0

@Peciak Na swojej prawej flance mamy przeciętnego Roberto i nie bardzo odnajdującego się jako skrzydłowy Griezzmana, przynajmniej na to wskazują przewidywania. Jeśli Lopetegi nie rozczytał już taktyki Barcy, k której 90% ataków pewnie, toczy się lewą stroną i nie wzmocni jej, np. dając dużo defensywnych zadań prawemu pivotowi, to źle o nim świadczy. A ja stawiam że tak mało błyskotliwy nie jest.
Zobaczymy, mam nadzieję na sporą motywację Messiego, która trochę zrównoważy słabość prawej flanki.

0

@Naturopata
"krótko mówiąc odporność leży w limfie według nauki."
Alez oczywiście. I to też jest materiał studiów medycznych, rehabilitacji - gdzie układ limfatyczny często poznaje się od innej strony, bardziej praktycznej, nawet na biologii w liceum czy podstawówce jest to zaznaczone. Nie rozumiem zdumienia.

"Ile o nim się mówi ? Ile osób jest tego świadoma ? "
Nie wiem niestety. To dość retoryczne pytanie.

"Ile jest stron w podręcznikach medycznych o systemie, który jest 3-4 razy większy od systemu krwi ""
Całkiem sporo. Moja żona jest dyplomowaną rehabilitantką, po wielu kursach dodatkowych, z wieloma uprawnieniami. Miała osobny kurs na masaż limfatyczny zrobiony, niezbędny by utrzymać w zdrowiu pacjentki po amputacjach piersi związanych np. z nowotworem, gdzie wycina się węzły chłonne również i aby się limfa nie zbierała, trzeba ją po prostu manualnie przepchnąć, udrożnić drogę do innego węzła chłonnego. Inaczej są obrzęki, zapalenia. To temat raczej dla niej, ale nie będąc żadnym ekspertem, słyszałem, orientuję się.

"więc nie mam zbytnio ochoty słuchać od kogokolwiek, że panuje jakiś wirus, który zabija ludzi, ponieważ nigdy nie chodzi o wirusy, bakterie czy inne zarazki."
Otóż zawsze chodzi właśnie o nie. Układ limfatyczny uczestniczy w wytwarzaniu odpowiednich przeciwciał, węzły chłonne filtrują toksyczne prrodukty przemiany materii, wśród których są "efekty" walki układu odpornościowego z infekcjami.

"Cała medycyna jaką znamy jest oparta ma teorii. Mamy prawdziwy spisek lub niewybrażalny debilizm"
Gdyby było jak mówisz, byłoby to najbardziej nieprawdopodobnym przypadkiem w historii ludzkości. Od 100 z górą lat nowoczesnej medycyny, leczą nas nie tak jak trzeba, a jednak to działa i średnia długość życia wzrosła z 50-kilku lat na początku XXw, do prawie, lub ponad 80 w krajach które z tej "debilnej" medycyny korzystają.

0

@Naturopata
"Każdy powinien mieć otwarty umysł i wysłuchać jednej i drugiej strony dogłębnie. Być może prawda leży po środku jak to się mówi, a być może wszyscy się mylą. "

I to jest bezdyskusyjne, oczywiste. Problem w tym, że samo stwierdzenie "otwarty umysł" stawia się w opozycji do stanu nauki opartego na faktach.
To oczywiste, ze wiele dziedzin życia, które uznajemy za pewne, rozstrzygnięte, zostanie jeszcze zrewidowane naukowo. Clue jest takie, że nowe rozstrzygnięcia muszą zapaść na podstawie mocnych, przekonujących dowodów, rzeczy mierzalnych i policzalnych, lub teorii, których słuszność udowadniają analogie, wyniki cząstkowe.
Nie powinno mówić się, że miarą otwartego umysłu jest stopień niewiary w powszechnie przyjętą naukę, bo to donikąd nie prowadzi.

"Widzisz, ja nie zajmuję się teoriami. Jestem prostym człowiekiem, nie teoretykiem. Teoretyk to wielki myśliciel: nic nie wie o rzeczywistości, a mimo to tworzy na jej temat teorie."
Teoria, to pewien zarys tego, jak mogą wyglądać fakty, na tle obecnie dostępnej wiedzy. Nie ma innego pola dyskusji niż teoria w wielu dziedzinach. Na palcach możesz się przekonać że 2+2 to 4, ale by policzyć liczby urojone, albo stany kwantowe, musisz zbudować teorię, która sprawi, że rzeczywiste, obserwowalne wyniki, pokryją się z teoretycznym przewidywaniem. To praktyczne w naszym świecie,od tego zależy postęp nauki.
W ogóle z tego co czytam, masz takie postrzeganie teorii, jakby to był rak na nauce. Tymczasem to jej narzędzie. Sposób systematyzowania wiedzy. Bycie w opozycji do teorii jako takiej, wyłącza Cię z poważnej dyskusji o zjawiskach, skazuje na zaszufladkowanie jako kogoś, komu brak spójnej wizji, więc nie potrafi odnosić się do argumentów uprawdopodobnić innej, swojej.

"Nawet gdyby cały świat stanął w opozycji wobec Człowieka znającego prawdę, to on się tym nie przejmie, ponieważ prawda nie zależy od liczby zwolenników. Rację może mieć pojedynczy Człowiek, a cały świat może się mylić. "
Oczywiste, ale historia rozpoznaje 2 przypadki tego, kiedy tak się zdarza.
Albo jesteś genialny i wyprzedzasz swoją epokę, albo jesteś szaleńcem i często podobny pomysł kończy się katastrofą.
Można być jak Kopernik, Galileusz, Einstein, ale na drugim końcu skali są Lenin, Stalin, Mao. Mao wymyślił sobie kiedyś, że jak wymorduje wróble zjadające pszenicę, to uratuje Chiny od głodu. Był niewrażliwy na argumenty ornitologów - naukowców, że wróble jedzą też larwy szarańczy. Szarańcza zjadła wszystko, a z głodu zmarło 30 mln Chińczyków. Przypadek z gartunku "jestem mądrzejszy niż nauka".
Ostatnimi czasy, większość odkryć to prace sztabów ludzi, laboratoriów. Coraz ciężej podważyć naukę jednej osobie. Obawiam się, że prościej teraz o drugi koniec skali.

"Kiedy uważasz otrzymane informacje za swoją wiedzę, to stajesz się niewolnikiem źródła informacji. Grupy ludzi wierzących tzw. "autorytetom" staje się łatwo manipulowane. Stąd wzięła się jedna z najważniejszych przyczyn (i sposobów), dlaczego mogły powstać i rozwijać religie, -izmy, partie i inne organizacje kontrolujące ludzi, a nawet style życia. "
Z punktu widzenia socjologi, mylisz dwie rzeczy. Religie to akurat w przestrzeni historii ludzkości, powstawały z potrzeby wytłumaczenia zjawisk z punktu widzenia dostępnej wiedzy, niewytłumaczalnych. Ich potencjał do sterowania "ciemnym ludem" szeroko wykorzystywano, ale to dlatego, że dostęp do wiedzy był ograniczony. Dziś każdy może sobie sprawdzić, zweryfikować prawdziwość i prestiż naukowych źródeł. Jak w tvp przemawia "ekspert" to już się zapala lampka, ale gdy TVN mówią coś przeciwnego, bez zająknięcia o sensownie brzmiących punktach sygnalizowanych u drugiej strony, to wiedza też jest podejrzana. To jest krytyczny do niej stosunek. Za to przyjęcie, że mam z góry nie wierzyć w nic, bez źródeł, bez autorytetów, każe mi cofnąć się do właśnie niemal religijnych podstaw, bo zostaje już tylko wiara w cuda.

"Zatem nie wierz ślepo temu, co tu jest napisane, ani gdziekolwiek indziej, najpierw sam dowiedz się - doświadczaj"
Zasadne co do założeń stwierdzenie, ma jednak tą słabość że 99% życia teraz, przekracza nasze proste możliwości poznawcze. Nie widzimy bakterii, a one tam są. Mogę nie mieć okazji wyjazdu na wakacje na południową półkulę, ale wierzę, że woda spływając w toalecie, kręci się tam w przeciwną stronę. I setki tysięcy innych rzeczy. Ufając tylko tym, które doświadczamy, zamykamy się w jaskini. Tak, jesteśmy odporniejsi na wpływ, ale czy na prawdę tym kosztem warto?

"Teraz zapytam Cię: Czy wierzysz w Boga? Tak? Nie? Dlaczego? "
Nie nie wierzę. Ponieważ nie czuję potrzeby wiary, by czuć i postępować zgodnie z moralnym kompasem, prawem. Nie muszę tłumaczyć też wiarą, rzeczy, o których wiem jak działają. Źródłem nadziei i siły, są dla mnie bliscy. I po czwarte, widzę ile złego uczyniła religia w historii. Ale równie ważne, uważam że jeśli ktoś z którymiś z tych punktów się nie zgadza, jeśli do czegoś wiary potrzebuje, to ma jak największe prawo wierzyć, o ile mi tej wiary nie narzuca.

"Jeszcze raz zwracam Twoją uwagę na fakt, że informacja to tylko dane i nic więcej. Każda informacja jest:(...) "
I znowu racja, tylko obawiam się, że z tego faktu wyciągasz fałszywe wnioski.
Bo stopień zawartości prawdy, zależy od jakości źródła, a to w naszym świecie jest mniej więcej mierzalne. Jakością i ilością publikacji naukowych, ich cytowaniami, wkładem w swojej dziedzinie nauki. Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do internetu, bibliotek, zbiorów. Nie tylko weryfikacja informacji, ale jej źródeł jest prostsza niż kiedykolwiek. Dla otwartego i krytycznego umysłu, z odrobiną dobrej woli, to najlepszy czas na zdobywanie wiedzy. Nie tylko dlatego, że dyplom da się zrobić z kopiuj wlej i wikipedią, ale dlatego, że takiego "naukowca" można bezwzględnie zweryfikować w pojedynkę.

"Prawda i fałsz są względne, bo zależą od okoliczności."
To już filozofia, nie nauka. Z taką tezą zdecydowanie się nie zgadzam.

"To co dla jednego jest prawdziwe, dla innego może być fałszywe. "
Jak wyżej. Są rzeczy pewne, lub tak wysoce prawdopodobne, że zmiana perspektywy osobowej, nawet przy dużym wkładzie fizyki kwantowej i metodologii Schrödingera i poświęceniu wielu kotów, rezultat wciąż jest ten sam.

"Przykładowo dla jednego cyfra 6 wygląda jak 6, a dla drugiego, który patrzy na to z drugiej strony wygląda na 9. "
Dla pewności informatycy, zwłaszcza zapisując hasło, czego absolutnie według regulaminu bezpieczeństwa IT nie można robić, przy 9 na dole stawiają kropeczkę. Tak jak przekreślają zero. :D
A mówiąc poważniej, to ciężko to potraktować jako argument, jedynie jako ciekawostkę stylistyczną. Nie przychodzi mi do głowy, wiele przypadków w historii świata, kiedy drastycznie mógł zmienić się jej przebieg z powodu odczytania 6 jako 9 i vice versa.

"Kiedy zaprzęgasz informacje do służenia Tobie, wtedy doświadczasz i zdobywasz - tak budujesz swoją wiedzę. "
Trochę musielibyśmy sobie wyjaśnić słownik na początku dyskusji, żeby być systematycznym. Wiedza, to zespół informacji na różne tematy. Zawsze ją zaprzęgam w swojej "służbie", kiedy z niej korzystam. Czy otwierając słoik i wiedząc, że naciśnięcie na wieczko rozszczelni je, i z lekkością otworzę dowolny przetwór/ogórki nawet po kafarze, który sobie nie poradził, czy do rozstrzygnięcia/weryfikowania innych informacji które przyswajam.

