zoltan87
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Bytom
4 obserwujących
1 obserwowany
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@GoLem poczytaj o progresji podatkowej, skali i pojęciu podatku od nadwyżki. Dziś w Polsce wyższy próg wynosi 32%, ale te 32% nie liczysz od całości kwoty. Część kwoty jest w ogóle nieopodatkowana (tzw. kwota wolna, w Polsce haniebnie niska), następnie część kwoty jest opodatkowana niższą stawką, np. 18% i dopiero od ewentualnej nadwyżki, czyli kwoty wyższej od przedziału gdzie obowiązuje 18% - dopiero od niej liczymy 32%.
0
@Maciej_T Mówisz o tym Hong Kongu?
http://www.national-geographic.pl/ludzie/hong-kong-ludzkie-fermy-jak-wyglada-zycie-w-klatce-fotoreportaz
3
@Bykunn
Nie mam takich aspiracji. Ale może przynajmniej skończy się tego rodzaju pierdololo na La Rambli. Polecam odsyłanie do tego wykresu wszystkich domorosłych ekonomistów z tej strony, momentami wręcz obrażających każdego dla kogo głosowanie na Konfederację wydaje się średnio trafionym pomysłem.
8
Jednym z najczęstszych kłamstw, jakie powtarzają się w rozmowach z młodymi, zapatrzonymi w Janusza Korwina-Mikkego mężczyznami, jest sugerowanie, iż w latach, w których Polska była pogrążona w PRL-u, państwa zachodnie "dorobiły się" na ultraliberalnej polityce podatkowej i dzięki temu teraz mogą pozwolić sobie na podatkową progresję. Nie mam pojęcie dlaczego Ci młodzi ludzie powtarzają te brednie z takim przekonaniem - prawdopodobnie usłyszeli je od swoich ekonomicznych mistrzów i nigdy nie mieli odwagi, by samemu je zweryfikować. Tymczasem, co jest faktem powszechnie znanym, lata 1950-1990 to w zachodnich krajach okres radykalnie wysokich stawek podatkowych, sięgających nawet 80-90%. Do obecnych 40-50% zaczęliśmy schodzić dopiero po reformach Thatcher, co dość czytelnie obrazuje poniższy obrazek.
https://zapodaj.net/6515f6937d9d4.png.html
2
@Kusco15
Chwileczkę, chwileczkę, chłopaki, chcecie mi powiedzieć, że radykalny ekonomiczny liberał, taki jak Korwin, w którymś momencie rozwoju państwa przestaje być ekonomicznym liberałem, ponieważ uznaje, że - jak to sugerujecie - państwo się już dorobiło i można postawić na progresję podatkową, by niwelować nierówności społeczne? Wyobrażacie sobie to? Tę chwilę, w którym Pan Janusz uznaje, że już wystarczy, że to już ten moment i siada do rozmów z Zandbergiem, żeby ten mu więcej opowiedział o Państwie opiekuńczym? Towarzystwo związane z Konfederacją - abstrahując od dziwadeł pokoju Godek - to czystej postaci fundamentalizm rynkowy, niezależny od okoliczności. To jest jedna kwestia.
Druga dotyczy tego jakoby państwa zachodu w trakcie, kiedy my mierzyliśmy się z PRL-em, jechały na rozwiązaniach, które proponuje Konfederacja, "bogacąc się" jak to mówicie. W tym momencie albo pleciecie od rzeczy to, co usłyszeliście od pana Janusza albo zwyczajnie próbujecie wprowadzić użytkowników tego portalu w błąd. Europa zachodnia, w latach 1950-1990 płaciła rekordowo wysokie podatki (nawet 80-90%). Drastyczne ich obniżenie do poziomu, który obserwujemy teraz (40-50%) nastąpiło dopiero za rządów Thatcher. Poniżej podsyłam link do bardzo prostych w odczycie tabelek, wszystko w języku polskim. Uważam, że zarówno mnie jak innym użytkownikom należą się w tym miejscu przeprosiny, panowie.
