FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
4
No i prosze, wzieliśmy rewanż za poprzedni sezon i to z małą nawiązką. Powiem szczerze że jestem zszokowany jakością Girony. Przecież w porównaniu z poprzednim sezonem to ten klub wygląda tak samo jak Real Valladolid(!) jesli nie gorzej? No nie wiem czy oni nie skompromitują się w debiucie Ligi Mistrzów?
Ps. Chciałbym również podsumować zachowanie Ferrana Torresa ale muszę się powstrzymać, gdyż w przeciwnym wypadku dostałbym porządnego bana, więc na co mi to?
2
Po meczu z Realem Valladolid były tylko ,,Achy" i ,,Ochy". Oby tylko dzisiaj FC Girona nie sprowadziła nas na ziemie, gdyż to jest ekipa z wyższej półki i z klasowym trenerem...
Remis biore w ciemno, więc potencjalne zwycięstwo będzie smakować wybornie...
10
Zapomniane acz wyjątkowe legendy futbolu:
15 września 1941 r. urodził się znakomity węgierski napastnik Florian Albert. Zdobywca ,,Złotej Piłki France Football” za rok 1967. Albert w całej swojej piłkarskiej karierze klubowej reprezentował tylko jeden klub a mianowicie Ferencvárosi TC. Z klubem czterokrotnie zdobywał Mistrzostwo Węgier (w sezonach 1963, 1964, 1967 i 1968) i czternastokrotnie zajmował medalowe miejsce w ligowej tabeli. Największym sukcesem klubowym Alberta było zdobycie w 1965 roku Pucharu Miast Targowych, po pokonaniu w finale 1:0 Juventusu. Do finału tych rozgrywek doszedł także w 1968 roku (porażka w dwumeczu z Leeds United). Łącznie w barwach Ferencvarosi rozegrał 540 spotkań (351 ligowych), w których strzelił 391 goli (256 w lidze). Albert grał w reprezentacji Węgier od 1959 roku. Zadebiutował w spotkaniu przeciwko Szwecji, rozegranym 28 czerwca 1959 roku. Swoje pierwsze gole (trzy) zdobył w spotkaniu przeciwko Jugosławii w swoim trzecim występie w reprezentacji. W 1960 roku znalazł się w kadrze reprezentacji olimpijskiej, która na igrzyskach w Rzymie zdobyła brązowy medal. W 1962 roku awansował z reprezentacją do finałów mistrzostw świata, na których został najlepszym strzelcem turnieju. Dwa lata później wystąpił w mistrzostwach Europy, a w 1966 ponownie w mistrzostwach świata. Ostatnim dużym turniejem Alberta w reprezentacji były Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 1972. 29 maja 1974 roku Albert rozegrał swój ostatni mecz w reprezentacji. Przeciwnikiem była Jugosławia. Łącznie Węgry reprezentował w 75 meczach, w których zdobył 31 goli. Przez wielu statystyków i historyków jest uważany za najlepszego zawodnika swojego pokolenia. Dysponował doskonałą techniką. Kontrola piłki, doskonałe podania oraz drybling sprawiły, że Albert stał się światowej klasy zawodnikiem.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
1
@misterio Dla mnie osobiście obydwa karne zasłużone. Z drugiej strony nie można się tylko i wyłącznie oglądać na Real. Trzeba robić swoje i skrupulatnie zbierać punkty...
1
@misterio Baskowie zagrali całkiem dobry mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jednak sami sobie zrobili ,,kuku" prokurując dwa ewidentne rzuty karne. Jakby nie patrzeć te obramowania to są strzały niecelne a z takim przeciwnikiem jak ,,Królewscy" trzeba wykorzystywać niemal wszystko, gdyż oni takich okazji nie przebaczają...
9
Cenny remis na wyjeździe i to z kim!?
15 września 1976 r. Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Celtic Glasgow 2:2(!) w pierwszym meczu 1/32 Pucharu UEFA. W połowie lat 70-tych Biała Gwiazda wreszcie dorobiła się ekipy, która mogła nawiązać do dawnych czasów, gdy wiślacy odgrywali ważną rolę w polskiej lidze Szymanowski, Musiał, Lipka, Nawałka a przede wszystkim słynne ofensywne Trio KKK, czyli Kusto, Kapka i Kmiecik, te nazwiska pozwoliły kibicom pod Wawelem znowu marzyć o mistrzostwie Polski. Wisła ponownie zaczęła też grać w międzynarodowych pucharach, w których jesienią 1976 roku wyeliminowała słynny Celtic Glasgow. Nieustępliwi wyspiarze zostali zaskoczeni jeszcze twardszą grą przybyszów z nad Wisły. Szymanowski wespół z kolegami z defensywy Maculewiczem i Płaszewskim, skutecznie powstrzymywał ataki Szkotów. Wprawdzie objęli oni prowadzenie ale po przerwie wiślacy w 7 minut strzelili dwa gole. Najpierw wyrównał Kmiecik a potem Wróbel wyminął zwodami kilku rywali i ,, wjechał" z piłką do bramki ekipy z Glasgow. Wprawdzie gospodarze uratowali remis dzięki strzałowi Dalglisha ale na rewanż jechali z obawami. Okazały się one uzasadnione, gdyż do Szkocji Celtic wracał na tarczy ale o tym przy okazji rewanżu.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
9
@FCBparasiempre
15 września 1951 r. w Heemestede urodził się Johan Neeskens, defensywny pomocnik. 2-krotny Wicemistrz Świata, 3-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów pod rząd(z Ajaxem Amsterdam) oraz 2-krotny Zdobywca Superpucharu Europy z Ajaxem. Był zawsze w cieniu swojego kolegi z reprezentacji, Johana Cruyffa. Zasłużony człowiek od czarnej roboty. Za każdym wielkim dyrygentem zespołu, stoi człowiek od czarnej roboty. Nie inaczej było w wypadku Johana Neeskensa, który podczas swojej kariery czyścił pole, dla Boskiego Johana Cruyffa. Johan już od najmłodszych lat uganiał się za piłką, zaczynając swoją amatorską karierę w miejscowym klubie RCH Heemstede. Tam grał na tyle dobrze, że już w wieku 16 lat występował w pierwszym składzie, grając na pozycji prawego obrońcy. Bardzo szybko wypatrzył go w niższych ligach niezapomniany Rinus Michels, który bardzo chciał mieć 19-letniego wtedy gracza. Ówczesnemu trenerowi Ajaxu Amsterdam nie sposób było odmówić, dlatego Johan szybko przeszedł do wielkiego Ajaxu. Tam Michels powoli wprowadzał w życie swoją filozofię futbolu totalnego, która zmieniła piłkę nożną na całym świecie. Neeskens idealnie nadawał się na wykonawcę obowiązków w środku pola, gdyż dysponował świetnym wyszkoleniem technicznym i piekielnie mocnym strzałem z obu nóg. Amsterdam był miejscem pierwszego spotkania się dwóch wielkich Johanów - Cruyffa i Neeskensa. Od razu zapałali do siebie sympatią, która wykraczała nawet poza ramy boiska, najkrócej mówiąc zostali przyjaciółmi. Michels szybko dostrzegł wszechstronność Neeskensa, któremu przypisano takie zadania by Rensenbrink, Rep a przede wszystkim Cruyff mogli grać swobodnie. Pełnił role "wymiatacza", który przejmował piłkę od obrońców lub sam ją przechwytywał i od razu rozdzielał do któregoś z bardziej ofensywnie nastawionych partnerów. Niektórzy futbolowi eksperci uważają, że gdyby nie wspaniała postawa i skromność Johana II (tak nazywano go w Ajaxie), to ekipie z Amsterdamu nie udałoby się zdobyć trzy razy pod rząd Pucharu Europy. Ale o tym później... Z Ajaxem zdobył podwójnie mistrzostwo Holandii (1972,1973) i oczywiście miał swój udział w trzyletniej hegemonii Amsterdamu w Pucharze Europy (1971,72,73). Oprócz tych trofeów zdobył jeszcze dwa razy Superpuchar Europy (1972,73).
Opromieniony sukcesami z holenderskim klubem, chciał spróbować czegoś nowego. Jego wielki przyjaciel Cruyff odszedł już rok wcześniej do FC Barcelona, w której powoli zaczynał grać pierwsze skrzypce i wybitnie się wyróżniać, także Rinus Michels przebywał w Katalonii, w roli trenera. Nic więc dziwnego, że Neeskens obrał kierunek hiszpański a mianowicie do Blaugrany. W Barcie wspólnie ze swoim długoletnim przyjacielem, miał odnosić masę sukcesów, tak się jednak nie stało. Barcelona mimo swojego ogromnego potencjału, nie potrafiła udokumentować tego wyraźnie swoimi sukcesami w Europie lub dominacji w La Liga. Jedyne ważne trofeum zdobyte podczas pobytu w Hiszpanii w 1978 roku. Jak na możliwości personalne Azulgrany, zdecydowanie za mało. Mimo braku większych sukcesów Johan II był bardzo lubiany przez socios zasiadających na trybunach Camp Nou. Na boisku zawsze wykazywał się inteligencją i determinacją, grał z pełnym oddaniem dla klubu. Czasami zdarzało mu się okrasić udany występ bramką cudnej urody. W Katalonii spędził pięć lat, które nie przysporzyły mu zbytnio medali do kolekcji. W porównaniu do okresu, gdy grał w Ajaxie, prawie nic nie zdobył. Karierę reprezentacyjną może jak najbardziej uznać za udaną. Mimo, że nie udało mu się zdobyć mistrzostwa świata w 1974 roku, gdy był tego wraz z reprezentacją Holandii bardzo bliski, to i tak pokazał się ze świetnej strony. Jak na swoją pozycję i zadania, zdobył zadziwiającą liczbę goli - pięć - i został wicekrólem niemieckiego czempionatu, wraz z Andrzejem Szarmachem. Był jednym z najmłodszych piłkarzy Holandii podczas tamtego turnieju co nie przeszkodziło mu w etatowym wykonywaniu jedenastek. Przy strzelaniu rzutów karnych był bardzo skupiony i niezwykle rzadko się mylił. Skupienie i determinacja cechowały jego grę, kto wie, czy gdyby reszta Holendrów nie zachowała zimnej krwi, to Niemcy cieszyliby się z mistrzostwa świata w 74' roku?
Po odejściu z FC Barcelony, postanowił spróbować jak smakuje liga amerykańska, która płaciła niebotyczne gaże podstarzałym mistrzom futbolu. Przez pewien okres grał nawet wespół z samym Franzem Beckenbauerem. Na konto swoich klubowych osiągnięć dopisał mistrzostwo z New York Cosmos, w 1982 roku. Do 1984 roku grał w U.S.A by powrócić na siedem spotkań do FC Groningen. Niestety holenderska prasa zamiast rozpływać się nad jego grą, pisała o jego rzekomych problemach z alkoholem. Zdenerwowany Johan II znów wyjechał do U.S.A. Gdy liga amerykańska zakończyła swój żywot (by w przyszłości wrócić jako MLS), wrócił do Europy i aż do 1991 roku, grał dla szwajcarskich zespołów amatorskich. Mimo swojego wieku, nadal odznaczał się wzorową kondycją i zapałem do gry. Całą swoją prawdziwą karierę spędził w cieniu Johana Cruyffa, lecz nigdy nie był zazdrosny o pozycję swego przyjaciela, raczej był dumny, że może mu pomagać i odnosić razem z nim sukcesy. Jego kariera trenerska jest łudząco podobna, do kariery zawodniczej. Na jej początku był trenerem kilku amatorskich szwajcarskich zespolików, by następnie zostać asystentem Guusa Hiddinka a potem Franka Rijkaarda - przy reprezentacji Holandii. Później aż przez pięć lat trenował NEC Nijmegen (był pomysłodawcą sprowadzenia Andrzeja Niedzielana), by ostatecznie znów zostać asystentem Rijkaarda, tym razem w FC Barcelona.
11
Wybitne legendy holenderskiego futbolu:
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
W okamgnieniu:
Eduardo Andres Maglioni, skrzydłowy Independiente Buenos Aires, zapisał się w Księdze Guinnesa jako ten, który w najkrótszym czasie strzelił najwięcej goli. W 1973 r. na początku drugiej połowy meczu pomiędzy Independiente a Gimnasia y Esgrima de La Plata, Maglioni trzykrotnie pokonał bramkarza Guruciage w jedną minute i pięćdziesiąt sekund! Jest to absolutny rekord świata w najwyższej klasie rozgrywkowej.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
@Mixtape No nie byłbym tego aż taki pewny czy damy rade wygrać na Montilivi(jeśli chodzi ci o zwycięstwo, gdyż co do warunków to dadzą rade)? Girona jest o półke wyżej od Realu Valladolid, no i gra u siebie. Remis biore w ciemno a zwycięstwo prawdopodobnie będzie oznaczało marsz po mistrzostwo Hiszpanii!
11
Barça ustanawia rekord:
15 września 1982 r. FC Barcelona rozgromiła Apollon Limassol 8:0(!) w 1/16 Pucharu Zdobywców Pucharów. Bohaterem tego meczu został Diego Maradona, który zanotował hattricka. Z kolei Bernd Schuster dodał dwa trafienie w spotkaniu, które oglądało zaledwie 18000 fanów na Camp Nou. Mecz był najwyższym zwycięstwem Barçy w europejskich rozgrywkach do sezonu 2003/04 kiedy został wyrównany po zwycięstwie nad Matador Puchow. Co ciekawe, do 35. minuty nie padła żadna bramka w meczu. „Byłem trochę zły. Chciałem im udzielić ostrej reprymendy w przerwie spotkania ale strzeliliśmy kilka goli i się uspokoiłem”- powiedział po meczu trener Barçy, Udo Lattek.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360
1
@FcPortoFan1999 Naturalnie że już nie należy ale należał i jakby nie patrzeć były to dwa pierwsze kluby w ówczesnej Polsce...
0
@FcPortoFan1999 Najstarszymi polskimi klubami(załozonymi w 1903 roku) są Sława i Lechia Lwów. Za mało czytasz o futbolu...
8
Pierwsze, legendarne spotkanie:
15 września 1923 r. FC Barcelona po raz pierwszy w historii rozegrała mecz z polską drużyną a była nią Cracovia. ,,Pasy” przyjechały we wrześniu na miesięczne tournée po Hiszpanii. Cracovia rozpoczęła serie 10 spotkań towarzyskich właśnie dwumeczem z Barçą. Oto jak 18 września ,,Tygodnik Sportowy” relacjonował ten mecz: ,,W niedziele około 12 w południe rozeszła się wieść po Krakowie o nadzwyczajnym sukcesie Cracovii, która uzyskała w sobotę bm. w spotkaniu z Barceloną niespodziewany, sensacyjny i zaszczytny remis 1:1, prowadząc do pauzy 1:0 przez Chruścińskiego, który był pono najlepszym na placu. Barcelona wyrównała po pauzie. Crac. miała na ogół przewagę. Bliższych szczegółów telegramy nie podawały a ,,dorobione” i ,,rozszerzone” zdaje się komentarze tut. prasy codziennej kurierkowej wymagają autentycznego potwierdzenia. Radość panowała tu powszechna, lotem błyskawicy wieść ta rozeszła się po mieście wywołując entuzjazm. Z naprężeniem wyczekiwano wyniku spotkania rewanżowego dnia następnego”. W drugim meczu dzień później Blaugrana zwyciężyła zdecydowanie 7:1 pomimo prowadzenia gości 0:1 po golu legendarnego Kałuży. Gazety hiszpańskie pisały że w składzie przeciwników było jedenastu ,,Węgrów, Austriaków i Czechów” i podkreślały lepszą gre techniczną gości oraz usprawiedliwiały ich słabszą gre w drugim meczu zmęczeniem po podróży. No proszę, Polacy nie gęsi! W piłke potrafili wówczas grać jak niemal równy z równym.
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
Vamos ,,Xeneizes"!
Vamos a ganar!
Vamos al campeonato!
2
Fajniuteńki meczuś na Anoeta, szkoda tylko że bez goli. Gospodarze jak zwykle niesieni entuzjastycznym dopingiem, tyle że na razie mają pecha ale może uda im się po przerwie coś strzelić...
6
Wybitne legendy futbolu:
14 września 1944 r. w Moenchengladbach urodził się Günter Netzer, pomocnik, Mistrz Świata-1974 oraz Mistrz Europy-1972. Karierę piłkarską zaczynał w 1. FC Mönchengladbach, w 1963 przeniósł się do silniejszego i sławniejszego klubu z tego miasta – Borussii, gdzie występował przez dekadę. W tym czasie rozegrał 230 spotkań (82 gole) i zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1970 i 1971) oraz Puchar Niemiec w 1973. W tym samym roku podpisał kontrakt z madryckim Realem i w zespole Królewskich grał do 1976, dwukrotnie zdobywając mistrzostwo kraju(1975 i 1976) oraz dwukrotnie Puchar Hiszpanii( 1974 i 1975). Karierę zakończył w szwajcarskim Grasshoppers Zurych(1977). W reprezentacji Niemiec debiutował 9 października 1965 w meczu z Austria. Do 1975 rozegrał w kadrze 37 spotkań i strzelił 6 goli. W 1972 roku poprowadził drużynę narodową do mistrzostwa Europy a jedenastka której szkielet tworzyli Maier, Beckenbauer, Netzer oraz Gerd Müller jest uznawana za jedną z najlepszych w historii futbolu. Dwa lata później, podczas MŚ ‘74 zagrał jedynie 21 minut w przegranym meczu z reprezentacją NRD– występ ten dał mu tytuł mistrzowski. Netzer był jednym z najwybitniejszych rozgrywających nie tylko swoich czasów. Na boisku i poza nim prezentował niesforny charakter, często kłócił się z trenerami, jednak w Mönchengladbach był niekwestionowanym przywódcą zespołu. Po zakończeniu kariery pracował jako generalny menadżer Hamburger SV, w okresie największych sukcesów klubu na arenie międzynarodowej(1978 – 1986). Od lat jest jednym z najbardziej znanych ale i kontrowersyjnych komentatorów wydarzeń piłkarskich w niemieckich mediach.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
8
,,Kolejorz” zadebiutował z przytupem:
Wiosną 1983 roku poznański Lech zakończył w Ekstraklasie dwuletnie rządy Widzewa a sam po raz pierwszy zasiadł na mistrzowskim tronie. Radość kibiców ze stolicy Wielkopolski nie miała granic, w końcu Kolejorz jako 12 polski klub w historii zyskał prawo gry w najważniejszym z europejskich pucharów. Trener Wojciech Łazarek życzył sobie w pierwszej rundzie słabeuszy z Cypru bądź Malty a ostatecznie nawet tureckiego Fenerbahce żadna z jego prośby nie została spełniona. Aby zagrać w jednej ósmej finału Pucharu Mistrzów Lechici musieli pokonać samego mistrza Hiszpanii Athletic Bilbao tym razem nie popełniono błędu i Łazarek wraz z asystentem Mirosławem Jankowskim obejrzał w Saragossie ligowy mecz Basków. Co ciekawe, wraz z nimi wracał samolotem do Polski, gdyż lwy leciały już na mecz z Lechem. Jak się okazało Łazarek poczynił owocne obserwacje. W zespole z Bilbao roiło się od reprezentantów Hiszpanii. W bramce rywali stał młody wtedy Antoni Zubizarreta. W defensywie brylował Santiago Urgiaga, którego na środku obrony wspierał brutal, jakich mało Andoni Goikoetxea. Przydomek ,, rzeźnik z Bilbao" mówi wszystko. To właśnie on spowodował absencję w Mistrzostwach Świata 1982 słynnego Niemca Schustera. Warto jeszcze wspomnieć o duecie napastników: Manuel Sarabia i Estanislao Argote. Na własnym boisku poznaniacy nie przestraszyli się Walecznych Basków. Już do przerwy prowadzili 2:0. Najpierw po akcji Bogusława Oblewskiego z Józefem Adamcem, Mariusz Niewiadomski celnie przymierzu z główki. 10 minut później Jacek Bąk wykorzystał błąd Urgiagi. Szybko podał do Mirosława Okońskiego a ,, Mundek" zdobył gola strzałem z ponad 20 metrów. 2:0 Do przerwy! Mało kto się tego spodziewał. W drugiej połowie piłkarze Łazarka nadal dominowali na boisku, jednak nie wykorzystali żadnej z sześciu wyśmienitych okazji. Na rewanż powinni jechać z zapasem co najmniej kilku goli, które w rewanżu mogły mieć decydujące znaczenie w awansie do następnej rundy. Po latach w plebiscycie ,, Gazety Wyborczej" , kibice Kolejorza właśnie ten mecz uznali za najlepszy w historii klubu.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
0
@MesQueUnClub_87 Nad czym tu dyskutować? To nie jest piłkarz na topowy europejski klub(a co dopiero Manchester) i widać to gołym okiem, więc nie ma o czym dyskutować!
0
@MesQueUnClub_87 Owszem, jako talent. Jednak co najmniej od 2 lat jest nędznym piłkarzem, oczywiście jeśli chodzi o poziom piewszoligowy a nawet reprezentacyjny...
1
Tylko zkrytykowałem De Ligta a on strzelił gola! Jednak w defensywie i tak jest nędznym piłkarzem...
