitan odbierał puchar Rimeta z rąk królowej i jego zdjęcie ukazały się na pierwszych stronach gazet sportowych całego świata. Jego kariera trwała jeszcze prawie 9 lat. Początkiem końca stał się poważny błąd, po którym piłkę zabrał mu Włodzimierz Lubański i strzelił zwycięskiego gola dla Polski. Moore debiutował w kadrze w wieku 21 lat, jego partner ze środka obrony- Jackie Charlton miał w dniu debiutu 30. Chciał iść w ślady swojego ojca, Górnika z Ashington ale po pierwszym dniu pracy na przodku zrezygnował. Pomyślał więc o wstąpieniu do Policji. To był bardzo wysoki, misiowaty mężczyzna, nie robiący wrażenia czynnego sportowca. Kopał jednak piłkę na ulicach z jakimiś dzieciakami i w takiej sytuacji zobaczyli go skauci Leeds United. Zastukali więc do drzwi jego domu, otworzyła im matka, pani Cissie, która niedługo stanie się znana w środowisku piłkarskim Anglii z powodu swojej obecności na meczach i głośno wypowiadanych uwag a jako siostra słynnego napastnika Newcastle i reprezentacji Jackie Milbourne miała do tego pewne prawa. Kiedy więc otworzyła drzwi i dowiedziała się że starszym synem interesuje się Leeds United roześmiała się w głos: ,, panowie, przecież to jest antytalent. Bobi to jest gracz ale John? Odejdźcie w pokoju". No i myliła się. Późno bo późno ale Jackie Chan zrobił karierę. Najpierw piłkarską, potem trenerską aż w końcu jako opiekun reprezentacji Irlandii. Prawy obrońca Blackpool Jimmy Armfield, człowiek, który 15 razy wyprowadzał na boisko reprezentację jako kapitan i mógł w naturalny sposób zakończyć karierę na Wembley, został odsunięty od kadry na pół roku przed finałami. Popełnił jeden poważny błąd w meczu towarzyskim ze Szkocją i to wystarczyło żeby Ramsay stracił do niego zaufanie. Zabrał go wprawdzie za zasługi na mundial ale nie wpuścił na boisko. Wziął na jego miejsce George'a Cohena z Fulham, chuchał na niego i dmuchał, gdyż wiedział że to jest obrońca jakiego potrzebuje. Kiedy kilka tygodni przed finałami Cohen odniósł kontuzję, Ramsay powiedział działaczem federacji: zróbcie co chcecie, Ja go muszę mieć zdrowego. Piłkarzem zajęli się więc najwięksi specjaliści a rehabilitację przechodził na Majorce. To było w tamtych czasach niezwykłe. Idę trenera było stworzenie reprezentacji złożonej z 11 równorzędnych zawodników (w dalszym ciągu przepisy nie dopuszczały zmian w czasie gry) ale z kręgosłupem zaczynającym się od bramkarza a kończącym na środkowy napastniku a więc Gordon Banks w bramce, przed nim Bobby Moore, na środku pomocy Bobi Charlton a w napadzie Jimmy Graves. Takie były plany, turniej niewiele je zmienił. O tym, co dzieje się na boisku w największym stopniu decydował Bobby Charlton. O takich jak on widownia mówi: ,, król środka pola". Początkowo Charlton grał na innej pozycji. Skauci Manchester United wypatrzyli go w Ashington, niewielkim górniczym miasteczku nad Morzem Północnym. Boiskami były tam uliczki obrośnięte jednakowymi, szarymi domami tych, którzy wstają do pracy O 4:00 rano. Bobby był na nich najlepszy, najszybszy i strzelał najwięcej goli. Miał 16 lat kiedy Manchester United podpisywał z nim zawodowy kontrakt, ze świadomością że kupuje z dolnego napastnika. Fakt że wujkiem Bobiego jest słynny Jackie Milbourne stanowił jedynie ciekawostkę. Wkrótce jednak o wujku przestano wspominać ponieważ Bobby okazał się znacznie lepszy. Kiedy rok po katastrofie w Monachium strzelił 29 goli w 38 meczach ligowych nazwano go ,, zabójcą pola karnego" ale kiedy w roku 1963 Anglia grała na Wembley mecz Zresztą świata, Charlton wystąpił na lewym skrzydle i z tą pozycją na boisku przez kilka lat go kojarzono. Tyle że w miarę upływu czasu i nabierania doświadczeń Charlton wyrastał ponad partnerów i pozycję lewoskrzydłowego ograniczała jego możliwości. On to czuł, Mat Busby trener Manchester United. Przeszedł więc taką samą drogę jak inny genialny piłkarz, na którym się wzorował a mianowicie Alfredo di Stefano. Grali zresztą z tym samym numerem 9, mimo że nie byli klasycznymi środkowymi napastnikami. W latach 60 nie było w Anglii lepszego rozgrywającego, z czego i Alf Ramsey zdawał sobie sprawę. Bobi Charlton stał się więc architektem Zwycięstwa reprezentacji w roku 1966 i nic dziwnego że przyznano mu wtedy złotą piłkę. Charlton ustanowił rekord rozegranych meczów dla Manchesteru (758 i 249 goli), który pobił dopiero Ryan gix ponad 40 lat później. Nikt natomiast nie