Veraciter
Dołączył/a: listopad 2021
4 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
@zaiks Nie zgodzę się. Jak sami zauważyliście zagrał ledwie kilka niepełnych meczy w ostatnich kilkunastu miesiącach, a i tak strzelił kilka bramek i wykazał się niezwykłym talentem. Oczywiście nie wiemy czy by się rozwinął tak niesamowicie jak Messi, Iniesta, Xavi i Busi, ale talent ma na bardzo zbliżonym poziomie. I Barçę w sercu. Jeśli tylko jest szansa, że uda się unormować jego stan zdrowia - co po zmianie kluczowych osób sztabu medycznego jest bardzo możliwe - to właśnie nierozsądne byłoby skreślanie go, szczególnie, że zostawienie kosztuje niewiele. Niewielka inwestycja i sporo cierpliwości może mieć ogromne korzyści. Być może gdy Messi miał te 250 dni, to w klubie nie było aż tak dużej potrzeby nowych gwiazd jak jest teraz i ktoś może myślał dużo o tym, żeby go skreślić. Szkoda byłoby stracić szansę na genialnego cracka, znikomym zyskiem w zamian. Zupełnie inaczej byśmy rozmawiali o Dembouzach, Moribach, czy nawet Araujo i Abde. Bo Barça w sercu i we krwi, to nie jest coś, co można lekceważyć i może mieć ogromne znaczenie w przyszłości.
0
@AxelF
"Ja twierdzę, że absolutnie nie ma wiarygodnych badań, dowodzących, że edukacja seksualna wiąże się z praktykami o których wspomniałeś. Nie ma badań, że prowadzi do przemocy, problemów. Same informacje które niesie, pozwalają uniknąć ciąż, chorób, zrozumieć proces dojrzewania, w przynajmniej minimalnym stopniu. Nie ma gwarancji, że ktoś kto się tego uczy, będzie te informacje stosował w praktyce, jednak je przynajmniej posiada."
Nie zawsze trzeba badań. Tutaj łap wideo Onetu:
"Ty twierdzisz, że sama wiedza jest zła/proces nauczania jej wiąże się z przemocą i korelujesz nauczanie jej z lobby LGBT lub innymi organizacjami, które mają w przekazaniu tej złej wiedzy domniemany interes. Dobrze to rozumiem ?"
Tak, niestety dobrze rozumiesz, poza przemocą w procesie nauczania. Zależy jak ją rozumiesz. Psychiczną poniekąd tak. A tym bardziej duchową. Jaki jest mój model już wiesz. Natomiast natknąłem się jeszcze na materiał, który uświadomił mi, że jeśli nie ma się choćby zbliżonych wartości, to dyskusja na temat charakteru edukacji seksualnej jest bardzo skomplikowana i zakrawa na rozmyślania filozoficzne i etyczne. Pryzmat np. wartości chrześcijańskich jest tak totalnie inny od współczesnego powszechnego pojęcia, że nie bardzo jest o czym dyskutować, jeśli chodzi o zakres edukacji. Na ten materiał się natknąłem:
Boję się chyba sprawdzać kto to jest realnie sex coach, bo jej konkretnie temat pornografii dzieci niespecjalnie rusza. Albo w ogóle. Mówi o problemach jakie wynikają z tego, że dzieci ją oglądają (z jej słów wygląda na to, że regularnie, wręcz notorycznie) i tyle. Ani słowa, że to jest duży współczesny problem, któremu trzeba koniecznie przeciwdziałać, choćby jako rodzic. Nie, po prostu jest bardzo łatwo dostępna, a współczesna moralność traktuje to jako normalną zabawę, więc dzieciaki oglądają i tyle. I nie ma rady. No brak słów. Coach się znalazł.
I to co mówi o seksie w związkach, o problemach. To jest naprawdę bardzo przykre, bo gdy układa się życie wedle wartości chrześcijańskich, czego według sztuki w naszej kulturze od wielu lat nie robi prawie nikt, to wszystkich tych problemów po prostu nie ma. Mogą być inne, ale nie tak poważne i nie tak fundamentalne lub nawet nieodwracalne. A to wszystko zaczyna się od dzieciństwa - czyli też edukacji seksualnej. Najwięcej zależy od rodziców i środowiska. Dlatego to jest tak ogromnie ważny temat, którego NIE MOŻNA lekceważyć. Ja rodziców mam takich, którzy rodzicielstwo potraktowali na poważnie, a nie jako przykry, czy niezbyt angażujący obowiązek. I edukacji seksualnej nie miałem, WdŻR nie pamiętam nawet, a mimo to zawsze byłem świadomy co jest odpowiednie a co nie (argument narażenia na przemoc seksualną, czy bycia zagrożeniem) i jaka jest kolej rzeczy (argument różnych nieplanowanych czy szkodliwych sytuacji). I nie mieści mi się w głowie wizja wspomnianej sex coach, w której dzieci bardziej biorą wiedzę o seksie z porno niż z choćby filmów. Również nie mieści mi się jako dziecku. Normalne dzieci, nie patologia. Wiem, że bardzo niewielu miało/ma takie szczęście do rodziców jak ja, więc nie neguję, tylko modyfikuję model edukacji seksualnej, o czym już pisałem wyżej.
Minęło dużo czasu, więc rozumiem jeśli nie będziesz chciał już kontynuować rozmowy, o ile w ogóle temat nie jest już wyczerpany.
