Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
Barcelona zagrała lepiej niż Atletico - 10 strzałów więcej, prawie 400 podań więcej. Lepsza skuteczność podań, długich podań, przerzutów...
Optycznie też się korzystniej prezentowali, bo gra głównie skupiała się na połowie Atletico. Grali piłeczką. Bez sarkazmu. Dwie nieuznane bramki mocno kontrowersyjne, tak samo jak nieuznany karny dla Atletico.
Była walka, była gra. Godny mecz, zacny do oglądania.
A jednak we mnie siedzi złość, żaden niedosyt - wkurwienie!!! Serio. Dawno tak nie było. Drużyna wyglądała co najmniej dobrze, jednak jestem wpieniony tą porażką. Uważam, że mecz poszedł nie tak jak trzeba. Barca zasługiwała na awans. Nie wiem, czy Valverde jest magnesem na gówno, ale dzisiaj niewiele winy w nim widzę. Chyba czasami tak bywa. Choć fatalne emocje pozostają. I będą się w komentarzach wylewać. To dobrze. Ludzie dadzą im upust i nikt sąsiadowi kosy pod żebra nie włoży. Chwalmy Pana!
3
@KamQiX Proste. Oczywiście, że tak może być. Nie optuję za żadną wersją. Chciałem tylko rozkminkowej rozmowy.
7
Istnieje czy nie istnieje? Bóg. Heh. Moim skromnym, pierniczonym zdaniem istnieje i nie istnieje jednocześnie. Nie, nie naczytałem się żadnych filozofów, choć moje zdanie może być z nimi zbieżnie. Uwaga, uwaga - uważam, że istnieje większe niż nam się wydaje prawdopodobieństwo, iż żyjemy w idealnie wygenerowanej symulacji. W takim razie Bóg jednocześnie istnieje (bo odpowiada za kreację rzeczywistości) i nie istnieje (ponieważ jego dominium nie jest stricte boskie). Im bardziej się rozwijamy, tym np. tworzymy lepsze gry komputerowe. Ostatnio na PC zaiwaniam w Red Dead Redemption II. 10-15 lat temu grałem w pozycje, które ówcześnie były dla mnie oczojebnie wspaniałe, zachwycałem się nimi, przeżywałem ten świat. Obecnie są karłowate, pikselowate, śmieszne. Prawdopodobnie za lat 10-20-50 kolejne gry komputerowe będą wymagały takiego sprzętu i będą mogły przedstawić taki świat, że ich pomieszczenie na dysku nie będzie zawierało 2BG-20GB-150GB, lecz setki razy tyle. Nieprawdopodobny komputer, z dalekiej przyszłości, z takim przyspieszeniem lub większym, rozwijającej się cywilizacji mógłby stworzyć na własne usługi (gry) nasz mikrowszechświat. Głupie? Nieprawdziwe? Oczywiście, może takie być. Może tak być, że naszym Bogiem nie jestem programista, który napisał kod. Jezus nie był jego emanacją za pośrednictwem, której poruszał się w stworzonym przez siebie świecie, a Duch Święty kodem, działającym, tworzącym, zstępującym. Adekwatnie w innych religiach. Na pewno było inaczej. Na pewno nie było Boga, na pewno tylko przelatująca przez planety, wystrzelona przez nikogo sperma Wszechświata, która zapłodniła naszą Ziemię, bo trafiła w odpowiednio życiodajną macicę. Oczywiście, mogło być i tak. Nie deprecjonuję, nie śmieję się. Jednak mogło być inaczej. Czy udowodnię? Nie ma szans. Trzy po trzy gadam, chcę rozmawiać z Wami, rozkminiać, czytać.
