Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
"Rozwoj tego zawodnika jest ogromny."
Dość śmiała i kontrowersyjna hipoteza. Bałbym się napisać w ten sposób nawet o Tello czy Thiago.
0
dezkrit
Pedro zagrał dziwny mecz. Zapierniczał jak samochodzik, tyrał, dobrze sobie radził w grze z pierwszej piłki, zmieniał pozycje i przede wszystkim strzelił gola. Z drugiej strony zmarnował dwie doskonałe okazje. Ta druga dobitka to był poziom demonów Sancheza. Zdarzało się mu także wyręczać obrońców rywala i fatalnie adresować część podań. W ogólnej ocenie występ na plus, ale bez fajerwerków.
0
Widzę, iż nie jesteś fanem tej ekwilibrystycznej nowomowy prezentowanej przez wyżej wymienionych przez Ciebie panów.
0
Kto jeszcze przyjdzie? Już widzę jak Drakula rozpruwa kasę i szasta forsą.
0
Oby zawodnicy desygnowani do pierwszej jedenastki w dzisiejszym meczu udowodnili swoją przydatność. Dla niektórych ostatnie kolejki mogą być kluczowe w kwestii ich pozostania w klubie. Powodzenia.
0
Co miałeś dzisiaj na obiad?
0
Otóż to.
0
A przypadkiem w Pogoni Szczecin nie grało swego czasu dziesięciu Braziliano plus Majdan?
0
Ok. Dzięki. Już się myślałem, że ma w Brazylii całe pole marychy :)
0
Ktoś wie - co to za gest, który pokazuje Neymar? Cóż to za ukryta symbolika?
0
constantine16
W żadnym wypadku się nie denerwuję. Wolę się upić z radości niż broczyć po pas w bagnie. Tyle z mojej strony i również pozdrawiam.
0
constantine16
To jest słabe, gdyż ja sam jestem słaby. Daj mi spokój i nie komentuj większości moich wypowiedzi, bo już wymiotować mi się chcę. Ogólnie to masz rację i jesteś najlepszy na świecie - na razie!
0
constantine16
To wystarczy. Umiem czytać między wierszami. Jesteś po prostu ode mnie lepszy. Nie mam żadnych szans z polemice z Tobą. Chyba na poważnie muszę wycofać się z tego portalu i zająć kobietą. Dziękuję za iluminację i Pozdrawiam :)
0
constantine16
Widzę, że nie mam po co pisać. Zastanawiam się nad wycofaniem z "życia publicznego". Jestem takim kretynem. Dziękuję za przywrócenie mnie do pionu.
0
Już o tym pisałem parę razy. Jak uderzy pięścią w stół - istnieje szansa, iż do nas przejdzie. Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie.
0
LeB
Firma, aby pozostać na najwyższym poziomie w momentach kłopotów powinna się restrukturyzować. Tak działa konkurencja, a sport, w tym piłka nożna to esencja tej rywalizacji. Wygrywa tylko najlepszy. Odniosę się teraz tylko do pozaboiskowych mankamentów Tito czy Abidala - jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, iż nie będą na tyle przydatni, na ile opiewa suma ich kontraktów to nie ma sensu ich dalej tutaj trzymać w takiej formie. Nie przesądzam, iż tak jest, bo nie jestem lekarzem. Po prostu sobie rozmyślam. Motto jest piękne, ale zamiast kuli u nogi można przekuć nasze wartości w inny sposób. To znaczy pomagać im. Dali dużo dla klubu przez tyle lat, więc i my musimy się im odwdzięczyć. To jest jasne - to jest szacunek do pracowników, a ten zawsze procentuje. Jednak pomoc to nie obligatoryjne wykonywanie przez nich dotychczasowych obowiązków, ale także i możliwość reprezentowania nas bądź usunięcie się na drugi plan przy jednoczesnym wsparciu FC Barcelony. Tak to rozumiem.
0
challenger
Ten sezon był wyjątkowy. Z pewnością można by napisać obszerny elaborat na ten temat. Oszczędzając jednak na literach warto podkreślić, iż z tegorocznego misz-maszu wyłania się słodko-kwaśny sos. Kontuzje, choroby, brak silnego ośrodka decyzyjnego, słaba dyspozycja niektórych zawodników, eksperymentalna monotonia, krótki okres przygotowawczy, baby boom, wyklarowanie się innych silnych ekip. Wymieniać można dłużej składniki kwasoty roku 2012/2013. Do słodkości i łakoci zaliczyć należy przede wszystkim tytuł Mistrza Hiszpanii, uniesienie na barkach tego ogromnego ciężaru pomimo licznych przeszkód i zawad. To jest warte podkreślenia, że poradziliśmy sobie z bagażem przykrych doświadczeń. Niewygodnego empiryzmu. Ok. Idziemy dalej. Czy możemy sobie pozwolić na podobną przejażdżkę furmanką w następnym roku? W żadnym wypadku. "Wszystko płynie" jak mawiał Heraklit. Szymborska z kolei kontempluje, iż "nic nie zdarza się dwa razy". Jedno i drugie to prawda. Zadaniem zarządu jest teraz przeprowadzenie takiego drenażu negatywów, który szczelnie je odprowadzi poza mury Camp Nou. Bezpowrotnie. Stąd moje zatroskanie czy Tito będzie w stanie solidnie pracować. Czy choroba nie da o sobie znaku? To jest dramat tego człowieka, ale chcąc być wielkim i konkurencyjnym Barcelona musi mieć trenera bez zastrzeżeń. O ile uważam, że trenerska ewolucja Vilanovy może (nie musi!) nastąpić (choć ciężko to sobie wyobrazić), o tyle bardziej obawiam się o czynniki zewnętrzne, niezależne. O jego zdrowie.
P.S. Dzięki za ciekawą wymianę zdań :)
0
Jaja sobie robisz z tym "chceniem" ?
0
Kibice Realu mieli wczoraj swój mecz przeciwko "Chelsea". Rozumiem ich rozgoryczenie, ale karawana jedzie dalej. Dla Atletico wielkie gratulacje. Już dawno nie spotkaliśmy się z nimi w Superpucharze. Ostatnio w 1996 roku, także zawsze to jakieś urozmaicenie.
0
2/2
Głupotą zarządu było oddawanie klubu w ręce bosmana podczas niedyspozycji kapitana. Finalnie obeszliśmy się bez zatonięcia na dnie Rowu Mariańskiego, ale więcej nie życzę sobie, aby przez cieśniny przeprowadzał mnie nuworysz. Chyba jestem zbyt strachliwy. A i szkoda, aby klub doznał jakichś uszczerbków. Teraz warto się zastanowić czy Tito nie grożą jakieś komplikacje, wyjazdy na leczenia lub terapie. To jest straszna choroba, z którą już wygrał dwukrotnie, ale FC Barcelona nie może pozwolić na eksponowanie swojej pięty Achillesa. Jeśli nie ma wysokiego prawdopodobieństwa, że jedyne na czym nasz trener może się skupić jest praca to powinien się pożegnać z drużyną. Przynajmniej odszedłby w chwale i szatach Mistrza Hiszpanii 2012/2013.
0
1/2
challenger
Skoncentrowałem się na odcinku myślowym - Tito. O nim jest Twój felieton (zresztą kolejny, który czyta się z przyjemnością). Ogranicza mnie ilość tekstu, który mogę stworzyć - Ciebie nie, dlatego nigdy nie będę w stanie tak dokładnie ukazać głębi problemu i wszelkich pobocznych czynników wpływających na niego. Stąd też często moje obrazowe pisanie, ale nie o tym chciałem.
Zgadza się, iż zarząd jest winny z powodu swojej bezradności. Wygłupił się na kilku polach w tym na najważniejszym - transferach. I to nie po raz pierwszy. Jasne jest, iż Vilanova otrzymuje to co mu z góry podano (nie chce mi się opisywać już złożoności tego procesu i np. konsultacji zarząd - trener). Kadrę. Tymi piłkarzami dysponuje. To nimi się "opiekuje". Moim zdaniem nie żonglował nimi odpowiednio. Zbyt rzadkie rotacje, eksperymenty na różnych pozycjach, czasami niemal czeski film. Nie podoba mi się to. I to bardzo. Tito pokazał, iż nie jest w stanie zręcznie operować dostępnymi narzędziami, w pierwszym sezonie. W drugim może być lepiej, ale raz, że może, a nie musi, a dwa nie warto zakłamywać rzeczywistości i powiedzieć po prostu prawdę, iż w kwestii organizacyjno-taktycznej się nie sprawdził. "Może" będzie lepiej.
0
A mój znajomy wierzy w socjalizm. Cóż poradzę? Villa odchodzi. Napastnik tego kalibru w ostatnich latach swojej kariery nie może sobie pozwolić na przesiadywanie na ławce lub latanie po skrzydle. On to wie - zarząd to wie. Rozstaniemy się po sezonie. Mam nadzieję, że w przyjaźni. W pełni na to zasługuje.
0
challenger
"Kto mógł przewidzieć takie problemy kadrowe w obronie? To on zmuszał do grania silną, „galową" jedenastką w nie wymagających tego meczach początku roku kalendarzowego"
Przewidzieć nie tyle mógł, co musiał. To jest psi obowiązek trenera. Tak jak Ty lubisz jak myszołów obejrzeć każdą sytuację z innej perspektywy i mieć w miarę ogólny pogląd, tak też szkoleniowiec MUSI przewidywać skutki swoich decyzji. To działa trochę jak giełda. gdzie najmniejsza zmiana lub korekta wpływa na przyszłe wydarzenia. Kontuzje się zdarzają, ale po to ma się szeroką kadrę, aby z niej korzystać. Wtedy te bolączki nie zaszkodziłyby tak dobitnie. Oczywiście, że by nie zniknęły. Jednak granie tym samym składem przez liczbę X spotkań wskazuje na braki wyobraźni trenera. A to już jest niedopuszczalne. Vilanova pobiera pieniądze za gospodarowanie klubem. W skład tych powinności wchodzi również i rozsądne żonglowanie podstawową jedenastką w trakcie sezonu, o czym wspominałem niejednokrotnie. Tego nie czynił wylewnie. Wielka szkoda.