0
@AxelF Przede wszystkim wybacz za bardzo długi czas bez odpowiedzi. Ma to wiele powodów, w tym również niestety zdrowotne.
"Ale teraz tak na logikę. Jaki interes ma "szeroko pojęte LGBT" (można sobie to nazywać organizacją, ale to kolejne grube nadużycie, bo to są po prostu ludzie), jaki interes miałby Twój sąsiad gej, czy sąsiadka lesbijka, czy ktoś z bloku na przeciwko, kto ma problem z określeniem swojej płci i źle się czuje z biologiczną, w proponowaniu takiej "edukacji", bo trudno to edukacją nazwać, takich rzeczy jak masturbacja czy "robienie loda"."
Organizacją nazwać nie można. Ale trzeba rozróżnić dwie rzeczy: LGBT jako osoby kwalifikujące się wg tego co nazwa wskazuje oraz lobby LGBT, które jak to często bywa z lobby, nie ma żadnej określonej formy i każdy może do niego dołączyć w każdej chwili. Np. partia polityczna forsująca jakieś dziwne - zdecydowanie nie "równościowe", tylko raczej faworyzujące - deklaracje LGBT lub np. naciski/groźby jakiejś organizacji czy nawet osób prywatnych na uczelnię, żeby zatrudniła osobę LGBT ze względu na jej poglądy, a nie kwalifikacje lub żeby uczelnia odwołała wykład osoby, która zwykła mówić o kierowaniu się w życiu wartościami (czyli też powodem są poglądy i to zupełnie nieszkodliwe). I wiele, wiele innych. Pytasz o ich cel? Jeden na pewno jest bardzo prosty. Wg Słownika Języka Polskiego PWN, wszelkie odmiany LGBT to dewiacja. I oni sobie zdają z tego sprawę. Stąd też tak ciężko i powoli przebijali się do obecności w życiu publicznym, do swobodnego chwalenia się swoim odchyleniem od normy na forum publicznym. Jak wiesz (choć pokazujesz raczej, że nie do końca), udało im się już w bardzo dużym stopniu nie dość, że przyzwyczaić ludzkość do swojej dewiacji, ale nawet do niej przekonać. Że dewiacja jest normą. W czym niewątpliwie pomogło słynne wyłączenie homoseksualizmu i zapewne całej tej reszty z grona chorób. Nie wiem czy to choroba, ale jest to wbrew naturze, która, jak wszyscy wiemy, ma ogromną siłę i przeciwstawianie się jej tak koszmarnie bezpośrednie jest całkowicie autodestrukcyjne. Nie ma tutaj wydaje mi się nadal pewności, skąd się bierze homoseksualizm, natomiast niewątpliwie ogromny wpływ na kształtowanie własnej tożsamości dziecka ma jego środowisko, w którym dojrzewa. I tutaj dochodzimy do sedna. Z jednej strony lobby LGBT dąży do sytuacji, w której edukacja seksualna ma całkowicie uczynić dewiację normą, a nawet czymś super (tak wiem, nie widać jeszcze tego tak bezpośrednio na różnych przykładach, ale ich cel jest jasny i różne organizacje mówią o tym wprost (mam nadzieję jeszcze nie w Polsce)), a z drugiej strony, ta edukacja seksualna, robiąc to wspomniane wyżej, tworzy właśnie środowisko sprzyjające coraz większemu błądzeniu w swojej tożsamości, również seksualnej. Były już na świecie przypadki "rodziców", którzy chcieli być tak bardzo poprawni, że postanowili zostawić dziecku decyzję jaką będzie uważało, że ma płeć (kto by się tam przejmował w ogóle naturą). Fajnie, nie? I to wprost prowadzi do większej ilości osób, które w zagubieniu, będą przystawały do "teamu LGBT". Nieraz również ze względu na to, że LGBT dąży do wszelkich przywilejów. Uważasz, że LGBT ma w Polsce ciężkie życie w jakimkolwiek aspekcie poza tym, że dużej części osób kojarzy się z działaniami lobby LGBT i wulgarnymi paradami, co budzi wrogość i niechęć? Potrzebują ciągle kolejnych i coraz większych przywilejów? Jakiś deklaracji LGBT? To dla wielu już jest styl życia. W wielu miejscach na świecie bardzo wygodny styl życia. Ciężko zwolnić, ciężko ochrzanić, ciężko nawet przyłożyć w obronie honoru swojego czy swojej kobiety, bo zaraz będzie się napiętnowanym homofobem. Żyć, nie umierać, nie? I podkreślam, że użyte przeze mnie określenia są może nieprzyjemne, ale nie są obraźliwe, tylko zgodne z prawdą, w tym z SJP PWN.
"Edukacja seksualna, tak jak religia, powinna być przedmiotem fakultatywnym, jako że temat jest kontrowersyjny (rozumiem to), ale jednak nie obejmuje technik seksualnych, tylko ogólną edukację. PRL był mniej pruderyjny, ale seksualna pruderia to często tylko fasada dla dewiacji. Trudno nawet bronić zasadności nauki, że seks prowadzi do zapłodnienia, od "raz włożyć" można zostać 15-letnią mamą, że seks to również choroby weneryczne, bo to oczywiste. Z tego punktu widzenia edukacja jest niezbędna. Ukrywanie tego, zrzucanie "na później" czy nadzieja, że wszystko załatwią rodzice, którzy często w ogóle poza "hhy, no wiesz. wyszedłem z mam, na szybki numer" niewiele wiedzą więcej sami."
Niewątpliwie to trudny i złożony temat. Ale piszesz, że edukacja seksualna nie obejmuje technik seksualnych. No i właśnie zależy gdzie. W Polsce, prowadzona przez jakieś organizacje, jeszcze zapewne nie, ale w innych krajach, jak Skandynawia czy niektóre stany w USA, niestety bardzo możliwe, że tak. O tym więcej za chwilę. Na pewno jest potrzebne edukowanie w tym zakresie, ale tylko i wyłącznie na zasadzie zajęć dodatkowych i nie w szkole. To jest bardzo trudny temat i rodzic MUSI mieć możliwość wyboru czego dziecko będzie się uczuć, w jakim charakterze i z jakim nastawieniem. Na pewno są rodzice, którzy nie mają nic przeciwko, a może nawet chcą, żeby ich dzieci pierwszy seks miały za sobą w wieku 16 lat (wcześniej to już naprawdę ciężko mi pojąć, że mogliby chcieć), ale znacznie więcej (mam nadzieję....) jednak wolałoby później i bardziej przemyślanie. Mówimy o Polsce. A jeszcze inni zupełnie inaczej, w oparciu o wartości chrześcijańskie na przykład. I każdy powinien mieć możliwość wyboru miejsca, które będzie edukowało w tym zakresie w odpowiedni dla danej rodziny sposób. Zapewne powinno to być jakoś certyfikowane przez ministerstwo, skoro to ma być obowiązek, ale to już drugorzędna sprawa. W każdym razie nie wolno do tego zmuszać w jednej, określonej formie. A tak jest np. w Niemczech. O tym więcej też za chwilę.
"Na razie ustalamy, gdzie jest granica hiperboli i faktów w tym zdaniu. Według mnie, znacznie bliżej hiperboli i brutalnego chwytu retorycznego niż faktycznego zdarzenia, dlatego jestem sceptyczny."
Ok, rozumiem, dlatego rozwinę temat niżej.
"1. w polityce - bardzo niewiarygodny, stronniczy tabloidowy w stylu i doborze tematów, słynący z ubierania przeciwników politycznych w mundury wermachtu portal. Udowodniono mu utrzymywanie farm troli związanych z ministerstwem sprawiedliwości, światopoglądowo kierunek wyznacza tam właśnie takie środowisko jak Ziobro. Wiarygodność 0, lub mniej."
Zauważ, że tutaj też rzucasz poważne oskarżenia bez żadnego źródła. Ale ok, nie chcę się rozwodzić nad portalem, którego praktycznie nie czytam. Biorę sobie te zarzuty do serca i będę je brał pod uwagę i analizował w przyszłości.
Ale zauważ też, à propos również Twoich słów o Gościu Niedzielnym, że prawie każde medium w Polsce jest stronnicze, a wyjątki od tej reguły są bardzo mało znane. Więc bez konkretów to żaden argument. I stronniczość też ma różne oblicza i zakresy stronniczości mogą być bardzo różne (wartości, wiara, polityka, gospodarka itp. itd.), dlatego tym trudniej o bezstronniczość.
""W 2007 „Gość Niedzielny” w artykule wstępnym opublikował komentarz redaktora naczelnego komentujący wyrok w sprawie Alicji Tysiąc, w którym wyrok przyrównano do poczynań hitlerowskich zbrodniarzy i stwierdzono, iż "Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka"
W 2010 sąd nakazał tygodnikowi przeproszenie kobiety i wypłacenie jej trzydziestu tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za naruszenie w tym tekście jej dóbr osobistych oraz stosowanie obraźliwych sformułowań."
Nad GN też nie chcę się zbytnio rozwodzić, zwrócę tylko Twoją uwagę na jeden aspekt, że nie podałeś pełnego uzasadnienia wyroku, więc sytuacja nie jest w pełni jasna, ponieważ ja również zgadzam się, że porównywanie do hitlerowców jest przesadą i było zupełnie niepotrzebne, bez sensu, natomiast nazwanie aborcji zabiciem dziecka, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma naukowych ani logicznych dowodów pozwalających stwierdzić, że nie można nazwać nawet kilkutygodniowego płodu dzieckiem. Rozwija się ono cały czas i tylko w jednym celu: rozpoczęcia życia poza organizmem matki - czyli bycia człowiekiem ponad wszelką wątpliwość. Więc przerwanie tego rozwoju można nazwać zabiciem. I karanie za takie określenie decyzją sądu, wydaje się być nieuzasadnione, a nawet absurdalne. Wszystko rozbija się o to co chcemy uznać. Widocznie tamten sędzia, ew. polskie prawo, chciało uznać, że płód we wczesnej fazie rozwoju nie jest dzieckiem. Bo tak jest łatwiej, wygodniej. Ale naprawdę, skoro chciała przerwać rozwój płodu w swoim organizmie, to chciała przerwać rozwój swojego dziecka. Nic innego by się nie wydarzyło w kolejnych miesiącach niż rozwój jej dziecka. Więc określenie "zabicie dziecka" jest brutalne i wprost, ale uzasadnione i zdecydowanie najczęściej, prędzej lub później, takie kobiety zdają sobie z tego sprawę i dręczy to ich sumienie, gdy na przykład rozmawiają z tym dzieckiem później (albo, co gorsza, jednak usuną ciążę i myślą o dziecku, którego nie ma i nie będzie). Jakoś jak widać to dziecko, słychać i czuć, to prawda jednak dociera do świadomości. A teraz GN było karane za dobitne (czyli mocne, ale prawdziwe) nazwanie sytuacji... Chociaż nie wiemy czy np. może nie było skutecznej apelacji. Ale dobrze, to dygresja, nad tym też nie chciałem się rozwodzić, natomiast przykład podałeś bardzo skłaniający do bardziej obszernej odpowiedzi i dygresji.