12
Ofkorz jestem po 5/8 odcinkach Wiedźmina, ale muszę Wam wyznać, że nie widzę tam nic skomplikowanego, w sensie, że jacyś zagraniczni Pankracy z Johnem z ust wydłubują sobie, cmokają, winszując, pieprzeni krytycy za pińc złotych, że tam się fabuła dwoi, troi, że ciężko przeskoki zrozumieć, iż ten serial to nie taki jak być powinien, że to nie Gra o Tron, że tego za mało, a tego za dużo. Idioci! To nie jest Gra o Tron! To jest Wiedźmin! Wystarczy się skupić, pomyśleć, pierwsze cztery odcinki i fabułę wielopłaszczyznowo budowaną zrozumie człowiek średnio-inteligentny. Krytykom to zbyt wiele. Tam musi być, musi być... sami nie wiedzą co. Rżnij, pal, gwałć. Bohater robi A, bohater czyni B, ciągnie go to do C. Wcale mnie to nie dziwi. Rosnący popyt na książki to nic niezwykłego, tak samo było z Władcą Pierścieni, tak samo z Pieśnią Lodu i Ognia... Geralt odtworzony jest konkretnie. Póki co za mało mi w serialu potworów, ale na szczęście pojawiają się filozoficzne rozważania na temat natury wiedźmina. Początek - bo mam nadzieję, że to uwertura przygody - oceniam wyżej niż zadowalająco. Czekam na więcej, a pożal się Boże złotouści, piśmienni, w następnym, lepiej przygotowanym sezonie, będą w jednym chórze śpiewać unisono - o jak lepiej, jak dobrze, jak magicznie. Skoro teraz ich wdzięczne głosy pozostały w tyle, następnym razem powinny być forpocztą! Tak będzie - nie kłamię.
0
@koksik2700 Ogólnie nie wiem, jak można to zinterpretować, ale zgadzam się z Tobą, że NA PEWNO coś w tym jest.
1
@sebasek99 Zjedz, a potem biegusiem, w sumie to cwałem, do mnie.
1
@Danny Gaucho Kocham farmazonić. Oczywiście farmazonienie też swoją etykietę posiada. Osobiście uważam, że farmazonisz prima sort i za to Cię szanuję. Każdy farmazon powinien co najmniej szanować drugiego farmazona. To też jest sztuką. Nie być zbyt zapatrzonym w swoje farmazonienie. Mocno żałuję, że Ty farmazonisz w stolicy, a ja na kresach. Z chęcią bym z Toba wypił za farmazonienie i w trakcie farmazonienia. Jako jeden z bardziej luksusowych farmazonów tego portalu, chyba doceniłbyś moje farmazonienie względem Ciebie?
1
@sebasek99 Dokładnie, Koniu. To co, po jednym?
5
Jeszcze godzina i wychodzę do psychoterapeutki, aby porozmawiać o publikacji "Przez twe herby zielone", o tym że La Rambla posiada swoich ulubieńców. Jeśli każdy z nich puści bąka - nawet cichacza - za chwilę zbiega się sto osób i już ich wędrówka poprzez myśli przebiega w świetle żyrandoli, ląduję na świeczniku. I teraz pytanie, czy to oni są takimi farmazonami, czy też inni na takich farmazonów ich kreują? Farmazonowanie jest w modzie - to pewnie. Na farmazony odpowiadają nawet ludzie inteligentni, obyci, do rany przyłóż, a nawet ci w szytych na miarę garniturach. Farmazonów nie lubi nikt. O Farmazonach gadają wszyscy. Czasami zdarzy mi się przyuważyć, że w lajkach przeciwko farmazonom gromią ich osoby w stu procentach antysystemowe, antyfarmazońskie. Jak widać, farmazonowanie to sprawa na topie, rzecz ważna, istotna. Ja też uwielbiam farmazonić. Zapraszam do farmazonowania nawet tych sztywnych, udających że nie, ja nie farmazonie, choć i tak przecież, jełopie, farmazonisz, choćby wewnątrz siebie, a nie na zewnątrz. Za chwilę spadam do psychoterapeutki - farmazonić. Dobrego, wiadomo czego!
0
@Tomek54321 Bądźmy szczerzy. To było celowo zadanie pytanie. I to redaktor odpowiada za to, co się stało później. Na tym polega inteligencja emocjonalna, aby przewidywać takie sytuacje. Ok @ściah popełnił błąd, jednak w dalszej perspektywie w żaden sposób go to nie dyskredytuje, szczególnie że już nie raz czytałem jego dobre felietony. Ten wyskok nie powinien mieć wpływu na jego inne teksty, które opublikuje, a znając Ramblę - będzie. Szkoda.
