Świetny piłkarz, ale Barcelona radziła sobie długo, długo przed nim, a także w czasie jego "niby-obecności" (możliwości ogromne, tragicznie wprowadzany do składu, tutaj osobne brawa dla sztabu trenerskiego, a nie wiecznie winnego zarządu) w pierwszej drużynie i ... uwaga tu wielkie zaskoczenie - będzie sobie radzić dalej. Bo tak. Piłkarzy do obsadzenia środka pola mamy aż nadto, a ja i Wy już znosiliśmy odejścia czy to Ronaldów, Figów, Rivaldów, Kluivertów, Ronaldinhów, Guardiolów i Bóg wie kogo jeszcze. Skoro nie chce grać dla tych barw, to nie musi, od tego ma specjalny zapis w kontrakcie - sam go sobie wywalczył, bo widział, w którą stronę idzie jego kariera w klubie (superrezerowy to niezbyt chwalebne stanowisko). Chociaż trochę boli, to transfer Thiago łyknę jednak jak Czokapiki na śniadanie, na miękko.
To naturalne, że ciągnie nas do obrony Abidala, w końcu przeszedł swoje i jest wzorem na boisku i poza nim - to prawdziwy bohater dla naszego fejsbukowego, szukającego głośnych, hollywoodzkich zwycięstw pokolenia. Z drugiej strony nie chce mi się wierzyć w taką głupotę zarządu, trenera. To są myślący ludzie, w końcu mają też speców od PR, od wszystkich najdrobniejszych kwestii, a jednak została podjęta taka, a nie inna decyzja, a zatem wolę w ciemno (może głupio i naiwnie) przyjąć, że jednak jakieś powody sportowe (lub pozasportowe) zaważyły o takim, a nie innym zakończeniu sprawy. Sądzę też, że cała ta otoczka wokół Abiego, jego przemiana itd. nieco zniekształciła obraz, rozdmuchała zamieszanie, zniesmaczenie i niejako pozbawiła nas, ludzi emocjonalnie związanych z klubem, z zawodnikiem, z jego historią - zupełnie obiektywizmu. Bo jak to, czy może komukolwiek z nas przejść przez głowę, że Abi mógł postawić jakiekolwiek żądania, na które zarząd nie mógł nijak przystać? Ciężkie do pomyślenia, bo patrząc przez pryzmat Erica jako człowieka, który pokonał raka chyba trochę za bardzo go wywyższamy, robimy z niego świętą ikonę, kogoś lepszego, a wcale nie musi tak być. To taki sam człowiek jak każdy z nas, ma swoje słabości, pomysły, plany - niekoniecznie zbieżne z potrzebami Klubu. Oczywiście - nie chcę mu odbierać nic z tego, po prostu czasem trzeba trochę pogdybać, bo w dzisiejszych czasach nic nie jest takie, jakie na pierwszy rzut oka wygląda.
Genialnie się czyta wywiad przeprowadzany przez ludzi, którzy posiadają rzadką umiejętność zadawania ciekawych pytań (ukłony dla challengera i Żwirka) z prawdziwym specjalistą, fanem i pasjonatem, a w dodatku profesjonalistą - niesamowita wiedza i zdolność do ogarnięcia słowami wszystkiego, co należy przedstawić laikom (a tak się czuję przy Panu Bartłomieju) w zajmujący sposób. Aż chce się prosić o więcej :D
Mam już serdecznie dość zwalania w takich sytuacjach winy na ZARZĄD. To takie gadanie w stylu PiSu i ich wszechobecnego UKŁADU. Jaki wpływ ma ten mityczny zarząd (i, a jakże, znienawidzony Sandro R.) na to czy trener wystawia Montoye, Muniese, Bartre i Bóg wie kogo jeszcze w składzie pierwszej drużyny? Zarząd może co najwyżej podpisać z nim odpowiedni kontrakt, albo porozumiewać się w kwestii transferu. Muniesa chce odejść, bo nie otrzymał szansy ani od Pepa, ani od Tito. Kropka. I już widzę jakie larum podniosłoby się gdyby jednak, zgodnie z życzeniami niektórych, zarząd dyktował Misterowi skład. Oj, zaczęło by się ujadanie o naciskach... ;) Więcej myślenia, to nie szkodzi.
Wieczny obrońca Laporty, szczególnie z "To nie zarząd powinien kupować gracza, ale ci, którzy znają się na futbolu" trafił kulą w płot. Henrique, Keirrison, Czyhrynski, Ibra (świetny gracz, ale kasa przesadzona). Szczególnie dwaj pierwsi kupieni dzięki "układom" zawartym przez ex-prezydenta w Brazylii i bez zgody Pepa są idealną odpowiedzią na zarzuty Johana.
Gloryfikowanie VV chyba też nie ma sensu, bo przynajmniej 5 bramkarzy lepszych od niego znajdzie przeciętny, niedzielny kibic i nie trzeba wywyższać Victora tylko po to, żeby użyć go przykładu w tezie jaki to zarząd Rosella jest zły.