0
@FcPortoFan1999 No w Ajaxie to pełna zgoda ale dla niektórych przeskok do Serie A a zwłaszcza do Premier Lig jest ogromny i po prostu ,,przepadają"...
1
Ależ ten cały De Light to jest nędzny piłkarz. Pamiętam jak na forum fcbarca.com użytkownicy wypowiadali się jaki to z niego wielki defensor i że powinien trafić do FC Barcelony. Nic się wówczas nie odzywałem, gdyż byli dużo ,,mądrzejsi" ode mnie...
0
@FcPortoFan1999 No nie wykluczone. A który mecz jest zagrożony?
1
W całej Polsce leje niemalże jak z cebra(!) a na St Mary's Stadium świeci prześlicznie słońce, tyle że na boisku kopanina nie godna Premier Lig...
7
@FCBparasiempre Dokładnie 47 lat temu Widzew Łódź zadebiutował w europejskich pucharach(1/32 Pucharu UEFA). Już na wejściu widzewiacy pokazali, że nie ma z nimi żartów. Widzew przebywał na przedsezonowym zgrupowaniu w Kamieniu koło Rybnika. Piłkarze wrzucali kartki do kapelusza z nazwami potencjalnych rywali. Jedynym, który wrzucił karteczkę z napisem „Manchester City”, był Ryszard Kowenicki, wychowanek łódzkiej Hali Sportowej. Ponieważ losowanie potwierdziło jego typy, zgarnął za ten zakład sporą sumkę. Sezon 1977/78 łodzianie zaczęli fatalnie. Wicemistrz Polski nie przypominał drużyny, która w lidze okazała się gorsza tylko od wrocławskiego Śląska. Widzew zaczął od porażki 1:3 z Arką Gdynia. Ten mecz z trybun oglądał menedżer „Citizens” Tony Book. Do starcia z City, widzewiacy mieli do rozegrania jeszcze siedem kolejek. Wygrali tylko raz z Górnikiem Zabrze 1:0 po golu Zbigniewa Bońka. W 5. kolejce za porażkę 1:4 z Legią Warszawa na własnym boisku posadą zapłacił trener Paweł Kowalski. W jego miejsce przyszedł faworyt Bońka, szef oddziału galwanotechniki w zakładach ,,Eltra” w Bydgoszczy, Bronisław Waligóra. Do włodarzy Widzewa przemówiły wyniki „ponad stan”, jakie Waligóra osiągał z Avią Świdnik. Po porażce z Legią, menedżer Book stwierdził, że Widzew ma z Manchesterem takie szanse, jak Żyd w komorze gazowej. Ten niesmaczny żart widzewiacy głęboko wzięli sobie do serca. Łodzianie polecieli do Anglii jako czerwona latarnia polskiej ligi. „Citizens” byli liderem Division First. Na lotnisku w Londynie celnik wymownie pokazał łodzianom pięć palców, jako bagaż pięciu goli, które wywiozą z Manchesteru. Z Londynu łodzianie pojechali do Manchesteru autokarem. Spali w hotelu ,,Posthouse”. Pomocnik Andrzej Pyrdoł obserwował z okien pokoju jak miejscowi chłopcy grają w piłkę. ,,Było ich czterech. Jeden stał na bramce, drugi przerzucał na skrzydło, trzeci dośrodkowywał a czwarty walił głową. I tak w kółko. Tak grała większość angielskich zespołów i City nie było wyjątkiem”- opisywał Pyrdoł.
Na nieistniejącym już stadionie ,,Maine Road” gospodarze od pierwszego gwizdka nękali łodzian ciągłymi dośrodkowaniami. Stoperzy Paweł Janas i Andrzej Grębosz mieli pełne ręce(a raczej głowy) roboty. Bramkarz Widzewa Stanisław Burzyński był nieustannie poniewierany przez Anglików, blokowany, trzymany za koszulkę. Mimo to imponował refleksem i w dużej mierze dzięki niemu łodzianie do przerwy przegrywali tylko 0:1. W 11. minucie Brian Kidd mocno uderzył, Burzyński odbił piłkę ale nie dał rady obronić dobitki Petera Barnesa. Widzewiacy mieli okazję na wyrównanie, ale nie wykorzystali akcji Janas – Tłokiński – Kowenicki. Pięć minut po zmianie stron gospodarze podwyższyli na 2:0. Mick Channon, który przed sezonem kosztował „Obywateli” 300 tysięcy funtów, wykorzystał podanie Geda Keegana i pokonał Burzyńskiego. Łodzianie bronili się dość szczęśliwie, bo gospodarze dwa razy obili słupek łódzkiej bramki a raz poprzeczkę. Wreszcie przyszła 70. minuta. Podopieczni Waligóry wykonywali rzut wolny z 25. metrów. Kowenicki podał do Bońka a ten pięknym uderzeniem zdobył kontaktowego gola. ,,Celowałem w bramkę, po prostu w bramkę. Na szczęście dla nas piłka wylądowała w samym okienku” – przyznał po meczu „Zibi”. Pięć minut później David Watson sfaulował w polu karnym Jerzego Krawczyka. Do „jedenastki” miał podejść doświadczony Wiesław Chodakowski ale się zawahał. To właśnie na tym defensorze w przerwie wyżył się trener Waligóra, obwiniając go o stratę gola. Piłkę od niego wziął Boniek. Najpierw położył Corrigana w prawy róg a strzelił w lewy. Było więc 2:2. Anglicy byli wściekli. Do radujących się z remisu piłkarzy Widzewa ruszył jeden z kibiców ale został powstrzymany przez policjanta. Gdy Boniek założył Williemu Donachie dwie siatki z rzędu, Anglik kopnął go i… poszedł do szatni, nie zwracając uwagi na pokazującego mu czerwoną kartkę sędziego z Irlandii. Po meczu, już w tunelu prowadzącym do szatni, miało dojść do bójki między masażystą Manchesteru a trenerem Waligórą. Po mordzie mieli sobie dać też Kowenicki i Asa Hartford…
10
Całkiem udany debiut:
Na wstępie gorąco pozdrawiam wszystkich ,,Czerwonoarmistów”, jak i wszystkich sympatyków polskiego futbolu. O jaki konkretnie debiut chodzi? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@Kessie
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
8
Wybitne legendy futbolu:
14. września 1921 r. w São Gonçalo urodził się Thomas Soares da Silva, zwany Zizinho, brazylijski pomocnik i napastnik, zdobywca Copa America w 1949 r. ; Wicemistrz Świata z 1950 roku oraz najlepszy strzelec w historii Copa America(wspólnie z Norberto Mendezem)-17 goli. Zizinho do dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych graczy w historii brazylijskiego futbolu. Trzeba również pamiętać że był idolem Pelé. Piłkarzem Flamengo był w latach 1939-1950. Zwyciężał w Campeonato Carioca. Później grał w Bangu (1951-1957) i São Paulo FC (1957-1959). Karierę kończył w wieku 41 lat w chilijskim Audax Italiano Santiago. W reprezentacji Brazylii zagrał 53 razy i strzelił 30 goli. Debiutował w 1942 a ostatni raz zagrał w 1957. Podczas MŚ 50 wystąpił w czterech spotkaniach, zdobywając dwa gole. Sensacyjna porażka z Urugwajem na Maracanie położyła się cieniem na jego karierze. Wielokrotnie brał udział w turniejach Copa América (łącznie strzelił 17 goli w tych rozgrywkach), a w 1949 zdobył z Brazylią upragniony tytuł mistrza Ameryki Południowej. Zwany ,,Maestre Ziza’’ był nieodmiennie głównym reżyserem i liderem we wszystkich możliwych konfiguracjach reprezentacyjnego napadu a obracał się wyłącznie w najlepszym towarzystwie obok Ademira, Jaira, Tima, Friaci, Evaristo czy Didiego. Zawsze wiódł prym, zawsze kierował, narzucał swoją wolę i prowadził grę wedle swych wyobrażeń. Nawet jak na standardy brazylijskie był technikiem niezwykle wyrafinowanym. Posiadał krótki, bezbłędny drybling-przekleństwo wszystkich obrońców. Strzelał raczej lekko ale z morderczą precyzją. Podawał idealnie na dowolną odległość. W powszechnej opinii uchodzi za najbardziej uniwersalnego piłkarza Brazylii do czasu pojawienia się zjawiska tak fenomenalnego jak sam Pele!