13
InterviewGate
Pozwolę sobie stanąć trochę po stronie Redakcji. Już tłumaczę. Najsampierw warto wspomnieć, że uczestniczymy w życiu nieoficjalnej strony FC Barcelony, która ani nie reprezentuje administracyjnego stanowiska klubu, ani nie jest wyłącznym reprezentantem na Polskę, ani sama w sobie nie stanowi zrzeszenia wszystkich fanklubów w naszym kraju. To po prostu najpopularniejsza witryna o Dumie Katalonii w polskiej części internetu.
Wymogiem znalezienia się w składzie tej Redakcji nie jest ukończenie studiów dziennikarskich - co zresztą nie jest żadnym wyznacznikiem, może podbudową, niczym więcej. Wielu było świetnych dziennikarzy bez
papierka, jak i wielu z tym papierkiem, którzy dziennikarzami nigdy nie byli, nie są i nie będą.
Na pewno nie jest to strona amatorska, ale i nie zawodowa, bo szczerze wątpię, żeby wszyscy tu redagujący mogliby się z niej utrzymywać. Dajmy na to pół-zawodowa, pół-profesjonalna. Najważniejszymi odbiorcami i poniekąd nieświadomymi fundatorami FCBarca.com jesteśmy my - swoimi kliknięciami, odświeżeniami, dyskusjami, poleceniami, nawet kłótniami i chwytaniem się za łby. Redakcja jak ameba - dostosuje się do tego, co my sobą reprezentujemy. Nie dlatego, że jest to dobre lub złe, lecz w internetowej wolnej gospodarce liczą na zyski. Ok. To jest jasne.
Redaktorzy tej strony to nie są zawodowcy, to pasjonaci, którzy od wielu lat tworzą coś dla nas, rozwijają się, próbują. W tych wysiłkach popełniają masę błędów - a któż tak nie robi? Tym jest postęp, ewolucja.
Z drugiej strony uważam, że zbyt wielu użytkowników bierze redaktorów za autorytet. Hola, hola - z automatu żaden redaktor nie jest autorytetem. To ludzie, którzy mają własne zdanie np. na temat Valverde itp. Dlatego byłem wielkim zwolennikiem podcastów, bo to pokazuje, że Redakcja nie ma wypracowanego jednolitego stanowiska. Tworzą ją ludzie o odmiennych poglądach, którzy pisząc czasami popełniają błędy interpunkcyjne, semantyczne. Byli amatorami, stali się pół-zawodowcami. Chwała im za to. Większość to zapewne studenci lub tacy, którzy mają własną ścieżkę zawodową, na tyle korzystną, że wolą przy niej zostać niż się rozwijać w kierunku dziennikarstwa sportowego, z którego chleb jest nieporównywalnie gorszy.
Ok. Popełniają błędy, czasami strona idzie w złą stronę, ale - na Boga - nie dajmy się zwariować, że to wszystko ich wina. Heh, codziennie to my tworzymy największy lej tej strony - La Ramblę. Sami wrzucamy tematy, piszemy, wymieniamy się opiniami, żartujemy, kłócimy, pieprzymy trzy po trzy. Koniec końców nie zrzucajmy wszystkiego na Redakcję. Oni są oportunistyczni, dostosowują się do kliknięć, trendów, czasami niepotrzebnie, nieładnie. Jasne, powinni trzymać poziom, jednak i my o niego - choć czasami zadbajmy. Pewnie, śmiejmy się w tym wszystkim, zarzucajmy ciekawostkami, dyskutujmy merytorycznie, kiedy trzeba szukajmy odpowiedzi na prywatne pytania, róbmy wszystko, co tworzy z nas społeczność. Kurwa mać, jesteśmy ludźmi, jak ostatnio sprawdzałem, każdy z nas ma swoje za uszami. Nie ma prostych odpowiedzi i prostych pytań. A już najbardziej w internecie, gdzie na skrzyżowaniu dwóch ulic spotyka się kilka tysięcy osób, z których każda chce czegoś innego. Jedni reagują żywiołowo, drudzy anemicznie, trzeci jak Piłat umywają ręce, czwarci siedzą i się śmieją, piąci gadają sami do siebie, szóści tylko obserwują, a siódmi... na środku skrzyżowania sterczą moderatorzy i jak głupi wymachują nakazami i zakazami, aby choć trochę usprawnić ruch. Oj, ciężko to wychodzi. Nas tysiące, ich garstka. Czasami najlepsze przepisy nie pomogą.
P.S. @ściah wie, że jako jeden z zarządzających przyczynił się do karambolu. Na pewno dostał mandat i kilka punktów od Komendy Głównej. Chyba więcej już nie spowoduje kraksy w tak zatłoczonym miejscu. Nawet jeśli tego nie chciał, a chęci były typowo obserwacyjne. Już się naoglądał.
2
@laikike1 "Bieguni" właśnie czytam. Nie zamierzam się zrażać, wręcz jej syl pisania mnie zelektryzował i z chęcią sięgnę po więcej. Jest wyrazisty, inny. Podoba mi się. Tutaj mi też nie chodzi o to, że fabuła zawsze musi być wspaniale rozwinięta, przekazana, dopięta na ostatni guzik. Uwielbiam Murakamiego, a on często tworzy lekko, łamiąc formy, z niedopowiedzeniem. Jednak jest magiczny, w tej powieści Tokarczuk trochę mi tego brakuje, aczkolwiek nie twierdzę, że jest zła. Ba! Jest co najmniej dobra i inspirująca do dalszego wglądu w jej twórczość.
5
Wziąłem się za książkę p. Tokarczuk "Bieguni". Powiem tak: warsztatowo jest świetna, mnogość porównań, nietuzinkowy styl, bogate słownictwo, lekkość; bardzo przyjemnie się ją czyta. Jednak - moim zdaniem - powieść uboga w treść tzn. główne przesłanie istnieje, ale jest banalne. Fragmenty złączonych ze sobą krótkich przemyśleń, nieco dłuższych form opowiadań, aby zachować kontekst. Na pewno potencjał w tym jest, stąd pytanie do czytelników, którą powieść Tokarczuk wziąć na ząb, aby skonfrontować się z jej najpełniejszą, najlepszą wersją?
125
"Przez twe herby zielone"
Odkąd zobaczyłem Ramblę
Nie mogę jeść, nie mogę spać
Jak do tego doszło, nie wiem?
Atencja o sobie dała znać
Co poradzić mogę na to
Że atencja przyszła właśnie dziś.
Że w sercu mym jest lato,
a w moich myślach jesteś ty
Przez twe herby, te herby zielone oszalałem!
Gwiazdy chyba twym herbom oddały cały blask.
A ja serce atencji spragnione ci oddałem
Tak polecić, polecić dziś można tylko raz
W mych ramionach cię ukryje
U stóp Ci złożę cały świat.
Serce me dla ciebie bije
I czeka na twój mały znak
Jeden herbik twój wystarczy
I moje serce gubi rytm
O twą atencję będę walczył
O atencję walczyć to nie wstyd
Przez twe herby, te herby zielone oszalałem
Gwiazdy chyba twym herbom oddały cały blask
A ja serce atencji spragnione ci oddałem
Tak polecić, polecić dziś można tylko raz
12
Tak właśnie powinien wyglądać sezon ogórkowy. FCBarca.com dłońmi/ustami sprytnego @ściah-a niemal bezszelestnie uruchomiła zapasowy agregat komentarzotwórczy.
W przerwie między meczami solidne uderzenie ze strony redakcji i najpopularniejszego użytkownika. Etap pierwszy wykonany bezbłędnie. Napięcie wzrasta, podekscytowani generują komentarze, kreuje się chaos. Następuje płynne przejście z fazy drugiej w trzecią - pojawia się bohater, który będzie w stanie zarządzać kryzysem, taki moderator. Oddzieli ziarno od plew, skalpelem wytnie czyraki. Stadium ostateczne - powstaje nowy świat, bez ucisku, łez, negatywnych emocji. Każdy każdego wita uśmiechem, dobrym słowem. Reset i zbawienie.
Epilog. Jednak zło przetrwało, przykucnięte czai się w porzuconym szybie wentylacyjnym. Gotowe na kolejny atak.
0
@MarioVeB! Chodzi mi o to, że w trakcie meczu z Calgiari jechałeś po Lazio. Za kim byłeś we wczorajszym finale?
0
@MarioVeB! Co sądzisz o wczorajszym zwycięstwie Lazio nad Juventusem?
2
@lucas/catalan Jak to? Myślałem, że moje pieniądze to są pieniądze Jarosława. I jak ja płacę podatki, to jemu płacę, a on potem sprawiedliwie dzieli między potrzebujących. To nie jest tak?
1
@Q55 Oczywiście, że jest starszy. To nie podlega dyskusji. Jednak czym innym jest bycie normalnym homoseksualistą, a czym innym socjologiczna zmiana, która wpływa na psychikę mężczyzn/kobiet. Nie twierdzę, że jest celowa, czy to jakiś spisek, po prostu efekt pewnych historycznych wydarzeń jak I WŚ, gdzie kobiety musiały iść do pracy, bo mężczyźni zginęli i one dodatkowo otrzymały prawa wyborcze. I tak dalej i tak dalej. A teraz jesteśmy tu i teraz i o tym chciałem pogadać. I o tym co będzie za powiedzmy 100 lat. Informatyczna transpłeć. Zero negatywnych emocji, zero polityki, partii, haseł. Nasze koleżeńskie rozważania. Tylko tyle.
5
@barcelonaLM Bardzo dobre rządy. Popieram ich. Opodatkujmy jeszcze więcej, budżet powinien być na tyle duży, żeby pomagać słabszym. Im więcej pieniędzy ma państwo, tym więcej może oddać najbardziej potrzebującym. Brawo, Jarosław!!!
0
@feiticeira O, wreszcie rozkminkowa odpowiedź. Zawsze można pisać o tym, że kobiety nabywają cechy męskie albo mężczyźni kobiece. I to jest w pełni prawda. Dodając do tego mieszany rodzaj związków wychodzą jeszcze bardziej zawiłe esy-floresy. Dziękuję za odpowiedź.
Może ktoś jeszcze?
0
@Q55 Nigdzie nie osądziłem tematu z góry. Jak inteligentny człowiek mógł wyczytać, czekam na wnioski. Twój to jedynie irytacja wobec nieuchronnego mechanizmu. Nieważne czy się na niego zgadzasz, czy nie - nie masz nic do powiedzenia poza głośnym sprzeciwem.
P.S. Podpowiem Ci - tematem jest definicja piękna i zmienianie się jej na przestrzeni dziejów.
P.S.2 Jeśli to lanie wody, rozbierz mi na czynniki pierwsze operacje plastyczne u mężczyzn, malowanie się, ubiór, bycie bardziej delikatnym, czułym itp. ?
@Nano22 Niestety. To jest ułomność obecnych czasów. Większość z Was odbiera ten temat jako polityczny. A mnie taka perspektywa gówno obchodzi. Podchodzę do tego z punktu psychologii, może socjologii, historii. Bez oceniania. Jako proces, który następuje. Ja tutaj nie chcę od nikogo żadnych deklaracji politycznych, one mi latają i fruwają. Niech każdy będzie, kim chce. Chciałem jedynie porozmawiać o zagadnieniu. Szkoda, że aktualnie niemal wszystko sprowadza się do polityki. To jest dopiero popieprzona choroba.
0
Jeszcze raz, może kogoś sprowokuję do rozmowy, jeśli nie - nie zawracam już Wam dupy tym tematem.
Chodzi o społeczny archetyp, pierwszą myśl jaka przychodzi na dany temat. Czy zazwyczaj kobieta jest piękniejsza od mężczyzny, czy to wymysł społeczeństwa lub wpływ kosmetyków? A może buzującego w nas testosteronu i jego form imaginacji, wyobrażania sobie czegoś, po części usprawiedliwiania - pomocy jej wobec kruchości i nieradzenia sobie, tego że musi nas potrzebować, że dzięki temu - my - faceci stajemy się alfa? Czy w drodze ewolucji to mężczyźni sprowadzili je do bycia pięknymi, bo słabszymi, czy może były takie od początku? A może to forma biologicznej manipulacji, bo wielbimy części ciała, które nas tworzyły jako dzieciaka? Jeśli my musieliśmy polować na mamuty, one powinny być dla nas piękne i czekać na powrót, rozpalić ognisko, przygotować posłanie?
A skoro obecnie nie tylko my polujemy na wyżywienie, to czy kobiety posiadają wyłączność na piękno? Czy mężczyzna nie może przejąć ich roli? Czasami? Na stałe? Czy nie może być piękniejszy, bo teraz to ona zajmuje się zdobywaniem pożywienia jako amazonka? Czy to chore, czy normalne? To nie jest odosobnione. Spójrzcie na modę, na telewizję, programy. Już kilkadziesiąt lat temu kobiety zaczęły chodzić w spodniach. Wcześniej to były suknie, spódnice, jakieś kreacje.
