La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1566 Culés

11

Po raz pierwszy z Brazylią, jak równy z równym:

5 czerwca 1938 r. reprezentacja Polski rozegrała z Brazylią pierwszy w swojej historii mecz i to na mistrzostwach świata. Nikt nie miał pojęcia jak będzie przebiegał ten mecz. Brazylia była pierwszym przeciwnikiem z Ameryki Południowej, znane były w Polsce nazwiska jej najlepszych graczy z Leonidasem na czele, wiedziano że wszyscy są świetni technicznie ale czy są do pokonania? Na igrzyskach w Berlinie Polacy zobaczyli jak wygląda wielki turniej, więc nie jechali na mundial przestraszeni. W niedziele 5 czerwca po południu reprezentacja Polski wybiegła w następującym składzie: Madejski, Szczepaniak(kapitan), Gałecki, Góra, Dytko, Nyc, Piec, Piątek, Scherfke, Wilimowski, Wodarz. Mecz na Stade de la Meinau przeszedł do historii nie tylko Polski ale i mistrzostw świata. Remis 4:4 po 90 minutach, dogrywka, 11 goli, rywalizacja Leonidasa z Wilimowskim, 6:5 dla Brazylii- wszystko to decydowało o atrakcyjności. Na stadionie zebrało się około 15 tys. widzów. Było wśród nich wielu Polaków ale niezorganizowanych i rozproszonych po trybunach, więc ich doping był mało słyszalny. ,,Start Brazylijczyków był tak mocny że beznadziejny wydawał się wszelki wysiłek. Pierwszy gol dla Brazylii padł w 18 minucie i trzeba przyznać ze był on dojrzałym owocem zdecydowanej supremacji. Toteż nawet gdy Scherfke wyrównał po 5 minutach z karnego, za faul na Wilimowskim, który miał wszelkie szanse ulokować piłke w siatce, nie wierzyło się by mogło to skończyć się dobrze. Wprawdzie atak nasz miał kilka zrywów, wprawdzie pod bramką niebieskich piłkarzy tworzyły się niebezpieczne ogniska, jednak wyczuwało się że naszym brak sił, zdecydowania i pewności by je należycie wyzyskać. W ataku nie szło tak jak można było tego oczekiwać a ponieważ pomoc i obrona nie mogły wytrzymać nacisku, więc dwa załamania przyniosły utrate dalszych dwóch goli. Szczególnie trzeci był bolesny. Padł niemal w momencie gwizdu, zwiastującego zakończenie pierwszej połowy.

O ile wolno było wierzyć w wyrównanie przy 1:2, to 1:3 zdawało się przekreślać wszelkie nadzieje. Tymczasem zmieniła się pogoda. Z zachmurzonego nieba zaczęły już pod koniec pierwszej połowy padać pierwsze krople, które później zmieniły się w solidną ulewe. Wiedzieliśmy że Brazylijczycy boją się deszczu że obawiają się go jak najgroźniejszego przeciwnika. Liczyliśmy jedynie na zahamowanie tempa, które tak bardzo dało nam się we znaki”- pisał ,,Przegląd Sportowy”. Na drugą połowe Polacy wyszli całkiem odmienieni. Impet Brazylijczyków osłabiło coraz cięższe, mokre boisko ale i coraz lepsza, bardziej zespołowa gra polskiej drużyny, w której zresztą i tak nie wszyscy zagrali na swoim normalnym poziomie. Dotyczy to zwłaszcza Piątka, Pieca i bojaźliwego Wodarza. Coraz lepiej grał Scherfke, świetnie w środku boiska Dytko ale głównie to był mecz genialnego Wilimowskiego. W ciągu 6 minut po przerwie strzelił 2 gole, doprowadzając do remisu 3:3. Peracio odpowiedział golem na 4:3- strzelił z daleka, mokra piłka uderzyła w poprzeczke, w plecy Madejskiego i wpadła do bramki. Polacy się nie załamali, Wilimowski trafił w słupek. Piec nie trafił do pustej bramki. Deszcz ciągle padał. Na minute przed końcem na przebój zdecydował się Leonard Piątek. Minął dwóch Brazylijczyków, strzelił, w tłoku piłka odbiła się od Scherfkego, trafiła pod nogi Wilimowskiego, który nie zmarnował takiej okazji i wyrównał na 4:4! Przed dogrywką piłkarze poszli do szatni a Brazylijczycy zarzucali sędziemu że przedłużył mecz, dzięki czemu Polacy wyrównali. Nadzieje oparte na tym iż Brazylijczycy załamią się a na błocie nie będą w stanie przeprowadzić składnych akcji, spełzły na niczym. Już w 3 minucie dogrywki Leonidas strzelił 5 gola a 6 minut przed końcem szóstego. Zerwał się jeszcze raz Wilimowski, zdobywając niemal w ostatniej chwili piątego gola dla Polski a swojego czwartego. Żaden inny piłkarz na mistrzostwach świata nie dokonał przed nim(i długo po nim) takiej sztuki. Wilimowski dopiero kilkanaście dni po turnieju kończył 22 lata, był więc młodszy niż najlepszy polski napastnik w przededniu mistrzostw Europy 2012 Robert Lewandowski. O przegraną nikt nie miał pretensji. Porażka oznaczała jednak wyeliminowanie z turnieju.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?