rafkop8
Dołączył/a: wrzesień 2010
Łęczyca
37 obserwujących
18 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Pierwszy raz odkąd trenerem został Guardiola nie byłem pewny. Nie byłem pewny wyniku. Bałem się tego spotkania. Przeciwnik silny jak "nigdy", do tego mecz wyjazdowy, a te są w tym sezonie kamieniami w zielonym ogrodzie Pepa. Zaczęło się. Nasi piłkarze, niczym rzymscy gladiatorzy, wyszli na murawę. Co czuli? - nie wiemy, czy się bali? - nie sądzę. Zaczął się mecz. Nie zdążyliśmy się nawet wygodnie ułożyć w fotelach, a tu już spada pierwszy, bolesny cios. Tym bardziej bolesny, iż to my sami go sobie zadaliśmy. Czy przestaliśmy wierzyć? Nie. Ci, którzy są na tej zacnej stronie od "wczoraj" zażądali sprzedaży Valdesa, puszczali gromy pod adresem obrońców. Może, na szczęście, odeszli i już ich z nami nie ma. Ci prawdziwi zostali. Było warto. Sowicie zostaliśmy wynagrodzeni. Kolejne gole, piękne akcje... a potem zabawa w kotka i myszkę. Madryt pod koniec meczu cierpiał. Zawodnicy w białych koszulkach ledwo chodzili...a my wciąż graliśmy swoje. Cierpiał również ich trener bezradnie stojący przy linii bocznej. Mina pokonanego, a może twarz szukająca kolejnych, śmiesznych wymówek. Ten widok pozostanie w mojej pamięci na długo. Przed meczem miałem nadzieję, że zagramy swoje. Tak też piłkarze Pepa uczynili. Kiedy gramy naszą piłkę jesteśmy niezwyciężeni. Ten mecz to nie tylko walka o trzy punkty. Pojedynki pomiędzy dwoma odwiecznymi rywalami stanowią walkę na śmierć i życie. My przeżyliśmy - Real umarł. Po raz kolejny. Dzięki Pep. Jesteś geniuszem i mentorem tej wspaniałej drużyny.
0
Po raz kolejny dziękujemy za te niezapomniane chwile. Jesteśmy z Was dumni!!! Nic więcej nie trzeba dodawać.
0
Te minuty płyną coraz wolniej, a potem czas nabierze huraganowego przyspieszenia. Niech się rozpoczną igrzyska. Mam nadzieję, że wywalczymy trzy punkty po pięknej grze. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Prawdziwa legenda Barcelony i jeden z najważniejszych zawodników w składzie Guardioli. Niesamowity balans ciałem, a przy tym mnóstwo niekonwencjonalnych dryblingów i podań. "Wolny elektron", którego wszędzie jest pełno i tak naprawdę trudno przypisać Mu jakąś określoną pozycję na boisku. To może być kluczowy gracz jutrzejszego spotkania, które tradycyjnie zapowiada się pasjonująco. Staną przeciwko sobie dwie najlepsze drużyny na świecie, które (jeśli "drabinka" będzie łaskawa) zagrają ze sobą również w finale Ligi Mistrzów. Jutro natomiast spodziewam się heroicznej walki oraz gargantuicznego gryzienia trawy przez pełne 90 minut. Mam nadzieję, że wygramy choć - na szczęście - nie jesteśmy faworytami. Mamy jednak psychologiczną przewagę w postaci "ostatnich" wysokich wygranych. To siedzi w głowach piłkarzy z Madrytu i to sprawia, że wychodząc na murawę przeciwko Barcelonie zaczynają grać po prostu brutalnie. My musimy grać swoje, czyli utrzymywać się jak najdłużej przy piłce. To frustruje rywali, a zwłaszcza graczy Realu (dodatkowo na ich stadionie). Nie wiem kto jutro zagra u nas, ale wiem że Ci co wyjdą na murawę SB dadzą z siebie wszystko. My będziemy z Nimi. Jutro... zawsze.
0
ENDIS-BARCA
Właśnie uniwersalność graczy Barcy doprowadziła nas do takich sukcesów. Przykłady? Mascherano na środku obrony. Wydawało się to niemożliwe... a jednak. Mało tego - na prawej też może zagrać (choć to ostateczność). Alves? służę. Z Realem grał na skrzydle. Abidal? środek, czy też lewa strona obrony - he doesn't care. Nawet nie chcę wspominać o Inieście, czy też Fabregasie. Z ławy wchodzi Thiago. Na DM-ie? Nie ma sprawy, ofensywnie - a jakże. "Głębsza" rezerwa? Adriano - Brazylijczyk grał już na tylu pozycjach, że aż szkoda "znaków" na wymienianie. Messi? wiadomo. Sanchez? Ostatnio "zasuwał" to na lewym, to na prawym skrzydle. Skoro uważasz, że gracze od wszystkiego są do niczego - to Twoje zdanie. Ja mam inne. Ławkę Realu można uznać za szerokĄ, ale chyba tylko "z metra". Pozdrawiam.
0
Jak widać wszyscy mamy potężny ból głowy z zestawieniem składu. Na "szczęście" to nie my będziemy podejmować ostateczne decyzje i nie my będziemy potem odpowiadać za wynik. Współczuję obu trenerom. Presja tego meczu rozpoczęła się już... po Superpucharze Hiszpanii. "Wszystko rozstrzygnie się właśnie w dwumeczu" - tak grzmiały, nakręcając atmosferę do niebotycznego poziomu, wszystkie media wraz z początkiem sezonu ligowego. Pierwsza odsłona zbliża się wielkimi krokami. Myślimy tylko o tym meczu bowiem w Lidze Mistrzów obie drużyny mają już zaklepany awans. W tym roku mamy niezwykłe kłopoty bogactwa (pamiętacie jak The Special Five, trenując jeszcze Chelsea, odczytał na konferencji przedmeczowej swój skład... a potem skład Barcy?). Teraz sytuacja jest, na szczęście, inna. Mamy wielu graczy, którzy mogą grać na kilku pozycjach. Który klub ma tak uniwersalnych zawodników? - pytanie z gatunku retorycznych. To daje nam przewagę nad rywalem. Do tego dochodzi jeszcze śmiałe eksperymentowanie Pepa ze składem. Konia z rzędem zatem temu kto trafnie wytypuje wyjściowy skład. Przyłączam się zatem do wróżenia z fusów: Valdes, Alves, Puyol, Pique, Abidal, Mascherano, Xavi, Iniesta, Cesc, Leo i Sanchez (przy całej sympatii dla Villi). Czy trafię ze składem? Chyba nie...
0
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż nagroda ponownie powędruje do Messiego. Bezapelacyjnie najbardziej sobie na nią zasłużył. Rok temu wybór Argentyńczyka był, jak dla mnie, błędem. Wtedy powinien wygrać Xavi. W tym roku jednak wybór jest raczej prosty. Na drugim miejscu umieściłbym naszego "Generała", a brąz dla Ronaldo. Obiektywnie patrząc właśnie tych trzech graczy najbardziej sobie zasłużyło na "pudło"... no i całą trójkę będziemy mogli podziwiać już wkrótce.
0
Zestawienie drugiej linii wbija w fotel. Magiczna czwórka. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Wszyscy prawdziwi kibice będą wierzyć w swój zespół do końca. Zawsze wierzyłem w Barcelonę, nawet jak szło nam, delikatnie mówiąc kiepsko (takie sześć punktów straty to "mały pikuś" wobec sezonów gdzie nie mieściliśmy się nawet w pierwszej czwórce). Zespół Guardioli tak naprawdę nigdy nas nie zawiódł. Pojedyncze porażki są nieuniknione - jeszcze się taki zespół nie "narodził", który wygrałby wszystko. To po pierwsze. Po drugie? - nie rozpoczęła się nawet runda rewanżowa więc tak naprawdę te kilka punktów straty są niczym i bardzo szybko możemy je nadrobić. My musimy po prostu grać swoje traktując każdy mecz jak finał. Zgubimy jeszcze parę punktów - to nieuniknione. Real też potraci sporo punktów. Czy rozstrzygające będą Derby Europy? Szczerze w to wątpię bowiem o końcowym sukcesie zadecydują mecze ze "słabeuszami" oraz spotkania wyjazdowe. Z tymi drugimi mamy problem w tym sezonie. To musimy bezwzględnie poprawić, a jeśli to uczynimy to znów zobaczymy Puyola wznoszącego kolejny puchar. A jeśli nie? Prawdziwi kibice zdają sobie sprawę z faktu, iż kiedyś znów nadejdzie gorszy okres w klubie. Nic nie trwa wiecznie i ten piękny sen prędzej czy później się skończy. Wierni kibice pozostaną wtedy przy swoim zespole. Będzie nas znacznie mniej, ale może to i lepiej. Nie mam już ochoty czytać po przegranych meczach komentarzy typu "Guardiola to kretyn", "Mistrzostwo popłynęło do Madrytu", czy też wirus owczego pędu "Keita to, Keita tamto". Wszystko to, na dodatek, "okraszone" słownictwem zaczerpniętym prosto z rynsztoka. Celowo nie użyłem wcześniej słowa "sezonowiec". Każdy kiedyś zaczynał swoją przygodę z jakimś klubem (sam zacząłem kibicować Barcelonie po zwycięstwie nad Sampdorią). Najważniejsze jest jednak to by być przy swoim zespole. Nawet jak coś może nie wyjść.
0
Niezależnie od wyników w tym, czy też w przyszłym sezonie chciałbym aby Guardiola był już z nami "na zawsze". Jak dla mnie jest to wzajemna miłość. Barca potrzebuje Pepa a On potrzebuje Barcy. W tym klubie się wychował, tu święcił tytuły - najpierw jako piłkarz a potem jako trener. To właśnie Guardiola uczynił ze swoich piłkarzy najlepszy zespół, być może w całej historii piłki klubowej. Ta drużyna - wciąż głodna sukcesów, wciąż grająca z "dziecięcą" radością zdobędzie jeszcze wiele pucharów.Mam nadzieję, że pod wodzą Guardioli. Potem skończy się seria zwycięstw, pucharów - bo nic w futbolu nie trwa wiecznie. W czasie kryzysu chciałbym aby to właśnie Pep wciąż był z nami. Malkontenci i inni "ujadacze" twierdzą górnolotnie żeby spróbował sił z innym zespołem. Wtedy poznają wartość Guardioli. Takim ludziom mogę odpowiedzieć: "Trenujcie jeden zespół przez wiele lat i odnoście z nim sukcesy. To jest dopiero wyzwanie godne prawdziwych trenerskich sław". Niewątpliwie Pep, podobnie jak Sir Alex Ferguson (nie podejmę się wartościowania tych dwóch wspaniałych trenerów), zapisał się już złotymi zgłoskami na kartach historii futbolu. Zdobył już wszystko, a wciąż pragnie więcej. To pragnienie zaszczepił też swoim piłkarzom, którzy mając już wszystko wciąż uważają, że jest jeszcze wiele do zdobycia. Mamy szczęście, że żyjemy w takich czasach. Kibicując Barcelonie od 1992 roku wiele już widziałem. Pasma sukcesów i porażek. Lata chwały i lata goryczy. Drużyna Pepa dała, daje i mam nadzieję będzie wciąż dawać nam wszystkim powody do dumy. Miło będzie po latach powspominać te sezony. Tak jak wczoraj rocznicę zdemolowania naszego odwiecznego rywala. Za wszystkie sezony spędzone w naszym klubie: na murawie i na ławce trenerskiej wielkie dzięki Pep. Dla mnie jesteś wielki.
0
To co było do zrobienia zostało wczoraj wykonane. Zdobyliśmy komplet punktów i to jest w sumie najważniejsze. Pierwsze pół godziny nie zachwyciło. Potem nasi gracze się rozkręcili czego efektem były cztery bramki. Najlepszy na boisku - zdecydowanie Sanchez. Nie chodzi już nawet o bramki (choć pierwsza - magiczna), ale o zaangażowanie w grę. Szalał w ataku, a przy okazji szaleńczo wracał się do obrony. Wielki mecz Alexisa i dobry prognostyk na przyszłość. Odnośnie sytuacji w tabeli. Śmiać mi się chce z tych, którzy uważają że tytuł trafił już do Madrytu. Być może tak się stanie bo nic nie trwa (czytaj: hegemonia Barcy) wiecznie, ale przydzielanie miejsc na tyle kolejek przed końcem jest dla mnie absurdem. Panie i Panowie - nie rozpoczęła się nawet runda rewanżowa. To jest tylko sześć punktów i jeszcze wiele może się zdarzyć. Będziemy to wszystko przeliczać jak zostanie kilka kolejek do końca (patrz: PŚ w siatkówce). Na koniec duży minus dla Pique. Takie tanie "sztuczki" nie powinny się zdarzać w naszym zespole. Lepsze rozwiązanie? służę. Posadzić Gerarda na ławce w meczu z Levante. Proste? Jeszcze jak.
0
Przyłączając się do dyskusji odnośnie pary stoperów na mecz z Realem to mamy nie lada problem. Właściwie nie my, ale Guardiola. Na szczęście jest to kłopot bogactwa. Jeśli utrzymają swoją formę i dotrwają w zdrowiu do meczu z Realem to osobiście postawiłbym na parę Mascherano - Puyol. Argentyńczyk jest w wielkiej formie i jak na razie ten sezon należy do Niego. Puyol...to Puyol. Wszyscy doskonale wiemy jak gra w najważniejszych meczach. Może wystąpić nawet z kontuzją, ale i tak wzniesie się na wyżyny swoich możliwości. Forma Pique jest z kolei niewiadomą w tym sezonie. Wszystko przez kontuzje. Jednego jestem pewien. Ustawienie 3-4-3 będzie dla naszego zespołu samobójstwem. Zwłaszcza z tak groźnym rywalem jakim bez wątpienia jest w tym sezonie Real. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Teraz najważniejszy jest jutrzejszy mecz. Trzeba go wygrać - to po pierwsze. Po drugie - trzeba liczyć tylko na siebie.
0
Z całą pewnością wczorajszy mecz można uznać za spektakularny. Piękne akcje z obu stron (z naszej strony rzecz jasna było ich więcej), fajne bramki (zwłaszcza Boatenga) no i znakomita asysta Messiego przy trzeciej bramce. Słabo zagrała obrona. Puyol popełnił kilka błędów (na prawą stronę jest już chyba za wolny - smutne, ale prawdziwe), podobnie Mascherano. Świetnie zagrał Thiago, Cesc i Xavi. Podobnie Keita. Najważniejsze, że mamy zapewnione pierwsze miejsce w tabeli. Z Bate będzie można trochę poeksperymentować ze składem. Teraz kilka dni na złapanie oddechu i powrót na ligowe boiska.
0
Wszyscy prawdziwi kibice powinni wierzyć w swoich zawodników. W Dawida wierzyłem zawsze i nic tego nie zmieni. Wracając do wczorajszego spotkania. Biorąc pod uwagę fakt, iż był to pierwszy mecz po potyczkach reprezentacyjnych to zagraliśmy naprawdę bardzo dobre zawody. Pochwalić należy cały zespół, w tym również Maxwella i Keitę. Celowo piszę o tych dwóch zawodnikach ponieważ "wirus owczego pędu" w przedmeczowych komentarzach znów ostro się nasilił. Nie wiem, nie pojmuję, nie rozumiem dlaczego wielu piszących komentarze przedmeczowe skreśla z góry danego zawodnika. Wczoraj był to Maxwell i tradycyjnie Keita. Oceniajmy zawodnika po i tylko za ten jeden, konkretny mecz. Teksty typu: "Nie obejrzę meczu bo gra Maxwell" nie "przystoją" chyba prawdziwemu kibicowi. Maxwell zagrał wczoraj bardzo dobre zawody i chwała Mu za to. Jeśli w następnym zagra źle to będę pierwszym który Go skrytykuje. Zrobię to jednak dopiero po meczu. Dużo optymizmu na przyszłość wlały wczoraj we mnie zmiany. Chodzi o personalia. Jeśli wszyscy są zdrowi nasza ławka wygląda naprawdę imponująco. Chodzi tu o jakość, a nie o ilość. Wchodzi Iniesta, Thiago i Villa - wczorajsi rezerwowi, których gra absolutnie nie osłabia zespołu. Jaki zespół posiada takie bogactwo? Pytanie z gatunku retorycznych. Na koniec sytuacja w tabeli i znowu moje niedowierzanie po przeczytanych komentarzach. Już na początku listopada wielu piszących na tej zacnej stronie stwierdziło, iż do GD nie wyprzedzimy Realu. Dobrze, że chociaż piłkarze i Guardiola skupiają się tylko na najbliższym meczu...na dodatek swoim.
0
Myślę, że każdy kibic Barcelony w to wierzy. Jedni mniej, drudzy więcej - każdy jednak chciałby, aby Pep został z nami na lata. Wszyscy wiemy, że Barcelona Go potrzebuje... i On potrzebuje Barcelony. Wiele się pisze na temat nowych wyzwań w innym klubie, ale tutaj też czekają na Guardiolę nowe wyzwania. Wspomnę chociażby o tym sezonie - "wyrwanie" z rąk naszego odwiecznego rywala Pucharu Króla, czy też obrona Pucharu Europy. Co w przyszłości? - na pewno przyjdą lata "chude" więc wyzwaniem będzie doprowadzenie zespołu z powrotem na szczyt. Malkontenci, tudzież ludzie po prostu zazdrośni mogą sobie mówić: "Niech spróbuje sił z innym zespołem. Wtedy zobaczymy jakim jest naprawdę trenerem". Tym jednak mogę odpowiedzieć: "Spróbujcie prowadzić jeden zespół przez tyle lat i odnosić z nim same sukcesy". To jest tak naprawdę wyzwanie. W takiej sytuacji jest Sir Alex Ferguson. Chciałbym, aby taka sama sytuacja "spotkała" Guardiolę. To właśnie Pep stworzył ten zespół (przy sporej zasłudze Rijkaarda), śmiało sięgał po graczy z rezerw (którzy później stali się gwiazdami światowego formatu) i wciąż to robi. Do tego wszystkiego dochodzi motywacja zespołu, który tak naprawdę osiągnął już wszystko. Guardiola zostawia to jednak za sobą i z każdym kolejnym meczem stawia sobie nowe cele. Podobnie rzecz się ma z piłkarzami. Wciąż widać radość w ich grze, w dalszym ciągu są głodni sukcesów. To świadczy o tym jakim wspaniałym trenerem i psychologiem jest Guardiola. Za to wielkie dzięki. Mam nadzieję, że Pep zostanie z nami "na zawsze".
0
Zachowanie Zlatana, delikatnie mówiąc, jest skandaliczne. Pewnych rzeczy, nawet jeśli były (w co wątpię), nie powinno "wywlekać" się na światło dzienne. Często czytamy wypowiedzi piłkarzy, którzy odnosząc się do "konfliktów" między poszczególnymi zawodnikami mówią, że takie rzeczy załatwia się w szatni. Szwed tego nie rozumie i wylewa swoje gorzkie żale w mediach, a potem w książce (której rzecz jasna sam nie napisał - a co mi tam: będę złośliwy). Każdy klub, podobnie jak imperia, rozpada się poprzez wewnętrzne konflikty. Dlatego też bardzo się cieszę, że nie ma go już w naszym klubie. Czy będę go wspominał - z pewnością nie. Jego zachowanie nie wyblaknie dzięki zdobytym bramkom, asystom. Tego już nie ma i nie ma Zlatana. Całe szczęście...
0
Skład jak dla mnie w porządku. Zastanawiam się tylko co się stało z Villą i czemu Iniesta znowu rozpoczyna mecz na ławce. W każdym bądź razie miłego meczu Panie i Panowie. Czas rozpocząć walkę o awans do fazy pucharowej.
0
Tak szczerze i z ręką na sercu - gdy dowiedziałem się, iż to właśnie Guardiola zostanie trenerem Barcelony zacząłem kręcić głową z niedowierzaniem. Wybitny piłkarz Barcelony, ale jeśli chodzi o funkcję trenera - tutaj było pełno znaków zapytania. Jak dobrze, że się myliłem. Pep przez te wszystkie sezony stworzył zespół, który już na zawsze zapisze się złotymi zgłoskami w historii futbolu klubowego. Wygrana prześciga kolejne wygrane, do pucharów dodawane są kolejne puchary. Do tego wszystkiego dochodzi styl - niepowtarzalny, piękny, nieosiągalny dla innych zespołów. Guardiola podporządkował sobie zespół (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Grunt pozostawił mu Rijkaard, za co wielkie dzięki dla Holendra. Pep kontynuował pracę "tulipana", dodając coraz więcej koncepcji od siebie. Postawił na wychowanków, śmiało sięgał również po piłkarzy z rezerw. Ci odwdzięczali mu się swoją grą i ciągłym podnoszeniem już i tak nieprzeciętnych umiejętności. Pep nie bał się ryzykować i na szczęście wciąż to robi. Jasne, popełnił kilka personalnych błędów (patrz: Zlatan, czy też wciąż niewyjaśniona sprawa z Toure). Pokażcie mi jednak nieomylnego trenera. Na pewno takiego nie znajdziemy. Statystyki, których nie lubię, znajdujące się powyżej oddają wiele. Dla mnie, oprócz tych cyferek, ważny jest również styl. Patrząc na grę piłkarzy Barcy widzę w ich oczach radość i ciągłą chęć wygrywania. Oni naprawdę wciąż są "głodni" kolejnych pucharów. To wymaga jednak ogromnej motywacji ze strony Pepa. On to doskonale rozumie... i wywiązuje się z tego znakomicie. Mam nadzieję, że zostanie z nami "na zawsze". Malkontenci mogą sobie mówić: "Niech spróbuje swych sił z innym zespołem". Tym jednak odpowiadam: "Niech spróbują swych sił z jednym zespołem i przez tyle lat niech odnoszą sukcesy" - to jest dopiero wyzwanie.
0
Teraz zacznie się prawdziwy "ból głowy" dla Guardioli. Niedługo wróci jeszcze Pedro i mamy wszystkich (Afellay już w tym sezonie pewnie nie zagra) zawodników zdrowych. Tak uniwersalnej kadry może nam każdy zespół pozazdrościć. Większość zawodników Barcy może grać na kilku pozycjach i to stanowi o naszej sile. Jeśli chodzi o Sancheza, to pewnie we wtorek jeszcze nie zagra, ale w następnym meczu ligowym wszystko jest możliwe. Najważniejsze, że jest już z nami, bo da zespołowi coś "nowego". Powroty po kontuzjach, bardzo dobry mecz z Mallorcą, odpoczynek Xaviego, Iniesty, czy też Fabsa - wszystko to pozwala optymistycznie patrzeć na następne mecze. Najważniejsze to grać swoje, z pasją i zaangażowaniem, traktując każdy mecz jak finał Ligi Mistrzów. Przeciwnicy na pewno pogubią punkty, a wtedy powrócimy na właściwe miejsce w tabeli. Wczoraj powróciła magia, znów widziałem tę radość z gry. Bardzo dobrze zagrał Messi, Adriano oraz Cuenca (po meczu z Granadą pisałem, iż warto "pielęgnować" taki talent. Zdanie, rzecz jasna, podtrzymuję. Wszyscy chyba widzieli te "ostre" wrzutki na "aferę"). Teraz jest troszkę czasu na regenerację i wyjazd do Czech. Wygrajmy ten mecz i wywalczymy awans do fazy pucharowej LM już na boisku naszych południowych sąsiadów. Pozdrawiam wszystkich kibiców Barcy.
0
Konia z rzędem temu kto obstawiał taki skład. Totalne zaskoczenie. Zobaczymy jak to dzisiaj wyjdzie. Liczę na 3 pkt. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Na tę chwilę Mascherano jest nie do ruszenia. Ten sezon, póki co, należy do niego i to dla Argentyńczyka powinien być "dobierany" partner na środku obrony. Z drugiej jednak strony Guardiola stosuje system rotacyjny więc każdy swoje minuty z pewnością dostanie. Najważniejsze, iż obaj są już zdrowi. Mam nadzieję, że tak pozostanie do końca sezonu.
0
Znakomita wypowiedź Xaviego odnośnie wczorajszego meczu. Gol golem, ale grę trzeba poprawić. Nasze chłopaki zrobią to jednak błyskawicznie. Jestem o to spokojny. Odnośnie Xaviego - jak dla mnie lider Barcy, nie tylko jeśli chodzi o boisko, ale również w szatni. Ma, jak dla mnie, zdecydowanie największy wpływ na pozostałych zawodników. Jak gra na boisku? - wszyscy doskonale wiemy. Każdy krok, każde zagranie - wszystko jest od początku do końca przemyślane. Dziesiątki celnych podań, kilkanaście przebiegniętych kilometrów w każdym meczu, pasja i zaangażowanie. On tu rozpoczynał karierę, dorastał z piłką, wchłonął DNA tego klubu i jest najlepszym ambasadorem stylu gry Barcy. Tacy zawodnicy jak Cesc, czy też Thiago mogą być dumni z faktu, iż mają tak znamienitego nauczyciela...no i Xavi może też być dumny, że ma tak uzdolnionych uczniów. Wielki gracz, symbol naszego klubu i jeden z najlepszych graczy w historii Barcelony.
0
Z pewnością to nie był dobry mecz w wykonaniu naszych zawodników. Nie do takiej gry i nie do takiego stylu przyzwyczaił nas zespół Guardioli. Męczyliśmy się wczoraj okrutnie, brakowało szybkości i zaangażowania. Słabiutko zagrał (co jest już raczej normą) Maxwell. Nie bardzo rozumiem czemu dostając piłkę zatrzymuje się, chwilka zadumy i podanie do tyłu. Siedząc na ławce powinien podpatrywać jak gra, for example, Adriano. Przyjęcie piłki i do przodu. Pozytywnie zaskoczył mnie Cuenca, który nie boi się pojedynków jeden na jeden. Wiem, że z bardziej wymagającym przeciwnikiem nie robiłby tego tak chętnie, ale to interesujący zawodnik i trzeba "pielęgnować" ten, mam nadzieję, spory talent. Swoje zagrał Mascherano, czyli na wysokim poziomie. Jak dla mnie bezapelacyjnie najlepszy gracz początkowej części sezonu. Dobrze zagrał Abidal - pewnie i spokojnie. Słabiutko Pedro. Dużo strat, choć i tak mniej niż w spotkaniu z Sevillą. Szkoda, że odniósł kontuzję. Wyglądało to katastrofalnie, na szczęście to "tylko" dwa tygodnie. Zostało dwóch rasowych napastników więc z niecierpliwością czekamy na powrót Sancheza, który z pewnością doda od siebie coś nowego. Podsumowując. Zagraliśmy jak nie Barca. Nie było naszego stylu, pasji oraz radości z gry. Mamy lekki kryzys, ale najważniejsze, że są punkty. Z niewielkiego "dołka" wyjdziemy szybko. Tego jestem pewien. Może już w następnym meczu, może "deczko" później. Na sam koniec pytanie: Czy naprawdę część osób piszących na tej zacnej stronie musi przed meczem "prognozować" wyniki typu 5:0 lub też, o zgrozo, 9:0? Troszkę pokory i szacunku dla przeciwnika. Jestem przekonany, iż większość zespołów nie uklęknie już w tym sezonie przed nami i przed Realem błagając o najmniejszy wymiar kary. Dla nas i dla całej ligi to nawet lepiej.
0
Guardiola tradycyjnie nas zaskoczył. Cuenca w pierwszym składzie to duża niespodzianka. Villa i Iniesta sobie odpoczną. Przyda się Im. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Jest troszkę niespodzianek, ale rotacja w zespole musi być. Najważniejsze są 3 pkt. Może być nawet 1:0 dla nas. Miłego meczu Panie i Panowie.
0
Moim skromnym zdaniem ocenianie Messiego będzie nam wszystkim przychodziło z coraz to większym trudem. Marzy mi się, aby większość osób tu piszących oceniała zawodników za jeden konkretny mecz. Bez żadnych utartych już sloganów typu "Messi jak zawsze rewelacja" albo "Dlaczego Keita?". To co pisałem w poprzednim komentarzu. Dlaczego wiele osób w najlepszej jedenastce nie widzi Mascherano. Ten sezon to (jak na razie) Jego sezon. Linię obrony Guardiola zaczyna budować wokół Argentyńczyka. Potem, w przypadku spadku formy, na pierwszy plan wysunie się Pique albo Puyol. Niektórzy jednak chcieliby "dożywotniego" ustawienia Puyol - Pique, nie zważając na obecnie prezentowaną formę. Wracając do Messiego - piłkarza unikatowego, być może najlepszego w historii futbolu. Jego oceniać najtrudniej. Nie patrząc jednak na wcześniejsze mecze, "resetując" historię skupmy się na tym jednym jedynym meczu. Constantine16 (przy okazji pozdrawiam) ma wiele racji. Dużo niepotrzebnych dryblingów i złych wyborów. Troszkę "na siłę", czego nie lubię u niego najbardziej. To ta ciemna strona. Po drugiej stronie sporo akcji a'la Leo, czyli bajeczne zwody i nietuzinkowe zagrania. Nie potrafię tak naprawdę oceniać Messiego. Myślę, że wielu z nas ma z tym problem. Podniósł on bowiem tak wysoko poprzeczkę, "rozdmuchał" balon oczekiwań do granic możliwości, że nawet kiedy ustrzeli klasycznego hat-tricka zastanawiamy się, czy należy mu się "dycha".
0
Po raz kolejny wysoka i jak najbardziej zasłużona nota dla Mascherano. Znakomity gracz, który - jak dla mnie - na stałe wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Dziwię się gdy wielu tu piszących przy ustalaniu najlepszego składu zapomina o Argentyńczyku. Bardzo dobra ocena dla Villi. Wykonał "gargantuiczną" pracę, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Jego powroty do linii obrony robią na mnie ogromne wrażenie. David zmienił się piłkarsko i stał się przez to jeszcze lepszy. Nie wszyscy jednak piszący na tej zacnej stronie potrafią to docenić. Nie tylko strzelone gole się liczą Panie i Panowie. Man of the match - bezapelacyjnie Iniesta. Nie ma chyba sensu rozpisywać się nad grą naszej "8". Na boisku robił co chciał, jak chciał, a na dodatek dobrze się przy tym bawił. Cieszę się, że zagrał Adriano, który jest na tę chwilę o niebo lepszy od Maxwella. Podsumowując: Bardzo dobra gra naszego zespołu (choć nad skutecznością trzeba troszkę popracować). Guardiola ma w tym sezonie taki ból głowy, że wszyscy trenerzy chcieliby chyba taki mieć. Ogromna ilość uniwersalnych graczy mogących grać niemalże na każdej pozycji. Do tego dochodzi "zielone światło" dla Fabregasa, przybliżający się powrót Sancheza i Pique. Same dobre wiadomości... i oby tak do końca sezonu.
0
Potężny skład. Pep nie żartował twierdząc, iż zagra najsilniejszym składem. Miłego meczu Panie i Panowie. Czas zacząć walkę o kolejne 3 punkty.
0
Kolejne wyzwanie przed Guardiolą i jego zespołem. Tym razem będzie to wyzwanie z gatunku najtrudniejszych. Nikt jeszcze tego nie dokonał... a zatem dlaczego nie możemy być pierwsi. Ta drużyna wciąż nas zaskakuje, cały czas ustanawia kolejne rekordy, śrubuje wyniki. Wszystko to robimy niejako z "uśmiechem na ustach", zachowując przy tym jednak szacunek dla rywala. Przekroczyliśmy niemal wszystkie możliwe granice, a więc możemy podjąć kolejną rękawicę i spróbować obronić ten Puchar. Zadanie, jak napisałem wcześniej, będzie trudne, ale wierzę, że tego dokonamy. Mamy zespół silniejszy niż przed rokiem. Przy całym szacunku dla naszych byłych graczy - Milito, Bojan i Jeffren dali nam mniej niż daje nam Fabregas, Thiago i Sanchez. Po ubiegłorocznych zwycięstwach mogliśmy martwić się o motywację graczy, ale wciąż widać w ich oczach pasję, zaangażowanie, radość z gry i chęć zdobywania kolejnych trofeów. Patrząc na grę naszych piłkarzy odnoszę czasami wrażenie, że na murawie przebywa jedenastu dzieciaków, którzy po długiej przerwie zimowej mogą w końcu wyjść i sobie pograć. Wciąż widzę w nich tę radość, czego nie mogliśmy na przykład zobaczyć w ostatnim sezonie "rządów" Rijkaarda ("wypaleni" Deco, Ronaldinho i skonfliktowany Eto'o). Właśnie atmosfera na boisku, a także w szatni znacząco wpływa na odnoszone sukcesy. My to wszystko mamy i powinniśmy z tego czerpać jak tylko się da. Mamy kadrę w której większość zawodników jest tak uniwersalna, że mogą grać na wszystkich pozycjach wymyślonych przez Pepa. Żaden inny zespół nie ma aż tylu uniwersalnych graczy w swoich szeregach. Sądzę, że w tym roku wygramy Ligę Mistrzów zapisując się, po raz n-ty, na kartach historii futbolu. Nie wiem z kim zagramy w finale, ale nie chciałbym Realu. Chętnie natomiast widziałbym w finale, jako gospodarza obiektu, ekipę Bayernu.
0
Messi - Iniesta - Messi i mamy piękną bramkę.