Chociaż może Alicji sumienie nie dręczyło...
Alicja: "„A przecież ja tylko walczyłam o przysługujące mi prawo” – mówiła. I deklarowała, że mimo wszystko nie żałuje podjętej decyzji, bo zawsze czuła wsparcie i solidarność środowisk kobiecych."
-
Ciekawe jak tam przy takich słowach czuje się to jej dziecko, którego ta decyzja dotyczyła i które ma teraz ponad 20 lat.
~
"Mimo wygranej ostatnie 20 lat porównywała do piekła. Musiała zmagać się z nienawiścią i wyzwiskami. Nie tylko ona, także jej dzieci, gnębione przez rówieśników, nauczycieli, katechetów i innych „dobrych katolików”."
-
Jeśli to prawda, to mi się to nie mieści w głowie jak mógł ktoś atakować jej dzieci, a szczególnie to uratowane przed likwidacją. Bardzo boli gdy ktoś się podpisuje pod określonymi wartościami, ale nie potrafi nimi żyć.
~
Zdecydowanie stronnicze źródło: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/2147620,1,nie-zyje-alicja-tysiac-ikona-walki-o-prawo-polek-do-aborcji.read
"Cały ten tekst można by skwitować „opowiada socjolożka.” która nawet nie jest socjolożką."
Żeby niepotrzebnie nie przedłużać, odniosę się zbiorczo do tego co piszesz do konkretnych części artykułu, ponieważ ogólnie rozumiem to co piszesz i się zgadzam, że brakuje potwierdzenia zawartych w nim informacji. I bardzo wkurza mnie to jak wyglądają współczesne media w Polsce, czy "interie" czy "wpolityki", gdzie w żadnym materiale niemalże nie można się doszukać źródła, poza najwyżej podaniem strony internetowej, czy napisania "źródło: PAP". Porażka. Dlatego raczej nie czytam takich. Natomiast nie mogę się z Tobą zgodzić, że należy polegać tylko, czy głównie na suchych faktach, bo tak się daleko nie zajdzie. Zbyt trudno zdobywać takie informacje i zbyt dużą trzeba by mieć wiedzę, żeby móc te suche fakty sensownie analizować. Więc owszem, zdecydowanie warto sprawdzać źródła i suche fakty, natomiast w większości sytuacji, trzeba znajdywać zaufane osoby i od nich czerpać informacje. Teraz mamy takie czasy, że już nawet nie trzeba ufać całym instytucjom, jak cała gazeta, czy portal. Wystarczy często ufać pojedynczym osobom i np. osobom, którym tamte ufają. Jeśli chce się mieć bardziej rozległą wiedzę na różne tematy. Bo wtedy nie sposób szukać cały czas źródeł. Nieraz trzeba brać poprawkę na to co mówi dana osoba, ale to jest właśnie zaleta znajomości jej, że wiadomo czego się spodziewać. Polecam.
Jeśli chodzi o materiały od Ciebie, to dziękuję za filmik i przede wszystkim rozprawę doktorską, ponieważ wydaje się być bardzo ciekawa.
Natomiast rankingu panoptykonu już nie ma lub link jest błędny, więc sam poszukałem i nie ma rankingu tak rozległego, który by obejmował tyle mediów z prawej strony, natomiast to mała strata, bo takie rankingi są bardzo niewiele warte. Wszystkie opierają się nie na naukowej analizie tych mediów, tylko na naukowej analizie opinii ankietowanych. Więc o czym my rozmawiamy. Już nie mówiąc o tym, że wiadomo jaką wartość ma "rzetelna" opinia tak liczebnej "większości" (czyli chodzi mi głównie o sytuacje gdy mówimy o co najmniej tysiącach osób, a te badania mają reprezentować opinię nawet milionów), to nawet ja nie uznam jakiegoś medium za w pełni wiarygodne, jeśli notorycznie będzie przedstawiało jakieś wydarzenia patrząc przez pryzmat swoich poglądów. I tu pominie jakiś fakt, położy nacisk na innym, dołoży jakieś cytaty opinii pasujące do swojego "pryzmatu" itd. Więc znowu - określenie wiarygodności, tak jak bezstronności jest bardzo płynne i trudne.
"Ale podaje jakieś przesłanki do stwierdzania że MUSZĄ i w jakiej skali? To że ja napiszę, ze od jutra świnie MUSZĄ latać, nie spowoduje że będziemy mieli wysyp wieprzowiny na wysokości 10 tys metrów. Z tym stwierdzeniem, wobec dowiedzionej zerowej wiarygodności tekstu i pisania go pod tezę, może być dokładnie tak samo."