https://strefainwestorow.pl/artykuly/rekordowe-podatki-w-historii-najbogatsi-placili-nawet-98-swoich-dochodow
8
Wiele osób ze środowiska piłkarskiego będzie w tych wyborach głosować na Konfederację. Pozostawiając kwestie światopoglądowe, mnóstwo młodych chłopaków ciągnie do Konfederacji ponieważ ta obiecuje prostą drogą do bogacenia się społeczeństwa, opartą na maksymalnym obniżaniu podatków. Każdy oczywiście odda głos na taką partię, na jaką będzie miał ochotę, uważam jednak, że warto mieć świadomość systemami podatkowymi których państw Konfederaci mogą się dziś inspirować. Innymi słowy: które europejskie państwa mają dziś najniższe progi podatkowe.
Jeżeli ktoś spodziewał się, że znajdzie na tej liście kraje Europy zachodniej, albo państwa północy, raczej mocno się rozczaruje. Jeżeli jednak coś nam podpowiadało, że może w tym kontekście zapachnieć Putinem, to trafił w dziesiątkę:
Albania – 10%
Białoruś – 15%
Bułgaria – 10%
Czarnogóra – 9%
Estonia – 20%
Gruzja – 20%
Litwa – 15%
Łotwa – 23%
Macedonia Północna – 10%
Rosja – 13%
Węgry – 15%
Powyższe liczby określają maksymalną stawkę podatku dochodowego w wymienionych państwach. Bardzo niskie stawki wskazują, że jest to dokładnie ten kierunek, który sugeruje Konfederacja.
Z drugiej strony warto jeszcze spojrzeć na państwa, w których maksymalna stawka podatku jest stosunkowo najwyższa w Europie – będą to więc kraje idące drogą dokładnie przeciwną do tej, którą sugeruje Konfederacja:
Austria – 55%
Belgia – 50%
Dania – 51,7%
Finlandia – 48%
Islandia – 46,28%
Hiszpania – 47%
Holandia – 52%
Niemcy – 45%
Norwegia – 55,5%
Szwecja – 57%
W tym prostym ćwiczeniu jest oczywiście wiele uproszczeń - warto jednak pamiętać, że kiedy ktoś obiecuje nam bardzo proste rozwiązania, które mają być receptą na wszystkie nasze problemy, automatycznie powinna nam się zapalać czerwona lampka. Niezależnie od tego, czy mówimy o liberalnych fundamentalistach czy też o inżynierze przekonującym, że wyciągnie nas z raka z pomocą cytryny i czosnku.
13
@Janiama prawie nigdy się nie udzielam ale mam cholernie ciężki dzień a Twój komentarz był jak łyk świeżego powietrza. Dziękuję.
Jestem nauczycielem z 10-letnim stażem i trenerem dzieci w bytomskim klubie. Naklejki, które ostatnio powstały i to co wydarzyło się dzisiaj to - gwarantuję wam - autostrada do poczucia skrajnego odrzucenia, depresji i kolejnych samobójstw wśród dorastającej nieheteronormatywnej młodzieży w Polsce (a przecież nie tylko o młodzież chodzi!). Żadne finansowe transfery partii rządzącej nie zamortyzują tego cierpienia; nie uchronią przed wyrzucaniem dzieciaków z domu przez zindoktrynowanych rodziców; nie zatrzymają kopniaków nacjonalistów, którym wmówiono, że bronią biało-czerwonej flagi; nie przekonają przerażonych ludzi, że warto w tym kraju zostać; nie uspokoją oddechu mojej homoseksualnej przyjaciółce ani nie ukoją trzęsących się rąk mojego homoseksualnego przyjaciela.
Pamiętajcie o tym, kiedy kolejny raz będziecie lajkować obrzydliwe komentarze redaktora ściaha.
4
Ale wiecie, panowie, że aż do początku XX wieku kobiety były wykluczone z edukacji akademickiej? Weźcie sobie te swoje wynalazki i stuknijcie się nimi we łby dla otrzeźwienia, serio.
