Colon
Dołączył/a: luty 2018
32 obserwujących
5 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
6
Muzyczna batalia - #59 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/NPgxe1KKBZ2
----
Screaming Trees "Gospel Plow"
album Dust (1996)
Screaming Trees to weterani sceny z Seattle, którzy zawsze wplatali w brudnego rocka potężną dawkę psychodelii. Utwór uderza niczym mroczna, pustynna burza, w której ciężkie, przesterowane gitary mieszają się z mistycznym transem. Słychać tu potężny, głęboki i zniewalająco ponury wokal, który prowadzi przez gęstwinę dźwięków. Zamiast typowego, agresywnego łojenia, kompozycja ma w sobie coś szamańskiego – w tle wibrują egzotyczne instrumenty, budując niemal religijny, folkowy i niepokojący klimat, który wciąga jak bagno.
Choć Screaming Trees kojarzy się ze złotą erą grunge'u, "Gospel Plow" to w rzeczywistości niesamowicie mroczna interpretacja tradycyjnej, amerykańskiej pieśni folkowej i spirituals (którą na swoim debiutanckim albumie śpiewał m.in. Bob Dylan) Na sesji nagraniowej do tego utworu działy się rzeczy absolutnie nieszablonowe. Perkusista Barrett Martin, zafascynowany muzyką świata, zagrał tu na tabli, kongach, harmonium oraz wiolonczeli, a gitarzysta Gary Lee Conner chwycił za sitar. To właśnie to niecodzienne instrumentarium, połączone z mroczną, naznaczoną nałogami charyzmą zmarłego w 2022 roku wokalisty Marka Lanegana, tworzy ten unikalny, narkotyczny klimat. Nad całością brzmienia czuwał producent George Drakoulias, a miksem zajął się legendarny Andy Wallace.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Three Fish "Strangers In My Head"
album Three Fish (1996)
Three Fish to poboczny, mocno uduchowiony projekt, w którym krzyżują się ścieżki gigantów rocka z fascynacją muzyką Wschodu. Brzmienie charakteryzuje się ogromną przestrzenią, spokojem i akustyczną melancholią, która zaprasza do introspekcji. Zamiast ściany dźwięku, na pierwszy plan wysuwają się tu subtelne, niemal pustynne partie gitar i etniczne rytmy. Utwór płynie leniwie, budując aurę mistycyzmu i intymności, co stanowi idealny, powolny podkład do nocnych rozmyślań.
Zespół został założony przez basistę Pearl Jam, Jeffa Amenta, który do współpracy zaprosił południowoafrykańskiego wokalistę Robbiego Robba (z formacji Tribe After Tribe) oraz perkusistę Richarda Stuveruda (znanego z The Fastbacks). Debiutancki album z 1996 roku był dla Amenta odskocznią od stadionowego zgiełku i presji, w jakiej obracał się wtedy Pearl Jam. Największą ukrytą ciekawostką dotyczącą "Strangers In My Head" jest gościnny udział innego członka Pearl Jam – Stone'a Gossarda, który na tej konkretnej ścieżce zagrał na instrumentach klawiszowych. Całość nagrywano w Seattle (m.in. w Avast Recording Co.), mieszając rockowe korzenie z suficką poezją i brzmieniami Bliskiego Wschodu.
-----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8
@Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
0
Pilka nozna w rugby.
4
@Luciano99 a potem zabrales tego bylego neo-naziste z Orlenu i spiewaliscie w Twojej furze How Deep is Your Love. Masz dobre serce i potrafisz resocjalizowac, ale pytajac czy H. to jego ojciec troche przesadziles.
@Cochise
1
@FcPortoFan1999 znowu atletyzm Pete-a przypomina mi Alcaraza.
0
@FcPortoFan1999 dokładnie
3
@Encore zaburzenie krwi powodujące anemię, a przez to często znacząco obniżające wytrzymałość. - na to cierpiał Sampras
2
Moj stryjek mowi, ze Lehečka cos dzis powinien ugrac. Moze nawet drugie miejsce.
@JimMorrisonFCB @mekston
9
Muzyczna batalia - #58 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/e7ZJaqAzdg3
---------------------------------
Art Tatum "Tiger Rag"
album Brunswick Records - Singiel (1933)
Niewidomy geniusz fortepianu niemal w pojedynkę przesunął fizyczne granice gry na tym instrumencie. Brzmienie to absolutny, radosny huragan dźwięków, który pędzi z siłą rozpędzonej lokomotywy. Słychać tu potężny, pulsujący rytm i niewiarygodną lekkość, z jaką główna melodia tonie w tysiącach wirtuozerskich ozdobników, tworząc iluzję obecności co najmniej dwóch pianistów przy jednej klawiaturze. To muzyczny wodospad – gęsty, oszałamiający i pełen arystokratycznej elegancji, który nie daje ani sekundy na złapanie oddechu.
Kiedy Tatum po raz pierwszy pojawił się w Nowym Jorku na początku lat 30., wziął udział w tzw. "cutting contest" – muzycznej bitwie pianistów w jednym z klubów w Harlemie. Zagrał właśnie "Tiger Rag", absolutnie deklasując ówczesnych mistrzów. Legenda głosi, że gdy inna ikona jazzu, Fats Waller, zobaczył wchodzącego do klubu Tatuma, przerwał swój występ i ogłosił do mikrofonu: "Ja tylko gram na pianinie, ale dzisiaj Bóg jest w budynku".
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Robert Johnson "Hellhound on My Trail"
album Vocalion Records - Singiel (1937)
Legendarny wędrowiec z Delty Missisipi to postać, na której opiera się niemal cała mitologia mrocznego, amerykańskiego Południa. W przeciwieństwie do salonowego przepychu fortepianu, tutaj muzyka pachnie kurzem, strachem i samotnością. Słychać przejmujący, pełen desperacji lament głosu oraz nerwowe, "płaczące" dźwięki akustycznej gitary, po której muzyk ślizga się twardym przedmiotem. Dźwięk jest surowy, duszny i pierwotny, budując gęstą, filmową atmosferę grozy i ucieczki przed tytułowymi ogarami piekieł.
Sesja nagraniowa tego utworu odbyła się w czerwcu 1937 roku w zaimprowizowanym studiu na trzecim piętrze budynku w Dallas. Sam tekst głęboko czerpie z ludowej magii hoodoo, ale to mroczny życiorys muzyka nadaje mu prawdziwego ciężaru. Johnson zmarł w męczarniach zaledwie rok po tym nagraniu, otruty strychniną przez zazdrosnego męża pewnej kobiety. Miał dokładnie 27 lat, stając się historycznie pierwszym członkiem owianego ponurą sławą "Klubu 27", do którego dekady później dołączyli Jimi Hendrix, Janis Joplin czy Kurt Cobain, idealnie pieczętując mit o pakcie z diabłem na rozstajach dróg.
----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8
@Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
1
@Gary ja lubię wybrać serwis
1
Iga, Alcaraz, del Potro i dzieciaki od podawania piłek
2
@mekston ciekawe, ciekawe. Fajnie akurat w ustach Roddicka wybrzmiewa slowa servebot :D
0
@mekston maskara . Ale Sascha dobrze zagrał - Sinner na końcu aż krzyknął
1
Zverev marnuje latwego smecza przy 4-4 w tie-breaku drugiego seta przegrywa polfinal
3
juz brama? ,
3
Fajna była ta bajka - Pingwiny z Mauretanii
0
@JimMorrisonFCB faktycznie
4
Zapraszam na obiadek Do tego oczywiscie kompot bananowo - mirabelkowy.
https://www.foodiggity.com/wp-content/uploads/2014/06/chickennstars.jpg
@MesQueUnClub_87
2
@kamyk_23 tak, dokladnie.
3
@JimMorrisonFCB czulem, ze tu bedzie problem, ale to w koncu tylko zabawa.
3
@kamyk_23 Jego najlepszy film i to zdecydowanie, potem Wsciekle Psy. On ma tez niesamowita raczka do soundtrackow.
12
Muzyczna batalia - #57 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/GPgVYqoW4na
-----------
The Doors "The End"
album The Doors (1967)
Zespół @JimMorrisonFCB zdefiniował tym utworem mroczną stronę psychodelicznych lat sześćdziesiątych. Słychać tu prawdziwy szamański trans i kinowy niepokój, który powoli narasta niczym gęsta mgła. Zamiast klasycznej rockowej piosenki, utwór uderza formą hipnotycznej, pustynnej opowieści, gdzie powtarzalny rytm bębnów i wężowe, wschodnie zagrywki gitary splatają się z mrocznym, poetyckim monologiem. Brzmienie jest duszne, niebezpieczne i do dziś buduje atmosferę zbliżającej się apokalipsy.
:
Choć utwór brzmi jak skomplikowana układanka, albumowa wersja została nagrana niemal w całości na żywo w studiu bez dodatkowych nakładek ścieżek. W rzeczywistości jest to mistrzowskie połączenie dwóch różnych podejść zarejestrowanych dzień po dniu – taśmę sklejono tuż przed wersem "The killer awoke before dawn" (jedynym śladem tego zabiegu jest nagle urwany dźwięk talerza perkusyjnego. Co więcej, charakterystyczne, wschodnie brzmienie gitary nie pochodzi z sitaru – Robby Krieger użył specjalnego strojenia, którego nauczył się w szkole muzycznej samego Raviego Shankara w Los Angeles.
--------------------------------------------------------------------
Led Zeppelin "No Quarter"
album Houses of the Holy (1973)
Brytyjscy giganci hard rocka udowadniają tutaj, że potrafią tworzyć muzykę równie ciężką, co przerażająco spokojną. Utwór uderza niesamowicie mrocznym, lodowatym i niemal podwodnym klimatem. Słychać w nim powolny, marszowy rytm i snujące się, rozmyte partie klawiszy, które tworzą gęstą, mglistą przestrzeń. Zamiast wybuchowych gitarowych galopad, budowana jest tu aura tajemnicy i grozy, niczym muzyczna ilustracja do przeprawy przez mroczne, zimowe pustkowia. To rock, który nie krzyczy, ale nieubłaganie wciąga w głębiny.
Ten niesamowicie ciężki, smolisty klimat to w dużej mierze efekt genialnego studyjnego oszustwa. Jimmy Page celowo zwolnił taśmę z nagraniem, obniżając tonację całego utworu. To sprawiło, że muzyka stała się grubsza i potężniejsza, a głos Roberta Planta nabrał upiornego, nienaturalnego charakteru. Dodatkowo ten słynny, "falujący", niemal wodny dźwięk klawiszy to zasługa Johna Paula Jonesa, który przepuścił swoje elektryczne pianino Hohner przez potężny syntezator EMS VCS3.
---------------------------------------------------------------
Pink Floyd "Comfortably Numb"
album The Wall (1979)
Legenda rocka progresywnego dostarcza jeden z najbardziej poruszających i monumentalnych momentów w historii muzyki. Brzmienie opiera się na genialnym kontraście między chłodem a żarem. Zwrotki są mroczne, sterylne i odcięte od emocji, niczym szpitalny korytarz, po którym snuje się zmęczony głos. Z kolei refreny i słynne solówki gitarowe to czysta, wybuchowa euforia – szerokie, majestatyczne i niezwykle ciepłe uderzenie dźwięku, które nagle rozjaśnia ten muzyczny mrok. Słychać tu gigantyczną przestrzeń i absolutnie kinowy rozmach.
Ten idealny kontrast brzmieniowy w utworze to w rzeczywistości efekt potężnej kłótni w studiu. David Gilmour chciał, aby utwór miał surowe, mocniejsze rockowe brzmienie, natomiast Roger Waters upierał się przy bogatej, niemal filmowej aranżacji orkiestrowej (autorstwa Michaela Kamena). Panowie ostatecznie doszli do kompromisu, łącząc obie wizje: główny trzon piosenki oparto na pełnej orkiestrze Watersa, a epicką, zamykającą solówkę oparto na surowszym, rockowym podkładzie preferowanym przez Gilmoura. Był to ostatni raz, kiedy obaj muzycy potrafili współpracować konstruktywnie.
-------------------------------------------
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8
@Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
6
se moment na kiks wybrał
1
@mekston szkoda , że Big Foe nic nie ugrał w tym meczu
2
@agaFCB zobacz sobie skrót Fils vs Paul , nie wierzę , że się nie spodoba
0
@AssisMoreira bede go zjadl.
5
U mnie dzis ramenik i kompocik.
https://i.redd.it/t63qr3jzw9l61.png
@MesQueUnClub_87
9
Muzyczna batalia - #56 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/e7ZJaqK35g3
-------
JEAN-LUC PONTY "The Struggle of the Turtle to the Sea, Pt. III"
album Enigmatic Ocean (1977)
Jean-Luc Ponty to francuski wirtuoz i pionier, który zrewolucjonizował grę na elektrycznych skrzypcach w świecie jazz-rocka. W tym utworze słychać krystaliczną czystość, niesamowitą płynność i europejską elegancję. Sekcja rytmiczna gra bardzo gęsto, ale z wielką lekkością, tworząc napędzające tło dla kosmicznych partii solowych. Brzmienie jest całkowicie pozbawione rockowego brudu, a skrzypce lidera mają gładki, śpiewny ton, który idealnie splata się z szybkimi przebiegami gitar elektrycznych. Całość ma bardzo jasny, przestrzenny i wyrafinowany charakter.
W tym utworze błyszczy geniusz Allana Holdswortha. Ponty wpadł na świetny pomysł i zatrudnił na tę płytę aż dwóch wybitnych gitarzystów (drugim był Daryl Stuermer, który chwilę później dołączył do Genesis). Holdsworth grał tu tak płynnie, że jego gitara brzmiała niemal jak instrument dęty, co pozwalało mu toczyć równorzędne, błyskawiczne pojedynki ze skrzypcami lidera. Z kolei na perkusji gra tu zaledwie 23-letni Steve Smith, który rok później dołączył do wielkiej, stadionowej grupy Journey.
----------------------------------------
DIXIE DREGS "Odyssey"
album What If (1978)
Dixie Dregs to amerykańska formacja założona przez gitarzystę Steve'a Morse'a, słynąca z brawurowego łączenia skomplikowanego jazzu z potężnym rockiem, klasyką i muzyką country. W kontrze do sterylnej elegancji Ponty'ego, uderza tu ogromny, rockowy rozmach. "Odyssey" to ponad siedmiominutowa, wielowątkowa podróż. Zaczyna się od pięknego, niemal klasycznego wstępu na skrzypcach, by po chwili wybuchnąć ciężkim, gitarowym riffem i potężną pracą perkusji. Skrzypce nie brzmią tu gładko i syntezatorowo – mają w sobie zadziorny, organiczny charakter, a zespół gra karkołomne rytmy z niesamowitym, amerykańskim luzem i rockowym brudem.
Utwór ten doskonale pokazuje, dlaczego Steve Morse i skrzypek Allen Sloan byli tak unikalnym duetem. Obaj studiowali na uniwersytecie muzycznym w Miami, gdzie połączyli akademicką wiedzę z miłością do głośnego grania. W "Odyssey" słychać wyraźne inspiracje muzyką klasyczną (szczególnie Bachem), które Morse z premedytacją zderzył z ciężkim brzmieniem rockowych wzmacniaczy. Co więcej, ten niesamowicie skomplikowany, ale pełen energii album wyprodukował Ken Scott – legendarny brytyjski producent, który wcześniej pracował w studiu m.in. z The Beatles i Davidem Bowie.
---
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8
@Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
2
@MesQueUnClub_87 u mnie to co u Ciebie, wpadam.
3
Fils vs Paul - niezly meczyk. Meczowe obronione.
@JimMorrisonFCB @Gary
4
Moutet cos znowu wyczarowal, a nie to Sinner.
@JimMorrisonFCB @Gary