Czy dwóch mężczyzn nie może wspólnie polować i być pięknymi, lub dwie kobiety? Albo tylko jedno z nich, a tej samej płci? Postęp. Nie mogą zakładać sukni? Malować się? Mogą czy nie mogą względem racjonalizacji wydarzeń dziejowych (niezależnie od ideologii). Typowe cechy płci się spłaszczają. Facet nie pracuje w fabryce 12 godzin, a kobieta nie zajmuje się wychowaniem dzieci. Jasne, pozostaje biologia, ale czym innym jest psychika. Warunki przetrwania się zmieniły, typowe cechy fizyczne mniej znaczą, technologia zastępuje mięśnie. Do obsługi danej maszyny nie potrzeba 5 mężczyzn, wystarczy wykwalifikowany robotnik, inżynier, który może być mężczyzną lub kobietą. I tak jest w wielu dziedzinach. Czy przez to piękno się nie zmieniło? Czy nie jest inne niż kiedyś (nie mówię gorsze-lepsze). Co nas czeka dalej? Bo to nie koniec. To jest jasne. Forma transcybernetyczna?
1
@NGTRX Może nie tyle gdzie się urodzili, ale bardziej gdzie działali np. w średniowieczu mogłeś urodzić się w wiosce Świńskie Ryje, ale mordowałeś w stolicy. Jak myślisz, co będzie ważniejsze? Jego pochodzenie, czy to gdzie zabijał? Wiadomo też, że ze stolicy wyśle się więcej koni pocztowych w stronę królestwa i rozniesie się to szybciej na włości.
I, samo morderca pieszo, koniem czy pociągiem będzie miał różnicę w przemieszczaniu się i dokonywaniu morderstw. Dokonania i wydarzenia wędrują razem z nim. A co dopiero, gdy przemieszczają się całe armie.
Tak, to u Hitlera było decydujące. Był "diabłem". Jednak takich "diabłów" w historii było co najmniej kilku. Inna skala, inne media, inny przekaz potomnym.
0
@LuisSalvano Absolutnie nie stawiam diagnozy. Robienie czegoś takiego przez internet to kretynizm. To tylko przypuszczenie, które może być całkowicie błędne.
2
Jeszcze w sprawie naszej tutaj ciszy, politycznej poprawności. Czym się różni (oprócz liczb) Adolf Hitler od Leopolda II, Iwana Groźnego, Envera Paszy, Pol-Pota, Kaliguli, Elżbiety Batory, Atylli, Dżyngis-chana, Timura, Robespierra, Torquemady i wielu wielu innych? Prawdopodobnie większość z nich mogła być psychopatami.
Dość nieodległymi czasami? Z tego względu swoistą przestrogą? Nowocześniejszą technologią do eksterminacji i wyższym wskaźnikiem mordów? Faktem iż odbyło się w to w czasie rozwoju globalnej informacji? Tym że to najbardziej dotknęło nasz naród? Czym? Czym się różni jedno zwierzę od drugiego, oprócz tego że jest bardziej zabójcze i mesmeryczne?
3
ROZKMINA NA DZIŚ
Kolega @Kengo regularnie wrzuca tutaj gify z Margot Robbie. Moja myśl popłynęła strumieniem nieoczekiwanym, ale ją tutaj przestawiam.
Jak wiadomo kobiety poświęcają bardzo dużo czasu na codzienne malowanie się, mycie włosów, układanie ich, wcieranie w siebie różnych kosmetyków. Mężczyźni tacy nie są. A nawet wyjątkowi lowelasi nie spędzają tak długiego czasu przed lustrem.
Rozważania typowo filozoficzne. Czy w związku z tym, że my faceci, nie maskujemy się tak bardzo jak kobiety, nie musimy upiększać się na tysiąc sposobów, faktycznie jesteśmy płcią brzydszą/one piękniejszą? Nie mówię tu o aberracjach, gdzie mężczyźni dokonują operacji plastycznych itp. Czy fakty, że powstaliśmy z zaokrąglonych bioder matki oraz pełne matczyne piersi karmiły nas w początkach naszego istnienia, nie stanowią tego, że jesteśmy genetycznie przywiązani od zarania dziejów do kobiet, ale to nie świadczy o ich pięknie? To jest zapisanie w naszym DNA, potrzebach. Jest musem?