Co więcej. Pewna zgoda, panująca od lat, jak przekazywać wiedzę, co jest wiarygodne, co mniej, pozwala się nauce rozwijać od stuleci, wyłapywać szarlatanów i to nawet w czasach, kiedy korespondencja naukowa zajmowała miesiące.
Nie jest tak, że standardy wymiany informacji naukowej, przekładające się na jej wiarygodność to zdobycz XX w. Dlatego wierzę w naukę, w weryfikację, myślenie, ale też ufam informacjom które zdobyłem z prawdopodobnych źródeł, dopóki coś nie zweryfikuje ich negatywnie. Nie staram się zastanawiać nad filozoficznym kontekstem, bo to nie mój typ myślenia.

1

@Naturopata
"- Nie. Spiskowa praktyka to już nie teoria. Tu już nikt nie domniema, więc nie ma czegoś takiego jak wiara."
Jeśli tak, zapewne są na to jakieś dowody, śledztwa, znane fakty? Inaczej mówisz o byciu krytycznym, a jednocześnie dość łatwo przyjąłeś, że nazwijmy to "zmowa", bo spisek to pejoratywne od razu, obejmujący cały świat i różne dziedziny życia jest prosty.
Nauka rozstrzyga wiele pytań na zasadzie "brzytwy Ockhama" - najprostszego możliwego rozwiązania. Jeśli coś jest skomplikowane, tajne, nie ma wielu dowodów istnienia, to łatwiej jest i bardziej wiarygodnie założyć, że tego nie ma, niż że jest doskonale ukrywane przed milionami osób od lat.
Dokładnie tak jak Covid. Zmarło na rozróżnialną mutację wirusa, ponad milion osób na świecie, wskaźnik śmiertelności znacznie przekracza zwykła grypę, to najprościej założyć, że mamy pandemię i jednak mamy jakiś problem. Zwłaszcza, że nikt na kosztowne lockdowny powszechnie by się nie decydował.

" Głupsze i bardziej naiwna jest wiara w "naukę, dowody i statystyki". "
Nazwij mnie więc zakutym łbem, bo niestety nie widzę alternatywnych narzędzi, które mogą posunąć naukę, ludzkość naprzód. Wieki wiary w spiski, zmowy, tajemne siły, nie odznaczyły się w naszej historii szczególnie dobrze, natomiast wieki oświecenia, nauki, doprowadziły nas do punktu, że jesteśmy w stanie obserwować i poznawać skład atmosfer planet 30 tys lat świetlnych od ziemi, obserwować fale grawitacyjne, badać dna organizmów wymarłych miliony lat temu i żyjemy średnio ponad 70-lat a w większości demokratycznych społeczeństw bliżej 80.
To fakty.
Nierówności społeczne, systemy ekonomiczne to temat na długą osobną dyskusję, ale dziś w rozwiniętych krajach na wyżywienie przeznaczamy średnio 40% lub mniej dochodów, a w historii niemal wszystko, na byle jakie jedzenie.

"Zawsze gdy widzę wrzucanie kogokolwiek do łatki anty-covidowcy"
Odniosłeś złe wrażenie. Moja wina jeśli tak. Chodzi mi o genezę powstawania i gruntowania w sobie podobnych poglądów. Przecież każdy -anty, który protestuje przeciw mainstreamowemu postrzeganiu jakiegoś zjawiska, właśnie powinien zadać sobie pytanie o fakty, a zwykle zaczyna dyskusję od negacji i teorie dostosowuje do tezy.
Chodzi mi tylko o metodologię dyskusji, nie o wrzucanie do wora.

7

@BarcaMartinez z drugiej strony, jeśli Messi potrafi tak mierzyć wysiłek, że grając w 10, zapieprza w obronie i pressingu jak dzik w 90 minucie, jeśli sztab Koeamana popracował nad kondycją, zadaniami graczy, to Messi i w 80 minucie może sprawiać że wynik nie wymyka się z rąk, a drużyna spokojnie kontroluje mecze wymieniając podania na połowie rywala zamiast na swojej.

1

@Naturopata Wszystko cacy, tylko
"Bądź krytyczny wobec wszystkiego. Podważaj, słuchaj siebie a nie autorytetów i wyciągaj wnioski."
Co każe na miłość boską myśleć, że pan Janusz z Kraśnika, z wykształcenia WFista, ma się znać na zagrożeniach promieniowania elektromagnetycznego, biologi wirusów, medycynie, Socjologi lepiej, niż naukowcy z tych dziedzin z wieloletnim stażem, pracami naukowymi.
Nie uważasz że przewrotnie wiara w "spisek mediów mainstreamowych" jest głupsza i bardziej naiwna, niż wiara w naukę, statystykę, dowody?

Te wszystkie poważne badania nie opierają się na excelu wypełnianym "z palca eksperta" między 1 a 5 rano w niedzielę, żeby oddać na poniedziałek, ale wymiernych, konkretnych, policzalnych, powszechnie dostępnych danych.

Mój otwarty i krytyczny umysł, służy mi do tego, by oceniać i porównywać wiarygodność naukowców, stron sporu i wierzyć temu, kto potrafi udokumentować tezę w przekonywujący sposób.

Miałem gdzieś wideo, z "występem" kreacjonisty, który wymienił 100 powodów dla których świat ma 4400 lat i stworzył go Bóg. W wielu punktach brzmiał wielokroć bardziej przekonująco niż anty-covidowcy i foliarze czy płaskoziemcy. Tymczasem elementarna wiedza naukowa, wystarczy żeby gościa obnażyć w niewiedzy, ignorancji. Te niezależne źródła informacji" często właśnie takie są. Zostają ze spuszczonymi gaciami wobec faktów, a fakt jest taki, że moi sąsiedzi, bardzo dobrzy znajomi są na kwarantannie a zdrowy chłop w wieku 40 lat niecałych, wylądował w szpitalu pod respiratorem.

0

Stały się cuda. Terlikowski i Rivaldo gadają z sensem :)

0

@blackhorse przecież sobie żartuje. Przy prezentacji to każdemu się nogi mogą poplątać. Tylko podpasowało z "joga bonito" :D

3

@krefi10


no, prawdziwe "joga bonito" :)

1

@PuszkinFan
Zagrał Całkiem dobrze, ale nie tak, żeby się rozpływać. Więcej niż ocena wyjściow, ale nie tak, żeby się rozpływać - 6.

Interwencje 3
Wyjścia (skuteczne) 1 (1)
Obronione z pola karnego 1
Kontakty z piłką 42
Celne podania 20/33 (61%)
Przerzuty (celne) 0 (0)
Długie piłki (celne) 18 (5)

Podania - bardzo kiepsko, zwłaszcza że próbował 18 długich piłek, a tylko 5 dotarło do adresata w ogóle. Bramkarz z 61% celnych podań - nie brzmi to bardzo dobrze.

Cała Celta oddała 10 strzałów, z czego 5 zablokowanych, 3 celne, 2 niecelne. Miał do obronienia te 3 strzały. Jeden z bardzo ostrego konta, jeden z daleka w środek i jeden z wolnego Nolito ponad murem. Żaden nie był strasznie trudny. Raczej z gatunku obowiązkowych do wybronienia.

1

@Borneo ależ takie myślenie to naiwność. Pamiętasz sezony mistrzostw Mou i pierwszego ZZ? Wtedy przegrywaliśmy głównie z sędziami, bo kumulacja pomyłek na naszą niekorzyść ważyła na wyniku sezonu.
Jeśli naciski, nawet dyplomatyczne i delikatne się zaniedba, wtedy nikt się błędu na twoją niekorzyść nie boi popełnić, a chodzi o to, by zmusić sędziego do zastosowania VAR, kiedy tylko nie jest pewien decyzji, albo do podjęcia takiej, która jak najmniej definitywnie wpływa na mecz, jeśli 100% nie jest pewien sytuacji.
Gdyby Ramos, czy Casemiro zrobili coś takiego, nikt by się nie zająknął, bo popełniają faule wielokroć brutalniejsze i taka drobnostka się u sędziego skaluje. Tymczasem Langlet jak w meczu z Gironą słynnym, po prostu ofiarą popisu sędziego, bo graczem brutalnym nie jest, a faul był i sędzia raczej za faule dawał kartki niż za ich brutalność.

1

@Borneo Real ma od tego prezesa, i przyjezdne mu Media, które coś zaraz napiszą. Barto też ma "sztamę" za Mundo Deportivo, trener może powiedzieć, ze ma inną ocenę, to nie musi być atak straszny, ale presja.
Jak ZZ, Ramos, Mou mogli się wypowiadać i krytykować sędziów/VAR i to owoce przynosiło, to może warto trochę korzystać z przykładów, bo to jest widoczne, że Barca od lat tego nie potrafi.

0

@aleksande_r trochę mniej "elektryczny" niż w pierwszym meczu, ale za to podania kulały, szczególnie dłuższe.

1

Ty, Sergi, to jakbyście sobie zdali sprawę po Romie, to już mogliśmy mieć w gablocie LM i mistrzostwo i nie przedupcyć 2:8 z Bayernem?

0

@Janek_7 Z drugiej strony, będąc pomocnikiem nominalnym, powinien mieć lepszy przegląd pola, podania, pomysł na rozegranie. On nie kuleje jak do tej pory w obronie najbardziej, ale w dziedzinach w których nad Semedo czy innymi obrońcami powinien mieć wręcz przewagę.

1

Trochę mi się nie podoba, że się mówi o "uszanowaniu decyzji sędziego".
Przecież to dało się inteligentnie załatwić - mógł wyciągnąć bezpośrednią czerwoną, jak już chciał kartkę, a to też można w teorii i zażądać VAR bo przy bezpośredniej czerwonej można, i przyjrzeć się sytuacji. Zapewne jakby dostał video na spokojnie, to by nic nie było. bo tam w twarz jeśli w ogóle, to było przypadkowe muśnięcie, a ręka na ramieniu Suareza została. To że gracze Celty się przewracali od podmuchu to sędzia powinien wcześniej wyczuć.

Efekt zaś będzie tego gadania o szacunku taki, że wszyscy sędziowie, jak będą zupełnie niepewni, to się pomylą na naszą niekorzyść w stykowej sytuacji, bo będą wiedzieli że każdy klub by po nich za złą decyzję jechał a Barca i może i tak wygrać i będzie gadać o "szacunku do decyzji sędziego".
Presja to narzędzie. Jak Realowi VAR "nie sprzyjał" to nagle krytyka, prezes zadzwonił gdzie Trzeba co przyznawał Tebas, i po covidzie sprzyjał już bardzo.

0

@Janek_7 no nie, akurat to nie prawda. Griezzman niewidzialny, Trincao słabe wejście. Roberto błyskotliwie nie zagrał i bramka to raczej "zmyłka" statystyczna, ale nie był to tak zły występ jak z Villareallem i nawet pewien progres był.

2

@normasubiektywna Jesteś na stronie, na której "fani" Barcelony, jadą jak po najgorszej zarazie po legendzie klubu, dlatego że powiedziała, ze ma dość beznadziejnego zarządu, że chce skorzystać z zapisu kontraktu i odejść gdzieś, by ostatnie 2-3 lata grania w piłkę móc coś wygrać.
Jeszcze Cię coś dziwi? :)

0

Jedna refleksja mnie naszła. Bussi to jedyny zawodnik na murawie, któremu pogoda pomogła. Jak się nie dawało szybko prowadzić piłki, dryblować, bo murawa nasiąknięta jak gąbka, to i Bussi nadążał za rywalami. Przyjęcie miał i ma, dziś z powodu murawy grał prostymi środkami, nie bawiąc się odgrywał i wyglądało to nieźle.
Ale tak czy siak, chciałbym, żeby następny mecz Pianic dostał Szanse, albo Pedri.

0

2:3


0

@Peciak Zastanawiam się, czy aby ustawienie z dwoma pivotami na razie, nie jest krępowane przez stateczność Busquetsa.
Piękno z jakim Ajax wychodził spod pressingu w tym ustawieniu, polegało na olbrzymiej ilości ruchu obu graczy w tym ustawieniu. Jeden drugiemu musi ciągle się pokazywać w linii podania do przodu, boczni obrońcy też muszą czytać grę, żeby pokazywali się do podań, by można było stworzyć trójkąty.
Za najlepszych czasów 1-4-3-3 i Busquetsa na pivocie, nie tylko sam Busquets biegał sporo więcej i szybciej, ale też miał robiącego mnóstwo kilometrów Xaviego i pomysłowego Iniestę co chwila jako opcje do podań. To dawało rezultaty. Teraz De Jongowi trochę momentami brakuje opcji do zagrań szybkim krótkim podaniem. Takie moje spostrzeżenie.

1

@Penguin007 o kuźwa, ale to piwo wolno wietrzeje z głowy.

1

@Peciak A dla mnie i Roberto i Busquets zasłużyli co najwyżej na 4, bo niezbyt dobrze grający w ofensywie zespół obnażał ich wady w obronie, a przy Roberto, który miał górować nad Semedo umiejętnością podłączania się do ataków, to dysproporcja między stronami po prostu zasługuje na solidnego ocenowego kopa.
Busquetsa opisano dość dokładnie i gdyby choć trochę lepiej wyglądał Villarreal, a od początku sezonu nie złapał rytmu i mecz był u nas, to błędy Busquetsa mogły się kończyć znacznie gorzej.
Pasja z jaką Roberto ignorował Griezzmana, też zasługuje na wyróżnienie. Kila sytuacji, w których na prawą obronę wrócił szybciej lewonożny Griezz, zmuszony blokować dośrodkowanie lewonożnego obrońcy rywali, też źle świadczy o Roberto, w kontekście zarzutów do Semedo, że nie wracał. Roberto ma w końcu teraz wsparcie DP po swojej stronie i pracowitego Griezza w tym meczu.
Inna sprawa, że w ataku Griezz ciałem obcym i to zarówno przez kolegów, jak i przez momentami słabe ustawienie, kiedy akcja jest raczej tkana niż na dobieg.
Zgadzam, się za to z oceną Messiego. Sam wystawiłem mu 7, ale tylko dlatego że nie mogę wystawić 6,5.

0

@martin86 a styl pożegnań definiuje kim jesteś. Legendy przemijają, ale niewdzięcznych chamów nikt nie lubi.

0

@LucasW123
"To sprzedajmy wszystkich bo dużo zarabiaja... jeżeli bedzie topem na świecie to zasłuży na te pieniądze "

no chyba że jest Messim, wtedy zasługuje co najwyżej na kopa w dupę według la rambli.