4
"Może ktoś zmieni zdanie, bo jak widzę komentarze, że "kasa się skończyła" albo "przypomniała sobie po 10 latach", to mi się chce śmiać". - a mi rzygać. Gdzie jest moderacja strony? Nawet jeśli określimy ofiarę mianem prostytutki, to sugerowanie, jak chce Ratamahatta, że w związku z tym słowa kobiety są nic nie warte, jest obrzydliwym i okrutnym seksizmem. Sformułowanie "wyjdę na seksistę, ale trudno" jest tanim retorycznym chwytem, mającym zblokować ewentualne słuszne zarzuty wobec dalszej części tekstu. Jest takie stare powiedzenie, mówiące o tym, że rasistę poznajemy po tym, iż swoje wypociny zaczyna zwykle od stwierdzenia: "nie jestem rasistą, ale...".
6
Najbardziej nieprzemyślane (a może po prostu głupie), bolesne i nieekonomiczne pozbycie się zawodnika od czasów sprawy z Thiago. Niestety w tym wypadku głównym winowajcom jest Enrique.
7
Tekst w punkt. Otwiera oczy, a to w publicystyce, być może najważniejsze. Aż dziw bierze, że ktoś napisał o tym dopiero teraz. Wiem Pax, że Ty raczej jesteś z tych długodystansowców i udzielasz się stale, systematycznie, ale to to był zryw w stylu Leo. Zrobiłeś różnicę. Zapamiętamy to zagranie. Możesz teraz trochę podreptać.
1
Pomysł, by karać kluby za to, że ich kibice dopuszczają się obrażania innych jest dla mnie całkowicie zgodny z innymi projektami, w które FIFA i UEFA angażują ogromne siły i środki, a więc programem „Respect” i kampanią „No to racism” (wydaje się, że jest nawet ich uzupełnieniem). To, co obecnie obserwujemy w działaniach LFP jest zatem jedynie konieczną konsekwencją pewnej większej strategii. Bylibyśmy bowiem naiwnymi hipokrytami, gdybyśmy wierzyli, że uda nam się wyeliminować ze stadionów rasizm i podnieść poziom szacunku w stosunku do sędziów, nie robiąc nic w zakresie wzajemnego, niejednokrotnie po prostu skandalicznego obrażania się kibiców różnych klubów. Jedno bez drugiego nie może po prostu przynieść realnego skutku.
0
Popieram działania LFP – chcę by było to od początku jasne. Zdając sobie sprawę ze wszystkich kontrowersji jakie te działania budzą oraz trudności jakie ze sobą niosą, w stu procentach rozumiem je i popieram. Dlaczego? Bo to po prostu spójny element drogi jaką najważniejsze piłkarskie organizacje na świecie obrały, i którą starają się konsekwentnie kroczyć.
Nie jest prawdą, że LFP nakładając sankcję na Celtę bądź inne kluby (niedawno identyczna kara za analogiczne „przewinienie” spotkała Barcelonę), każe je za pojawiające się na stadionie wulgaryzmy. Wiele osób do tego sprowadza poruszany problem, lecz jest wynik bądź to braku zrozumienia zagadnienia, bądź świadomej manipulacji pewnymi pojęciami. Oczywiście, że na stadionach pojawiają się wulgaryzmy i oczywiście, że będą się pojawiały (nie byłoby skądinąd najgorzej, gdyby pojawiało się ich możliwie jak najmniej). Piłka można jest jednym z najbardziej emocjonujących sportów świata – reakcją na powstałe napięcia są (i będą) między innymi wulgaryzmy, wychodzące tak od kibiców jak i samych piłkarzy. To nie z tym jednak walczyć stara się dziś LFP – nie z wulgaryzmami jako takimi, lecz z obrażaniem innych osób, klubów czy instytucji (najczęściej przy użyciu wulgaryzmów, które są tu tylko swoistymi narzędziami). Istnieje ogromna różnica między skwitowaniem kompletnie nieudanego zagrania jakiegoś zawodnika, tradycyjnym angielskim „Fuck!” (nawet jeżeli wykrzykuje je cały stadion jednocześnie), a zorganizowanym, przygotowanym wcześniej i ustawicznym obrażeniem drużyny przeciwnej (najczęściej z użyciem niewyszukanych inwektyw). To dwie zupełnie różne kwestie – trzeba to zrozumieć.
4
Mimo, iż od czasów, gdy do Barcelony dołączył Kluivert minęło już niemal 20 lat, śmiem twierdzić, że do sposobu grania Leo i Neymara pasowałby idealnie. Patrick był nieprawdopodobnym połączeniem siły, kapitalnej gry w powietrzu, bajecznej techniki i charakterystycznej dla niego gracji - swobody i lekkości.
Dla młodszych widzów, wrzucam jedno zagranie (właściwie jedno dotknięcie) Holendra, które pokazuje cały jego geniusz: wizję gry, technikę, wyczucie, altruizm:
1
W drugiej połowie tylko Mascherano zasługuje na pochwały (nie licząc nieporozumienia z Iniestą) - facet popełniał błędy ale grał na dwóch pozycjach jednocześnie - jako stoper i defensywny pomocnik. Busquets przegrywał wszystkie pojedynki biegowe, a przecież było wiadomo, że Real będzie grał szybkim atakiem (Ronaldo objeżdżał go łukiem jak w starych PES-ach, gdzie grało się do Owena i wciskało R1). Boję się, że Bartra, który jest obecnie lepszy od Pique w każdym elemencie (może prócz wślizgów) pożegna się z klubem w klimacie podobnym do Thiago. Pozostaje mi mieć nadzieję, że znany wszystkim frazes, o tym, iż po przegranym spotkaniu należy wyciągnąć wnioski, Lucho weźmie sobie do serca i w następnym ważnym meczu Javier wyjdzie jako "szóstka", a Bartra zagra na stoperze. Bez tego nawet z genialnym trio z przodu, Barcelona nie ma szans w pojedynkach z Realem, Bayernem, czy Chelsea. Chciałbym doczekać czasów, w których facet siedzący na ławce trenerskiej Barcelony będzie na najważniejsze pojedynki wystawiał po prostu optymalne jedenastki. Tak jak robi na przykład Ancelotti.
0
Mistrz! :D
0
To Alba łatał wszystkie dziury w obronie, nie Pique (choć ten zagrał faktycznie dobre zawody). Gdyby nie szybkość, zwrotność i czytanie gry Jordiego, Barca bez dwóch zdań straciłaby w tym spotkaniu 2-3 bramki więcej. Podobnie jak koledzy wcześniej, zobaczyłem sobie spotkanie po raz drugi, żeby wszystko zobaczyć na spokojnie. Co do Fabregasa - nie wiem skąd w redakcji pomysł, że Cesc grał jako "9". Sugerowanie się grafiką przedmeczową jest chyba mało odpowiedzialne. Fabregas grał obok Xaviego, a Iniesta na lewym skrzydle. Proszę jeszcze raz przeanalizować spotkanie i poprawić oceny Albie i Cescowi, zgodnie z tym co podkreśla niemal każdy użytkownik.
0
Co do Messiego: mimo braku bramki, Argentyńczyk kolejny raz pokazuje, iż poziom jego umiejętności i możliwości jest zwyczajnie wyraźnie wyższy od najlepszych obecnie piłkarzy świata. Nie ma co z tym dyskutować. Osobiście coraz bardziej doskwiera mi jednak fakt, iż drugi sezon z rzędu Messi nie uczestniczy w pressingu, obecnie już nawet po własnych stratach. W zeszłym roku sugerowano, iż jest to wynik zaleceń Tito, który wyłączył go z tych zadań, by Pchła mogła grać w każdym meczu po 90 minut. Tito jednak nie ma, Martino przykłada ogromnie dużą wagę do pressingu, a Messi jak nie nie biegał tak nie biega. Wszystkim, którzy tego zjawiska nie zaobserwowali, proponuję wrócić do spotkań sprzed dwóch lat i porównać grę Argentyńczyka w obronie. Albo zestawić statystykę przebiegniętych kilometrów przez Fabregasa (gdy ten gra na "9") i Messiego z tego sezonu.