pobił rekordu 49 goli zdobytych dla reprezentacji Anglii. Gary linker po strzeleniu 48 i rezygnacji z gry w kadrze powiedział: ,, dobrze się stało że rekord pozostał przy Bobbym. Nikt poza nim na to nie zasłużył". Każdy kto spotkał się z Bobby Charletonem na boisku lub poza nim podkreśla jego uczciwość i zachowanie godne dżentelmena. Nigdy sędzia nie usunął go z boiska, chyba mało kto może powiedzieć że Bobi wyrządził mu jakąś krzywdę. Bobi Charlton jest pierwszym piłkarzem od czasów Stanleya Mathaweusa, który otrzymał z rąk królowej tytuł szlachecki. Wciąż, teraz już w roli jednego z dyrektorów, służy swojemu klubowi. Najwierniejszym dworzaninem Charltona był partner z Manchesteru United Nobby Styles. To on stworzył typ zawodnika robiącego znacznie więcej niż tylko odbieranie piłki przeciwnikom daleko od bramki żeby mniej pracy mieli obrońcy. Styles miał bogaty repertuar rozmaitych sztuczek, odbierających ochotę do gry. Pluł, szczypał, dogadywał. Przy rzutach wolnych próbował zdjąć rywalowi spodenki a przy rożnych stawał mu na nodze nie byli w stanie tego rodzaju faulu zauważyć. Widzieli tylko reakcję poszkodowanych, więc ich karali a Styles robił swoje. Jego warunki zewnętrzne nie predestynowały go do roli amantów. Był stosunkowo niski, wcześnie zaczął łysieć. Przed wyjściem na boisko wyjmował sztuczną szczękę, okulary w grubej oprawie zamieniał na szkła kontaktowe. W dzieciństwie wpadł w Manchesterze pod autobus, co szczęśliwie zakończyło się tylko wadą wzroku. Grał z opuszczonymi getrami żeby przeciwnicy widzieli że nie używa ochraniaczy na piszczele, gdyż nikogo się nie boi. Idealny facet do czarnej roboty. Zgodnie z planem Ramseya akcje miał wykańczać środkowy napastnik Jimmy Graves z Tottenhamu. Jeden z najlepszych strzelców w dziejach ligi angielskiej. Wystąpił on w trzech meczach grupowych, nie zdobył jednak żadnego gola. W ostatnim z Francją doznał kontuzji i już na boisko nie wrócił. Miało się okazać że było to szczęśliwe zrządzenie losu. Jego zmiennik Geoff Hurts został bohaterem Anglii.
6
Sprawiedliwość dziejowa(prosze przeczytać w odpowiedzi na mój komentarz):
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
2
@FcPortoFan1999 No mają podobną historie ale z tą zasadniczą różnicą że oni przez co najmniej pół wieku byli w ścisłej czołówce światowej w porównaniu z nami. Poza tym zostali okradzeni z mistrzostwa świata w Szwajcarii przez przeklętych szwabów, o czym już nie raz wspominałem...
12
Madziarzy rządzili już przed wojną:
30 lipca 1939 r. w derbach Budapesztu Ujpest zremisował z Ferencvarosem 2:2 w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. W pierwszym meczu, tydzień wcześniej Ferencvaros poległ na własnym stadionie aż 1:4, m.in. po dwóch golach legendarnego Gyuly Zsengellera. W rezultacie Ujpest w ostatniej edycji turnieju o Puchar Mitropa, triumfował po raz pierwszy(i ostatni) w tych rozgrywkach. W ostatniej, bowiem wybuch II Wojny Światowej przerwał turniej pod tą nazwą. Po wojnie był kontynuowany pod nazwą Zentropa Cup ale to już inna historia. O pierwszym meczu w historii Pucharu Mitropa napisze 14 sierpnia.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
10
Żywe legendy argentyńskiego futbolu:
30 lipca 1957 r. urodził się Nery Alberto Pumpido, były argentyński bramkarz oraz trener. Karierę piłkarską rozpoczął w Unión de Santa Fe w 1976. Od 1981 do 1983 grał w Vélez Sársfield a następnie przeniósł się do Club Atlético River Plate, któremu pomógł wygrać ich pierwszy tytuły mistrzowskie, argentyńską Primera División i Copa Libertadores. Od 1988 do 1990 Pumpido grał w Realu Betis a w 1991 wrócił do Argentyny, aby spędzić swój ostatni sezon w Unión de Santa Fe, po czym przeszedł na emeryturę. Od swojego międzynarodowego debiutu w meczu z Paragwajem w 1993 r. Pumpido reprezentował argentyńską drużynę narodową do 1990 r. Pomógł drużynie zdobyć Puchar Świata w 1986 r. a podczas Mistrzostw Świata w 1990 r. złamał nogę, przez co przez osiem miesięcy pozostawał poza piłką nożną. Od 1991 do 2001 był dyrektorem Unión de Santa Fe a następnie objął kierownictwo Olimpii Asuncion. Następnie kierował Tigres de la UANL w Meksyku i Newell's Old Boys. Pumpido miał dwa krótkie okresy w Tiburones Rojos de Veracruz i Al-Shabab a następnie w Olimpii Asuncion, której wcześniej był trenerem. W 2012 roku stał na czele Godoy Cruz a we wrześniu opiekował się Unión de Santa Fe.
@Sysia11
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360
8
Premierowy gol ,,Ronniego”:
30 lipca 2003 r. Ronaldo de Asis Moreira strzelił swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany w wygranym meczu towarzyskim z AC Milan 2:0. Trafienie zaliczył w 51 minucie na 2:0. Mecz miał miejsce na FeDex Field w Waszyngtonie w ramach tournée po USA.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@Dankho94isback No to ci zazdroszcze bo mnie wówczas nie było stać ruszyć się z miejsca...
1
@Stinger_ Wiem o tym wiem! Tyle że szczerze? Mam to gdzieś.....!
Gdyby debiutował w FC Barcelonie to zupełnie inna bajka...
8
Debiut na… PGE Arena:
30 lipca 2013 r. w barwach Blaugrana zadebiutował Neymar Junior. Wydarzenie miało miejsce w towarzyskim meczu z Lechią Gdańsk na PGE Arena, zakończonym remisem 2:2. Neymar pojawił się na boisku w 79 minucie meczu zastępując Alexisa Sancheza.
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
13
Kochani cules, 30 lipca to jedna z najsmutniejszych dat w historii Dumy Katalonii, bowiem 30 lipca 1930 r. samobójstwo popełnił niezwykły, wybitny człowiek- Joan Gamper. Założyciel klubu borykał się z problemami osobistymi oraz kłopotami finansowymi, co skutkowało depresją i doprowadziło go do udanej próby samobójczej. W dużym stopniu przyczynił się do tego ówczesny dyktator Miguel Primo de Rivera, który wygonił Szwajcara z Hiszpanii i dożywotnio pozbawił go pełnienia funkcji zarządczych. Jego imieniem nazwano jedną z ulic w okolicach ,,Les Corts”, natomiast Gamper pośmiertnie uzyskał na własność karnet socio nr 1.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@misterio
@patataj
@Pawel13sz
9
Debiuty żywych legend Katalońskiej Dumy:
29 lipca 1996 r. Luis Enrique zadebiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony. Miało to miejsce w spotkaniu towarzyskim ze Spartą Nijkerk wygranym przez Blaugrane 4:0. Luis Enrique rozegrał tylko pierwszą połowe meczu.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
8
Cules pamiętają o swoich legendach:
29 lipca 1943 r. urodził się Antoni Torres Garcia. Ten środkowy obrońca trafił do Barçy na początku lat 60-tych a w 1963 r. został na 2 lata wypożyczony do drugoligowego Herculesa Alicante. Po powrocie do Blaugrany był zawodnikiem pierwszego składu aż przez 10 lat, podczas których uzbierał 470 występów, strzelając 7 goli. Z czasem też został kapitanem drużyny. Znany był z dyscypliny taktycznej i skuteczności w pojedynkach z napastnikami. Po zakończeniu kariery prowadził jako trener między innymi Barçe B. Zmarł 24 lutego 2003 r.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
11
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
28 lipca 1899 r. w Poznaniu urodził się Wawrzyniec Staliński. Postać silnie związana z poznańską Wartą oraz wielokrotny reprezentant kraju. Był napastnikiem ale często zdarzało mu się występować na skrzydle, to jednak nie utrudniało mu zdobywania goli ale nie tylko gole definiowały go jako piłkarza. Kibice uwielbiali go za przebojową i dynamiczną grę i widowiskowe zagrania. Charakteryzował się atletyczną budową ciała i wielką sprawnością fizyczną. Przez lata był czołowym strzelcem klubu. Staliński wystąpił w 121 meczach ligowych pomiędzy 1919 a 1930 rokiem, jednak źródła nie są jednoznaczne co do realnej liczby meczów w barwach Warty. Na pewno było ponad 350 – o czym świadczy notatka z meczu przeciwko TKS Toruń z Kurjera Poznańskiego. 19 sierpnia 1928 r. w przerwie meczu piłkarz miał odebrać laury za swój rekordowy 300. występ. W reprezentacji grał 13-krotnie, zdobywając 11 bramek. Debiutował 3 września 1922 r. w zremisowanym 1:1 meczu z Rumunią. W swoim drugim występie w narodowych barwach strzelił swoje pierwsze dwie bramki, a dokonał tego w starciu z Finlandią w Helsinkach 23 września 1923 r. Był w składzie na igrzyska w Paryżu, ale nie pojawił się na boisku. Ostatni reprezentacyjny występ zaliczył 27 października 1928 r. w pojedynku z Czechosłowacją, który Polska przegrała 2:3. Czynną ł karierę zakończył dwa lata później. Po karierze piłkarskiej był arbitrem ligowym, a także kapitanem POZPN. Zmarł we Wrocławiu na miesiąc przed swoimi 86 urodzinami. Został wybrany do drużyny 100-lecia Warty. W Reprezentacji rozegrał 13 meczów, strzelając 11 goli.