Oczywiście tam źródła raczej znowu nie ma, ale ja mam i myślę, że stricte niemiecką gazetę będziesz mógł uznać za wiarygodną w kontekście Niemczech: https://www.dw.com/pl/niemcy-lekcje-wychowania-seksualnego-obowi%C4%85zkowe-i-sprawdzone/a-48798198
Jest tam zarówno o przymusie, jak i o karaniu, o co też pytałeś. I np. o tym, że nauka zaczyna się już w drugiej klasie. Tak, fakt, przynajmniej nie w przedszkolu. Ale obowiązkowo. A dodatkowo? To już może być bardzo różnie. A ich mentalność jest coraz bardziej taka, że im więcej tym lepiej. Więc granice będą się ciągle przesuwać. Szczególnie właśnie za sprawą lobby LGBT.
"Nie wybrałem życie w którym znajduję drobinę trudu by weryfikować bombardujące mnie clickbajtowe artykuły o nauce masturbacji w przedszkolu. Z reguły okazuje się że są bardzo dalekie od prawdy."
"Ale jakieś konkretne dane że WHO to proponuje, czy znów tylko słowo tej pani?"
No i tu akurat pudło, bo tym razem było zgodne z prawdą. Burza w mediach była w 2012, ale ze względu na Twój rocznik, o którym wspomniałeś, mogę oczekiwać, że usłyszałeś o czymś, o czym mówiono wtedy raczej wszędzie. Musiałeś nie chcieć słyszeć. A więc tak, WHO w swoich zaleceniach dla Europy pisze o odkrywaniu przyjemności z dotyku własnego ciała i wprost o masturbacji w przedziale wiekowym 0-4. Co ciekawe, ten dokument zniknął ze strony WHO. Tajemnicza sprawa, bo nie ma innego dokumentu na stronie WHO, który by tak bezpośrednio i przejrzyście przedstawiał swoje sugestie, a przynajmniej moje uporczywe poszukiwania go nie dały efektu. Link: https://www.icmec.org/wp-content/uploads/2017/03/WHO-Curriculum-Matrix-for-CSE-in-Europe.pdf Dokument zamieściła poważna organizacja, działająca w ponad 120 krajach, więc możesz chyba uznać ją za wiarygodną i zamieszczającą niezmieniony dokument. Ponieważ natknąłem się na filmik na YouTube, omawiający polską wersję i wyśmiewający oburzenie jakie budzi u wielu ten dokument oraz mówiący, że oczywiście nie ma tam mowy o masturbacji czterolatków (jakim jełopem trzeba być...? Nie doczytał drugiej strony...? Albo kłamie), to zadałem sobie też trud znalezienia polskiej wersji: https://spunk.pl/wp-content/uploads/2013/03/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf Co ciekawe tutaj znalazło się już o wiele więcej innej treści, więc do matrycy musisz zjechać mocno na dół. Ale oczywiście masturbacja dla czterolatków również i tutaj jest.
Więc albo weryfikacja Ci się nie udała albo z góry założyłeś, że to niemożliwe (czemu w sumie już mniej można się dziwić, ale to jakbyś nie wiedział jak jest we współczesnym świecie... Przestają istnieć rzeczy niemożliwe. Szczególnie jeśli Ty i wielu innych zachowacie bierną postawę nieświadomości, choćby w temacie, o którym rozmawiamy).
0
"Nie zmienia to faktu, że były to naprawdę dobre zawody w wykonaniu Gaviego."
Nie pasuje mi to do oceny jeden stopień wyżej niż wyjściowa. 7 - ok. 6 - nie.
Szczególnie, że inni zawodnicy dostali 6 i ich gra była opisana jako co najwyżej "niezła".
I to chyba właśnie tak jest, że "nieźle", "solidnie", to jest stopień wyżej od wyjściowej, a "naprawdę dobre zawody", to co najmniej 7.
0
@Magicc89PL Niestety, nie wszyscy lub nawet większość w demokracji, nawet takiej jak socios, wykazuje się znikomym zaangażowaniem. I to niedobrze, bo z pewnością jest wielu socios wśród tej większości, którzy mogliby mądrze podjąć decyzję i wypłynąć pozytywnie na losy klubu. Natomiast jeśli się nie orientują w sytuacji, się nie zaangażowali, żeby rozeznać temat (ten czy inny), to ja osobiście nie chcę, żeby "poświęcali 10 min. przed komputerem", żeby zagłosować "na czuja".
0
@AxelF To zdanie, które Cię tak poruszyło i które ciągle cytujesz, o robieniu loda i masturbacji, nie było ironią, ale owszem, ogólnie rzecz biorąc było częściową hiperbolą, wynikającą z wstrząsu, że można się wypowiadać na temat "zgnilizny Zachodu" i nie mieć orientacji jakie szokujące rzeczy w niektórych przypadkach proponują w edukacji seksualnej różne grupy, z szeroko pojętym LGBT na czele. Oczywiście każdego co innego może szokować i trochę mnie martwi gdzie jest Twoja granica.
Przy okazji, właśnie oglądam galę Złotej Piłki fcbarca.com i ogólnie naprawdę zyskałeś mój szacunek przez to jak się angażujesz w projekt fcbarca.com i Naszą społeczność oraz dodatkowo jesteś patronem. I nie chciałbym tego zepsuć niskim poziomem dyskusji, na tak ważne tematy szczególnie. A niestety odnoszę bardzo przykre wrażenie, że nawet nie zajrzałeś do artykułu, który Ci podałem. A jak zajrzałeś, to ledwo co. A tam nie ma wypowiedzi jakiegoś pierwszego lepszego dziennikarza wpolityce.pl, tylko jest opisany wywiad z Gościa Niedzielnego z socjolożką, która napisała książkę na ten temat. Więc zupełnie to nie ma związku z tym co piszesz. Ale, poza tym jest oczywisty bardzo przykry fakt, potwierdzony, co ciekawe, badaniami naukowymi, że w Polsce poziom mediów jest tragiczny. I ja nie mówię, że wpolityce.pl jest super, szczególnie, że od dłuższego czasu nie korzystam. Ale znam trochę dziennikarzy z grupy tworzącej również ten serwis i oni są na wysokim poziomie, więc sądzę, że Twoja ocena jest znacznie przesadzona i bardzo jestem ciekaw jakie medium jest dla Ciebie przynajmniej "całkiem solidne", które mógłbyś podać jako przeciwieństwo - wg Ciebie - wpolityce.pl.
Więc "robienie loda" możesz zaliczyć do hiperboli i do jakichś najwyżej ekstremalnych, pojedynczych przypadków, natomiast z masturbacją jest już zupełnie inaczej. Całe szczęście nie musisz wierzyć w "chytre przemycanie do planu edukacji", ponieważ wielu robi to całkiem otwarcie. I skoro zajrzenie do całkiem konkretnego artykułu z cytatami z wywiadu, czy książki nie jest dla Ciebie możliwe albo niewiele daje, to podam Ci tutaj bardzo konretne cytaty:
[„Mamy badania w Niemieckim Instytucie Młodzieżowym (Deutschen Jugendinstitut), które wykazały, że dzieci i młodzież coraz więcej nadużyć seksualnych popełniają na swoich rówieśnikach. Młodzież od 14 do 16 roku życia popełnia przestępstwa seksualne na dzieciach! A wszystko to konsekwencja uczenia młodych – mówiąc w skrócie – seksu na obowiązkowych zajęciach już w przedszkolu”-
mówi i dodaje, że w niemieckich przedszkolach dzieci muszą bawić się w „doktora”.
„Bada się specjalnie przygotowane lalki z narządami płciowymi, ale i pokazuje się na własnym ciele, gdzie, co i jak działa. […]U nas jest to element edukacji seksualnej. Maluchy uczą się anatomii narządów płciowych oraz jak ich używać niekoniecznie do prokreacji, a do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Ministerstwo ostatnio wydało książeczkę „ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców”. Proszę zobaczyć: rozmiar 7 na 7 cm, zmieści się więc w każdej dziecięcej rączce. I wszystko na wesoło i kolorowo. I cytat – z góry przepraszam, jeśli przekracza granice przyzwoitości – „dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne”, „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy” albo „Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami”. Do tego mamy obrazek penisa w czasie wzwodu. I ostatni cytat: „Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą”-
opowiada socjolożka. Na dodatek okazuje się, że w Niemczech rodzice nie mają prawa sprzeciwić się posyłaniu dzieci na edukację seksualną, gdzie uczy się je masturbacji.
„Czytała pani „Standardy wychowania seksualnego w Europie” przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia? Przykładowo dla przedziału wiekowego od 0 do 4 lat edukacja według WHO ma koncentrować się wokół pytań „Co daje przyjemność? Moje ciało należy do mnie”. Dla cztero- i sześciolatków program WHO przewiduje temat: „Masturbacja we wczesnym dzieciństwie. Relacje jednopłciowe. Różne koncepcje rodziny. Rozmowa na tematy seksualne”. Dzieci do 9. roku życia mają wiedzieć wszystko o autostymulacji, stosunku i antykoncepcji. Są elementy pt. „Seks w mediach” oraz „Choroby weneryczne. Nadużycia. Prawa seksualne”. Do 15. roku życia dzieci wiedzą już, co to jest polityka genderowa i płeć biologiczna. Mają zakodowane, że ochronę przed zarażeniem wirusem HIV i chorobą AIDS zapewnia używanie prezerwatywy i uprawianie seksu analnego, masturbacji. Jak pani uważnie przeczyta, nie ma w programie WHO żadnego punktu dotyczącego rodziny! Za to jest tam lista organizacji, które w Europie i w USA prowadzą i monitorują „kształcenie seksualne” dzieci i młodzieży. Niektóre z tych organizacji są aktywne już w Polsce. Ale widzę, że tym wszystkim panią zgorszyłam”-
mówi Bątkiewicz-Brożek. Socjolożka przekonuje, że Polacy powinni zupełnie zbombardować próby wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół. Jej zdaniem w Niemczech najpierw program edukacji seksualnej wydawał się wyważony i prorodzinny. Jednak szybko został on zideologizowany przez lewicę.