Nie chcę "jeździć" po Bartrze, ale nie zgodzę się z oceną dla niego. Rozumiem, że Wy Panowie podwyższyliście jego notę niejako poprzez bufor ochronny dla zawodnika, który nie dość, że jest stosunkowo młody, wchodzi po długiej przerwie do gry w 1 zespole, to jeszcze do tak przemeblowanej i znajdującej się zupełnie poza formą drużyny. Having said that, jego błędy były równie oczywiste i tak samo bolesne jak te Gerarda, więc optowałbym gorąco, żeby obydwaj dostali identyczne oceny. W opisie noty Marca nie wspomniano o sytuacji stykowej gdzie Bartra miał przewagę kilku metrów i mając możliwość dość spokojnego odegrania piłki do tyłu postanowił "siłować się" z napastnikiem Celty, za co zresztą - mimo dobrych warunków fizycznych - został okrutnie ukarany i tylko sędzia, który odgwizdał przewinienie na nim (zresztą ten faul zupełnie z kapelusza) uratował naszemu obrońcy tyłek. Dodam, że akcja spokojnie mogła się zakończyć bramką. Dlatego, jeśli słaby Pique dostaje 3,5 to i Bartra powinien według mnie dostać notę identyczną (w sumie obydwaj na moje oko wypadli bliżej mocnej trójki niż okolic 4, ale może nie przesadzajmy, w końcu są święta, warto okazać więcej miłosierdzia ;)), jako że obydwaj siali postrach w sercach kibiców i kolegów z drużyny - zagrali po prostu straszną słabiznę a liczbę baboli uzyskali niemal identyczną.
Na koniec dorzucę jeszcze pozdrowienia i podziękowania za super robotę dla challengera i ściaha ;)
Bartra nie wytrzymuje ciśnienia. Z Celtą. :) Tak to właśnie wygląda jak nie wypożyczamy ludzi z pogranicza 1/2 składu - zero pewności w grze na poziomie La Liga.
Jeden kapitalny mecz, a tu wśród komentarzy buta i brak szacunku godny młodocianych kibiców Blancos ze strony Białych. Warto też pamiętać zanim poślecie Trashorrasa do lekarza, że to nasz wychowanek :) Trochę więcej szacunku.
Do litanii nazwisk w artykule warto by dorzucić także Enzo (Zidane'a) Fernandeza, który co prawda wychowuje się w szkółkach Realu, ale na razie nic wielkiego o nim nie słychać, w tym kontekście idealnie pasuje do tematu.
Jak większość komentujących i ja jestem zwolennikiem remontu.
Najważniejszy dla mnie osobiście jest aspekt finansowy. Dobrze wiemy, że budowa nowego obiektu może znacznie obciążyć i tak już delikatny budżet klubu. Trzeba mierzyć siły na zamiary, nie warto ryzykować sytuacji znanej z Valencii, gdzie budowa nowego Mestalla ciągnie się jak smród za pospolitym ruszeniem, a samemu klubowi przynosi niebagatelne straty.
Dobrym argumentem jest też 'magia' obiektu. Co prawda jest to teraz magia przestarzała, sypiąca się miejscami i zupełnie niepasująca do ultra-nowoczesnego wizerunku Dumy Katalonii, ale myślę, że w kwestii psychologicznej dla piłkarza, trenera, czy zwykłego kibica przejście tymi samymi tunelami, którymi przechodziły kiedyś legendy klubu jest kapitalnym przeżyciem. Camp Nou oddycha historią i myślę, że jak wielu, chciałbym żeby tak pozostało.
Z drugiej strony nawet remont niesie ze sobą sporo problemów. Rozgrywanie meczy na obiekcie Espanyolu, cóż tyłka nie urywa z powodów czysto marketingowych. Znacznie niższa pojemność, prestiż stadionu, to po prostu nie będzie 'to'. Dodatkowo, Barcelona zasługuje by grać na obiekcie o najwyższym standardzie, a nawet po remoncie, Camp Nou nigdy takowym nie będzie.
Ciężko jest wybrać między historią i nowoczesnością, gdyby udało się je jakoś jednak w możliwym remoncie połączyć, to byłoby to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Ufam jednak prezesowi, zarządowi, oni mają w tej chwili najlepsze kwalifikacje do podejmowania tak trudnych decyzji i jestem pewien, że wezmą absolutnie każdy argument pod uwagę przy wyborze opcji na przyszłość w taki sposób aby wszystko odbyło się z jak największą korzyścią dla Dumy Katalonii.
Fantastyczna wiadomość, dobrze że Depor się tak szybko pozbierało, a jeszcze bardziej cieszy powrót Celty, został mi do nich sentyment sprzed lat gdy grali tam tacy goście jak Karpin, Mostovoi czy Catanha.
Święta racja, ta druga galeria powinna nosić tytuł: "Jak się nie zmienił Carles Puyol" i w przypadku kapitana miałoby to jedynie pozytywny wydźwięk. Ciągle ten sam charakter, serce oddane Barcelonie i piłce nożnej oraz, rzecz jasna, umiejętności. Legendo - zostań tu jak najdłużej, wszystkiego najlepszego.
Pal licho granie w piłkę, są ważniejsze powody do życia - rodzina - żona, trzy córki. Świetnie by było gdyby wrócił do gry, wszyscy po cichu oczekujemy na taką genialną historię, ale wiadomo, że priorytetem jest aby Eric wyzdrowiał i przede wszystkim mógł normalnie żyć.