@Symson
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
10
Legendy hiszpańskiego futbolu:
28 lipca 1938 r. urodził się Luis Aragonés. To postać, której życie i kariera na zawsze zapiszą się w historii hiszpańskiego futbolu. Jako młody chłopak zafascynowany piłką nożną, szybko zwrócił uwagę na swoje umiejętności, zapowiadając swoją niezwykłą przyszłość. Luis Aragonés rozpoczął swoją profesjonalną karierę piłkarską w barwach Atletico Madryt w 1958 roku. Jego wszechstronne umiejętności, zwinność i zdolność do zdobywania bramek sprawiły, że szybko stał się kluczowym graczem w zespole. Jego wkład w sukcesy Atletico w latach 60-tych był nieoceniony, zdobywając Mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 1965/66 oraz Puchar Króla w sezonie 1960/61. Luis Aragonés jest jednym z najwybitniejszych strzelców w historii Atletico Madryt, z imponującym dorobkiem bramkowym 123 goli w 265 występach w Primera Division. Jego umiejętności przyczyniły się do zdobycia Złotej Buty za sezon 1969/70, gdzie został najskuteczniejszym strzelcem ligi hiszpańskiej. Jego wpływ na grę zespołu sprawił, że stał się niezapomnianą postacią w sercach kibiców. Po zakończeniu kariery piłkarskiej, Luis Aragonés przeniósł się na ławkę trenerską, gdzie kontynuował swoje sukcesy. Jego najbardziej pamiętane osiągnięcie miało miejsce w latach 2004–2008, gdy był selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii. Pod jego dowództwem drużyna narodowa zdobyła Mistrzostwo Europy w 2008 roku, co zakończyło długą suchą erę sukcesów dla hiszpańskiego futbolu. Luis Aragonés powrócił do swojego ukochanego Atletico Madryt jako trener w latach 2002–2003 i później w sezonie 2004/05. Jego charyzma, doświadczenie i wizja przyczyniły się do zreformowania zespołu, wprowadzając nowe strategie i skuteczne taktyki.
Niestety, 1 lutego 2014 roku świat futbolu stracił legendę, gdy Luis Aragonés zmarł w wieku 75 lat. Jego dziedzictwo pozostaje jednak żywe, zarówno w sercach kibiców Atletico Madryt, jak i w historii hiszpańskiego futbolu. Jako gracz, trener i wizjoner, Aragonés pozostawił niezatarte ślady, inspirując kolejne pokolenia do pasji i oddania dla piłki nożnej. Jego wkład w transformację hiszpańskiego futbolu niezapomnianie wpisuje się w annały sportowej historii.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
8
@FCBparasiempre
28 lipca 1897 r. w Krakowie urodził się Henryk Reyman, wielka legenda Wisły. Major Henryk Reyman, przedwojenny oficer Wojska Polskiego a zarazem czołowy napastnik ligi i dziś jedna z największych legend Białej Gwiazdy, piłke nożną traktował dokładnie niczym powinności żołnierskie, jak służbe. Wyróżniała go skuteczność i instynkt strzelecki. Największym atutem była jednak olbrzymia charyzma. Od swego pojawienia się w Wiśle szybko zdobył wielki autorytet. Cechy przywódcze sprawiały że wyraźnie górował w szatni Wisły Kraków. Reyman potrafił przywołać do porządku i strofować nawet największe gwiazdy. Znany jest epizod, gdy rozzuchwalonego dryblingami Józefa Kotlarczyka okrzyczał: ,,Smarkaczu, próbujesz wjechać do bramki?”. Reprymenda podziałała niemal z miejsca. ,,Ostoja napadu Wisły od lat paru jest Reyman na środku. Stanowi typ gracza niezastąpionego w Wiśle raczej ze względu na swe znaczenie moralne dla tej drużyny oraz role głównego dyrygenta całego zespołu. Zresztą nie można pominąć milczeniem jego nieprzeciętnych zdolności strzeleckich, które zapewniły Reymanowi wspaniały dorobek strzelecki”- pisał o nim ,,Przegląd Sportowy”. Dziś gra Reymana dałaby mu zapewne w oczach kibiców miano ,,klasycznego snajpera”. ,,Reyman, choć nie posiada wspaniałego zmysłu taktycznego i opanowania ciała i gry Kałuży, ma jednak doskonałą dyspozycję do strzału”- oceniał ,,Przegląd Sportowy”. Zresztą akurat z Kałużą rozpoczynał swą przygodę z piłką. Dwie wielkie osobowości piłki lat 20-tych spotkały się w Polonii Kraków w 1908 r. Tam Reyman odniósł swój pierwszy duży ,,sukces”, za jaki uważał wygraną 8:5 z reprezentacją Bieżanowa. Potem jednak ich drogi podążyły w innych kierunkach, choć kilkakrotnie się przecinały. Kałuża odszedł do RKS Kraków, zaś Reyman związał swe życie z Wisłą Kraków. W 1913 r. zmienił Kowala w ataku przeciwko BBSV Bielsko-Biała i tego miejsca już nie oddał praktycznie przez dwie dekady. Pod względem skuteczności swego głównego konkurenta krokowskiego, jak też i wszystkich innych napastników z pierwszych 2 sezonów Ekstraklasy, przebijał wyraźnie. Nie był wielkim technikiem, za to w polu karnym przeciwnika muskularny atleta siał prawdziwe spustoszenie. To on został królem strzelców premierowej edycji rozgrywek z wynikiem 37 goli na sezon! Do dziś nikt nie pobił tego niebotycznego rezultatu a konkurencje miał największą w historii ligi, gdyż aż 7 graczy zanotowało ponad 20 goli. Osiągnął wtedy zawrotne średnie: 1,43 gola na ligową kolejke i 1,61 na występ. W tej pierwszej kategorii przebił go w całej historii rozgrywek tylko Ernest Wilimowski w 1934 r. Dzięki 6 golom zdobytym przeciwko TKS Toruń stał się także głównym architektem najwyższego do dziś zwycięstwa w historii ligi(15:0). Bliski korony był też w następnej edycji. Według dzisiejszych wyliczeń nie żyjącego już Andrzeja Gowarzewskiego tytuł ten należy jednak samodzielnie do Ludwika Gintla z Cracovii, wówczas obaj ci zawodnicy współdzielili go z wynikiem 29 goli. Sprawa ta pewnie nigdy nie doczeka się ostatecznego rozstrzygnięcia. Kto wie, czy to nie jemu w ogóle liga zawdzięcza powstanie. Był najgłośniejszym orędownikiem przekształcenia rozgrywek w format ligowy wśród piłkarzy. W opozycji do niego stali dwaj koledzy z zespołu- Kotlarczyk oraz Skrynkowicz, którzy sprzyjali starym porządkom i grozili transferem do Tarnovii. Ostatecznie przeważył autorytet znakomitego napastnika a duet rozłamowców pozostał w szeregach Białej Gwiazdy i wspólnie sięgnęli po 2 mistrzostwa w dwóch pierwszych edycjach Ekstraklasy. Reyman indywidualnie został zaś pierwszym zawodnikiem, który pokonał bariere 50 oraz stu goli strzelonych w najwyższej polskiej lidze i drugim po Wacławie Kucharze, który dokonał tego w mistrzostwach Polski. Według różnych wyliczeń zanotował w Ekstraklasie od 108 do 115 goli. Pod względem średniej bramek(0,86) z członków Klubu 100 ustępuje miejsca tylko Ernestowi Wilimowskiemu. Był też pierwszym w historii ligi kapitanem, który mógł się cieszyć ze swoim klubem zdobytym mistrzostwem w lidze polskiej. Pokazał przy tym kawał niebywałej odporności psychicznej. O tytule decydowało spotkanie z klubem mniejszości niemieckiej 1. FC Katowice, które elektryzowało całą piłkarska Polske. Nikt jednak nie mógł lepiej od niego udźwignąć brzemienia odpowiedzialności. Wisła wygrała to starcie 2:0 a sam Reyman podwyższył wynik meczu, co pozwoliło krakowskiemu zespołowi wrócić do domu z tarczą, choć… pierwotnie świętowano wynik 3:0 a napastnikowi oficjalnie zaliczono dublet. Drużyna 1. FC Katowice, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, zeszła bowiem z boiska. Reyman wykonał więc strzał z jedenastu metrów do pustej bramki. Wobec braku powrotu gospodarzy na boisko, arbiter zakończył mecz. Dopiero później wynik został zweryfikowany do stanu sprzed karnego. Sukces z Wisłą powtórzył też w roku następnym. Było to ostatnie mistrzostwo tego klubu przed wojną. Spadek formy drużyny splótł się ze słabszą dyspozycją Reymana. Nie można było jednak powiedzieć, by grał on gorzej. Po prostu rzadziej mógł się pojawiać na boisku. Zawodowo związany z wojskiem na pewien czas został przeniesiony do Wilna, mimo to starał się pojawiać w progach klubu najczęściej, jak się dało. Kiedyś po 24-godzinnej podróży z obecnej stolicy Litwy niemal prosto z pociągu wyszedł na boisko. Sam czul tez upływ czasu i brak sił. Zgodnie z honorem wojskowym postanowił zrezygnować z występów, czując przeciążenie pracą w CIWF. Po wyjeździe do Krakowa na Zielone Świątki złożył prośbe o zwolnienie. Została ona jednak potraktowana odmownie a pod Wawelem wybuchła prawdziwa histeria. ,,Podzielam w zupełności stanowisko zajęte w tej sprawie przez Zarząd Wisły. Jak już Panowie słusznie w jednym z ostatnich numerów ,,Przeglądu” podkreślili, cała opinia krakowska jest po prostu zaskoczona krokiem kpt. Reymana. Uważam to tylko za jakąś psychozę, która jest jednak tylko chwilowa i przejdzie wkrótce. Nie mogę bowiem zrozumieć aby gracz tej miary, związany z historią swego klubu jak właśnie kpt. Reyman, decydował się nagle na zmianę swych barw. Tym bardziej że nie jest mu obce przecież przyjeżdżanie na mecze swojego klubu. Czy bawiąc w Wilnie, nie przybywał na mecze do Krakowa?”- powiedział kapitan Dembiński, kierownik Białej Gwiazdy. Dodatkowo podejrzewano go o konszachty z Legią Warszawa, ponieważ w czasie pracy w CIWF trenował z tym klubem, co wzmagało negatywne nastroje w Krakowie. Ostatecznie Reyman poprosił o kilka tygodni do namysłu. Ten okres skrócił się do kilkunastu dni, po których znów pojawił się w składzie swego zespołu przeciwko Warcie Poznań. Szczególnym rywalem w jego życiorysie była Cracovia. Nie tylko z powodu napięć między dwoma krakowskimi zespołami. W meczu przeciwko temu zespołowi rozegrał swoje 400-ten spotkanie w barwach Białej Gwiazdy. Kilka miesięcy potem w starciu z Pasami zanotował też swoje setne trafienie w lidze. Na nim przyszło mu jednak również zakończyć piłkarską karierę. W 1933 r. Reyman został wykluczony prze sędziego w końcówce starcia z Pasami z boiska. Za nim podążyła cała drużyna. Kapitan nakazał im powrót na boisko, po minucie jednak zmienił zdanie i starcie zakończyło się walkowerem. Prawdopodobnie przekazał on tylko czyjeś polecenie. Znając jego charakter, ciężko jednak przypuszczać, by w tej sprawie postąpił wbrew sobie. Sprawe zakończył dowódca okręgu Kraków- generał Bernard Mond, który zakazał gry w lidze zawodowym oficerom. ..Nie możemy się zgodzić aby piłkarz w służbie czynnej schodził z boisku wśród gwizdów i okrzyków kilkutysięcznego tłumu”- napisał oburzony w oświadczeniu. Generał pozwolił oficerom na gre tylko w wojskowych klubach, samemu będąc prezesem… takiego tworu- Wawelu Kraków! W reprezentacji pan Henryk rozegrał 9 meczów, strzelając w nich 5 goli. Był pierwszym w historii kapitanem kadry Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W czasie II Wojny Światowej pozostał wierny mundurowi. Ranny w bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli niemieckiej ale zdołał zbiec, za co poszukiwany był przez gestapo. Po wojnie trzykrotnie obsadzano go na stanowisku selekcjonera Polski. Jego imię nosi ulica w Krakowie a także stadiony Wisły Kraków i w Kutnie. Zmarł w 1963 roku.
6
Wyjątkowe legendy polskiego futbolu(czytajcie w odpowiedzi na komentarz):
@Symson
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Adran360
@Arkon
10
Wybitne legendy futbolu:
28 lipca 1925 r. urodził się genialny urugwajski napastnik Juan Alberto Schiaffino, mistrz Świata z 1950 roku oraz zdobywca Pucharu Miast Targowych(1961 z AS Roma). Piłkarz ten był najlepszym zawodnikiem, jakiego Urugwaj kiedykolwiek miał. Był on czczony jako wielki narodowy bohater. Sławę zdobył na mistrzostwach świata w Brazylii w 1950 roku. Piłkarska karierę rozpoczął w drużynie Peñarolu Montevideo (zdobył z nią cztery tytuły mistrza Urugwaju), w którym w wieku 18 lat stał się podstawowym zawodnikiem. Był wysoki ale bardzo szczupły, przez co wydawało się, że jest jeszcze wyższy. Chciał grać na środku ataku, jednak trenerzy drużyny juniorskiej Peñarolu uznali, że na tę pozycję jest zbyt kruchy i znaleźli mu miejsce łącznika, gracza ataku między środkowym a skrzydłowymi. Dzięki swojej szybkości, znakomitemu przeglądowi pola i mocnemu, ostremu strzałowi, został powołany do reprezentacji Urugwaju, w której już wkrótce miał osiągnąć sukces. Na mistrzostwach świata w 1950 był kluczowym zawodnikiem kadry Urugwaju, która sensacyjnie wywalczyła w Brazylii tytuł mistrzów świata. Schiaffino został jednym z bohaterów finałowego spotkania z Brazylią. Ekipa "Canarinhos" była wielkim faworytem imprezy, odbywającej się na jej ziemi, gromiąc kolejnych rywali. Piłkarze Urugwaju nie wystraszyli się rozpędzonych Brazylijczyków. W 47. minucie finału gospodarze objęli prowadzenie, jednak w 66. minucie Schiaffino uderzył z powietrza, będąc w polu karnym Brazylii i było 1:1. Trzynaście minut później Schiaffino idealnie obsłużył Alcidesa Ghiggię i Urugwaj został mistrzem świat, wygrywając w obecności blisko 200 tysięcy ludzi na słynnej Maracanie z Brazylią 2:1. Od tego czasu, dla upamiętnienia "Cudu na Maranie" w Rio de Janeiro, Schiaffino nazywano "El Maracanazo". Cztery lata później znów był kluczowym zawodnikiem reprezentacji Urugwaju na MŚ w Szwajcarii. To między innymi dzięki niemu "Urusi" dotarli do półfinału, gdzie przegrali trochę nieszczęśliwie z Węgrami 2:4. W tym samym roku Schiaffino przeszedł z Peñarolu do włoskiego AC Milan za rekordową wówczas sumę 72 tysięcy funtów. Ze swoim nowym klubem trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrza Włoch i awansował do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1958). W późniejszym okresie został wybrany przez kibiców Milanu do "10" najlepszych zawodników w historii klubu. Po przeprowadzce do Italii, posiadając włoskie korzenie, postanowił zakończyć przygodę z reprezentacją Urugwaju, w której rozegrał 25 spotkań, strzelając w nich 11 goli i zmienił obywatelstwo. Wystąpił nawet w czterech kwalifikacyjnych spotkaniach Włochów do MŚ, ale "Squadra Azzura" nie zakwalifikowała się do turnieju w Szwecji (1958). W 1960 roku Schiaffino przeniósł się do AS Roma, gdzie dwa lata później zakończył karierę sportową. We Włoszech uważano go za najlepszego zagranicznego piłkarza. Tak było aż do czasu, kiedy w Italii pojawił się Michel Platini.
W 1976 roku wrócił na futbolową scenę, zostając menedżerem Peñarolu i wkrótce potem selekcjonerem reprezentacji Urugwaju. Zmarł 13 listopada 2002 roku, w wieku 77 lat, w swoim rodzinnym mieście Montevideo. Tuż przed śmiercią został jeszcze wybrany najlepszym piłkarzem Urugwaju minionego wieku.
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
@Armintrance1 To piekne i ważne wydarzenie, lecz niestety nie ma nic wspólnego ze sportem a tym bardziej z FC Barceloną...
Czy jednak ma....?
29
Feliz cumpleaños panie Pedro!
Kochani cules, dzisiaj 37 lat kończy Pedro Eliezer Rodriguez Ledesma. No tego pana to ja chyba przedstawiać nie musze? Ileż nam ten sympatyczny Kanaryjczyk radości przysporzył to głowa mała a to wszystko głównie dzięki Pepowi, który miał nosa i odwage na niego postawić. Jako pierwszy piłkarz w historii strzelił gola w sześciu różnych rozgrywkach w ciągu jednego roku! Dziękujemy Pedro i nigdy o tobie nie zapomnimy.
@Symson
@patataj
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
1
@FcPortoFan1999 No żebyś wiedział że dziwne...
8
Feliz cumpleaños panie Nadal!
28 lipca 1966 r. urodził się Miguel Angel Nadal. Ten prawy obrońca debiutował w La Liga w barwach RCD Mallorca i w ekipie z rodzinnych Balearów spędził 5 sezonów. W 1991 r. trafił do FC Barcelony. W ,,Dream Teamie” Johana Cruijffa miał pewne miejsce w składzie do czasu przyjścia Luisa Van Gaala. Po pierwszym sezonie Holendra, Nadal zdecydował się wrócić do Mallorci, gdzie w 2005 r. zakończył kariere. Miguel Angel jest wujkiem słynnego tenisisty Rafaela Nadala, który jest z kolei znanym kibicem Realu Madryt...
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
1
@arasz1819 No i w sumie ma racje. popieram konkretną dyscypline. Guardiola jest podobny, swego czasu dzwonił do domów piłkarzy i pytał czy już są w łóżkach gotowi do spania...
1
@arasz1819 Aż taki ,,faszysta" z niego?
11
Legendy niemieckiego futbolu:
26 lipca 1953 roku urodził się niemiecki trener piłki nożnej, menedżer i były piłkarz Wolfgang Felix Magath. Matka Magatha, Helene, była uchodźczynią z Prus Wschodnich a jego ojciec Felix, żołnierzem amerykańskim, który przybył z Portoryko i stacjonował w Niemczech. Magath dorastał bez ojca, gdyż w 1954 roku wrócił do ojczyzny. Dopiero w wieku 15 lat Magath nawiązał pierwszy kontakt listowy z ojcem i w tym samym roku jako swoje imię wybrał imię ojca. Magath już w wieku siedmiu lat grał w piłkę nożną w swoim rodzinnym klubie, w wieku jedenastu lat przeniósł się do Aschaffenburga, a w wieku 21 lat Magath grał już w drużynie Saarbrücken w drugiej Bundeslidze. Dwa lata później podpisał z nim kontrakt Hamburger SV. Felix Magath szybko zapewnił sobie stałe miejsce w środku pola. Pierwszym wydarzeniem w karierze piłkarza było zdobycie Pucharu Europy w 1983 roku. 46 goli dla HSV w ciągu dziewięciu lat uczyniło Felixa Magatha jednym z najpopularniejszych piłkarzy Bundesligi, zdobył trzy tytuły mistrzowskie, a w latach 1982 i 1986 został z reprezentacją wicemistrzem kraju. Po zakończeniu aktywnej kariery piłkarskiej Magath został w 1995 roku trenerem HSV. Następnie uplasowały się 1. FC Nürnberg, Werder Brema, Eintracht Frankfurt i VfB Stuttgart, z których ten ostatni Magath doprowadził do tytułu wicemistrza Niemiec w 2003 roku, a tym samym do Ligi Mistrzów po raz pierwszy w historii klubu. Sukces, który umożliwił mu przejście do FC Bayern. W latach 2005 i 2006 Magath zdobył z reprezentacją Monachium puchar i mistrzostwo. Jednak w 2007 roku Magath odszedł po słabym początku drugiej połowy sezonu. Sukces szybko jednak wrócił: Magath niespodziewanie został mistrzem Niemiec z VfL Wolfsburg w 2009 roku. Po krótkim „objeździe” do FC Schalke 04 Magath wrócił do Wolfsburga w 2011 roku i udało mu się wyciągnąć drużynę z dołu tabeli. W 2012 roku Magath opuścił Bundesligę i przeniósł się do międzynarodowych klubów, był trenerem w Fulham FC oraz w chińskim klubie pierwszej ligi Shandong Luneng do 2017 roku. Od 2020 roku Magath pracował jako konsultant i kierownik działu we frankońskiej firmie poligraficznej Flyeralarm. W marcu 2022 roku ogłoszono powrót Magatha do Bundesligi.
@Arkon
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
13
Debiut ,,Ronniego” w barwach Blaugrany:
27 lipca 2003 r. Ronaldo de Assis Moreira(znany jako Ronaldinho Gaucho) zadebiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony. Zdarzenie to miało miejsce w meczu towarzyskim z Juventusem Turyn zakończone remisem 2:2, jak również rzutami karnymi wygranymi przez Barçe 6:5, w ramach tourne po Stanach Zjednoczonych. Ronaldinho pojawił się na murawie od 46 minuty a w serii rzutów karnych wykorzystał swoją ,,jedenastke” na remis 4:4. Decydujące o zwycięstwie trafienie na 6:5 zaliczył Carles Puyol.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
0
@Deraxium Nigdy w życiu bym się po Laporcie nie spodziewał czegoś takiego. To wygląda wręcz na sabotaż finansowy klubu...
10
Ciekawostki klubowe Blaugrany:
27 lipca 1999 r. nadawanie rozpoczęła Barça TV. Oficjalna klubowa telewizja wystartowała jako Canal Barça(obecną nazwę wprowadzono w 2004 r.). Dostępna jest w języku katalońskim, hiszpańskim oraz angielskim. Kanał dostępny jest za darmo w telewizji naziemnej na terenie Katalonii oraz na hiszpańskiej platformie satelitarnej. Za granicą można go oglądać z reguły w postaci bloków programowych dostępnych w kanałach sportowych.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
19
Zamienił stryjek siekierke na kijek!
26 lipca 2009 r. doszło na linii Mediolan-Barcelona do transferowej wymiany Samuela Eto’o na Zlatana Ibrahimovicia. W ten sposób dobiegła końca jedna z najdłuższych sag transferowych w klubowej historii. Blaugrana zapłaciła Interowi za szwedzkiego napastnika 40 mln euro, w pakiecie oddając Eto’o, któremu pozostawał rok do końca kontraktu. Osobiście największy żal jaki mam do Guardioli to właśnie pozbycie się wówczas jednego z najlepszych napastników świata, jakim z pewnością była ,,Czarna perła” z Kamerunu. Nie wielu zdaje sobie sprawe że przecież to głównie jemu i Messiemu zawdzięczamy wywalczenie dwóch pucharów Champions League...
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
15
Pożegnalny list Overmarsa:
Dokładnie 20 lat temu holenderski skrzydłowy we wzruszający sposób pożegnał się z fanami Blaugrany, kończąc jednocześnie piłkarską karierę: ,,Kochani barceloniści, gra w tym klubie była moim marzeniem od dziecka i to marzenie stało się rzeczywistością cztery lata temu. Motywem odejścia jest fakt że fizycznie nie jestem już przygotowany do gry na wysokim poziomie wymaganym w FC Barcelonie. Po długim czasie rozmyślań o przyszłości podjąłem bolesną decyzje o zakończeniu kariery profesjonalnej. Z tego powodu i ze względu na szacunek, jakim darzę FC Barcelone i jej socios zrezygnowałem z ostatniego roku kontraktu, nie oczekując niczego w zamian, uważam że tak było uczciwie. Jestem pewien iż FC Barcelona rozpoczyna nową ere sukcesów i dlatego życzę wszystkiego najlepszego moim kolegom, sztabowi technicznemu, zarządowi i przede wszystkim socios, bo zawsze mnie wspieraliście”.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
0
@MOLESTA Pierwsze słysze! Masz jakieś nagranie tego?