Choroba Tito, temat-rzeka. Spłycę go twierdząc, iż śmiesznym jest trzymanie niezdolnego do prowadzenia statku kapitana i mianowanie w jego miejsce bosmana. Na tak wielkiej pływającej platformie jest to nie do pomyślenia. Brak profesjonalizmu przeważył nad kordialnością. Infantylne argumenty typu "ale nic się takiego przez to nie stało" mnie nie przekonują. Należy dbać o odpowiedni status i bezpieczeństwo klubu - a te było zagrożone. Kończąc już - całe szczęście, że ten rozchybotany postrach mórz płynął swoją własną trasą. W przeciwnym razie byłoby gorzko. Gorzej niż dzisiejszego poranka w Madrycie. I głowach ich kibiców. Amen.
0
Simone połknął socjopatę w naprawdę pięlknym stylu :)
Cieszę się xname, że odpowiednio oceniałeś pewną osobę z punktu widzenia jego widzimisię. Od dawna o tym piszę, ale cóż jak widać czasami warto:)
0
Ogólnie to możemy się cieszyć z niedoli naszych rywali ( i to jest normalne i zdrowe, w odwrotnej sytuacji oni poczynaliby dokładnie tak samo), ale z tego co swoimi własnymi oczami obejrzałem - to mimo wszystko byli w trakcie meczu stroną zdecydowanie lepszą, ale jak wiadomo to futbol i takie rzeczy są zdecydowanie zbyt małe, aby decydować o końcowym rezultacie. I tak też się stało. Może nie do końca sprawiedliwie, ale jednak zdobywca tytułu to jedyny w swoim rodzaju tryumfator i nie warto go umniejszać. Taki jest przecież futbol.
0
Gratuluję pierwszego zwycięstwa Altetico nad Realem od bodajże 14 lat. Ukłon wielki - w takim momencie pokonać zdawałoby się, że to przeznaczenie. Czas nie stoi w miejscu. I wszystko jasne. Chyba.
0
Bądźmy obiektywni. Ten wynik dla Realu do tragedia, Mordęga i wstyd. Jak można przegrać na swoim stadionie Puchar, który miał być balsamem na ten sezon? Zadośćuczynieniem za potknięcie się w ramach La Decimy? Spalił priorytet, spaliły i poboczne opowiastki. Mnie to nie interesuje. Jednak mistrzostwo Hiszpanii jest, ale nie o tym chciałem. To jest dzień bolączek i lamentu w tamtej ekipie. Co będzie dalej? Wesoły Portugalczyk chyba ma odpowiednią maskę. I ligę. Tak mi się wydaje. I wielbion na odchodnym będzie. To już raczej fakt z kryteriów tych niepodważalnych!
0
Zaczyna się upadek Madrytu z ręki z Mourinho, który już przepowiedziałem dawno temu.
0
O ile ojciec brazylijskiego kanarka ma usprawiedliwienie na negocjowanie mu kontraktów twardą ręką (siostry, bracia, wujaszkowie i ciotuchny, kuzynki, babki, dziady - sporo tego, a wyżywić jakoś trzeba) to już prezes Santosu odfruwa myślami w idylliczne rejony. Oczywiście własnej wyobraźni. Czy ten pan postradał zmysły? Przestraszona żółta ptaszyna ma przecież już tylko rok kontraktu. A on więzi w klatce swoją gwiazdkę, serwuje jej wodę i mizerne ziarenko dziennie, tupiąc przy tym nóżką, że dopóki nie oskubie wszystkich piórek z tego interesu to nie wypuści w żadnym wypadku. I tenże sam pan śmiało peroruje o należności w wysokości 100 mln euro, oczywiście należy się również jakiś bonus albo premia. A to wskazuje, że poczciwy i spracowany Ribeiro zapomniał się ponownie zaszczepić przeciwko wściekliźnie wywołującej likantropie. Tak jak w tamtym roku. To jest wyjaśnienie jego powtarzalnych, bulwarowych i jarmarcznych zagrań. Zasmucony ptaszek co to pięknie chce śpiewać już teraz w największej europejskiej operze przez te całe zamieszanie może stracić coś ze swojej magii. Tego nie chce na pewno żadna ze stron, a już szczególnie nasz Drakula. Ten rozsierdzony i bezlitosny finansowy potwór jest w stanie bezpardonowo wyszarpać złotą klatkę z łupem zbyt pewnego siebie prezesika Santosu. Kataloński wampir kontra brazylijski wilkołak. Ostatnie rundy nadciągają. Zapowiada się krwawa jatka.
0
Chiny. Rosja. Francja. USA. Niech idzie gdzie chce, obyśmy wydoili za niego ile się da i mądrze to zainwestowali. A bohaterowi newsa nie pozostaje nic innego jak podziękować za te wszystkie lata i życzyć powodzenia w spełnianiu własnych aspiracji.