Jak wielu - pobyt Ibry w Barcelonie = spory zawód, straciłem sporo sympatii dla niego, ale warto docenić, że po takim a nie innym rozstaniu z barwami blau & grana jego wypowiedzi odnośnie zawodników i klubu są niemal wzorowe. Jednak nadal jest to jeden z niewielu piłkarzy z jajami i charakterem, taki gość z którym chciałoby się pójść na browara, bo wiadomo że zawsze coś ciekawego się wydarzy. ;)
Od siebie dorzucę mecz z sezonu 2003-04 na Santiago Bernabeu. Świetny pojedynek, mnóstwo sytuacji, dryblingów, smaczków. Przede wszystkim, wreszcie wygrana i to na terenie rywala, a w dodatku wywalczona przez moją ulubioną generację zawodników - Kluiverta, Cocu, Gio, Davidsa, Luisa Enrique, Overmarsa, Reizigera. Po stronie Realu też ciekawi gracze Solari, Salgado, Cambiasso, Helguera. Spektakularny R10, niezapomniana bramka Xaviego. Niby niezbyt dawna historia, a jakże inny klimat spotkania. :)
Jedynym argumentem za wystawianiem Pique w pierwszym składzie jest jego wzrost (no bo przecież nie można wystawić dwóch niskich środkowych obrońców) poza tym może Javierowi, z taką formą w jakiej jest, teraz co najwżej buty i bidony nosić.
Gdy oglądałem ten mecz nie czułem nienawiści, wręcz przeciwnie, było mi szkoda Figo, który przez swoją głupotę wpieprzył się w ten cały transfer (nie bez udziału Pereza i Gasparta). Cała sprawa jeśli dobrze pamiętam była dość skomplikowana i opisanie jej zajęło by tu więcej niż jeden artykuł.
Dodajmy jeszcze, że Profesor Puyol, który najpierw zatrzymał Figo w tym meczu (co nie było takie trudne, gość był tak zdewastowany psychicznie tym co się działo wokół, że ledwo biegał momentami) potem uspokajał kibiców i wspierał Figo w czasie meczu.
Niestety, miłość szybko zamieniła się w nienawiść, a niektórzy po 11 latach przy każdym newsie zdolni są rzucać tutaj w stronę Figo słowa, które bardzo obnażają ich poziom intelektualny i ogólny brak elokwencji. Sorki mistrzowie, ale człowieka można zbesztać (nawet wyrazić tak nieopisaną nienawiść jaką niektórzy czują do niego) nie używając przy tym ani wulgaryzmów, ani wyświechtanych sloganów, ani banałów.
Ostatnia rzecz, do Tych którzy pamiętają tamte czasy - nie rozprzestrzeniajcie już tej nienawiści na młodsze pokolenie, nie warto. Budujmy kulturalniejszy przekaz, nie tak powszechny ostatnio - kibolski. Ponoć Barcelona to więcej niż klub, jeśli nie chcecie aby to hasło było pustym sloganem, to wstrzymujcie tę nienawiść, która spowodowała 'świński ryj'. Młodsi, którzy nie pamiętają, nie podłapujcie tak łatwo tych haseł, bo łapiecie wszystko jak młode pelikany, zupełnie bezmyślnie.
Jeśli Guardiola nie widzi go w kadrze pierwszego zespołu, to nie będę wmawiał sobie i innym jaki to ogromny talent marnujemy. Pep wie lepiej, udowodnił mi (a byłem nie raz sceptyczny) że on jest najbliżej zawodników i doskonale umie ocenić ich przydatność dla zespołu. No i chyba ambicje JdS sięgają trochę dalej niż Barcelona B, nie zdziwię się jeśli jednak będzie chciał odejść.
Pożyteczny zawodnik, bez fajerwerków, ale dość solidny w obronie, choć może nieco nieograny na tym etapie sezonu. Zanim powiecie o nim złe słowo przypomnijcie sobie jak przy wcześniejszych kontuzjach Abidala, czy innych obrońców ratował nam 4 litery w defensywie.
Jeśli odwołają sezon, to Barcelona prowadzona przez Navarro i braci Gasol będzie chyba miała najlepszą pakę pod względem nazwisk. Przy takiej możliwości, nawet jako fan NBA, chciałbym zobaczyć taki eksperyment :)
A mi najbardziej w Carlesie imponuje szczerość. Na pytanie o odejściu nie stosuje standardowego piłkarskiego bezpłciowego bełkotu "zostanę na zawsze, Barca w mym sercu" itd. Nie to, że nie wierzę Messiemu, Abidalowi, czy innym zawodnikom, ale wszyscy wiemy jak wygląda życie, sytuacja potrafi się odwrócić o 180 stopni w czasie jednego dnia (say hello to Figo). Mówi otwarcie, że dopóki w klubie jest dla niego miejsce, to będzie w nim grał (i mówi to nie jakiś najemnik, a kapitan i wychowanek - legenda).
MVP Eurobasketu, teraz już drugi raz MVP Superpucharu, MVP F4 Euroligi 2010, można tak wymieniać i wymieniać. La Bomba po prostu nigdy nie ma dość :) To wielki zaszczyt mieć takiego gracza w ekipie.