W szwajcarskiej szkole w Bazylei jako „pomoce naukowe” dzieciom służy penis z drewna i wagina z gąbki. Razem z „uświadamiającymi” filmami i bogato ilustrowanymi książkami znajdą się na wyposażeniu specjalnych sexboxów, w które Szwajcarzy zaopatrzyli 30 przedszkoli i szkół. Już 3 lata temu znana przedszkolanka w Oslo (popierana przez wielu psychologów) zasugerowała, aby zachęcać przedszkolaków do wyrażania swojej seksualność poprzez gry seksualne, wliczając w to tańczenie nago i masturbację w przedszkolu oraz ośrodkach opieki dziennej. Jej zdaniem dzieci powinny móc “patrzeć na siebie wzajemnie i poznawać ciała innych dzieci. Oni mogą bawić się w lekarza, naśladować matkę i ojca, tańczyć nago i masturbować się”. Rok temu podczas obrad ONZ-owskiej Komisji ds. Statusu Kobiet amerykańscy nauczyciele z “National Education Association” przekonywali, że należy wprowadzić „graficzną” edukację seksualną, na której dzieci dowiadywałyby się czym jest orgazm i seks oralny. Roland Hunford w swoim słynnym dziele z lata 70-tych „Nowi totaliści" pisał o presji seksualnej na dzieci, które są niemal zmuszane do uprawiania seksu."]
To jedynie część, ale zawierająca sedno. Polecam przeczytać całość. Nie twierdzę, że to super artykuł, twierdzę, że zawiera mnóstwo informacji, o których słychać nie od dziś i nie od wczoraj. Widzę, że wybrałeś życie w błogiej nieświadomości, również tego co proponuje nawet przesławne WHO i jakieś "pontony" w czarne piątki, czy jak im tam było.
Żebyś się tylko za późno nie obudził gdy Twoje małe dziecko (jeśli takowe masz lub będziesz miał) lub np. jakieś inne w Twojej rodzinie, przyjdzie i zacznie mówić lub robić jakieś dziwne rzeczy na temat seksualności, którymi sobie na razie kompletnie nie powinno zawracać głowy, a już na pewno nie w takim zakresie. I mówisz o jakichś podstawach jakie powinny być w szkole. No właśnie, W SZKOLE.
I jak widzisz powyżej, jest sporo konkretów o Niemczech, ale co najmniej pojedyncze, ale ohydne przypadki zdarzają się też w innych krajach (jak mówiłem), o czym również powyżej. W "wyzwolonych" stanach USA też się dzieją różne niepojęte rzeczy w tym temacie. Przeraża mnie Twoje podejście i Twoja nieświadomość i odrzucanie nawet takiej możliwości. Nie urodziłeś się wczoraj, a przykłady sięgają lat 70-tych.
"Zauważ że sam próbując zdyskredytować "zgniły zachód" Mówisz najpierw było "u nas", potem w opozycji do szeroko pojętego "zachodu", potem już konkretnie artykuł o Niemczech"
Niestety nie jest jasne o co Ci tu chodzi. Jak się odnosiłem do Polski, to z konkretami i do zagranicy tak samo, więc wydaje mi się, że wszystko powinno być jasne. W Polsce próbują, na razie nieskutecznie, za granicą nawet już przymuszają, grożąc więzieniem.
"Co do zawodu - niestety nie umiałem się powstrzymać od dania wyrazu wrażeniu, ze mnie wkręcasz, bo raczej niewiele osób wierzy w "próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce" więc brzmi to groteskowo."
Doceniam, że się odniosłeś i wyjaśniłeś. Mam nadzieję, że wyżej odpowiedziałem już na to z nawiązką.
"i bez cytatu z rozporządzenia Bundesministerium für Bildung und Forschung się nie obejdzie, że jakieś ministerstwo w detalach planuje chytrze przemycenie takich rzeczy o których piszesz do planu edukacji."
Nie wiem czy to istotne, ale jeśli tu miałeś dać ten cytat, to nie wstawiłeś cudzysłowu i nie wiem o co Ci chodziło.
0
@FCBurnley Na szczęście niedługo wraca Pedri :)
0
@AxelF I trochę się zawiodłem na poziomie dyskusji z użytkownikiem, którego często widzę w komentarzach i to raczej konkretnych i na temat.
0
@AxelF Ależ tu nie trzeba się nad niczym doktoryzować. Wystarczy poczytać trochę, choćby w Internecie. Również Tobie powinno się udać. I ogólnie szkoda, bo liczyłem na sensowną rozmowę, a nie bezzasadną ironię. Ale cóż, przynajmniej Ci trochę pomogę w, nomen omen, orientacji, jakie wspaniałe wizje, co do wychowywania dzieci w szkołach, mają na Zachodzie. Łap link, tu masz większość w jednym miejscu:
https://wpolityce.pl/polityka/133367-wstrzasajacy-wywiad-o-skutkach-edukacji-seksualnej-w-niemczech-nawet-freud-uwazal-ze-seksualizacja-dzieci-przyniesie-tylko-szkody-wychowawcze.
Naprawdę daleko nie trzeba szukać.
0
@AxelF No oczywiście, że nie, bo w Polsce to są nadal próby z marginalnym powodzeniem w jakichś dziwnych przypadkach. Ale na wspomnianym Zachodzie strasznych przykładów jest wiele. I to są właśnie wspaniałe efekty działania tego lobby.
0
@Persyfl Obawiam się, że nie wiem o czym mówisz, ale to rozumiem nie miał być komentarz ciągnący dyskusję. Patrząc po Twoim profilowym - całe szczęście.
0
@AxelF A jakie było to zdanie europosła?