0
"Mascherano: Pan i władca przedpola bramki gospodarzy. W swojej bezkompromisowości okazał się najskuteczniejszym defensorem spotkania, notując dwanaście odbiorów. Nie dawał napastnikom rywali żadnych szans na pomyślne rozwiązanie akcji. Zdominował Santa Cruza, a Pawłowskiego połknął w całości. Dodatkowo brawa za wzorowy poziom wyprowadzania piłki. Efektywność jego przerzutów nie pozostawiała żadnych wątpliwości." - podpisuje się pod opisem obiema rekami. Nie rozumiem tylko dlaczego taki opis przekłada się ostatecznie na wymierną liczbę 8? Wydaje mi się, że stoper nie musi zdobyć gola by zasłużyć na notę w okolicach 10. Javier zagrał fantastyczne zawody. Dawno nie widziałem, by jakikolwiek obrońca w taki sposób zniszczył ofensywnych graczy przeciwnika.
0
http://www.whoscored.com/Matches/738787/Live - polecam (nie tylko w odniesieniu do tego spotkania). Oczywiście panowie Szumi i Ściah robią tu fantastyczną, wyczerpującą robotę, analizując grę konkretnych zawodników nie tylko w oparciu o czyste statystyki, ale także te elementy gry, które trudno wyrazić w wymiernych liczbach. Mimo to warto porównać je z ocenami wyciąganymi przez zastosowanie odpowiednich funkcji czy algorytmów - czasem pozwala to dostrzec coś, co być może przeoczyliśmy.
Na proponowanej przeze mnie planszy, przy nazwisku Busquets widzimy ocenę 8,1, u nas jest 5,5. Nie twierdzę, że Sergio zagrał zawody idealne, ale nie mam wątpliwości, że po dwóch głupich stratach na początku spotkania, zaczął grać niczym maszyna zaprogramowana na przerywanie akcji przeciwnika. Jeżeli w tym meczu Barca praktycznie nie miała problemów z największą bronią Atletico, a więc szybkimi kontratakami, to jest to w moim mniemaniu przede wszystkim zasługa Sergio.
0
To właśnie takich rzeczy nie kupisz nawet kartą Master Card ;)
0
Pełna zgoda. Problem w tym, że to obecnie najlepszy zawodnik Interu, a biorąc pod uwagę, że Guarin najprawdopodobniej odejdzie po sezonie, szanse na jego sprzedaż są stosunkowe niewielkie. Tak czy inaczej cieszy Twoje bystre i analityczne oko jako kibica Barcy. Palacio to faktycznie idealny kandydat na miano "następcy Larssona" - jakość piłkarka nie podlega dyskusji (technika, drybling, podanie, wykończenie, szybkość, zwrotność, doświadczenie), a do tego Argentyńczyk mentalnie bardzo przypomina Szweda (profesjonalizm - waleczność, nieustępliwość, oddanie drużynie, branie odpowiedzialności w ważnych momentach).
0
Bardzo rozsądnie to wygląda. Wiele razy sam myślałem o tym ustawieniu, tyle tylko, że nie ma w nim miejsca dla Xaviego i Iniesty, a to jak rozumiesz jest problem sam w sobie. Oczywiście Iniesta mógłby grać zarówno na pozycji Fabregasa, Messiego, czy nawet Alexisa (swego czasu w kadrze Andres rozgrywał świetne mecze jako prawy pomocnik), ale w pierwszej jedenastce go nie ma i choć każdą pozycje dobrze uzasadniasz, to jednak konflikt wydaje się oczywisty. Cesc spokojnie dałby sobie radę grając jako szóstka łamana przez ósemkę - dokładnie tak grał w Arsenalu kiedy z przodu byli szybsi gracze, jak Pires czy Hleb. Xavi jednak już nie pasuje...
0
Dziękuję za statystyki. Deulofeu może w tym sezonie strzelić nawet więcej bramek od Neymara, ale porównywanie potencjału i możliwości rozwoju tych graczy w oparciu o czyste statystyki to dla mnie nieporozumienie. Ponownie jednak rozumiem, że możesz patrzeć na to wszystko inaczej.
0
Pamiętam doskonale rozwój CR7 - to idealny przykład harmonijnego wzrastania potencjału piłkarskiego. Gdy zamykam oczy, widzę Portugalczyka biegającego po całej długości boiska, szybko przyswajającego założenia gry w ataku pozycyjnym proponowanym przez Fergusona. Ten materiał, który dostarcza mi dziś Gerard swoją grą, kompletnie nie pozwala mi stwierdzić, iż dysponuje on cechami, które pozwolą mu osiągnąć poziom choć zbliżony do CR7. Nie mam podstaw by wyciągnąć takie wnioski, a wręcz przeciwnie, widzę w nim cechy, które na najwyższy poziom wznieść mu się mogą nie pozwolić. Rozumiem jednak, że masz odmienne zdanie. W tym wypadku talent to dla mnie zdecydowanie za mało. Oczywiście najfajniej byłoby gdybym to ja był tym, którego Gerard zadziwi.
0
W wieku 19 lat CR7 był ukształtowanym, potrafiącym grać odpowiedzialnie skrzydłowym MU i reprezentacji Portugalii. Przy okazji srebrnym medalistą ME, typowanym do 11 turnieju. Porównywanie go do występującego w roli typowego jokera Deulofeu to spore nadużycie. Martinez ma świadomość jaka jest charakterystyka gry i sposobu bycia Gerarda. Moim zdaniem minie wiele lat nim ten chłopak dojrzeje do tego, by grać w jakimś naprawdę wielkim klubie europejskim. Przypadek podobny do G. Dos Santosa, póki co.
0
To szalenie frustrujące, że problemy Barcelony są od dwóch lat niezwykle celnie diagnozowane przez osoby z praktycznie wszystkich zakątków świata. Braki są tak widoczne, tak jaskrawe, że do odpowiednich wniosków potrafi dojść nie tylko Graham, ale niemal każdy przeciętny kibic interesujący się ligą hiszpańską. Siła fizyczna, atletyczność, wzrost, wydolność, szybkość, intensywność, agresywność. Wszystkie te cechy - w różnym stopniu, ale jednak - wnosi do zespołu Bartra i dlatego facet tak mocno wyróżnia się na tle kolegów (nie tylko partnerów z obrony). Cały świat od zeszłorocznych starć z Celticiem i Milanem widzi też brak alternatywy na "9" - reakcji zarządu, jak i trenerów, nie ma. Są spotkania, w których przeciwnik wciąż Katalończykom leży, ale są też takie, w których nasz kolos wygląda jak czołg poruszający się na małych kółeczkach z trójkołowego rowerku, w które ktoś włożył kij, a my nie mamy żadnych narzędzi by rzeczony kij wyciągnąć.
P.S. Odnośnie Deulofeu - pokładanie w nim większych nadziei uważam w tym momencie albo za brak bardziej kompleksowej analizy jego gry, albo za zupełną naiwność. Temu zawodnikowi brakuje absolutnie podstawowych, fundamentalnych cech, niezbędnych do tego by móc zaistnieć w takim zespole jak Barcelona, Real, czy Bayern. Żadnego z wielkich klubów nie stać na stawianie na gracza, który zagranie jednej genialnej solowej akcji przeplatać będzie trzema decyzjami rodem z rozgrywek trampkarzy. Nie wspominając o tym, iż Gerard w fazie defensywnej wygląda jak gość, który w piłce osiągnął już wszystko i właśnie rozgrywa swój ostatni sezon w lidze MLS.
0
Pep będzie grał Muellerem na środku, co już udowodnił parokrotnie - to jest jego numer jeden na pozycję, powiedzmy, "9". Mario jest tylko opcją numer dwa, ale jak gra to strzela.
0
Dzięki piękne wszystkim za zainteresowanie i komentarze! Cieszy fakt, iż Tsubasa przywołuje w głowach tak wielu z nas najcieplejsze wspomnienia dzieciństwa. Pamiętam, swoje tradycyjne, poranne: "jeszcze tylko Tsubasa i do szkoły..." Czasem kumpel, przychodził do mnie już o 7:00, żeby razem zobaczyć choć jeden odcinek. Uwielbiałem te nasze małe zwyczaje. Dziś pracuje w szkole i mam swoją grupą piłkarską złożoną z trzecioklasistów - w ostatnim tygodniu postanowiłem spróbować zaprezentować młodemu pokoleniu to, co ja sam kochałem, gdy byłem w ich wieku. Po niemal półtorej godzinie seansu i zobaczeniu trzech pierwszych odcinków "Kapitana Tsubasy", dzieciaki tak się wciągnęli, że po mojej sugestii, iż musimy już zejść do sali, skąd odbierać będą ich rodzice, spotkałem się ze sprzeciwem tak silnym, jakbym odbierał im jakąś ukochaną zabawkę z czasów przedszkolnych. W rozmowach z nimi czuję się, jak brakuje im tego rodzaju bohaterów, spójnej historii opowiadanej spokojnie, sumiennie, płynnie. Nie jestem jakimś wielkim krytykiem współczesności, ale posiatkowanie, fragmentaryczność, niespójność obecnych kreskówek sprawia, iż bardzo trudno wejść dzieciom w "ich" świat, zapomnieć się, utożsamić...
0
I kwestia druga: Karol pisał o zawodnikach np. Atletico jak o grupie kopaczy, którą Barcelona w obecnym składzie powinna po prostu rozjechać cztery zero w dwadzieścia minut, a potem szlifować nowe zagrywki taktyczne Taty Martino (o Atletico, Simeone, cholera!). Ty w żadnym zdaniu nie poszłaś tak daleko, ale również zwróciłaś uwagę na "gargantuiczny" - Twoim zdaniem - potencjał kadry Barcelony. Ja tych rezerw niestety nie widzę w takich rozmiarach. Reprezentacja Hiszpania zaczyna mieć analogiczne problemy do tych, z którymi zmaga się Barca - finał Brazylia vs Hiszpania na ostatnim Pucharze Konfederacji jako żywo przypominał mi starcie naszych z Bawarczykami. Wyszły dokładnie te same mankamenty (nie będę ich tu opisywał - sama swego czasu skrupulatnie je wyłuskałaś przy okazji jednego z felietonów). Śmiem twierdzić, że gdyby Neymar w lidze stawał przeciwko takim zawodnikom jak Pique, czy Alves to mijałby ich na dzień dzisiejszy z tą sama częstotliwością, z którą związywał nogi zawodnikom Malagi, czy Sevilli. Gerard nie złapałby się przy tym (naturalnie moim zdaniem) do żadnego z dwudziestu najlepszych Europejskich klubów (w takim Liverpoolu np. to nie nie wiem, czy miałby w ogóle dziś miejsce na ławce). Busquets bez idealnie działającego pressingu, również traci ogromnie na wartości, bo jak wiemy w pojedynkach szybkościowych nie ma żadnych szans ze średniej klasy skrzydłowym. Xavi zdecydowanie nie jest już dzisiaj jednym z dwóch, trzech najlepszych rozgrywających świata. Iniesta pewnie wróci, ale póki co jego dołek trwa. Alexis? Taki Real ma co najmniej trzech efektywniejszych zawodników na jego pozycji.