Niesamowitą rzeczą jest bezgraniczne zaufanie do Laporty niektórych, ale jeszcze większą jest pozostawanie przy swoim zaślepieniu nawet gdy @Culé a muerte pięknie wypunktowuje Joana.
@Armandi
Po co Rosell ma coś wyjaśniać w cztery oczy z Laportą? To chyba jasne, że nasz były prezydent tego chce, bo publiczna debata kończy się jego kompromitacją.
Wielki szacunek dla Laporty za osiągnięcia, ale na Boga, trzeba umieć rozgraniczyć sukcesy sportowe od fatalnego zarządzania finansami klubu.
BTW. Laporta dużo zasługuje R10, którego sprowadził... Sandro.
Za bardzo generalizujesz. Po pierwsze, Owen jak najbardziej sprawdził się w Realu. Co prawda początkowo nie mógł złapać formy, ale później pomimo że strzelał jak na zawołanie był sadzany na ławce rezerwowych (potem doszedł faworyzowany przez trenerów Robinho i na dokładkę Baptista).
Po drugie, jeśli nie udało się Woodgate'owi, to czemu Cahill miałby pójść w jego ślady? Poza narodowością i pozycją na boisku nic ich nie łączy. To są inni ludzie, a Ty na podstawie kilku gości, którym nie wyszło wyciągasz takie wnioski. Przekreślasz człowieka zanim dostał szansę udowodnić cokolwiek. Myślę, że gdyby ktoś Ciebie tak potraktował sam uważałbyś, to za niesprawiedliwość.
Po trzecie, przetarcie w PL bardzo dobrze wpływa na zawodników (vide Gerard Pique, czy Fabregas). Tam też umieją grać w piłkę.
Prawda jest taka, że Villa w Barcelonie nie może złapać formy od samego początku. Zagrał kilka świetnych spotkań. Niezłe mecze przetyka słabymi, lub tragicznymi. Wydaje mi się, że to kolejny zawodnik, który rzucony na lewe skrzydło sobie nie radzi (tzn. nie wykorzystuje swojego potencjału).
Villa nie nadaje się na tą pozycję, bo nie jest najszybszym zawodnikiem, ani nie ma nic ciekawego do pokazania w kwestii dryblingu (ten sam zwód z zejściem do środka over and over...) nikt już się na to nie łapie (może poza Sergio Ramosem:)).
Dla porównania proponuję obejrzeć sobie mecze Davida w La Furia Roja - inny człowiek.
Guardiola przekombinował. 3-4-3 dałoby może rezultat gdyby od pierwszej minuty pojawił się przebojowy Thiago, który nie boi się nieszablonowych, ryzykownych zagrań (wiem, że wpisuję się tutaj w retorykę gdybynierską). Dzisiaj w pierwszej połowie wyraźnie tego brakowało - przebojowości i cojones. Dochodziło do tego, że Messi z Fabsem wbijali się na połowę Valencii, po czym orientowali się, że Keita i Busquets zostali gdzieś zupełnie z tyłu, Xavi był odcięty, a przy tym Alves i Pedro byli wtedy zbyt szeroko by ich wesprzeć w rozegraniu piłki.
No i nieskuteczność - myślę, że wynikała z niepewności w grze. Jak od początku coś nie wychodzi, to człowiek siłą rzeczy traci pewność w zagraniach i zaczyna czuć presję wyniku (mówiąc prosto - tak bardzo starasz się nie spiep***, że koniec końców i tak to robisz). Tak, dotyczy to nawet perfekcyjnie technicznej Barcelony.
Dodatkowo Villa jest, nie oszukujmy się, pod formą i też nie ma tej swobody przy wykończeniu akcji, to widać (a kto gra w piłkę choćby amatorsko, to zna to uczucie z nawet najmizerniejszego swojego doświadczenia). Liczyłem, że po ostatnich bramkach nabierze trochę pewności, ale Guardiola mu chyba nie pomógł sadzając go na ławce.
Co do Villi, to dorzucę mu jeszcze jeden kamyczek do ogródka, jak można z uporem maniaka robić przy każdej akcji zejście do środka z JEDNYM i tym samym zwodem (i to ani skutecznym, ani efektownym). Żeby nie było, to nie pierwszy taki mecz.
Guardiola musi zmienić to ustawienie. Co ja mówię, on MUSIAŁ zmienić ustawienie już po 20-30 minutach, bo tylko ślepy nie zauważy tego, że Alves w ataku jest słaby jak kadencja PiS'u, a Pedro poza wykończeniem nie wnosi nic do gry, nie jest partnerem dla Messiego czy Fabregasa. Abidal też nie ma najlepszego dnia, przez co gramy de facto 2 obrońcami. Brakuje jeszcze jednego kreatywnego pomocnika w środku do rozklepania pomocy Valencii (szacun dla Keity, ale to nie jest gość na taki mecz).
0
Świetny piłkarz, ale Barcelona radziła sobie długo, długo przed nim, a także w czasie jego "niby-obecności" (możliwości ogromne, tragicznie wprowadzany do składu, tutaj osobne brawa dla sztabu trenerskiego, a nie wiecznie winnego zarządu) w pierwszej drużynie i ... uwaga tu wielkie zaskoczenie - będzie sobie radzić dalej. Bo tak. Piłkarzy do obsadzenia środka pola mamy aż nadto, a ja i Wy już znosiliśmy odejścia czy to Ronaldów, Figów, Rivaldów, Kluivertów, Ronaldinhów, Guardiolów i Bóg wie kogo jeszcze. Skoro nie chce grać dla tych barw, to nie musi, od tego ma specjalny zapis w kontrakcie - sam go sobie wywalczył, bo widział, w którą stronę idzie jego kariera w klubie (superrezerowy to niezbyt chwalebne stanowisko). Chociaż trochę boli, to transfer Thiago łyknę jednak jak Czokapiki na śniadanie, na miękko.
0
To naturalne, że ciągnie nas do obrony Abidala, w końcu przeszedł swoje i jest wzorem na boisku i poza nim - to prawdziwy bohater dla naszego fejsbukowego, szukającego głośnych, hollywoodzkich zwycięstw pokolenia. Z drugiej strony nie chce mi się wierzyć w taką głupotę zarządu, trenera. To są myślący ludzie, w końcu mają też speców od PR, od wszystkich najdrobniejszych kwestii, a jednak została podjęta taka, a nie inna decyzja, a zatem wolę w ciemno (może głupio i naiwnie) przyjąć, że jednak jakieś powody sportowe (lub pozasportowe) zaważyły o takim, a nie innym zakończeniu sprawy. Sądzę też, że cała ta otoczka wokół Abiego, jego przemiana itd. nieco zniekształciła obraz, rozdmuchała zamieszanie, zniesmaczenie i niejako pozbawiła nas, ludzi emocjonalnie związanych z klubem, z zawodnikiem, z jego historią - zupełnie obiektywizmu. Bo jak to, czy może komukolwiek z nas przejść przez głowę, że Abi mógł postawić jakiekolwiek żądania, na które zarząd nie mógł nijak przystać? Ciężkie do pomyślenia, bo patrząc przez pryzmat Erica jako człowieka, który pokonał raka chyba trochę za bardzo go wywyższamy, robimy z niego świętą ikonę, kogoś lepszego, a wcale nie musi tak być. To taki sam człowiek jak każdy z nas, ma swoje słabości, pomysły, plany - niekoniecznie zbieżne z potrzebami Klubu. Oczywiście - nie chcę mu odbierać nic z tego, po prostu czasem trzeba trochę pogdybać, bo w dzisiejszych czasach nic nie jest takie, jakie na pierwszy rzut oka wygląda.
0
Genialnie się czyta wywiad przeprowadzany przez ludzi, którzy posiadają rzadką umiejętność zadawania ciekawych pytań (ukłony dla challengera i Żwirka) z prawdziwym specjalistą, fanem i pasjonatem, a w dodatku profesjonalistą - niesamowita wiedza i zdolność do ogarnięcia słowami wszystkiego, co należy przedstawić laikom (a tak się czuję przy Panu Bartłomieju) w zajmujący sposób. Aż chce się prosić o więcej :D
0
Mam już serdecznie dość zwalania w takich sytuacjach winy na ZARZĄD. To takie gadanie w stylu PiSu i ich wszechobecnego UKŁADU. Jaki wpływ ma ten mityczny zarząd (i, a jakże, znienawidzony Sandro R.) na to czy trener wystawia Montoye, Muniese, Bartre i Bóg wie kogo jeszcze w składzie pierwszej drużyny? Zarząd może co najwyżej podpisać z nim odpowiedni kontrakt, albo porozumiewać się w kwestii transferu. Muniesa chce odejść, bo nie otrzymał szansy ani od Pepa, ani od Tito. Kropka. I już widzę jakie larum podniosłoby się gdyby jednak, zgodnie z życzeniami niektórych, zarząd dyktował Misterowi skład. Oj, zaczęło by się ujadanie o naciskach... ;) Więcej myślenia, to nie szkodzi.
0
Wieczny obrońca Laporty, szczególnie z "To nie zarząd powinien kupować gracza, ale ci, którzy znają się na futbolu" trafił kulą w płot. Henrique, Keirrison, Czyhrynski, Ibra (świetny gracz, ale kasa przesadzona). Szczególnie dwaj pierwsi kupieni dzięki "układom" zawartym przez ex-prezydenta w Brazylii i bez zgody Pepa są idealną odpowiedzią na zarzuty Johana.
Gloryfikowanie VV chyba też nie ma sensu, bo przynajmniej 5 bramkarzy lepszych od niego znajdzie przeciętny, niedzielny kibic i nie trzeba wywyższać Victora tylko po to, żeby użyć go przykładu w tezie jaki to zarząd Rosella jest zły.
0
Nie chcę "jeździć" po Bartrze, ale nie zgodzę się z oceną dla niego. Rozumiem, że Wy Panowie podwyższyliście jego notę niejako poprzez bufor ochronny dla zawodnika, który nie dość, że jest stosunkowo młody, wchodzi po długiej przerwie do gry w 1 zespole, to jeszcze do tak przemeblowanej i znajdującej się zupełnie poza formą drużyny. Having said that, jego błędy były równie oczywiste i tak samo bolesne jak te Gerarda, więc optowałbym gorąco, żeby obydwaj dostali identyczne oceny. W opisie noty Marca nie wspomniano o sytuacji stykowej gdzie Bartra miał przewagę kilku metrów i mając możliwość dość spokojnego odegrania piłki do tyłu postanowił "siłować się" z napastnikiem Celty, za co zresztą - mimo dobrych warunków fizycznych - został okrutnie ukarany i tylko sędzia, który odgwizdał przewinienie na nim (zresztą ten faul zupełnie z kapelusza) uratował naszemu obrońcy tyłek. Dodam, że akcja spokojnie mogła się zakończyć bramką. Dlatego, jeśli słaby Pique dostaje 3,5 to i Bartra powinien według mnie dostać notę identyczną (w sumie obydwaj na moje oko wypadli bliżej mocnej trójki niż okolic 4, ale może nie przesadzajmy, w końcu są święta, warto okazać więcej miłosierdzia ;)), jako że obydwaj siali postrach w sercach kibiców i kolegów z drużyny - zagrali po prostu straszną słabiznę a liczbę baboli uzyskali niemal identyczną.
Na koniec dorzucę jeszcze pozdrowienia i podziękowania za super robotę dla challengera i ściaha ;)
0
Bartra nie wytrzymuje ciśnienia. Z Celtą. :) Tak to właśnie wygląda jak nie wypożyczamy ludzi z pogranicza 1/2 składu - zero pewności w grze na poziomie La Liga.
0
Czy to ważne na ile wygląda? Taki Abelardo wyglądał na 50, a był świetny ;)
0
Jeden kapitalny mecz, a tu wśród komentarzy buta i brak szacunku godny młodocianych kibiców Blancos ze strony Białych. Warto też pamiętać zanim poślecie Trashorrasa do lekarza, że to nasz wychowanek :) Trochę więcej szacunku.
0
Do litanii nazwisk w artykule warto by dorzucić także Enzo (Zidane'a) Fernandeza, który co prawda wychowuje się w szkółkach Realu, ale na razie nic wielkiego o nim nie słychać, w tym kontekście idealnie pasuje do tematu.
0
Jak większość komentujących i ja jestem zwolennikiem remontu.
Najważniejszy dla mnie osobiście jest aspekt finansowy. Dobrze wiemy, że budowa nowego obiektu może znacznie obciążyć i tak już delikatny budżet klubu. Trzeba mierzyć siły na zamiary, nie warto ryzykować sytuacji znanej z Valencii, gdzie budowa nowego Mestalla ciągnie się jak smród za pospolitym ruszeniem, a samemu klubowi przynosi niebagatelne straty.
Dobrym argumentem jest też 'magia' obiektu. Co prawda jest to teraz magia przestarzała, sypiąca się miejscami i zupełnie niepasująca do ultra-nowoczesnego wizerunku Dumy Katalonii, ale myślę, że w kwestii psychologicznej dla piłkarza, trenera, czy zwykłego kibica przejście tymi samymi tunelami, którymi przechodziły kiedyś legendy klubu jest kapitalnym przeżyciem. Camp Nou oddycha historią i myślę, że jak wielu, chciałbym żeby tak pozostało.
Z drugiej strony nawet remont niesie ze sobą sporo problemów. Rozgrywanie meczy na obiekcie Espanyolu, cóż tyłka nie urywa z powodów czysto marketingowych. Znacznie niższa pojemność, prestiż stadionu, to po prostu nie będzie 'to'. Dodatkowo, Barcelona zasługuje by grać na obiekcie o najwyższym standardzie, a nawet po remoncie, Camp Nou nigdy takowym nie będzie.
Ciężko jest wybrać między historią i nowoczesnością, gdyby udało się je jakoś jednak w możliwym remoncie połączyć, to byłoby to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Ufam jednak prezesowi, zarządowi, oni mają w tej chwili najlepsze kwalifikacje do podejmowania tak trudnych decyzji i jestem pewien, że wezmą absolutnie każdy argument pod uwagę przy wyborze opcji na przyszłość w taki sposób aby wszystko odbyło się z jak największą korzyścią dla Dumy Katalonii.
0
Fantastyczna wiadomość, dobrze że Depor się tak szybko pozbierało, a jeszcze bardziej cieszy powrót Celty, został mi do nich sentyment sprzed lat gdy grali tam tacy goście jak Karpin, Mostovoi czy Catanha.
0
Joe_Black
Święta racja, ta druga galeria powinna nosić tytuł: "Jak się nie zmienił Carles Puyol" i w przypadku kapitana miałoby to jedynie pozytywny wydźwięk. Ciągle ten sam charakter, serce oddane Barcelonie i piłce nożnej oraz, rzecz jasna, umiejętności. Legendo - zostań tu jak najdłużej, wszystkiego najlepszego.
0
Pal licho granie w piłkę, są ważniejsze powody do życia - rodzina - żona, trzy córki. Świetnie by było gdyby wrócił do gry, wszyscy po cichu oczekujemy na taką genialną historię, ale wiadomo, że priorytetem jest aby Eric wyzdrowiał i przede wszystkim mógł normalnie żyć.
0
Jak wielu - pobyt Ibry w Barcelonie = spory zawód, straciłem sporo sympatii dla niego, ale warto docenić, że po takim a nie innym rozstaniu z barwami blau & grana jego wypowiedzi odnośnie zawodników i klubu są niemal wzorowe. Jednak nadal jest to jeden z niewielu piłkarzy z jajami i charakterem, taki gość z którym chciałoby się pójść na browara, bo wiadomo że zawsze coś ciekawego się wydarzy. ;)
0
Od siebie dorzucę mecz z sezonu 2003-04 na Santiago Bernabeu. Świetny pojedynek, mnóstwo sytuacji, dryblingów, smaczków. Przede wszystkim, wreszcie wygrana i to na terenie rywala, a w dodatku wywalczona przez moją ulubioną generację zawodników - Kluiverta, Cocu, Gio, Davidsa, Luisa Enrique, Overmarsa, Reizigera. Po stronie Realu też ciekawi gracze Solari, Salgado, Cambiasso, Helguera. Spektakularny R10, niezapomniana bramka Xaviego. Niby niezbyt dawna historia, a jakże inny klimat spotkania. :)
0
Jedynym argumentem za wystawianiem Pique w pierwszym składzie jest jego wzrost (no bo przecież nie można wystawić dwóch niskich środkowych obrońców) poza tym może Javierowi, z taką formą w jakiej jest, teraz co najwżej buty i bidony nosić.
0
Gdy oglądałem ten mecz nie czułem nienawiści, wręcz przeciwnie, było mi szkoda Figo, który przez swoją głupotę wpieprzył się w ten cały transfer (nie bez udziału Pereza i Gasparta). Cała sprawa jeśli dobrze pamiętam była dość skomplikowana i opisanie jej zajęło by tu więcej niż jeden artykuł.
Dodajmy jeszcze, że Profesor Puyol, który najpierw zatrzymał Figo w tym meczu (co nie było takie trudne, gość był tak zdewastowany psychicznie tym co się działo wokół, że ledwo biegał momentami) potem uspokajał kibiców i wspierał Figo w czasie meczu.
Niestety, miłość szybko zamieniła się w nienawiść, a niektórzy po 11 latach przy każdym newsie zdolni są rzucać tutaj w stronę Figo słowa, które bardzo obnażają ich poziom intelektualny i ogólny brak elokwencji. Sorki mistrzowie, ale człowieka można zbesztać (nawet wyrazić tak nieopisaną nienawiść jaką niektórzy czują do niego) nie używając przy tym ani wulgaryzmów, ani wyświechtanych sloganów, ani banałów.
Ostatnia rzecz, do Tych którzy pamiętają tamte czasy - nie rozprzestrzeniajcie już tej nienawiści na młodsze pokolenie, nie warto. Budujmy kulturalniejszy przekaz, nie tak powszechny ostatnio - kibolski. Ponoć Barcelona to więcej niż klub, jeśli nie chcecie aby to hasło było pustym sloganem, to wstrzymujcie tę nienawiść, która spowodowała 'świński ryj'. Młodsi, którzy nie pamiętają, nie podłapujcie tak łatwo tych haseł, bo łapiecie wszystko jak młode pelikany, zupełnie bezmyślnie.
0
Jeśli Guardiola nie widzi go w kadrze pierwszego zespołu, to nie będę wmawiał sobie i innym jaki to ogromny talent marnujemy. Pep wie lepiej, udowodnił mi (a byłem nie raz sceptyczny) że on jest najbliżej zawodników i doskonale umie ocenić ich przydatność dla zespołu. No i chyba ambicje JdS sięgają trochę dalej niż Barcelona B, nie zdziwię się jeśli jednak będzie chciał odejść.
0
81Makaveli81
"Wielkie brawa" - myślisz jak prezes Wojciechowski. Dobrze, że w Barcelonie inaczej na takie sprawy patrzą.
0
Pożyteczny zawodnik, bez fajerwerków, ale dość solidny w obronie, choć może nieco nieograny na tym etapie sezonu. Zanim powiecie o nim złe słowo przypomnijcie sobie jak przy wcześniejszych kontuzjach Abidala, czy innych obrońców ratował nam 4 litery w defensywie.
0
Jeśli odwołają sezon, to Barcelona prowadzona przez Navarro i braci Gasol będzie chyba miała najlepszą pakę pod względem nazwisk. Przy takiej możliwości, nawet jako fan NBA, chciałbym zobaczyć taki eksperyment :)
0
A mi najbardziej w Carlesie imponuje szczerość. Na pytanie o odejściu nie stosuje standardowego piłkarskiego bezpłciowego bełkotu "zostanę na zawsze, Barca w mym sercu" itd. Nie to, że nie wierzę Messiemu, Abidalowi, czy innym zawodnikom, ale wszyscy wiemy jak wygląda życie, sytuacja potrafi się odwrócić o 180 stopni w czasie jednego dnia (say hello to Figo). Mówi otwarcie, że dopóki w klubie jest dla niego miejsce, to będzie w nim grał (i mówi to nie jakiś najemnik, a kapitan i wychowanek - legenda).
0
MVP Eurobasketu, teraz już drugi raz MVP Superpucharu, MVP F4 Euroligi 2010, można tak wymieniać i wymieniać. La Bomba po prostu nigdy nie ma dość :) To wielki zaszczyt mieć takiego gracza w ekipie.
0
Niesamowitą rzeczą jest bezgraniczne zaufanie do Laporty niektórych, ale jeszcze większą jest pozostawanie przy swoim zaślepieniu nawet gdy @Culé a muerte pięknie wypunktowuje Joana.
@Armandi
Po co Rosell ma coś wyjaśniać w cztery oczy z Laportą? To chyba jasne, że nasz były prezydent tego chce, bo publiczna debata kończy się jego kompromitacją.
Wielki szacunek dla Laporty za osiągnięcia, ale na Boga, trzeba umieć rozgraniczyć sukcesy sportowe od fatalnego zarządzania finansami klubu.
BTW. Laporta dużo zasługuje R10, którego sprowadził... Sandro.
0
JimMorrisonFCB
Za bardzo generalizujesz. Po pierwsze, Owen jak najbardziej sprawdził się w Realu. Co prawda początkowo nie mógł złapać formy, ale później pomimo że strzelał jak na zawołanie był sadzany na ławce rezerwowych (potem doszedł faworyzowany przez trenerów Robinho i na dokładkę Baptista).
Po drugie, jeśli nie udało się Woodgate'owi, to czemu Cahill miałby pójść w jego ślady? Poza narodowością i pozycją na boisku nic ich nie łączy. To są inni ludzie, a Ty na podstawie kilku gości, którym nie wyszło wyciągasz takie wnioski. Przekreślasz człowieka zanim dostał szansę udowodnić cokolwiek. Myślę, że gdyby ktoś Ciebie tak potraktował sam uważałbyś, to za niesprawiedliwość.
Po trzecie, przetarcie w PL bardzo dobrze wpływa na zawodników (vide Gerard Pique, czy Fabregas). Tam też umieją grać w piłkę.
0
gala222
Prawda jest taka, że Villa w Barcelonie nie może złapać formy od samego początku. Zagrał kilka świetnych spotkań. Niezłe mecze przetyka słabymi, lub tragicznymi. Wydaje mi się, że to kolejny zawodnik, który rzucony na lewe skrzydło sobie nie radzi (tzn. nie wykorzystuje swojego potencjału).
Villa nie nadaje się na tą pozycję, bo nie jest najszybszym zawodnikiem, ani nie ma nic ciekawego do pokazania w kwestii dryblingu (ten sam zwód z zejściem do środka over and over...) nikt już się na to nie łapie (może poza Sergio Ramosem:)).
Dla porównania proponuję obejrzeć sobie mecze Davida w La Furia Roja - inny człowiek.
0
Guardiola przekombinował. 3-4-3 dałoby może rezultat gdyby od pierwszej minuty pojawił się przebojowy Thiago, który nie boi się nieszablonowych, ryzykownych zagrań (wiem, że wpisuję się tutaj w retorykę gdybynierską). Dzisiaj w pierwszej połowie wyraźnie tego brakowało - przebojowości i cojones. Dochodziło do tego, że Messi z Fabsem wbijali się na połowę Valencii, po czym orientowali się, że Keita i Busquets zostali gdzieś zupełnie z tyłu, Xavi był odcięty, a przy tym Alves i Pedro byli wtedy zbyt szeroko by ich wesprzeć w rozegraniu piłki.
No i nieskuteczność - myślę, że wynikała z niepewności w grze. Jak od początku coś nie wychodzi, to człowiek siłą rzeczy traci pewność w zagraniach i zaczyna czuć presję wyniku (mówiąc prosto - tak bardzo starasz się nie spiep***, że koniec końców i tak to robisz). Tak, dotyczy to nawet perfekcyjnie technicznej Barcelony.
Dodatkowo Villa jest, nie oszukujmy się, pod formą i też nie ma tej swobody przy wykończeniu akcji, to widać (a kto gra w piłkę choćby amatorsko, to zna to uczucie z nawet najmizerniejszego swojego doświadczenia). Liczyłem, że po ostatnich bramkach nabierze trochę pewności, ale Guardiola mu chyba nie pomógł sadzając go na ławce.
0
Co do Villi, to dorzucę mu jeszcze jeden kamyczek do ogródka, jak można z uporem maniaka robić przy każdej akcji zejście do środka z JEDNYM i tym samym zwodem (i to ani skutecznym, ani efektownym). Żeby nie było, to nie pierwszy taki mecz.
0
Guardiola musi zmienić to ustawienie. Co ja mówię, on MUSIAŁ zmienić ustawienie już po 20-30 minutach, bo tylko ślepy nie zauważy tego, że Alves w ataku jest słaby jak kadencja PiS'u, a Pedro poza wykończeniem nie wnosi nic do gry, nie jest partnerem dla Messiego czy Fabregasa. Abidal też nie ma najlepszego dnia, przez co gramy de facto 2 obrońcami. Brakuje jeszcze jednego kreatywnego pomocnika w środku do rozklepania pomocy Valencii (szacun dla Keity, ale to nie jest gość na taki mecz).