I naprawdę nie widziałeś co się dzieje na tych paradach? Jest nawet absurdalna historia człowieka, który około 10 lat temu stanął z plakatem, na którym było zdjęcie pokazujące obrzydliwość takiej parady z poprzedniego roku. I został skazany... za udostępnianie publicznie pornografii. Wyrok nieco absurdalny, ale prawomocny i dobitnie pokazuje jaki jest ich poziom i co te osoby sobą reprezentują. I tu właśnie - nie homoseksualiści, tylko szeroko pojęte lobby LGBT. Inni z tego lobby nie są lepsi, bo jeśli miałbym już wybierać mniejsze zło, to wolę perwersję na pojedynczej paradzie niż choćby próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce. To nie normalne osoby o nienaturalnej orientacji wzbudzają obrzydzenie i niechęć, tylko tamta reszta, która chce i głośno o tym krzyczy, żeby ich antywartości rządziły całym światem. Ekstra, nie?
0
@Arkon Raczej nagonka lobby LGBT i perwersów na paradach robi swoje. Wielu homoseksualistom się zwraca jak widzą co oni robią. Jedni masturbacja w przedszkolach, a drudzy porno na ulicach. To nie jest myślenie normalnego człowieka, który ma problem tylko ze swoją tożsamością seksualną. A tamci niestety są najgłośniejsi i najbardziej ich widać i czuć. Coś Tu chyba jest nie tak i szkoda, że te osoby, których najbardziej to dotyczy nic z tym nie robią, a potem same obrywają ogólną niechęcią.
1
@Maykello Dałbym Ci dwa "herby", ale niestety się nie da. Wyjąłeś mi to z ust.
0
@Mroziu No to czemu nie jest dla Ciebie oczywiste, że chcą mieć całkowitą pewność, że jest gotowy do gry? Powrót po tak długiej kontuzji nie jest łatwy, szczególnie z takim sztabem medycznym jaki był, więc daj mu jeszcze trochę czasu z Xavim jako managerem ;)
2
@paquito88 No to przecież dlatego właśnie odróżniłem przykład Pique od Moriby ;)
0
@MarioVeB! Ale tu są tylko podejrzenia.
0
@kaamil1910 Zapomniałeś niestety, że najpierw musiałby jeszcze nie zabierać, nie tylko nie rozdawać...
0
@Tasak88 Nawet jeśli korzystają wszyscy od @kaamil1910, to się nie cieszą, a o cieszeniu się była mowa. A ciężko nie korzystać, skoro to ich pieniądze, na które właśnie ciężko pracowali, a zostały im przymusowo zabrane i bez ich zgody są teraz rozdawane.
0
Jeśli to co pisze o umowie z CVC ta trójka, ma przełożenie również na mniejsze i dużo mniejsze kluby, to obawiam się, że spowoduje to wielkie zahamowanie rozwoju La Ligi w przeciągu tych 50 lat. I niemiecka nas przegoni. Serce boli, że nie tylko Barça miała idiotę i chciwca na czele, ale również ma go cała La Liga i La Liga2, jak rozumiem.
0
@Mroziu Zastanów się ile już razy ostatnio było problemów ze zbyt szybkimi powrotami, zanim napiszesz komentarz. Fati bardzo mało był na boisku w tym sezonie, wróciwszy po bardzo długiej przerwie i od pierwszych minut pokazywał ogromny potencjał. Oczywiście nic nie jest przesądzone, ale na ten moment ma ogromną wartość i bardzo mądrze jest wyleczyć na 120% niż ryzykować kolejne problemy.
3
@paquito88 Słyszałem już opinię, że Barça nie powinna przygarniać wyrodnych wychowanków, żeby były jasne zasady i jeśli odchodzisz z Barçy dla kasy, to definitywnie. I ja się z tym zgadzam. Może wtedy w przyszłości paru takich Moribów (szczególnie patrząc na jego przykład, jeśli tak dalej pójdzie) otrzeźwieje i pomyśli bardziej racjonalnie.
Inny jest przykład takiego Pique. Wtedy Barça naprawia swój błąd lub wykorzystuje przypadek świetnego rozwoju w innym środowisku i to jak najbardziej powinna robić.
2
Piękne podsumowanie i bardzo cieszy, że pochodzi z ust obecnego prezydenta Barçy. Idealny nie jest, dużo chaosu na razie w jego działaniach, ale choćby ten jeden aspekt, to już jest ogromna zmiana na plus. Być może Laporta by nie zakontraktował Moriby za taką sumę w 2018. I może właśnie dobrze. La Masia nie jest po to, żeby raz na dekadę ukształtować taką perełkę, jaką wydawał się być/był Moriba. La Masia jest po to, żeby taka perełka była co najmniej jedna na rocznik. Jak doliczymy Pedriego, to właściwie Gavi-Pedri-Nico spełniają to w trzech rocznikach. I tak ma być. Bez oglądania się ma żadnych Moribów, czy innych Simonsów. A bez odpowiedniej głowy - co pokazała już akcja z Moribą w 2018 - też nie będzie wybitnego zawodnika, a w każdym razie jest dużo mniejsza szansa i to loteria - z wydanymi dużymi pieniędzmi. Więc widać wyraźnie jaki jest prawidłowy kierunek działań i ogromnie się cieszę, że Barça idzie w odpowiednim kierunku.
Més que un club.