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Comentateiro
@Arkon
@Adran360
9
@FCBparasiempre
14 września 1913 r. urodził się urugwajski napastnik Severino Varela. Burza, która uderzyła w ,,Vapor de la Carrera” była niczym w porównaniu ze złym humorem, jaki miał urugwajski napastnik. Wszystko, co zbudował w Peñarolu, tytuły, które zdobył (nie mniej, cztery z rzędu) zostały zapomniane przez tych niewdzięcznych ludzi, którzy myśleli tylko o tym, by poszukać nowej gwiazdy, która przez dziesięć lat zarabiała ich kosztem i wrzucić go na śmietnik ale on taki nie był, nie chciał być kolejną gwiazdą. To żądza zemsty skłoniła go do przyjęcia na początku 1943 roku telegramu od Boca Juniors, który utrudniał zatrudnienie go, ponieważ obrazili go chronicznymi obrażeniami, których nie miał. Liderzy powiedzieli mu, że musi rozegrać mecz testowy, jakby był prostym początkującym a nie uznanym strzelcem powyżej 30. roku życia. W końcu po długich kłótniach przełknął dumę i rozwiał wątpliwości tych, którzy nie wierzyli w to. Łatwo go można było rozpoznać na boisku ale nie po rysach twarzy. Biały beret, który nosił na meczach przyjechał z nim do Buenos Aires i wiedział, jaki wpływ ma to na ludzi. Nawet gdy znalazł się na okładce magazynu ,,El Gráfico”, nie odcinał się od niego, tylko to wyróżniało go na tle innych napastników. Więcej niż nowość, było to odrodzenie się czegoś, co było powszechne podczas gry piłką, ponieważ pomagało zmniejszyć siłę uderzenia główkami, ale o czym zapomniano, gdy w 1931 roku trzech Argentyńczyków wynalazło nową piłkę bez niebezpiecznego materiału. Wielu zarzucało mu, że jest oszustem, bo rzekomo zastosował pod beretem skórzane wzmocnienie, które dodawało mu ogromnej mocy uderzeniom głową. Nigdy nie dał im tej przyjemności ani nie zdradził tajemnicy, jak zrobił to Bernabé Ferreyra, idol River, pokazując lewą nogę tym, którzy nie rozumieli, jak wykonał ten strzał, który ranił rywali. Od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę, że życie piłkarza jest bardzo krótkie, dlatego od poniedziałku do piątku pracował w Urugwaju w firmie Usinas y Telefonos del Estado. W soboty jeździł do Buenos Aires, aby grać a w niedzielne wieczory wracał do Montevideo. Dla niego ta praca była na całe życie i chociaż próbowano go przekonać, aby nie ulegał tej wyczerpującej rutynie, nigdy się nie poddał. To, chociaż nie przejmował się tym zbytnio, spowodowało złe relacje z niektórymi członkami drużyny: „Zazdrościliśmy mu, bo był bardzo ostentacyjny w swoich gestach i sposobie bycia. Jego gesty nie podobały się kolegom. Strzelił gola i rzucił beret w trybuny. Szybko przekonał fanów i stworzył rzuty karne; Niepokoiło nas takie podejście. Podróże na dzień przed meczem pokrzyżowały jego występ” – Juan Carlos Lorenzo, członek tej drużyny oraz mistrz Ameryki i zdobywca pucharu Interkontynentalnego jako trener Boca w latach 70-tych, stwierdził w swojej biografii ,,El Toto” napisanej przez Alfredo Di Salvo.
Dumny czy nie, jego umiejętności strzeleckie były godne uwagi i pokazał je podczas tych mistrzostw, w których Boca i River walczyli do końca. W klasyku pierwszej rundy, na ,,La Bombonera”, strzelił gola, ale Millonarios zwyciężyli 3:1. Rewanż rozegrano w scenariuszu parytetu, w którym wszystko poszło pod górę dla ,,Xeneizes” po tym, jak Félix Lousteau dał przewagę River. Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Lucho Sosa, prawy napastnik Boca, minął piłkę, ale piłka nie znalazła odbiorcy. W tej akcji nie było nic specjalnego a bramkarz Rivera Carlos Lettieri nawet nie miał zamiaru jej rozgrywać, więc piłka powoli poszybowała w stronę linii autowej. Dopóki się nie pojawił. To był cień, duch, który poruszał się bezgłośnie i Doktor Jekyll, który przemienił się w pana Hyde'a tak szybko, że nie wzniósł żadnego kurzu, gdy zanurkował obok łuku, aby nadmuchać siatkę. Lettieri próbował powstrzymać to, co nieuniknione ale było już za późno. Severino Varela choć nikt tego nie zauważył, zaczął wychodzić zaraz po przybyciu…
9
Legendy urugwajskiego futbolu:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz