Chudini
Dołączył/a: lipiec 2012
14 obserwujących
11 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Brawa dla nowych mistrzów. To była ich liga, i być może będzie to ich sezon. Za tydzień się o to postarają. Cóż więcej powiedzieć. Nie chcę pisać niczego pod wpływem emocji. Może później pozwolę sobie na jakąś szerszą opinię. Barcelona nie zdołała, choćby raz we wszystkich sześciu spotkaniach pokonać Rojiblancos. Należało im się ten tytuł mistrzowski jak psu, buda. Dzisiaj wygrała myśl szkoleniowa Cholo Simeone. Dzisiaj wygrała cała chmara kibiców i ludzi z czerwono-białej części Madrytu. A piłkarze Barcelony zrobili, to co mogli, chociaż niedosyt pozostaje. Zubi, mimo wszystko i tak będziesz miał sporo pracy na wakacjach.
1
c.d
Z kolei plusów byłoby troszkę więcej. W rundzie jesiennej, wyniki osiągane przez drużynę szły też w parze z dobrą grą. Każdy był "happy", i wszystko szło swoją drogą. Jeśli miałbym porównać obie połówki, to ta wiosenna była zdecydowanie słabsza. Kwiecień/maj - decydujące mecze, a drużyna straciła w tydzień niemal wszystko. Wprowadził niuanse taktyczne, które miały swoje odzwierciedlenie w grze. W najważniejszych meczach sezonu, był do pewnego czasu nieomylny i przeciwstawiał się najlepszym tuzom i wirtuozom, tym trenerskim i piłkarskim.
Ale to jest Barcelona. Tutaj rok w rok, i dzień i w dzień, presja i głód zwycięstw jest taki sam. Ten, kto nie nadąża odpada z gry, a usprawiedliwienia i narzekania na nikim wrażenia nie zrobią. Czuję, że gdyby Gerardo miał wszystko uprzątnięte , i miałby tak zadbany czynnik sportowy jak w latach ubiegłych, to zdecydowanie byłoby lepiej. A jak lepiej, tego już się nie dowiemy.
To jest profesjonalista, dlatego wykona swoją pracę sumiennie do końca, i z pewnością chce tego tytułu mistrzowskiego, tak bardzo jak kibice i piłkarze. Życzę mu z całego serca, żeby się udało.
1
Miałem ten wpis umieścić pod konferencją Taty, ale pozwolę sobie tutaj
Najprawdopodobniej jutrzejszy mecz będzie jego ostatnim w roli trenera Barcelony, nad czym trochę ubolewam. Wierzę w jego profesjonalizm. Myślę, że poradziłby sobie od nowego sezonu w wielu europejskich drużynach. Nawet w tych z samego topu. Kilka znaczących faktów wpłynęło na jego całokształt pracy i na to, jak ona jest postrzegana w mediach. Nie miał pełnego okresu przygotowawczego, o czym już sam wspomniał, a co jest niegłupim argumentem. Bez solidnego presezonu, w którym wiele rzeczy ma swój początek, droga do sukcesu jest bardziej kręta i niewygodna.
Dostał niepełną kadrę ( brak powiewu świeżości, to jest wymiany kilku zawodników na poszczególnych pozycjach w ostatnich sezonach). W dodatku obrośnięta w splendor i chwałę. Można też dodać, że co najmniej kilku zawodników, niegdyś kluczowych dla zespołu prezentowało się poniżej oczekiwań, sprawiając wrażenie wypalonych, nie tyle co mentalnie ale i fizycznie. Jedyne, do czego mógłbym się w jego dotychczasowej pracy przyczepić, to brak zaufania dla wychowanków z kategorii młodzieżowych.
Akurat jest w czym przebierać. Statystyki porównawcze z ostatnich sezonów pod względem minut, jakie otrzymała cantera Barcy, pokazują, jak bardzo zostało to zaniedbane. Być może Martino nie miał w tym jakiegoś poparcia lub można to tłumaczyć, że nie łatwo było mu to wszystko przyswoić.
1
Właśnie jedną z rzeczy, która mnie wyjątkowo irytuje w grze Barcelony jest wychodzenie stopera lub czasami nawet dwóch stoperów bardzo wysoko i ryzykancko na linię połowy boiska, a czasem na połowę przeciwnika. Zdaję sobie sprawę, że taka jest specyfika gry Barcelony od dawien dawna, a konkretniej od czasu wdrożenia popularnej tiki-taki i futbolu totalnego.