1

@challenger W sumie ciekawy temat poruszasz, warto by go rozwinąć w formie szerszego tekstu.
Na szybko, widzę że nie ma dla nas - kibiców Barcy, ratunku, bo dla wielu klubów, okres przejściowy, odbudowy, jest czymś naturalnym. Spokój i jasny plan w takim okresie, pozwala zrównoważyć budżet płacowy, dobrze wydać pieniądze, promować wychowanków, wypromować trenera z niższą presją na wyniki, a z jasną koncepcją.
Bez takiej dozy zaufania, Barca zje własne legendy, których ma trochę, a które staną przed dylematem jaki opisujesz - zwycięstwa na "ya" czy szczerość i pewien kredyt zaufania.
Laporta, jak piszesz, zwolennik niepodległości i klarowny w swoich poglądach polityk, odważył się postawić na Guardiolę i choć sukces operacji zaskoczył wszystkich, to zrealizował wszystkie cele - sukces, przebudowa, zdrowe podstawy, promocja wychowanków i trenera. Ciekawy jestem, czy nowy prezydent, zaufawszy Xaviemu, bez znaczącego sukcesu od razu w pierwszym sezonie, będzie miał odwagę zaufać mu w drugim.
Zastanawia mnie też konsekwencja Bartomeu - jego rozrzutność wpisuje się w sukces na już, za wszelką cenę. Jednak zostawienie Valverde po klęsce w Liverpoolu, w momencie kiedy całe Barcelonismo tytułami mistrza La Liga, się nasyciło a na sukces w LM czeka od lat, przy jego skłonności do rzucania współpracowników na pożarcie tłumowi, kiedy pojawiają się głosy krytyki - trudno to zrozumieć.
Ja ze swej strony, widzę za to ilość talentów La Masi, które w ostatnim czasie naprawdę dobrze wyglądają. Pimienta wykonuje doskonałą pracę i warto by się zastanowić, jak w szerszej perspektywie zbliżyć te zdolne zasoby do pierwszej drużyny. Czy dobrymi wypożyczeniami w końcu, czy minutami w pierwszym zespole, czy walcząc o 2 ligę za wszelką cenę.

0

@masik86 "Cztyli na jaką pozycję został kupiony Antek bo ja jako laik nie domyślam się gdzie miał grać. "
Ale o co dokładnie mnie pytasz, bo od razu zastrzegłem że transferu nie popieram. Co więcej, wciąż też nie rozumiem co się tego Antka uczepiłeś. To gość do składu A na teraz, miał być, a Kubo miał wrócić do Barcy B i to tam jego szufladkę płacową trzeba by umieścić, tak jak piszę.
Dla zysków marketingowych z Japonii podpisaliśmy Hirokiego Abe, jeden z lepszych zawodników tej samej kategorii wiekowej kadry Japonii w której grał Kubo.
Preferujesz bezjajecznego najemnika łasego na kasę, z łatwością zmieniającego Barcę na Real, ponad lojalnych graczy?

1

@challenger zapewne, choć trzeba sobie zdać sprawę, że czasem obiecanie krwi., potu i łez, jest jedynym sposobem by atmosferę oczyścić, zbudować realne oczekiwania i wystartować z dobrym projektem w kolejnych wyborach.
Inaczej kontrkandydaci napędzają się w obiecywankach, a ostatnie lata pokazują tendencję raczej opadającą w wynikach Hiszpańskich drużyn. Nie zawiodła tylko Sevilla w swojej niszy.

0

@masik86 Ale wiesz, że Griezz (choć to dla mnie transfer pomyłka od samego początku), to był kupowany jako gwiazda Atleti i do pierwszego składu?
W tym momencie jak Kubo decydował, to Barca walczyła o zatrzymanie kilku najzdolniejszych wychowanków i im oferowano nie więcej niż 600 tys.
Gdyby Kubo nagle dostał 2 mln, bo Real tyle dał, to wszyscy by Barcę olali.
Takich rzeczy się nie robi, bo to budowa komina płacowego, na który tak narzekasz.
Sam Kubo zaś, jeśli ofertę Realu rozpatrywał, jako wychowanek Barcy, a w wieku 18 lat ma jeszcze czas by kasę zarobić, to po prostu ślizgacz charakterologiczny najemnik.
A gdyby był on, to ciekawe czy byłby Fati, który zdaje się przedłużał kontrakt w podobnym Terminie, kiedy Barca starała się pozyskać Kubo.

0

@maik Trochę dziwne myślenie, bo w połowę można jak widać i strzelić i stracić 4 bramki.
De Jong w drugiej połowie notował kilka strat, raz zagrał niechlujnie, raz zupełnie niepotrzebnie ryzykował pod własnym polem karnym. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać nie zależnie od połowy.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?