Pokorą? Oddaniem? Posłuszeństwem?
Czy może one są z natury piękne, lecz chory, konsumpcyjny świat wtłoczył w nie potrzebę ciągłego się upiększania? Kupowania przedmiotów, które mają podkreślić zalety, lecz tak naprawdę nie są konieczne, gdyż zastępują naturę? A gdy ich mnogość zostanie naniesiona na oblicze, stają się sztuczną maską?
Fałszem? Czasami tandetą?
A może to nasza presja, mężczyzn? Sami jesteśmy jak drwale - silni, nieociosani, konkretni, nie dostrzegamy w sobie uroku, a kobiety jako ucieleśnienie naszych marzeń- a contrario - muszą być po stokroć wspanialsze, a po tysiąc wspanialszymi my je tworzymy? W wierszach, pieśniach - my na pozór duchowi prostacy.
Potrzebujemy kogoś od siebie piękniejszego duchem i ciałem? Kogoś, kto nie będzie polował na mamuty?
Czym poza biologicznymi oczywistościami różni się uroda kobiet od mężczyzn? W jaki sposób można wyrokować która płeć jest piękniejsza, bardziej seksowna? Jakie są kryteria? I jaki na to wszystko wpływ mają upiększacze lub ich brak, quasi-militarne materiały do maskowania się, wojenne barwy seksualności tuż przed randką, tuż przed spotkaniem?
Czy bez tego starczy sama chemia? Jeśli tak, od którego etapu?
W końcu. Czym jest fizyczne piękno i jak je orzec, ocenić? Jaka pomiędzy nami jest różnica, nacisk społeczny, przyszła w nim rola? Kto jest piękny, kto jest seksi? Na czym polega ten ulotny taniec pomiędzy płciami? Jest różny w zależności od epoki?
Ktoś się odważy podyskutować na tak trudny w tych czasach temat?
6
@Avada Kedavra Rozumiem. Stawiam na OCD (zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne), czyli tzw. nerwicę natręctw. Czy syn sąsiada miewał wcześniej stany obsesyjne np. na temat czegoś lub kogoś? Czy nie był w stanie ich samoczynnie zakończyć? Czy wydawały się tak absurdalne, żeby gdyby podzielił się nimi z szerszą społecznością, mógłby być uznawany za dziwaka? Czy odkrycie i sprzeciwienie się innych wobec jego kompulsji powodowało u obiektu gniew, rozdrażnienie, niezrozumienie? Czy chłopak był bezkrytyczny wobec swoich zachowań?
13
Szczerze? Cieszę się, że teraz będzie krótka przerwa. Jakoś jestem zmęczony tym sezonem. Akurat trochę czasu minie, człowiek odsapnie, naładuje baterie, parę dni przed kolejnym meczem zatęskni i w pozytywnym nastroju wróci do oglądania kolejnych batalii. Taki barceloński reset.
4
@pax Przy wyjściu spod pressingu, tak jak zauważyłeś, Rakitić momentami zajmował pozycję libero. De Jong miał przyklejony plaster w postaci Federico Valverde. Roberto zaś starał się podchodzić wyżej. Przez to wszystko środek pomocy był rozszczelniony, tworzyły się między nimi dziury i brakowało współpracy. W okolicach połowy boiska starali się ustawieniem tworzyć trójkąt, ale był raczej iluzoryczny, bo Real zagęścił środek i między pomocnikami nie dochodziło do kreatywnej wymiany podań. Dlatego Messi był zmuszony schodzić z prawej strony i tworzyć przewagę. Możliwe że Busquets byłby w stanie przyspieszyć grę, ale również jest możliwe, iż przy tak intensywnym pressingu ze strony Realu ładowałby raz po raz kolegów na konia.
Wydaje mi się, że oprócz bezradności taktycznej duży wpływ miała słaba motoryka, wyglądało to tak jakby biegali z workiem kamieni na plecach. I oczywiście znikoma agresywność, determinacja. Real częściej faulował, miał więcej odbiorów, a ich wysoki pressing spowodował ogromną dysproporcje w wybiciach (28-6).