Chciałem tylko nadmienić, że momentami Barcelona na tym bardzo traci i cierpi. Już nie mówię tu o jakichś meczach, w których trzeba dokonać remontady. Czasami jest to zbyt zuchwałe i powiedziałbym infantylne. Dawać w tak łatwy i szybki sposób dojść rywalowi do dogodnej sytuacji strzeleckiej. Nie od dziś wiemy, że formacją sprawiającą najwięcej zawodu i problemów była obrona. Gdyby na środku defensywy grało dwóch wysokich, ociężałych, mało zwrotnych zawodników to byłby jeszcze większy bigos.
Dlatego też m.in na środku gra ktoś taki jak Mascherano. Czasem gra lepiej, czasem gorzej, ale połączenie szybkiego, odważniejszego i filigranowego obrońcy z wyższym i troszkę wolniejszym daje o wiele wymierniejsze efekty.
Dzisiejszego meczu nie oglądałem, więc sobie nie pozwolę na jakąś uwagę. Może po oglądnięciu powtórki miałbym coś więcej do powiedzenia.
0
Tam z kolei straciłbyś życie za wiarę i poglądy. Wszędzie pełno syfu.
8
To jest Polska, nie Bruksela - tu się gejów nie popiera. Polska to chyba ostatni bastion normalności. Szacunek, że nie dali temu czemuś/komuś choćby punktu.
0
Ten Scolari to ma problem bogactwa. W odwodzie ma jeszcze Adriano Correię, Lucasa Mourę, Coutinho, Kakę czy nawet weterana i wygę Ronaldinho :) Jeszcze by się z paru znalazło do gry w reprze.
0
Byłbym bardzo rozwścieczony, gdyby zarząd dopuścił do jego sprzedaży. Bardzo lubię i podziwiam chłopaka nie tylko za jego poczynania stricte sportowe, ale również za jego wielkie serducho i empatię. Jednym mankamentem, który budzi u mnie lekkie zniesmaczenie w grze Chilijczyka jest chwilami jego nieporadność w ataku pozycyjnym.
Jednak od czasu, gdy Messi doznał kontuzji jesienią w meczu wyjazdowym z Betisem, to głównie on był naszym najlepszym snajperem. W tym czasie strzelił większą część zdobytych przez niego bramek w tym sezonie. Niektórzy mawili, że Barcelonie było wówczas lepiej bez Messiego, bo poniektórzy zawodnicy wyglądali, jakby zdjęto im kajdany i wypuszczono na wolność. I choć może to być paradoksalne, tak rzeczywiście często bywało w wielu meczach. Sanchez czy Pedro zaczęli częściej trafiać do siatki, a i Fabregas dobrze odnajdywał się na fałszywej "9".
Najbardziej u Alexisa cenię sobie jego ogromną waleczność (jakby za chwilę miał być jego ostatni mecz albo spotkanie, od którego zależy kto zginie, a kto przetrwa). Widać u niego ten tupet, latynoski temperament, pełne oddanie i podejmowanie walki do ostatnich sekund. Tym czasami nadrabia, gdy na boisku miewa gorsze chwile, nie radząc sobie przy linii bocznej. Dobrze odnajduje się w pressingu i potrafi wrócić się pod własną 'szesnastkę'. Takich zawodników tu trzeba.
0
Mając porównanie Leo z poprzednich lat i tego "teraźniejszego", trzeba powiedzieć, że nam się chłopaczyna troszeczkę rozhulał i zaczyna zachodzić na nie swoje pole. Jak mówiono, to on "wybrał" Tatę na trenera. Nie można temu całkiem zawierzyć, a raczej brać to w kategoriach wolnych żartów. Dlatego ja tu widzę bojowe zadanie dla nowego trenera. Będzie musiał poskromić największe gwiazdki, które mają takie zapędy. Rozumiem, że może coś zasugerować, ale nie powinien się w to mieszać, gdyż po prostu to nie jest jego rola. Powinien się raczej zastanowić nad tym, co może jeszcze z siebie dać, by być efektywniejszym na boisku. Jeśli Messi będzie stawiał takie zaporowe warunki, to dobrze nie będzie.
1
No rzeczywiście jest to jak najbardziej realny i właściwy scenariusz oraz tok myślenia, ale wszystko wskazuje na to, że stanie się tak, jak wspomniałem. Tata na konferencji nie powie wprost, że kończy współpracę po sezonie, z racjonalnych względów, ale widać tą niepewność w jego słowach na konferencjach. Na tej ostatniej po meczu z Getafe wytaczał sobie błędy, mówił o tym że nie należy mu się druga szansa i wziął winę na siebie (moim zdaniem nieprawidłowo, gdyż za wyniki nie odpowiada tylko on sam). Mówił to tak, jakby miał się już żegnać. Zbiegło się to w czasie ze spotkaniem Zubiego z Enrique. Wszystko składa się w mniej lub bardziej jasną całość. No zobaczymy, czy okaże się to prawdą.
1
Dla mnie jest już wszystko jasne, jak słońce. Ja tu nie widzę żadnych dwuznaczności. Wątpię, że panowie spotkali się tylko po to, by porozmawiać o meczu Realu z Celtą i o ewentualnym zachęceniu jednej ze stron ( to jest L. Enrique) do wykrzesania ze swoich piłkarzy resztki sił na tej ostatniej prostej, by pomóc Barcelonie w jej nieudolnej walce o mistrza. Zresztą takich spraw nie trzeba załatwiać osobiście na spotkaniu. Na kawkę też tam nie pojechał.
Prawda jest taka, że od następnego sezonu Luis będzie trenerem Barcelony. Tylko głupiec i ślepiec stwierdziłby inaczej. Żeby jeszcze tylko potrafili przeprowadzić to spotkanie potajemnie, a nie wysuwać mordy w biały dzień przy blasku fleszy ....
2
Im starszy, tym częściej straszy swoimi strzałami gołębie na stadionie. A teraz trochę na poważnie. Zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii tego Klubu w najobfitszych latach, jeśli chodzi o zdobywane laury i trofea. Przez wielu był uznawany za najlepszego w Europie na swojej pozycji. Za to wszystko należy mu się ogromny szacunek.
Czas przemija i człowiek niestety też. Takimi prawami rządzi się natura. Dlatego też kolejne urodziny spędzi pewnie poza Katalonią.
0
Niestety, ale to jest chyba zbyt piękne by mogło się ziścić. Barcelona w tym sezonie wyjątkowo na to zwycięstwo w lidze nie zasługuje, bo sobie na nie nie zapracowała. Owszem, były piękne momenty, jak m.in dwa zwycięstwa w Gran Derbi, ale ligę wygrywa się właśnie takimi meczami, jak te z Valladolid, Granadą czy Getafe.
Atletico wykonało niebotyczną i heroiczną pracę. Byli regularni, a wpadki z Espanyolem jesienią i ta wczorajsza z Levante są od siebie bardzo oddalone czasowo. Między czasie wyjechali bez punktów z El Sadar po bęckach jakie dostali z Osasuną i wcześniej zdarzyła im się niefortunna wpadka z Almerią. To były jedyne dwa mecze w krótkim czasie, kiedy nie zdobyli choćby jednego punktu. Zresztą te kilka potknięć może być jedynie dowodem na to, że człowiek jest tylko człowiekiem. Oni też mają prawo do zmęczenia, wahań formy czy wypadku przy pracy.
Nie chcę ich tu wybraniać. Chcę jedynie pokazać, że Barcelonie nijak się nie należy ten tytuł. Skoro już nawet piłkarze zwątpili w siebie, a niektórzy mówili o końcu sezonu i byli myślami przy nowym.
Szanse są, ale byłyby okazalsze gdyby w niektórych meczach piłkarzom Blaugrany chciało się zasuwać przez całe 90 min. Niech wygra ten, kto sobie poradzi najlepiej z presją i własnymi niedoskonałościami w tych ostatnich meczach.
0
Nie spodziewałem się, że dwie drużyny ze stolicy Hiszpanii będą na tyle hojne, by jeszcze podtrzymać ostatki nadziei wśród sympatyków Barcy, ale i zawodników. Bo już sami piłkarze zwątpili w końcowe zwycięstwo w lidze po blamażu z Getafe. A raczej to oni powinni być ostatnimi, którzy mają prawo zwątpić. No cóż więcej pozostało, jak tylko pomóc szczęściu, które może niespodziewanie zapuka do drzwi.
Valladolid walczy o utrzymanie i będą robić co w ich mocy, by osiągnąć swój cel.
Celta ostatnio jest na fali wznoszącej. Malaga i Espanyol czasami lubią utrzeć nosa faworytom. Robi się piorunująco ciekawie. Ja jeszcze kurczowo trzymam się ostatkami nadziei przy wizji wygrania Primera Division, ale nie wiem czy tym piłkarzom można w tym sezonie jeszcze wierzyć.
Osobiście jestem zdania, że najbardziej w tym sezonie na mistrzostwo zasługuje Atletico, za regularną i heroiczną grę.
Ale niech że się ten sen ziści. Nadzieja umiera ostatnia.
1
Ależ te ostatnie kolejki są przewrotne. Olaboga ! Po wczorajszym meczu Barcy i kolejnej kompromitującej wpadce ; po utracie bramki w sposób niedopuszczalny, wydawało się że to już ostateczny koniec i sen o mistrzostwie prysnął. A tu masz ci los. Nie chcę gdybać i mamrolić, ale gdyby tak drużyna Nietoperzy dotrzymała to prowadzenie do ostatniego gwizdka, to Barcelona o dziwo znów by miała realne szanse na końcowy triumf. Zresztą jeszcze jakiś tam płomyczek nadziei się jeszcze tli.
Barcelonie się tytuł mistrza w tym sezonie szczególnie nie należy, ale gdyby ostatecznie do niej trafił, to potraciłbym wszystkie rozumy i zgłupiał do reszty. Ten los to lubi płatać figle.
3
Coraz więcej napływających informacji o zmianie trenera w Barcelonie i tym samym o zwolnieniu Martino. Najprawdopodobniej do tego dojdzie. Tata nie powie tego wprost na konferencji, ale zapewne wszystko jest już ustalone.
Jeśli to ma być Enrique, to mam nadzieję, że do zmiany na stołku trenerskim nie dojdzie. Bo co to by była za zmiana ? Szczerze mówiąc, żadna. A kto wie czy nie byłoby gorzej. Nie poradził sobie w Romie, więc co tu więcej roztrząsać tą sprawę. W Barcelonie łatwiej mieć nie będzie. Co prawda w Celcie radzi sobie całkiem przyzwoicie, ale to kilka półek niżej. Pamiętajmy o jednym. Nie każdy trener wywodzący się z Barcelony, który osiągał mniejszy lub większy sukces z zespołami młodzieżowymi stanie się drugim Guardiolą i będzie święcić triumfy z pierwszą drużyną. Pep świetnie wykorzystał pewien okres posuchy i niegospodarności i przeprowadził totalną rewolucję na płaszczyźnie sportowej i personalnej, od szatni poczynając.
Uważam, że byłoby wielkim błędem, gdyby do Klubu trafił ktoś z tego środowiska. Będziemy kisić się w tym marazmie i podsycać się oparami zwycięstw Pep Teamu, brnąc w to samo i przy tym nie naruszając niczego.
Trzeba kogoś z jajami, kto wstrząśnie tą drużyną, będzie miał charyzmę i wolną rękę od zarządu. Wtedy wiele frustrujących nas rzeczy się zakończy, a drużyna będzie rosnąć w siłę, bo obecnie przechodzi przez okres stagnacji, a poźniej może być już tylko gorzej.
1
Dlaczego na ten Klub spada ostatnio tyle nieszczęść ?
Pytanie z rzędu retorycznych.
Pół godziny temu odczytałem pierwszą informację na Facebooku, na oficjalnym fanpage'u Klubu i lekko zdrętwiałem. Nie dałem dopuścić do siebie tej myśli, że to może być prawda. Aż ciary po plecach przeszły
Szok i niedowierzanie.
Spoczywaj w pokoju, przyjacielu !
11
Może to co napiszę wywoła niemałą kontrowersję i oburzenie, ale kto wie czy za tą jego kontuzją nie kryje się coś więcej. Czy to nie była forma jakiegoś małego sabotażu czy zasłony dymnej ? Wie przecież, że pozostała już tylko liga, w której na dodatek szanse na ostateczny triumf nie są już duże. Poza tym trener ma sporo wariantów do zrekompensowania sobie jego absencji. Przed nim najważniejszy turniej w jego dotychczasowej karierze, w którym ma odegrać przednią rolę. Zresztą będzie to najpewniej jego najważniejsza piłkarska impreza w całej karierze. Oczywiście mowa o Mundialu w jego ojczyźnie. W jego karierze nie pojawi się już najprawdopodobniej szansa ponownego rozegrania turnieju takiej rangi w swoim kraju. On jest na ustach wszystkich dziennikarzy i kibiców. Ma być jednym z głównych bohaterów.Czy w ten sposób chciałby uchronić się przed jakimś kolejnym ewentualnym urazem, który uniemożliwiłby mu występ na MŚ ? Weźmy pod uwagę też fakt, że jest najczęściej faulowanym graczem Barcy. Może tutaj jest ten kluczyk :)
Oczywiście napisałem to pół żartem, pół serio i nie zamierzam bawić się w detektywa. Musiałem dopisać to ostatnie zdanie, bo już widzę ten wylew obelg frustratów i fan boyów Neymara. Osobiście uważam tą kontuzję za zwykły przypadek, zrządzenie losu, ale troszeczkę mi to dało do myślenia :)
2
Panie i panowie. W końcu zobaczyliśmy ożywioną Barcę. Chyba ta Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego na nich tak podziałała, bo wydaje się że i nasi piłkarze również się na nowo narodzili i wyrwali się z czeluści. Biorąc pod uwagę całe spotkanie to oglądaliśmy naprawdę zacny mecz. W pierwszej połowie zabrakło przede wszystkim skuteczności i może niekiedy szybszej wymiany piłki. Druga połowa była już o wiele intensywniejsza. Wiecie, co mi się bardzo spodobało ? Jak po kilku takich spontanicznych okrzykach z trybun i wzmożonym dopingu ( co się sporadycznie zdarza) w piłkarzy tchnęła chęć do walki i wyrwania każdej piłki, co można było zaobserwować chociażby na przykładzie Alvesa, który pod koniec spotkania próbował wszelkimi sposobami odebrać piłkę Iraizozowi, który niefortunnie potknął się przed własną bramką. Te chwile, kiedy kibice przebudzili się na trybunach i dopingowali swoich pupili sprawiły, że ten doping pochłonął piłkarzy i pozwolił dokończyć ten mecz na takiej intensywności do końca. Zostawili dużo sił i pokazali waleczność. Odpłacili się fanom za te ostatnie bolesne wpadki w kluczowych spotkaniach. Widać z tego jakieś plusy.
P.S Piłkarzom przydałaby się rozmowa z jakąś wpływową osobą lub jakimś psychologiem :) To nie pierwszy mecz, kiedy marnują tyle okazji i nie potrafią skupić się na detalach. Czasami naprawdę wystarczy postawić tą kropkę nad "i", by ustawić sobie mecz i nie mieć później pełnych gaci. Jak widać spotkanie piłkarzy Simeone z pewną panią po przejściach przed 1/4 LM dało im mentalnego kopa, chociaż i bez tego zagraliby pewnie tak samo.
2
Jak znajdę później trochę więcej czasu, to i ja pozwolę sobie na obszerniejszą opinię na tą błazenadę, jaką nam zaserwowali piłkarze Barcy. A teraz bardzo krótki opis co do wczorajszego feralnego wieczoru
Przede wszystkim wczoraj ten mecz wygrała drużyna, a nie zlepek kilku piłkarzy obrośniętych w sławę i dreptających po boisku. Zwyciężył futbol atletyczny i taktyka. Czas niektórych w tym Klubie dobiega końca, i czy ktoś się z tym zgadza czy nie. Czas przemija. Człowiek też. Jestem zażenowany tym, że nie udało im się wczoraj stworzyć żadnej konkretnej i groźnej sytuacji bramkowej. Może dwie, góra trzy by się znalazły. To jest godne zastanowienia nad przyszłością tej drużyny. Niestety, ale siła i warunki fizyczne dały znać po sobie. Jeśli do Klubu nie przyjdą postawni, wysocy, silni "drwale", którzy będą łączyć finezją z siłą fizyczną, to przez kilka dobrych lat do klubowych gablotek nic nie trafi. Tylko się kurz osiądzie. Jestem zafascynowany postawą Simeone, i tym jak ułożył sobie zespół, którego wartość jest o wiele milionów niższa od Realu czy Barcy. Powinni mu za to wystawić nagrodę Nobla. Potrafi chwycić za mordy, poustawiać piłkarzy w kącie. Ma autorytet i charyzmę, a to jest diabelnie ważne.
Nie wiem czy to Martino pożegna się ze swoją posadą po sezonie, czy kilku piłkarzy wyruszy w inne strony, ale tutaj potrzeba totalnego przemeblowania, jeśli ta drużyna ma coś jeszcze wygrać.
0
Przyczyną tej indolencji strzeleckiej Leo w starciach z drużyną Simeone nie jest z całą pewnością jego dyspozycyjność czy nastawienie. Zresztą, co tu dużo mówić. To wspaniały profesjonalista, w dalszym ciągu z niezaspokojonymi ambicjami, więc na tego typu mecze Messi zawsze stara się być, jak najlepiej przygotowany pod względem fizycznym.
Powodem, dla którego w statystykach widnieje taki, a nie inny wynik jest wspaniała, niemal bezbłędna praca w obronie graczy Atletico.
Przyjrzałem się uważnie w meczach ligowych z tego sezonu, a także Superpucharu Hiszpanii i w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym LM, jak zwartą grupę tworzą piłkarze z Madrytu, przesuwając się zgrabnie w dwóch liniach, tworząc mur nie do przejścia. Do tego podwajają, a momentami nawet potrajają krycie w tych najbardziej newralgicznych sektorach boiska. Na przykład taki Neymar był wielokrotnie powstrzymywany, zanim zdążył jeszcze wrzucić bieg. A jak wiemy to m.in skrzydłowi mają za zadanie wypracowywać okazje strzeleckie swoim partnerom z boiska.
Piłkarze Rojiblancos wywiązują się perfekcyjnie ze swoich założeń taktycznych i wykorzystują nadarzające się okazje. Do tego dodamy fakt, że Leo jest słabszy fizycznie od postawnych i wyższych piłkarzy, a tym bardziej zwartych w jednej linii i bacznie pilnujących "odrywającego" się co chwila, jak elektron Argentyńczyka. Tutaj tkwi ten sekret. Choć to z całą pewnością tylko czubek góry lodowej.
1
Chłop się cieszy, bo tym razem Barcelona nie będzie mogła mu podwędzić żadnego z jego zawodników :)
Poza tym te przepisy też wydają mi się na beznadziejne, mało skuteczne i nieskonkretyzowane. Akurat jestem w stanie zrozumieć to, że nieletni piłkarze nie mają prawa opuszczać swego kraju, który nie jest członkiem UE, w celu kontynuowania nauki i kariery poza jego granicami, przeprowadzając się bez rodziców czy prawnych opiekunów. Ale już trudniej idzie mi zrozumieć, dlaczego FIFA jest tak bardzo restrykcyjna wobec tych młodocianych piłkarzy, których rodzice decydują się na opuszczenie kraju zachęceni wizją lepszej przyszłości dla swego dziecka.
Dla mnie to jakieś niezrozumiałe.
0
Dzisiejszy mecz prawdopodobnie nie będzie należał do tych najłatwiejszych. Nie będzie łatwo, gładko i przyjemnie. Zaglądając w karty historii z ostatnich sezonów można zauważyć, że zwycięstwa Blaugrany w derbach Barcelony najczęściej były dosyć skromne. Jedynie w ubiegłym sezonie udało się pokonać rywali zza między, aplikując im aż 4 bramki i to w przeciągu jakichś 20-30 min. Miało to miejsce bodajże w styczniu minionego roku. Ale te mecze zawsze należały gatunkowo do tych cięższych. W rundzie jesiennej Espanyol uległ Azulgranie po jedynej bramce, jaką wówczas strzelił Sanchez. Całkiem niedawno w meczu ligowym z obecnym liderem tabeli, Atletico, byli słabsi o zaledwie jedną bramkę, a w dwumeczu CdR z Realem przegrali tylko 2:0. Wracam pamięcią do sezonu 2009/2010 i przytacza mi się na myśl spotkanie. w którym również nie widzieliśmy masy bramek, gdy Ibra dał Barcelonie zwycięstwo po bramce z rzutu karnego. To pokazuje, jak ta drużyna potrafi się zebrać i solidnie przygotować do meczów, w których przychodzi im grać z drużynami z czołówki.
Na pewno nam się nie podłożą i nie oddadzą za darmo trzech punktów. Walka, intensywność, skupienie. Tego dzisiaj potrzeba.
Moim zdaniem Messiemu w linii ataku powinni dziś akompaniować Pedro i Alexis. To oni są idealną receptą na walkę z zespołami dobrze zorganizowanymi w obronie.
1
To już ostatni dzwonek, by wyciągnąć za Brazylijczyka te paręnaście melonów. Szanuję i cenię Alvesa, jak nie każdego piłkarza, który gra lub grał w barwach Blaugrana. Bardzo go polubiłem podczas tych kilku lat, w czasie których dał Klubowi wiele dobrego i walnie przyczynił się do mnogiej liczby triumfów. W pierwszych dwóch/ trzech sezonach za kadencji Guardioli, tworzył z Pique, Puyolem i Abidalem jedną z najlepszych defensyw w Europie. Ale od co najmniej jakichś dwóch sezonów jego forma to już równia pochyła. Forma jest sinusoidalna. Jest bardzo nieregularny w swoich poczynaniach boiskowych. Tych meczów, w których Dani był przednią postacią i dostawał noty powyżej 7,5 - 8.0 jest niewiele. Można je zliczyć na palcach jednej ręki. Mówiąc delikatnie Barcelona to nie jest przytułek Matki Teresy z Kalkuty. Czas odłożyć pewne sentymenty na bok i postawić pewne rzeczy na równe nogi. Myślę, że nie tylko kibice już zauważyli, że to już jest jedynie cień tamtego piłkarza np. z sezonu 2009/2010. W styczniu nowego roku będzie mógł już prowadzić rozmowy z dowolnym klubem, a do sakiewki nie trafi nawet złamany grosz.
Czuję, że jego kolejnym przystankiem w karierze będzie AS Monaco. To klub, który idealnie "wkomponowuje" się do jego obecnej formy. Tam miałby pewne miejsce w składzie i grałby regularnie, i spotkałbym się ze swoim wieloletnim przyjacielem, Abidalem.
0
Najbardziej obawiałbym się ponownie o środek pola. Ale tym razem mam podstawę do tego, by mieć obawy, w związku z ostatnio gorszą dyspozycją Busquetsa. Jeśli od pierwszej minuty wyjdą Toure i Fernandinho, jak to jest w przewidywanych składach, to może nie być tak różowo. Po raz kolejny priorytetem powinno być długie utrzymywanie się przy piłce i jej mądre eksploatowanie. Najprawdopodobniej od pierwszego gwizdka zagra Cesc na znanej mu już pozycji, fałszywej "9". Da tym samym przewagę w środku pola, zwiększy liczebność zawodników w tym sektorze boiska i balansując na linii pomoc - atak, będzie utrudniał życie defensorom City. Zgodnie z przewidywaniami dzienników katalońskich a propos składów na dzisiejszy mecz, od pierwszej minuty na boisku zobaczymy Neymara, który w ostatnich meczach ligowych raził nieskutecznością i nieporadnością. W jego miejsce wpuściłbym Alexisa, ale to oczywiście decyzja trenera i nie mam nawet czelności, by podważać tą decyzję. Trener wie, co najlepsze dla drużyny w danym momencie.
Mam nadzieję, że piłkarze wyjdą maksymalnie skoncentrowani i zmotywowani, jak to zawsze bywa w tego typu meczach, zwłaszcza w Lidze Mistrzów. Jak dzisiaj nasza stoperów nie będzie hasać z dala od własnej bramki, a Alba i Alves będą potrafili dogadywać się na boisku i umiejętnie balansować między defensywą, a ofensywą, to City za dużo w tym meczu nie zrobi. Przede wszystkim rozsądek i koncentracja, a reszta przyjdzie sama.
Wszystkiego dowiemy się późnym wieczorem.
0
Dokładnie czuję to samo. Co innego zobaczyć go w telewizji, a zupełnie czym innym jest oglądniecie meczu z Puyolem na żywo w akcji , nie wspominając już o jakimś autografie czy zrobieniu sobie choćby jednego zdjęcia i stanięcia z nim twarzą w twarz. Takich okazji będzie już niewiele, o ile jeszcze w ogóle będą po jego odejściu z Barcelony.
0
Może nie ma już u nich tego głodu zwycięstw, bo tacy zawodnicy jak Messi, Xavi, Alves swoje już wygrali i nie drzemię w nich już taka swoista mentalność zwycięzcy. Moim zdaniem tutaj trzeba wymienić kilku zawodników, którzy zrobili już swoje dla tego Klubu, a ich czas dobiega końca. Zegara biologicznego nijak nie da się zatrzymać. Wskazywać palcami nie trzeba, każdy chyba już to wychwycił. Czas odłożyć sentymenty na bok i postawić pewne sprawy na równych nogach, bo przerodzi się to w jeszcze większy koszmar. A piszę to dlatego, bo to nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie, a właściwie w tym roku kalendarzowym, gdy piłkarze rażą swą nieporadnością, bezsilnością i przegrywają w tak żenującym stylu. Dzisiejsze spotkanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że bez transferów i wymiany pokoleniowej tutaj się nie obędzie.
No, Panie Zubizarreta, czas wziąć się porządnie do pracy.
0
No ten przynajmniej, jako pierwszy z tych, którzy do tej pory udzielali się na temat dzisiejszego spotkania powiedział, jak było na prawdę. Zabrakło im chęci, zadziorności, walki. Chcieli sobie przejść obok spotkania, licząc, że jakoś "samo" się ono wygra. W końcu gdy w drużynie ma się Messiego, to można rościć sobie podobne życzenia. Ale nasza "10" nie jest u szczytu swojej formy, i Bóg wie kiedy ją osiągnie ... Nie wiem czym to jest podyktowane. Czy obawami o złapanie kolejnej kontuzji, czy po prostu nie czuję się najlepiej pod względem fizycznym, czy też przeżywa kryzys formy. Mimo, że nie jest w najlepszej formie, dzisiaj i tak był jednym z najlepszych na boisku spośród zawodników Blaugrany. Jeśli po dzisiejszym spotkaniu można w ogóle takich znaleźć ....
Ja widzę to tak. Ci piłkarze, a przynajmniej znakomita większość z nich się już po prostu wypaliła. Albo niektórzy piłkarze się najzwyczajniej w świecie "wyeksploatowani" z racji swojego wieku, a wiemy przecież, że z wiekiem traci się kondycję i ogółem formę. Albo brak u nich chęci, zapału do gry (szczególnie w spotkaniach niższej rangi).
0
"W dzisiejszym spotkaniu Borussii Mönchengladbach z Eintrachtem Brunszwik przyszły bramkarz Barçy, Marc-André ter Stegen .... "
Naprawdę odważne stwierdzenie, bo jak dotąd nie dostaliśmy jeszcze żadnych konkretnych i jednocześnie oficjalnych informacji potwierdzających przejście młodego Niemca do drużyny ze stolicy Katalonii. Codziennie odwiedzam tą stronę i interesuję się sprawami Klubu, ale albo coś przeoczyłem albo jesteście w błędzie. To, że rzekomo przeszedł już testy medyczne nie jest równoznaczne z jego transferem do Barcy. Jak na razie sam zawodnik skrywa się z z podaniem informacji o swoim nowym pracodawcy, a na oficjalnych stronach internetowych obu klubów nie ma oficjalki. Inne rzetelne media również unikają podawania takich informacji.
Wstępna umowa nie oznacza, że klamka już zapadła. Dlatego dziwi mnie to pochopne stwierdzenie.
0
Soriano mi naprawdę imponuje. Strzela nie tylko w krajowej lidze, ale nie "szczędzi" sobie tej przyjemności również w europejskich pucharach. Czuję, że po zakończeniu sezonu dostanie kilka ciekawych ofert. Pamiętajmy jednak że austriacka Bundesliga, to nie jest zbiorowisko najlepszych piłkarzy i klubów, ani szczyt marzeń piłkarzy. Ale oczywiście szacunek za solidną grę i pokaźne statystyki mu się należy.
A propo informacji o Maxi Lopezie ; należałoby ją uzupełnić o podanie informacji o otrzymaniu czerwonej kartki w meczu z Milanem przez Argentyńczyka.