Chudini
Dołączył/a: lipiec 2012
14 obserwujących
11 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
W pierwszych kolejkach rozgrywek ligowych źle wystartował Real i przez dłuższy okres czasu musiał oglądać plecy nie tyle co Barcelony, ale również ich rywala zza między, Atletico. Z kolei teraz aktualni mistrzowie Hiszpanii przeżywają kryzys, który dotknął ich w newralgicznym momencie. Można rzec, że w nieodpowiednim czasie, bo strata punktów we wrześniu/październiku czy listopadzie nie byłaby tak odczuwalna, jak teraz, kiedy tych punktów potrzeba jak tlenu, zważywszy na to, że dwaj ligowi oponenci aspirujący do zdobycia tytułu mistrza kraju walczą zaciekle i nie gubią już punktów.
Mam tu na myśli przede wszystkim naszego odwiecznego rywala. Nadchodzący miesiąc - marzec i ten następujący po nim będą kluczowe dla rozstrzygnięć na ligowym podwórku i w pucharach. Dla Barcelony nie ma już miejsca na błędy. Teraz już z całą pewnością można stwierdzić, że limit potknięć się wyczerpał.
0
Dzisiaj RSSS wykonał wielką robotę, dlatego to może odrobinę usprawiedliwiać dziś nieporadność ofensywnych zawodników Barcy i ich indolencję. Obrona w drugiej połowie to było jedno wielkie nieporozumienie. Pique i Bartra będą chcieli o tym meczu, jak najszybciej zapomnieć, choć pewnie nieraz po nocach przyśnią im się te klopsy, które dzisiaj zaliczyli. Kiedy zawodnicy z San Sebastian przedzierali się z nieopisaną łatwością w pole karne i ogrywali obrońców Barcy jak przedszkolaków nie byłem w stanie uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
Nie wiem, co się porobiło. Bo jeszcze w środę zagraliśmy wyborny mecz przeciwko City, choć nie był on też perfekcyjny, zważając tutaj na czerwoną kartkę Demichelisa. Od tego momentu Barca zaczęła tworzyć sobie klarowniejsze okazje i dobiła MC druga bramką. Wcześniej ta gra nie była przekonująca i skuteczna. Gdyby nie kartka, która przesądziła o dalszym przebiegu meczu, to mogło być naprawdę różnie.
Nikt nie zasługuje na to, by być dziś pochwalonym po tym co odstawili na Anoeta. To się nie mieści w mojej głowie. Niemożliwym jest, by piłkarzom grającym w drużynie uznawanej przez kilka lat za najlepszą na świecie przytrafił się taki mecz. Nie wiem, czy można nazwać to wypadkiem przy pracy, bo 19-20 dni temu niektórzy kibice też przeżywali stan agonii, po tym co zobaczyli w starciu z Valencią na Camp Nou.
Odskoczył nam Real. Najprawdopodobniej jutro wywinduje do góry Atletico. Do końca jeszcze sporo kolejek, ale jeśli Barcelonie takie klopsy będą przydarzać się częściej, to ten sezon zakończymy na 3. miejscu, a walkę o mistrza pozostawimy drużynom z Madrytu.
0
Jeden z najgorszych meczów Barcy w tym sezonie, jeśli nie najgorszy. A już na pewno było to najgorsze spotkanie w tym roku. Nawet beznadziejny mecz wyjazdowy fazy grupowej LM z Ajaxem nie wywołał u mnie tyle frustracji, zbulwersowania i niewypowiedzianej złości. Chyba tylko rewanżowy mecz z Valencią rozgrywany nie tak dawno, może się równać z tym spotkaniem. Dzisiejszy mecz to była totalna katastrofa, a o takim stwierdzeniu zaważyła druga połowa.
Wszystkiego się można było spodziewać, ale nie przypuszczałem, że przegramy w takim stylu. Trudno mi sklecić kolejne zdania, bo czuję taką złość, że nie chcę mi się wracać myślami do tych najgorszych momentów z tego spotkania. Pierwsza połowa jeszcze wyglądała "jako tako". W drugiej liczyłem na o wiele efektywniejszą, ogółem lepszą grę całej drużyny, a w szczególności formacji ofensywnej, jako że do przerwy mieliśmy wynik, który nie mógł satysfakcjonować ani zawodników, ani fanów Dumy Katalonii. To co się rozegrało w drugiej części spotkania, to był istny horror. Mecz z rodzaju tych, których nie powinni oglądać ludzie z dolegliwościami sercowymi i o słabych nerwach. Tak jak wspomniałem wyżej. Wydawało się, że po pierwszej połowie gorzej być już nie mogło, chociaż w pierwszej partii nie wyglądało to najgorzej, ale zabrakło kreatywności, szybkiego tempa rozgrywania akcji i kluczowych / penetrujących zagrań. Jednym słowem pomysłu na grę, a właściwie to wszystkiego po trochu.
0
Dzisiaj jestem ciekawy występu Songa. Rzadko kiedy ma okazję by zagrać na rozegraniu, a w Arsenalu grał tam nie raz, nie dwa. Spodziewam się ciężkiego meczu. Musimy być konsekwentni i w pełni realizować swój plan taktyczny oraz być bardzo czujni i ostrożni. Drużyna z San Sebastian dużo okazji dziś raczej mieć nie będzie.
0
Ja mam dwojaką wizję składu na dzisiejszy mecz. Największe niepewności, rozbieżności między przewidywaniami dzienników, ale też kibiców i moich własnych widziałbym w linii ataku. Barcelonie będzie dzisiaj bardzo zależeć na zdominowaniu środka pola i na długim utrzymywaniu się przy piłce. Jeśli mnie pamieć nie myli w październikowym Klasyku na Camp Nou od 1 min. zagrali Messi- Cesc - Neymar. Nasza "10" pełniła podówczas trochę inną rolę, niż tą do której nas przyzwyczaił. Bardziej odpowiadał wtedy za rozgrywanie i przesunął się na prawe skrzydło. Nie wyobrażam sobie, żeby i dzisiaj Argentyńczyk miał zagrać w podobny sposób, ale czuję, że w linii ataku od pierwszego gwizdka zobaczymy Ceska. Cofałby się do środka pola, zwiększając siłę ataku w pomocy. Walnie przyczyniłby się do większego posiadania piłki. W dzisiejszym spotkaniu najbardziej obawiałbym się w pierwszej kolejności o środek pola, ale też o środkowych obrońców oraz o bocznych. Alba i Alves wyglądają dobrze na papierze, ale czasami ta dwójka nie potrafi zbalansować gry ofensywnej i defensywnej, i często widzimy obrazki, że Alba i Alves grają wysoko pod szesnastką rywala, i na uboczu zostawiają cały wolny "pas startowy" dla rywala.
Też uważam, że Song byłby dzisiaj bardzo potrzebny. Tutaj nie trzeba się głowić, by to zrozumieć. Ale wątpię, że trener zdecyduje się na dwóch DM, bo Busquets ma niepodważalną pozycję w klubie, a dzisiaj będzie jednym z kluczowych zawodników do zwycięstwa.
0
Tak, jak wspomniał kolega u dołu w jednym z komentarzy, tak i ja to napiszę. W tekście wkradł się mały błąd. Dzisiaj Neymar ustrzelił swoją siódmą bramkę w lidze.
0
Coś dzisiaj serwer szwankuje, albo ja przez przypadek skopiowałem i wkleiłem fragment tekstu w nieodpowiednim miejscu
" Drużyna Rayo pokazała, że ma jaja, a właściwie to jej sternik, czyli Paco Jemez. Mimo, że przegrywali do połowy 2:0 postawili na swoim i podtrzymali swój styl, kontynuując go w drugiej części gry. Za to należy się szacunek, ale prawdą jest, że rozegranie tego meczu w ten sposób, zdecydowanie nie było dla nich najlepszą opcją. Gdyby tak wzięli przykład od swoich kolegów z Walencji (zarówno od Levante, jak i "Nietoperzy), to kto wie, może ten mecz nie zakończyłby się dla nich tak tragicznie. "
0
P.S
Drużyna Rayo pokazała, że ma jaja, a właściwie to jej sternik, czyli Paco Jemez. Mimntynuując go w drugiej części gry. Za to należy się szacunek, ale prawdą jeso, że przegrywali do połowy 2:0 postawili na swoim i podtrzymali swój styl, kot, że rozegranie tego meczu w ten sposób, zdecydowanie nie było dla nich najlepszą opcją. Gdyby tak wzięli przykład od swoich kolegów z Walencji (zarówno od Levante, jak i "Nietoperzy), to kto wie, może ten mecz nie zakończyłby się dla nich tak tragicznie.
Osobiście swój głos na najlepszego zawodnika w tym meczu, oddałem na Iniestę, ale muszę przyznać, że wybór był naprawdę mega trudny. Do teraz mam wąpliwości czy wybrałem dobrze, mimo że Andres zagrał dziś wyśmienicie.
0
Co za dzień ! Jestem cały w skowronkach i nie mogę ochłonąć. W głowie buzuje mi tryliard myśli :) Ten dzień pięknie zaczął się od popołudniowego zwycięstwa Zbyszka Bródki, a później przyszła nam kolejna dawka emocji i spotęgowanej radości i dumy, gdy nasz kolejny rodak, tym razem wybitny lotnik - Kamil Stoch - ponownie wspiął się na szczyt swoich umiejętności i wywalczył drugie złoto. Chyba każdego Polaka rozpiera dziś duma.
Do tego dzisiejszy mecz Naszej Barcelony to był cud, miód i malina. Tak elektryzującego i porywającego spotkania w wykonaniu podopiecznych Martino nie widziałem już od dosyć dawna. Mecz barwny, żywiołowy. Od dzisiejszego widowiska nie zalatywało ani trochę nudą. Szkoda jedynie, że Nasi piłkarze, a szczególnie napastnicy nie byli dziś tak skuteczni w polu karnym, jak przy tworzeniu sobie sytuacji bramkowych, których było bez liku.
W końcu do swojej optymalnej formy powrócił Don Andres i dał nam fantastyczny pokaz swych umiejętności w pierwszej połowie, podczas której wypracował kolegom z drużyny kilka zacnych okazji na strzelenie bramki. Dzisiaj był niemożliwy :) Gra się kleiła dzisiaj właściwie każdemu zawodnikowi "Blaugrana". Na taki mecz czekałem od dawna, by dać upust emocjom i móc cieszyć się taką grą Barcelony, jaką nam dzisiaj nasi idole zaprezentowali. Powrócił też Leoś w swej wybornej formie. Fabregas dziś również obsłużył swoich kolegów kilkoma pięknymi zagraniami. Ta trójka, to ojcowie dzisiejszego sukcesu. I jeszcze to golazo Neymara ... Oj działo się dziś, działo ! Byleby panowie mieli tak świetny dzień we wtorek, to byłbym bardzo szczęśliwy. Pamiętajmy jednak, że Man City, to nie Rayo. Tylu okazji na strzelenie bramek nam nie dadzą, dlatego trzeba będzie się wykazać wysoką skutecznością i zachować zimną krew.
0
Skład jest właściwie idealny. Brakuje co najwyżej Montoyi i Songa. Trener postanowił, że z biegiem czasu będzie rzadziej rotował składem, by właściwa jedenastka była w pełni przygotowana na decydujące mecze dla przebiegu całego sezonu. Dlatego też decyzja o wystawieniu właśnie takiego składu przez Martino, wcale mnie nie szokuje. Nie można przed tak ważnym -vide City meczem (vide City), bawić się i eksperymentować. Trener miał już na to przeznaczony czas. Od teraz, większość zawodników z powyższej jedenastki będzie grać w najważniejszych bataliach.
Dzisiaj należałoby wpuścić Neymara na ostatni kwadrans lub kilka/kilkanaście minut wcześniej, by na spokojnie wejść w mecz z Manchesterem.
Po 3 punkty.
0
No widzę, że szykuje się prawdziwa renowacja naszego staruszka (czyt. Camp Nou). Przypuszczałem, że modernizacja stadionu będzie tyczyć się jednie montażu dachu, odrestaurowaniem krzesełek na trybunach i skorygowaniem kilku nieprawidłowości. A jak widzę, szykują się troszkę większe zmiany.
Jestem tylko ciekaw jednego. Czegoś, co jest chyba za ciężkie na moją głowę i rozumowanie. Jak klub podoła takim kosztom, jakie zakłada kosztorys sporządzony na tą operację ? Do czasu rozpoczęcia prac na stadionie pozostało jeszcze nieco ponad 3 lata, więc wydaje mi się, że pieniądze na całą operację zostaną pociągnięte ze składek socios, które skrupulatnie będą odkładane do czasu rozpoczęcia. Wiemy przecież z jakimi problemami finansowymi boryka się klub. Dlatego jestem troszeczkę zdziwiony obrotem spraw. Poruszono sprawę gruntownej przebudowy stadionu, gdzie tego tematu nie podejmowano od dłuższego czasu. Zauważmy, że koniec sprawowania władzy w Klubie przez oceny zarząd przypadnie na połowę 2016 roku, a więc prace na stadionie rozpoczną się po objęciu stołka prezydenckiego przez nowe władze klubowe. Wygląda mi to na pewne wyrachowanie i wymignięcie się od kolejnych cięć budżetowych, po tych jakie obecny zarząd zastał po Gasparcie i Laporcie.
P.S Chciałbym jeszcze zobaczyć "stare" Camp Nou. Może jeszcze zdążę do 2017 roku :)
0
Gaspar
Dokładnie. Zgodzę się z kolegą, a propo rzekomego transferu Silvy i przejęcia pałeczki po naszym wicekapitanie, Xavim. Były gracz "Nietoperzy", jak wspomniał kolega nie należy do graczy grających głęboko w środku pola, dyrygujących grą i decydujących o tempie rozgrywania akcji. To piłkarz o zupełnie innym usposobieniu niż taki Xavi, Pirlo czy Schweinsteinger. To gracz, który ludzi zapędzać się z piłką w samo pole karne, stosować często rajdy. Od Xaviego różni się tym, że jest zdecydowanie szybszy, zwinniejszy i potrafi wyczyniać cuda, trzymając piłkę krótko przy nodze. Swoją grą bliżej mu raczej do Iniesty niż do Creusa.
P.S Man City rok temu wybulił za Ferandinho (byłego zawodnika Szachtara), 40 milionów euro. Brazylijczyk ma dokładnie tyle samo lat co Silva, ale to nie ta sama skala talentu. Ale to w końcu City. Kto bogatemu zabroni ?
0
Jak dla mnie w dzisiejszym meczu zabrakło przede wszystkim rozsądku, skuteczności, zachowania zimnej krwi i intensywności. Wygraną prawdę mówiąc mieliśmy już na dłoni, ale nie potrafiliśmy ustrzelić drugiej bramki, choć mieliśmy tyle okazji. Najlepsza, do tego by wyjść na dwubramkowe prowadzenie była w I-szej połowie, gdy Messi postanowił sam zakończyć akcję, podczas gdy miał po swej lewej stronie lepiej ustawionego Albę. Złapałem się za głowę i miałem ochotę w coś ostro rąbnąć, bo wiedziałem jak może się to później skończyć. No i stało się .... W drugiej połowie potrzeba było więcej ruchliwości i przyspieszenia w tempie rozgrywania akcji, a to rzadko dzisiaj widzieliśmy. Nie wiem, czy tak bardzo zawodnicy chcieli dziś uszczęśliwić Messiego i pomóc mu w zdobyciu bramki, czy jednak ważniejsze było dla nich dobro zespołu. To takie ironiczne stwierdzenie, ale naprawdę momentami tak to wyglądało sprzed ekranu monitora.
Dla mnie nie jest to jeszcze tragedia, tylko jeden słabszy dzień. To w końcu też tylko ludzie. Gorzej będzie, jeśli będą grać podobnie do pierwszego starcia z City. Wtedy będzie można jęczęć i ubolewać.
0
O dzisiejszym meczu wolałbym już nie wspominać, i jak najszybciej o nim zapomnieć. Mam nadzieję, że drużyna też o nim, jak najszybciej zapomni. Było minęło. Ale nie oznacza to, że nie trzeba wyciągnąć z tego meczu wniosków, bo to co dzisiaj nam odstawili gracze "Dumy Katalonii", to była swoista katastrofa. Aż trudno było spoglądać na tablicę wyników. Potrzeba jakiegoś wstrząsu ze strony trenera, bo nie można grać tak w nadchodzących meczach, jak zagrali w drugiej połowie w dzisiejszym meczu z Valencią.
Ale każdy mecz różni się pod wieloma względami od każdego innego, więc powstrzymajmy się jeszcze od wylewania pomyj na zawodników i sprzedawania połowy składu.
0
Nie ma co lamentować, bo w dniu jutrzejszym przed Realem i Atletico do rozegrania są mecze z dwoma trudnymi przeciwnikami, którzy grają w tym sezonie ciekawą piłkę i w starciu z drużynami z czołówki ligi nie wyglądają blado. Ale spodziewam się najczarniejszego scenariusza, a więc jutro późnym wieczorem wylądujemy na miejscu trzecim. Tego prędzej, czy później trzeba się było spodziewać, bo w górze tabeli toczy się już od dłuższego czasu zażarta walka o fotel lidera i o każdy punkt. Poza tym Barca w tym miesiącu nie gra jakoś przekonująco. Z doświadczenia wiemy, że Barcelona na przełomie stycznia i lutego przeżywa kryzys formy. Okej, zwyciężyli wysoko z Elche i zagrali dobry mecz z Malagą, aplikując trzy bramki, i nie tracąc przy tym ani jednej. Wyniki były, ale dobra gra nie zawsze szła w parze z wynikami. Ale jak wspomniałem są od tego wyjątki, jak dwumecz z Levante ( z czego w meczu rewanżowym, piłkarze z Walencji po utracie prowadzenia, najzwyczajniej w świecie sobie odpuścili), mecz z Malagą i Elche.
Mam nadzieję, że Katalończycy zatrybią i wskoczą na właściwy tor, tak aby być u szczytu formy na zbliżające się mecze, bowiem część z tych spotkań będzie miała decydujące znaczenie dla przebiegu tego sezonu.
0
Prawda jest taka, że mogliśmy już prowadzić i to z nawiązką. Krucha prowadzenie, jakim było 1:0 zostało utracone, po jednej szybko i sprawnie i co najważniejsze skutecznie przeprowadzonej akcji Valencii. Całe szczęście, że Costa nie strzelił jeszcze bramki po tym błędzie Valdesa kilka minut wcześniej. Valencia, jak widać tak łatwo dzisiaj się nie podda i nie odda 3 punktów za darmo. Grają stabilnie w obronie i utrudniają pracę przede wszystkim naszym pomocnikom i skrzydłowym. Jeśli troszeczkę nie przyspieszymy tempa rozgrywania akcji, to będziemy widzieć podobne obrazki co z pierwszej połowy.
Drużyna Pizziego będzie odwalać swoją misterną robotę na tyłach i będzie wychodzić z kontrami, a na twarzach graczy Barcelony będzie można zobaczyć jedynie zażenowanie po nieudanie wykończonych akcjach.
Trzeba rozruszać skrzydła.
0
Ciekawe, jakie koszulki treningowe będzie miała sekcja piłki nożnej pań ?Może by się tak wymienić :)
A tak na poważnie, to wyglądają one całkiem fajnie. Zresztą kolor różowy nie jest taki obcy sportowcom, czy nawet zwykłym przechodniom płci męskiej. Mężczyźni też chętnie noszą róż. No może nie wszyscy :)
0
No, a więc powraca ta czwórka zawodników do obrony, na których Martino lubił stawiać od samego początku. Dzisiaj Malaga najprawdopodobniej nie będzie miała zbyt wiele szans na strzelenie bramki, ale trzeba być ostrożnym, a szczególnie przy stałych fragmentach. Liczę na dobre występy naszych obu skrzydłowych ; Alexisa i Pedro. Ten drugi ostatnio jest w zwyżkowej formie i mam nadzieję, że dzisiaj po raz kolejny zagra udane spotkanie.
Afellay ? Skoro trener go powołał, to oznacza że najwyraźniej jest gotowy do gry. Może jeszcze nie na pełne 90 min, ale jest już do dyspozycji trenera. Szczerze to wątpie, że Tata da mu dziś szansę, ale wszystko się może zdarzyć. Chłopak nie grał przez ponad rok, więc od razu nie będzie wszystko takie "cacy".
Dzisiaj tylko 3 pkt, bo na szczycie tabeli coraz ciaśniej.
0
W sumie byłby to dobry pomysł, ale to już będzie głównie zależeć od chęci samego zawodnika. Kameruńczyk podczas gry na Wyspach nabrałby jeszcze większej krzepy (chociaż właściwie, i tak ma już dosyć dobre warunki fizyczne. jak na napastnika), no i przede wszystkim dużo cennego doświadczenia. Większość zespołów angielskich, a szczególnie tych z dołu czy ze środka tabeli gra twardy, i czasami dosyć toporny futbol. Taka typowa angielska piłka : walka fizyczna, ostra gra i dużo ruchu. Tak sobie przez chwilę pomyślałem, że byłyby to niemalże optymalne warunki dla naszego młodociana, ale mógłby się tam, tak szybko nie odnaleźć z racji jego wieku i z tego, że od małego gra w Barcelonie, która stawia na futbol kolektywny, zespołowy i ofensywny.
Wypożyczenie mogłoby mu dobrze zrobić, ale niekoniecznie do Anglii. Mamy dobry przykład gracza Barcy B wypożyczonego do angielskiego Evertonu, Deulofeu. Z początku praktycznie nic nie grał, a czasami nie był nawet wybierany do "18" meczowej.
Na pewno Kameruńczyk nie byłby tam napastnikiem pierwszego wyboru. Przed nim w hierarchii staliby na pewno tacy zawodnicy, jak : Benteke, Kozak czy Agbonlahor.
Dongou dostawałby prawdopodobnie minuty jedynie w meczach pucharowych i ze średniakami ligi angielskiej.
0
Wszystko zaczęło się od donosu, pozwu tego socio. W takim razie faktycznie ta sprawa z Neymarem śmierdzi, i to nieźle. A z początku podchodziłem do tego z dużym dystansem. Ale jaka była właściwa przyczyna rezygnacji, to jeszcze do końca nie wiem.
0
Cruyff zarzekał się, że jego noga nigdy nie postanie na Camp Nou, dopóki prezydentem będzie Rosell. No to wykrakał.
W sumie troszkę mi się chłopa żal zrobiło. W końcu prowadzenie, tak wielkiego klubu, to nie jest proste zadanie i nie polega tylko na podpisywaniu paru świstków kartki, co dzień. Swoje zrobił, bo zredukował częściowo deficyt budżetowy. W sumie nie wiadomo dokładnie, z jakiej przyczyny zrezygnował. Czy z tego szumu medialnego i problemów, jakie mogłyby czekać byłego już prezydenta Barcy po ukończeniu dochodzenia w sprawie transferu Neymara, czy z troski o rodzinę i najbliższych.
Tak, czy siak. Podziękowania i tak mu się należą, i czy niektórzy tego chcą czy nie.
0
Powiedział, że nadszedł jego koniec w tym Klubie i rezygnuje.
Tak zrozumiałem.
0
Telepatia :) ?
0
Wyczekują na niego, jak na pojawienie się białego dymu nad Kaplicą Sykstyńską ....
0
Przede wszystkim w pierwszej połowie, tego czego prawie w ogóle nie było widać u zawodników Barcy, to zaangażowanie i chęć do gry. Niektórzy wyglądają na tym boisku, tak jakby mieli wrażenie, że obrona przeciwnika rozstąpi się im nagle jak Morze Czerwone i rywal da sobie strzelić bramkę. Nie chcę już nawet wymieniać nazwiska zawodników, u których takie coś zauważyłem. Zero energii, polotu, zrywu w tym co robią. Gra jest powolna i ospała. Czuję, że gdyby gra była o wiele szybsza i byłoby więcej ruchu, to bramka byłaby niemalże gwarantowana. Piłkarzom Levante chyba bardziej zależy. Widać u nich zaangażowanie i walkę. Ostatnio zremisowali z nami w lidze, poczuli krew i wiedzą, że mogą to powtórzyć, a nawet uzyskać jeszcze lepszy efekt.
0
Tak czy siak, transmisja byłaby opóźniona. A teraz wszelkie skargi zanoś do dyrektorów TVP, a nie do mnie
0
Jakbyście byli dostatecznie inteligentni, to zrozumielibyście, że transmisja na TVP Sport zacznie się o 22:05 ( a więc będzie opóźniona), bo przed chwila na tym programie skończył się mecz Polaków w ręczną. Już raz była taka sytuacja ....
0
To będzie prawdziwy test dla podopiecznych Taty, jakiego chyba dawno już nie mieli. Spotkania wysokiej rangi z mocnymi drużynami aspirującymi do walki o wysokie cele. Na początek drużyna Valencii, z którą zawsze toczyliśmy zażarte pojedynki. Raz bywało lepiej, a raz gorzej. Szczególnie ciężko grało się na Mestalla. Tym razem zagramy u siebie. Poza tym drużynę "Nietoperzy" przejął ostatnio nowy trener, a jego zawodnicy od jakiegoś już czasu formą nie błyszczą, chociaż od jego przyjścia zaczyna ona zwyżkować.
Następnie batalia z Sevillą na Pizjuan, która pokazała, że w tym sezonie potrafi uporać się z drużynami z czołówki. Jeszcze wcześniej pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Króla (oczywiście, o ile uzyskamy awans po dwumeczu z Levante). W tej edycji Copa del Rey kilka niespodzianek, a nawet sensacji już było, ale czuję, że RSSS łatwo przebrnie przez Rancing Santander.
Najważniejszym, najpoważniejszym sprawdzianem będzie jednak mecz z City [ pozostałe mecze również będą ważne i zapewne ciężkie, ale trzeba umieć dzielić w kategoriach ]. Dotychczas drużyna Pellegriniego na własnym stadionie nie lubiła dzielić się punktami. Mam nadzieję, że zagramy tam świetny mecz, i że do tego czasu osiągniemy szczyt formy. Trzeba przyznać, że aż boli głowa od widoku nazw tych poszczególnych drużyn ale z drugiej strony już nie mogę doczekać się tych emocji. Już sama myśl, o tym że możemy to wszystko wygrać jest piękna, a jeszcze piękniejszym będzie, gdy nasi piłkarze obrócą to w czyn.
Trzeba trzymać kciuki.
0
A Sorhaindo już się otrząsnął po starciu z którymś z naszych zawodników ? Bo jeszcze kilka dni temu, oko miał nabrzmiałe jak grejpfrut.
0
No przyznam szczerzę, że nie spodziewałem się tak wysokiej formy byłego zawodnika Sevilli, Alvaro Negredo, w nowym zespole. Nie przypuszczałem nawet, że będzie on grał regularnie i strzelał w niemalże każdym spotkaniu.
Wdarł się tam migusiem do pierwszego składu. Pamiętajmy, że w City grają też Dżeko, no i inny nowy nabytek Obywateli, Jovetić. Czarnogórzec jednak przez długi okres był kontuzjowany. No mają naprawdę dużą siłę rażenia w ofensywie.
Oj, ciężko nam będzie w tym dwumeczu. Ale może nie taki diabeł straszny, jak go malują. Do rozegrania pierwszego meczu na Etihad Stadium jeszcze trochę zostało, i wiele się jeszcze może zmienić w kontekście formy zespołu czy też zmian personalnych w obu zespołach ( jednak ze strony Barcy na nic się nie doczekamy w tym okienku). Losy tego dwumeczu moim zdaniem rozstrzygną się w grze obu drużyn w środku pola. Ten, kto zdominuje środek pola, ten najprawdopodobniej zwycięży. Ale piłka nożna bywa bardzo nieprzewidywalna i serwowała nam już nieraz wiele niespodzianek.
Obawiam się też stałych fragmentów. Drużyna z Manchesteru jest zdecydowania lepsza od nas w tym elemencie. Ale bądźmy dobrej myśli.