0

Każdy wie, że Real od co najmniej roku ma problem z tymi silnymi ekipami, a do tego pewnie ma rozegranych dużo mniej spotkań, więc to porównanie ich osiągnięć będzie blado wyglądało, ale jak widać ogólnie nie są tacy tragiczni, jak to próbuje przedstawić katalońska prasa. Wszędzie ochy i achy względem jednego i drugiego tridente, ale nie można zapominać, że gra się w 11, a jak jeden wypadnie, czy będzie bez formy to często potrzebne jest wsparcie z pomocy. Na chwilę obecną wszystko jest gites. W Barcelonie też ostatnio trochę lepiej, ale w szczególności po Realu Zidane widać, że chce właśnie zdjąć tylko z napastników strzelanie i asystowanie. Stara się pobudzić Jamesa, Modricia, Isco. W kluczowym momencie sezonu może to okazać się bezcenne, gdy zabraknie kogoś z BBC, czy MSN w Barcy. W tedy to jedynie Rakitic lub jak się uda to Iniesta coś mogą wnieść. No albo liczyć na geniusz pozostałych elementów z tridente.

0

najłatwiej postawić przeciwko prawdziwym legendą tyle, że w wieku powiedzmy +50 lat, młodzieniaszków co ledwo zakończyli kariery. Gdyby tylko Real chciał zebrać taką ekipę przeciwko Barcelonie to oczywiście musiałby ten mecz być w wakacje, bo obecnie wielu zawodników pracuje jako trenerzy w młodszych kategoriach wiekowych. W Realu taki sam Zidane by zrobił ogromną różnicę, na dodatek cały czas jest w dobrej kondycji dzięki trenowaniu. Do tego R. Carlos, Solari, Morientes, Raul, Beckham, Figo, Makelele czy Ronaldo wsparci De La Redem, Hierro, Redondo, Salgado, Butragrenio, Santillaną. Większość miała genialną technikę, a obecnie na tym głównie się polega w takich meczach, bo kondycja oczywiście nie ta co wcześniej. W Barcelonie trzeba by było postawić im Ronaldinho, Rivaldo, Kluiverta, Guardiolę, Enrique i tego typu zawodników co zakończyli kariery nie tak dawno. Na dodatek takie nazwiska by przyciągnęły kibiców, którzy z ogromnym sentymentem zapewne oglądali by po raz kolejny swoich dawnych idoli.

0

z tymi prawami telewizyjnymi to oni nie mogą już nie wiadomo ile czasu dojść do ostatecznego rozwiązania, więc nie ma jeszcze co się cieszyć. Jeśli nawet kasa będzie, to nie po to, by lwią część tego dostali zawodnicy. A z czego modernizacja Camp Nou, ośrodka treningowego i szkolenie młodzieży, wielkie transfery, bo kadra coraz starsza, a młodzież nie prezentuje się odpowiednio? O Real nie ma się co martwić, bo oni nawet przy względnie niskich kontraktach z Adidasem(35mil) i Emiratami(też podobno coś koło 35-40mil) cały czas zarabiają, na dodatek coraz lepiej i to bez większych sukcesów sportowych, które napędzają marketingową wartość ekipy. A co dopiero jeśli na dobre "wystrzeliłby" Bale, James, do tego kupili powiedzmy Pogbę, czy coraz mocniejszego na rynku Chińskim Lewandowskiego? Ośrodek treningowy mają już teraz na światowym poziomie, bez większej potrzeby renowacji. W kadrze mają zawodników których mogą sprzedać i to z dużym zyskiem(chociażby Isco, Jese, Kross). A nawet rezerwy prezentują się lepiej i z większymi nadziejami na przyszłość niż w Barcy B.

0

Mieli by 18-20 milionów na transfer, bo mogliby i chcieli płacenie rozłożyć na raty. Więc obecnie zapłacili by połowę, albo nawet i mniej przy ewentualnym wypożyczeniu i te kwoty mogliby łatwo rozpisać na przyszły rok w sprawozdaniu finansowym, a pensji nie mogliby przepisać na następny rok(przez rok grałby za darmo? - nie przeszłoby to w sprawozdaniach finansowych). W momencie gdy wszystkie wskaźniki finansowe już są w bardzo niebezpiecznym miejscu, nie mogą sobie pozwoli na jeszcze większe pogarszanie sytuacji. Współczynnik Ebitda najprościej mówiąc jest to zysk po odtrąceniu podatków, wartości kredytów i zależnie od kwot z transferów(ale tym łatwo manipulować, bo płaci się ratami) Podaje się zazwyczaj , wiec 2 wartości Ebitda - z transferami i bez. Wynik Ebitda będzie mniejszy jeśli wydasz więcej, czy to na transfer, czy to na pensje. Jakieś pieniądze w kasie na pewno były, a w razie konieczności wzięło by się kolejny kredyt, ale ich wydanie pogorszyłoby sytuacje. Klub ma zmniejszać zadłużenie, a nie je powiększać. Trzeba coś sprzedawać, żeby zarobić, a nie tylko ciągle wydawać, brać kolejne kredyty i aby zbalansować sytuacje finansową "żebrać" o jak najwyższy kontrakt na koszulki i sprzedawać nazwę stadionu, żeby przychód się powiększył.

9

Albo w zarządzie mają już oficjalne świetne oferty kontraktowe od Nike i jakiegoś sponsora na koszulki, albo chcą by w przeciągu 2-3 lat klub nie wyrobił finansowo. Już poprzednie sprawozdanie finansowe było mocno wątpliwe, jeśli chodzi o jego wiarygodność. W przepisach Uefy klub nie może przeznaczyć więcej niż 70% swoich dochodów na płace dla zawodników. W Barcelonie w poprzednim sezonie wynosiło to podobno aż 68%. Jest to krytyczny poziom. Z tego powodu swego czasu Uefa mocno przyglądała się PSG i City, którym wystosowali sankcje. Dla przykładu w Realu ten poziom wynosi bardzo dobre 50%. Jeśli przychody nie podskoczą znacząco, to można zapomnieć o jakimkolwiek poprawianiu kontraktów. Chyba, że nie będzie trzeba wypłacać premii za zdobyte trofea, ale czy do tego będzie dążył zespól, szczerze wątpię :) Już nawet nie wspomnę o kupieniu zawodnika typu Pogba, który będzie żądał przynajmniej 12 milionów. A jeśli chodzi o zarabianie, to najlepiej sprzedać kogoś i to za duże pieniądze, ale nie widzę w kadrze zbytnio takich zawodników, bez obniżenia poziomu kadry, bo wychowankami obecnie ich nie da się zastąpić.

0

już nawet targowanie się z Celtą o Nolito, by zostały pieniądze na opłacenie kontraktów, może dać Ci do myślenia, że tak jest w rzeczywistości, a nie tylko na rm.pl

0

sorry, ten artykuł jest tak śmiesznie skonstruowany, że szkoda czytać, Nie ujmując Suarezowi, bo jego gra daje podstawy do uważania go za jedna z najlepszych 9 świata(przynajmniej obecnie, gdy jest w świetnej formie) ale nie można umniejszać jego rywalom, albo wybierać tylko dyskredytujących ich informacji. Dlaczego wynik Suareza w liczbie fauli jest wychwalany względem Ibry, mimo, że mają taką samą liczbę odbiorów? Chyba, chodzi o to by odbierać piłkę bez fauli, co nie? Ibra robi to lepiej, bo rzadziej fauluje. Albo te Heat Mapy, co w ogóle ma z nich wynikać? Jeden napastnik ma rolę kilera, a inny ma kreować grę, a jeszcze inny ma być elementem łączącym pomoc ze skrzydłowymi. Suarez, Benzema i Griezman świetnie łączą swoje obowiązki łączenia atakujących z resztą, a zarazem strzelania bramek, ale Francuzi też bardziej pomagają w rozgrywaniu co widać po tych mapkach. W większości ekip napastnicy dobrze grający głową pomagają w obronie, to nic nowego: Ronaldo, Ibra, Benzema, Lewy tak robią. Średnie minutowe zamieniane na bramki ma dużo lepsze Benzema, ani słowa o tym. Higuainw sumie też, o nim również nie widzę większej wzmianki. Ronaldo ma więcej ogólnie bramek licząc Ligę i Ligę Mistrzów(w CdR nie wystąpił ani razu, z wiadomych względów, w KMŚ też oczywiście nie grał :) ) Odejmując Suarezowi te rozgrywki(oczywiście tylko hipotetycznie, aby wyrównać szanse), miałby ogólnie 29 meczy i 26 bramek, przy 29 meczach i 30 bramkach Ronaldo, który na dodatek jest w tragicznej formie :P reasumując: artykuł zrobiony w idealnym momencie, zakłamujący rzeczywistość i używający tylko wygodnych faktów :)

0

chodziło mi bardziej o znaczące trofea - za które trzeba uznać Puchar Europy i mistrzostwo danego kraju. A w tym Barcelona jest gorsza i od Realu(i to zdecydowanie) tyle samo Pucharów Europy co ManU, ale za to ManU jest najbardziej utytułowanym klubem w swoim kraju, (w przeciwieństwie do Barcelony) Trudno, żeby Real czy ManU nabijał sobie licznik poprzez zdobycie Pucharu Miast Targowych, do którego raczej nie byli zapraszanym, bo grali poziom wyżej.

0

źle mnie zrozumiałeś. Chodzi mi o to, że najlepszy klub świata musi spełniać co najmniej większość tych wspomnianych przeze mnie punktów, by się umownie nazywać najlepszym klubem świata. A co za tym idzie oczekiwać najlepszego na świecie kontraktu reklamowego. Wymienione kluby mają historię i nie wiele więcej obecnie. To są idealne przykłady, że jeśli nie będzie takiego długofalowego pomysłu, to po okresie bogatym w sukcesy, przyjdą gorsze lata i w tedy będzie trzeba pokazać klasę, żeby nie upaść jak wspomniane ekipy, tylko jak Real czy ManU nawet bez sukcesów sportowych generować wielkie zyski i utrzymywać się we względnym topie sportowym przez dziesięciolecia. Zwróć uwagę, że Real i ManU bodaj od roku około 2000 zajmują pierwsze 2 miejsca w rankingach na wartość klub i przychody. Reszta się dosyć często zmienia. Barcelona dzięki sukcesom sportowym z każdy rokiem ich goni. A oni mając lepsze czy gorsze lata sportowo nadal prowadzą. Wymaganie kontraktu na ich poziomie to i tak duży sukces obecnie, tym bardziej, że jak widać chętnych na taki ruch coraz mniej. Medialność to właśnie wypadkowa wszystkich tych elementów.

0

Wiadome, należy spojrzeć na wszystkie czynniki, a nie tylko przez pryzmat sukcesu sportowego. Zahaczyłem tylko tych najłatwiejszych do zrozumienia dla każdego laika, bo gdybym chciał napisać o wszystkim to bym się pewnie dzisiaj nie wyrobił :)

3

Trzeba spojrzeć realnie na sprawę. Dzieci nie mające odpowiedniej wiedzy argumentują, że Barca jako najlepszy klub świata powinien dostawać nie wiadomo jakie pieniądze od każdego sponsora. Ale zastanówcie się co właściwie oznacza stwierdzenie najlepszy klub świata? Jeśli weźmiemy pod uwagę historię zdobytych trofeów, wartość marketingową, posiadanych nieruchomości i czynnika sportowego, to łatwo zobaczyć, że Barcelona szczerze nie zasługuje na miano najlepszego klubu świata. Jedynym czynnikiem przemawiającym za nią są trofea z poprzedniego sezonu. A jeśli w tym roku ktoś inny wygra Ligę Mistrzów, a później KMŚ to już nawet na tej płaszczyźnie Barcelona nie będzie najlepsza. Real po wygraniu Ligi Mistrzów 2 lata temu mógł się takim klubem w 100% nazwać i możecie mnie za to hejtować, ale taka jest prawda. Barcelona w ostatnich latach bardzo goni Real Madryt, Manchester United i Bayern, czy to w kwestiach pucharów czy marketingowej wartości, ale nadal są za nimi w tych dziedzinach, a jej historia jest nieznacznie uboższa od tych Realu, ManU czy Bayernu które w świadomości kibiców są cały czas, a nie tylko jak pojawia się genialna generacja zawodników. Więc kontrakt na poziomie tych ekip powinien być zaakceptowany z podniesioną głową i chęcią rozwoju klubu, by za powiedzmy 10-15 lat móc w pełni świadomie nazwać się najlepszym klubem świata i dyktować stawki sponsorom.

0

problemem jest to, że w Barcelonie jak tak dalej pójdzie będzie więcej zawodników z płacami netto w granicy 20, niż tych co w Realu dostają tyle brutto. Dodając do tego zawodnika typu Pogba, któremu trzeba by było zapłacić pewnie co najmniej z 10-12 milionów netto, kwoty wydawane na płace bez renegocjacji i naprawdę znacznie poprawionych warunkach umów z Nike i Qatarem to nie jest możliwe do wykonania. Płace już wynoszą 70% wydatków. A polepszanie kontraktów Neymara i Messiego nie pomaga w zmniejszeniu tego procentu. Bez pozbycia się jakiegoś wysokiego kontraktu się nie obejdzie. Teraz tylko wybieraj kogo sprzedać. Na dodatek trzeba tego zawodnika zastąpić kimś równie dobrym piłkarsko, ale z mniejszym kontraktem. A takie coś nie dość, że jest trudne, to jeszcze ryzykowne. Na wychowanków obecnie nie ma co liczyć, bo to już nie generacja Pique, Busiego czy Iniesty.

0

Ronaldo akurat jest wyjątkiem, bo on jakby nie grał to marketingowo generuje ogromne profity, więc jemu jeszcze można dać tyle pieniędzy. Ale jak chciał przyjść po wielkie pieniądze na kontrakcie, a nie na premiach to raczej został sprzedany, niż spełniona jego prośba - Ozil, Higuain, Di Maria. Wyjątkiem jest Ramos, ale to jest człowiek od Decimy i gdyby go Perez sprzedał to by go publika zjadła. A w Barcelonie: przychodzi Messi - dostaje, przychodzi Iniesta - dostaje, przychodzi Alves - dostaje itd. Neymar - pewnie też dostanie. Nie jestem w 100% pewien, ale chyba kiedyś coś takiego czytałem, że w Realu dopiero po 2 latach możesz próbować renegocjować kontrakt. Oczywiście jeśli nie masz sportowych argumentów na taką opcje, to nawet nie ma co próbować ugrać coś więcej dla siebie. A w Barcelonie nie ważne, że ostatni kontrakt poprawiany 10 miesięcy temu, jest wygrana Liga Mistrzów to wszyscy idziemy po większą kasę dla siebie.

0

Jakoś po wygraniu Decimy pół składu Realu nie dostało nagle podwyżek. Wyobraź sobie, że wszyscy zawodnicy Barcelony chcą zarobków na podstawie ostatniego sezonu, który był rewelacyjny. Załóżmy, że wynegocjują wielkie pieniądze, a za rok wielka kupa jeśli chodzi o trofea. I nadal klub musi im zapłacić pieniądze, które sobie wynegocjowali jako zawodnik w top formie. W tedy ta kwota amortyzowała sie za pomocą pieniędzy z pucharów i marketingu. A po roku nie ma jednego, a drugie wyraźnie spada i co tu robić? Płace powinny być takie jak w Realu, a premie za sukcesy sportowe powinny być nawet niech będzie 2 razy większe, czyli 100mil. Zawodnicy staraliby się co roku, żeby ją dostać, a nie zaraz przed negocjacją kontraktu.

1

Świetny tekst, podobne myśli chodziły mi po głowie od ostatnich doniesień o transferze Neymara do Realu. Zgadzam się z wszystkim w 100%. Można się śmiać z pomysłów Pereza, ale jednak jeśli chodzi o ekonomię to bije na głowę wszystkich prezesów Barcelony. Gość swoimi wydawałoby się utopijnymi pomysłami zebrana samych gwiazd, generujących wielkie zyski, a przy okazji jak się uda, także sukcesy sportowe, wywindował Real na szczyt wszelkich zestawień finansowych. A przy okazji parę pucharów w ostatnich latach wpadło. Z każdym rokiem, niezależnie od sukcesów sportowych biją rekordy finansowe. Przy pewnych sztuczkach, nie zawsze uczciwych, albo przynajmniej etycznych rozbudował miasteczko sportowe do jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszych na świecie. Płace w ekipie są skonstruowane o niebo lepiej niż w Barcelonie(dla porównania, wierząc doniesieniom o płacach, chociażby Douglas zarabia niewiele mniej od Isco - istny absurd) Jeśli chodzi o Neymara, to nawet pewnie nie chcą go kupić, bo byłoby to po części przyznanie się do błędu, że wcześniej tego nie zrobili, ale chcą wywindować oczekiwania samego Neya i jego ojca do tego by dostał on kontrakt, który będzie mocno utrudniał sprawozdania finansowe klubu, bez jakichś machlojstw. Teraz władze Barcelony muszą mocno kombinować, żeby nie skończyć jak Milan, Lazio, Liverpool czy Leeds po swoich sukcesach, albo liczyć, że jakimś cudem pojawi się kolejna generacja zawodników, za których nie będzie trzeba płacić, a będą kontynuowali sukcesy pokolenia Xaviego, Iniesty, Pique czy Busquetsa. A jak widać w załączonym tekście z Ole, raczej nie ma na co liczyć.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: