sojerrrr
Dołączył/a: styczeń 2011
88 obserwujących
26 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Criss18Barca
Taki sposób byłby najsprawiedliwszy dla podniesienia atrakcyjności całej ligi, choć są też sceptycy tego rozwiązania. Ja uważam, że system angielski, czy francuski jest niezły. To już zależy na czym nam widzom zależy, czy bardziej na lidze, czy na swoim klubie. Ja chcę, żeby Barca miała jak największe przychody, ale z drugiej strony nie chcę patrzeć na tak dużą dysproporcję w sile. Fani innych lig mają rację, że tutaj jest Barca, Real, długo nic, materace, jakaś tam Valencia i inne kluby, które tak naprawdę różnią się. Walka w lidze hiszpańskiej ogranicza się do 3., 4., 5. itd. miejsca, bo pierwsze dwa są już zajęte.
0
Dobra jestem kibicem Barcy, ale spójrzmy na podział wpływów z praw TV. Gdybyście byli w zarządzie pozostałych drużyn PD, nie uważacie za słuszne takie protesty? Szczególnie porównując je do innych europejskich lig? Wyjmowanie zawodników wiąże się z atrakcyjnością klubu, a ta nie przychodzi znikąd. Tak szczerze uważam, że w Hiszpanii podział pieniędzy z TV jest niesprawiedliwy.
0
Astad
Zgadzam się, ja też, i jak myślę większość kibiców swoich drużyn, biorę to na tzw. "chłopski rozum". Co innego jeśli już chodzi o przepisy i liczbę wychowanków w powołaniach. Jakieś przepisy muszą być i regulować definicje, choć ja bym je i tak pozmieniał na swoje hehe :) Prawo nie zawsze sprawiedliwie ocenia, tak to już jest, jak się nadaje sztuczne klamry wiekowe, jednak nie wpłyniemy na nie. Chodziło mi tylko o różnicę między samą definicją od tego, co mniej więcej wszyscy czujemy. I w ten sposób wiele klubów mówi nieformalnie o piłkarzach jako o swoich wychowankach, którzy nie zawsze wychowankami wg przepisów są :) Ale oczywiście rozumiem, co masz na myśli.
0
LeB, ja myślę, że to wódka hehe
0
@Neymar da SiIva Santos Junior
Okej mieszkasz w Sydney, jesteś po nocce w pracy, można więc wybaczyć Ci ten komentarz, ale zwróć uwagę na to, że piszesz bezsensu. Jaki "dług" i z jakiej racji prawnej pracodawca w postaci klubu miałby finansowo odpowiadać za błędy doradców (tak podejrzewam) Messiego? I na koniec, dlaczego uważasz, że Messi jest winny, bo sama chęć klubu do zapłacenia jakiejkolwiek sumy oznaczyłaby winę Messiego. Nie rozumiem, o co Ci chodzi?
PS. W wieku 21 lat (tak wnioskuję, 9 + 12) na prawdę nie powinieneś pisać takich komentarzy i nie chodzi tu o barierę językową, bo nikomu nie chodzi o to, że piszesz słowo "Polska" małą literą. Pozdro, bez spiny.
0
Poza tym od długiego czasu jest kłótnia co do definicji "wychowanek". Definicja definicją, ale wychowanek nie musi być wychowankiem pierwszego klubu, w jakim grał. To powinna być kwestia czysto subiektywna i myślę, że należałoby spytać o to odpowiednio tych piłkarzy. Co innego już kwestia prawna i przepisy, tam już jakoś to musi być sztucznie objęte klamrami wiekowymi i czasowymi, co nie będzie zawsze znaczyć, że jest to sprawiedliwe. Dla mnie słowo "wychowanek" jest bardzo subiektywne i nie tyczy się koniecznie pierwszego klubu, ale klubu, który odebrał najistotniejszą rolę w młodocianej karierze piłkarza.
0
slipdog1, Astad
Astad - napisałeś: "wiec wedle wszystkich norm jest on [Fabregas] naszym wychowankiem" - nie do końca tak jest, ale za chwilę postaram się objaśnić.
Nie rozumiem do czego @slipdog1 dokładnie pijesz, ale spotkałem się z różną opinią dot. Fabregasa. Jak podawała UEFA po przejściu z Barcy do Arsenalu, Fabs miał wtedy 16 lat i 4 miesiące, Franciszek widniał jako wychowanek FCB. Choć sama UEFA określa inne kryteria, sama czasem sobie zaprzecza: min. 3 lata w wieku 15-21, dlatego można teoretycznie być wychowankiem dwóch klubów jednocześnie, ale w przypadku Fabsa, to kryterium nie zostało spełnione (2 lata). Natomiast Fabregas, jeśli dobrze pamiętam, był w Barcie od 10 do 16 roku. Tak też widzisz, jak UEFA czasem podciąga niektórych piłkarzy pod wychowanków. Ogólnie, jak się czyta w prasie, ciągle się o nim mówi jako o wychowanku FCB, a jako o wychowanku Arsenalu jeszcze nie czytałem, choć być może gdzieś tak o nim mówią. Dla mnie to wychowanek Barcy, który ukształtował się w Arsenalu (Arsenal miał z pewnością równą lub większą rolę, nie mi to oceniać, w budowaniu doświadczenia zawodnika i ogrywaniu go na arenie międzynarodowej, jednak technikę wyniósł z La Masia). Ale jasne, bezsprzecznie nie można wg definicji określić jakiego klubu jest wychowankiem, są kontrowersje.
Ale spójrzmy na to ze zwykłej strony. 6 lat w Barcelonie. Więc nie trzeba się aż tak kurczowo trzymać definicji. Tylko jeśli ktoś chce być cholernie skrupulatny, to jeszcze to zrozumiem. Ale ja uważam Fabsa, mimo, że może nie do końca zgodnie z przepisami za wychowanka Barcy.
0
rafkop8
Przeczytawszy Twój post teraz wiem, dlaczego kibice Realu piszą, że Hiszpanie tak "nudnie" grają hehe
W takim razie "ponudźmy się" razem z Iniestą i Hiszpanią w niedzielę :)
0
Ale z tego, co widzę w innych artykułach w Internecie, Andres pożyczył te pieniądze, a nie dał tak po prostu na pokrycie długów wobec piłkarzy. Klub będzie musiał mu je oddać po jakimś czasie, kiedy wyjdzie na prostą. Pieniądze dla Iniesty jak kieszonkowe, a dla Albacete to kwestia spadku do tercera, na pewno będą pamiętać długo ten gest. Iniesta nie zapomina o swoim dawnym klubie, to się ceni :)
0
Oj tam, oj tam, puchar taki sobie, bardziej liczy się prestiż. :)
0
Za 3 godziny znów grają? Przecież oni po prostu nie dadzą rady!
PS. Humor po tak nerwującym meczu mile widziany iksigrekzetku! :)
0
Bardzo się cieszę, że Hiszpania awansowała do finału, już się nie mogę doczekać meczu z gospodarzem turnieju! Dziś Hiszpania troszkę w słabszej formie, tak mi się wydawało, a Włosi w o wiele lepszej formie niż się w ostatnich meczach zaprezentowali. Brawo! Zmotywowali się, vendetta była blisko. Wiadomo, Iker obronił, co miał obronić. Natomiast gra skrzydłami momentami umierała i Vicente dobrze zareagował. Najważniejszy był właśnie Navas, o którego wejście aż się prosiło po 45 minutach gry, bo prawe skrzydło w pierwszej połowie nie istniało, Arbeloa praktycznie nie uczestniczył w akcjach ofensywnych. Pique bardzo mi się podobał w obronie, nie mam do niego zarzutów, zmaścił kilka dobrych akcji w ataku, ale w obronie OK. Iniesta świetnie przenosił akcję do przodu, momentami magia, tylko same strzały :) Włosi kilkoma podaniami potrafili zrobić decydującą akcję, Hiszpanie momentami jakby bez pomysłu. Myślę, że wejście Navasa było kluczowe, Hiszpanie byli wtedy bardziej nieprzewidywalni. Ogólnie mecz pełen emocji, a bez nich nie może być dobrego meczu.
0
Cochise, jeszcze nie teraz! Espana! Espana!!!
0
Hiszpanio, pokaż pazura. Więcej gry skrzydłami, trochę mniej środkiem i będzie dobrze. Włosi vaffanculo! :)
0
A ja mam nadzieję, że Hiszpanie zaczną w końcu grać prawym skrzydłem, bo cholera aż się prosi. Może Jesus Navas? Arbeloa w ogóle nie uczestniczy w akcjach ofensywnych. Ciągle środek, lewa, środek i ciśnięcie na chamca, a Włosi się po prostu ustawiają...
0
Ja na prawdę czasem przecieram oczy i myślę różnie o roli Alby. Na lewym skrzydle czuje się jak ryba w wodzie, ale jestem bardzo ciekawy, jak by się spisywał jako napastnik. Nawet na środku ataku, może przesadzam, ale czemu nie, bardzo chciałbym, żeby Tito go co jakiś czas próbował. Po prostu widzę, że ma wyczucie i potrafi strzelić w dość trudnej sytuacji. Szkoda marnować jego potencjału ofensywnego, nie ujmując mu niczego w obronie. Mnie się zdecydowanie bardziej podoba w ataku. Wiem, że jest Neymar i Tello, tak tylko sobie gdybam.
0
W pełni popieram. Z Rafkopem8 to pewnie nikt nie chciał grać w statki, co strzał to trafiony zatopiony.
0
PS. Widzę, że argument z Tito zyskał na popularności. Nowotwór przeszkadza w każdej pracy - to logiczne. Jednak w pracy fizycznej prędzej dyskwalifikuje. Tito nie musi biegać setek kilometrów, on jest od zarządzania swoimi piłkarzami, ustalania taktyki, pracy umysłowej, mimo że w pewnej mierze same podróże też kosztują fizycznie. Tam, gdzie Tito miałby problemy z koncentracją, snem, czasem, tam Eric miałby to samo, do tego nie byłby w stanie grać meczów. Z całym szacunkiem dla Tito, ale choroba Abidala musiała mu w pracy bardziej doskwierać. Nie chcę licytować, kto miał gorzej, jednak choroba trenera a piłkarza to nie to samo i bezsensowne jest tu doszukiwanie się analogii.
Pozdrawiam wszystkich. Cochise, dzięki za felieton!
PS. Sorry za długość, ale sam wiesz, jaki rozlazły jestem...
THE END
0
A druga strona, czyli patrząc od strony zarządu? Sama decyzja o nieprzedłużeniu z nim umowy nie mogła być tylko troską o zdrowie Abidala, bo przecież zarząd wiedział, że on pójdzie grać do innego klubu i tam i tak będzie grał, być może nawet więcej niż tu, gdyby został. Przecież lepiej z troski o niego byłoby mu dalej kasę dawać i traktować go jako zmiennika, tu przynajmniej pod okiem "naszego" sztabu medycznego Abidal teoretycznie byłby bezpieczniejszy niż w innym klubie. A i politycznie byłaby to batalia wygrana i prztyczek w nos spółce Laporta - Cruyff. Właśnie! Zaraz po wszystkim najbardziej mi śmierdziało to, że to była niepopulistyczna decyzja o rezygnacji z Abidala - była samobójstwem politycznym na życzenie, a przecież Rosell i Zubi musieli wiedzieć przed konferencją, jak to się na nich odbije, jaka wściekłość kibiców na nich spłynie (w tym przyznam się wtedy moja) i jak to opozycja może wykorzystać. Taki gracz jak Rosell byłby takim naiwniakiem i strzelał sobie w kolano? Nie pasuje mi to, a tak to z pozoru wygląda i może się to odbić na socios. Sądzę, że chodziło o miejsce w zespole (Alba, Adriano, Masche, Bartra, Puyol), a pewnie równorzędnie gwarancję większej ilości minut. Nie mam najmniejszego zamiaru sztucznie bronić zarządu, więc pozostanę raczej na boku nie zajmując strony. Z czasem może wyjdzie na wierzch więcej szczegółów i się więcej rozjaśni.
0
Do końca nie wiadomo, jak to było na prawdę. Czy nie było tutaj konfliktu dot. minut, które Abidal miał spędzić na boisku, zapewnionego miejsca w pierwszym składzie, braku gwarancji, którą być może Eric chciał usłyszeć? Gdybym był Thiago, a klub nie dałby mi gwarancji większej ilości minut na boisku, wolałbym się rozwijać dalej i w innym klubie grać pierwsze skrzypce. Thiago oczywiście może być emocjonalnie związany z Barcą, w to nie wątpię, ale fizycznie nie będzie chciał wiązać się z ławką. Ogromnym błędem będzie wypuszczenie go z klubu (i pewnie późniejsze odkupywanie za o wiele większe miliony). Tu nie obarczając personalnie nikogo, uważałbym to za ogromny błąd zarządu. W przypadku Abidala sprawa jest bardziej skomplikowana i dalej niejasna.
Zdrowie? Dla mnie to jest ściema. Spójrzmy na to z dwóch stron. Abidal to dorosły facet, DOROSŁY! Ojciec, mąż, człowiek odpowiedzialny. Zarzuca się mu przedkładanie miłości do Barcy nad rozsądkiem. Abi wyjdzie, Abi się skrzywdzi i będzie na zarząd, że tak się stało. Naprawdę, nie róbmy z niego dzidziusia. Kto chce tak uważać, że motywy zdrowotne były powodem rezygnacji zarządu z usług Francuza - jego sprawa. Ja ufam w profesjonalizm decyzji Abidala i intuicyjnie (bo niby skąd mam to wiedzieć na pewno?) wiem, że pełną odpowiedzialność brał na siebie. Sam zresztą mówił w wywiadzie, w którym zadano mu pytanie o jego kondycję, że ma ją mniej więcej na 80%. Swoją drogą lekarze dawali mu już w grudniu zielone światło na treningi, ale nikt nie poręczy przecież, że będzie na 100% gotowy, żeby grać w pierwszym składzie i czy jego organizm wytrzymałby takie obciążenie, a tym bardziej czy się sprawdzi jako dobry obrońca.
0
Treść. Do jednego mogę się tylko przyczepić. Do tego, że Eric "przejawia oznaki megalomanii". Uważam, że sprawa była tak emocjonalna, że zachowanie (i tak dżentelmeńskie) Abiego było w porządku. Łez trudno było nie wylać, oj każdy z nas, nawet największy twardziel uroniłby łzę w takiej sytuacji. Nie uważam, żeby Eric przeceniał swoje umiejętności, wręcz w wywiadach podkreślał, że nie jest gotów na sto procent, ale jest na linii prostej. Sądzę, że Eric uważał, że nadaje się by grać w meczach o stawkę i widział miejsce dla wszystkich obrońców w składzie. A już na pewno nie na zasadzie "zostawcie mnie, wywalcie innego". I tak uważam - przyjął to na klatę jak mężczyzna.
Jeśli nie wiemy do końca wszystkich szczegółów, trudno o sprawiedliwy osąd. Taki morał płynie z twoich słów. Prosto jest osądzać z góry osoby, nie mając podstawowej wiedzy. Jednak mogę się zgodzić z tym, że ktoś musi ponosić polityczną odpowiedzialność (czasem nie będąc bezpośrednio winnym). Politycznie za firmę odpowiada prezes. Kierownik sklepu nie może zwalniać się przecież z odpowiedzialności i mówić klientowi "to była wina mojego pracownika, nie moja", a premier państwa "to była wina mojego ministra". Tak już jest i było, że jak kogoś wina, to pierwszy w kolejce do taczek stoi zawsze osoba decydująca, później ewentualnie reprezentująca, jak prezydent. To prawda, że ludzie mają coś takiego, jak szybki tendencja do szybkiego osądzania. Chyba aluzją były te "ordalia", o których piszesz, coś na wzór średniowiecznych procesów. Z drugiej strony, ja się nie dziwię, że opinia publiczna miotana uczuciami tak reaguje (co nie znaczy, że reaguje kompletnie bez rozsądku).
0
Cochise - następną rzeczą jest styl i treść.
Styl. Mnie bardzo odpowiadają tego typu porównania, środki stylistyczne. Eoren w tym aspekcie się to lepiej udaje, wg mnie jest nieco wytrawniejszym żonglerem słów, tak mi się wydaje. Zresztą na tej stronie jej forma układania treści w odpowiedni sposób mi się na razie najbardziej podoba wśród wszystkich felietonistów. W tym konkretnym artykule jak na mój gust forma nieco przeważa nad treścią, a treści było trochę za mało. W sumie mogło Ci chodzić głównie o samą refleksję nad problemem i Twoim celem nie była konfrontacja wszystkich słów jakie padły na linii Abidal - zarząd. Taki masz styl, nie zmieniaj go. W zasadzie nigdy nie wiadomo, gdzie jest złoty środek. Ja oceniam to tylko wg moich upodobań i powtarzam mówię o samym stylu pisania, nie o treści, bo tu zupełnie nie mam zarzutów. Ale ja to już zauważyłem od początku, gdy pierwszy raz zamieniliśmy się zdaniem. Pamiętam, że gdy pisaliśmy w podsumowaniach kwietniowych, napisałeś dłuższy komentarz, a po chwili ja Ci napisałem [co do zmian w przyszłości w klubie]: "Toć Waść dobrze prawi! :) Sierpem i łopatą to dobrze, byle nie sierpem i młotem, bo nam tu potrzeba Rewolucji, ale nie takiej, która zjada własne dzieci :)", a SoRcIk dodał do Ciebie: "Prawisz Jak rycerz na piedestale mowy :)". No właśnie - jak "rycerz na piedestale mowy" hehe, to jakoś mi utkwiło :)))) Ja lubię ten styl, więc go nie zmieniaj, a go zaeruj (®).
0
Do rzeczy. Cochise, jak legendarny wódz, który w XIX w. zjednoczył skłócone plemiona Apaczów, tak teraz próbuje z zamiarem, lub też nie, pojednać skłóconych i odmiennie myślących Barcelonistów hehe. No, przynajmniej prowokuje do dyskusji!
Na pewno nikt wcześniej nie miał jaj, żeby tak stanowczo wyrazić wprost przeciwny pogląd w stosunku do większości poglądów, które wcześniej się czytało na temat odejścia Abidala.
Natomiast nie sztuką jest stawianie się w opozycji do większości, tak dla zasady, żeby pokazać odwagę. Nic z tych rzeczy, po prostu ceni się samą szczerość autora, potem oczywiście trafne spostrzeżenia, sam styl itd. Bardzo mi się podobały słowa constantine16 i Króla Leonidasa o właśnie tej "chorobie" trawiącej nasze społeczeństwo. Jak to Król Leoś napisał: "Redaktor napisze dziś, że mleko szkodzi i część przestanie je pić.". Nauczmy się mieć własne poglądy (oczywiście nie typu, jak już tu ktoś zauważył: "Rosell out, Laporta in!") i mieć odwagę je wyrażać, potem akceptować inne i wchodzić w polemikę. Serio, albo tu brakuje własnego myślenia u niektórych, albo brak zwykłej odwagi i piętno braku akceptacji ogółu. Ale dlaczego tak apeluję? Bo coś mi tu nie gra. Strasznie mało osób (nagle!) nie zgadza się z autorem, no na pewno liczba jest nieporównywalna, a Ci najwięksi sceptycy zarządu wypowiadający się pod felietonami Ice'a i Challengera - gdzieś się podziali. Po prostu nie chcę mi się wierzyć, że pod jednym artykułem jest masa negatywnej krytyki pod adresem Zubiego, Rosella i Tito, a teraz cisza. Albo "no, mam inne zdanie, ale ogólnie się zgadzam z autorem".
Cochise wyszedł odważnie temu naprzeciw i napisał felieton w "gorącym" czasie, nie pod publikę, co się bardzo ceni. Po prostu nie bał się własnego zdania.
0
Co by tu napisać... Mnóstwo trafnych komentarzy już padło, a ja jak zwykle spóźniony nie mogłem odpisać. Wczoraj dzień zajęty, do tego 2 mecze pod wieczór, dziś prawie to samo...
Przeczytałem, jak zwykle mam to w zwyczaju robić pod felietonami, od deski do deski wszystkie komentarze pod felietonem Wodza. Lubię czytać, co ludzie myślą, no i szczególnie cenię sztukę wyrażania swoich myśli, a niektórym niechcący w komentarzach widzę wychodzą zalążki, z których mogłyby powstać ciekawe felietony :) Zalążki, które nie zostałyby napisane, gdyby nie pobudziła nas iskra od Wodza (czyt. Koczisa). Stąd jestem bardzo przychylny pomysłowi Robertinha dot. powołania do życia na tej stronie "Głosu czytelnika", w którym od czasu do czasu ktoś by swoje 3 grosze dorzucił. Jestem za, świetny pomysł. Inne artykuły (np. te tłumaczone) są niezmiernie ważne i suche fakty w nich przedstawiane, ale żeby ta strona naprawdę żyła swoim życiem, potrzeba jej zastrzyku emocji. Informacje, które do nas docierają trzeba jakoś na swój sposób interpretować, dyskusja i różnorodność poglądów spowodują, że ludzie chętnie będą się aktywnie udzielać i przedstawiać swoje "widzimisię". Podoba mi się, że można z kimś zamienić słówko coraz częściej na tej stronie i spojrzeć na problem z innej perspektywy niż się samemu spoglądało. CD
0
Ale Lugano jest głupi, przy tym ostatnim rogu ciągnął kogoś i trzymał za koszulkę. Powinien być karny jak nic. Urugwaj miał sporo szczęścia, że sędzia tego nie widział. Oczywiście nasi komentatorzy też tego nie widzieli. Co za żenujący poziom komentowania.
0
Włochy - Japonia - zdecydowanie najładniejszy dotąd mecz w tych rozgrywkach. Oby takie emocje dzisiaj były! :)
0
A Vicente gorszego składu już chyba nie mógł dać :) Torres, strzeliłeś bramki, ale momentami on mi się tak nie podobał i proste akcje maścił, jest strasznie sztywny. Każdy ma swoje gusta, ale na pewno nie należy do typu piłkarzy, na których grę lubię patrzeć.
0
Też takie odniosłem wrażenie, że samo rozgrywanie mogło być lepsze, jako sam trening mimo drugiego składu. Na sam koniec mówiłem do telewizora: zostawcie już ten wynik 7-0 i zlitujcie się, ale jak już wpadła ta bramka na 8-0, to już mówię, niech padnie ta dwucyfrówka. Strasznie było mi żal piłkarzy z Tahiti. Oni się starali jak mogli, ale nie wiedzieli, jak się za Hiszpanów zabrać. Włożyli w mecz serce. Bramkarz zbyt emocjonalnie do tego meczu podszedł, aż mu łzy leciały z oczu. Przynajmniej widać było, że mu zależy. Przy każdej obronionej piłce cieszył się, dobrze, że Villa go pocieszał. To jest fajne w tych piłkarzach, że oni delektują się każdą chwilą na takich turniejach, a wynik to sprawa drugorzędna. Chciałem, żeby tę jedną bramkę strzelili mistrzom.
0
Ja już tamte grzechy zapomniałem, to już nie tamte reprezentacje i nie tamci kibice! :) Ty tam się topisz dalej na zalanym boisku w 1974 roku, a my tu żyjemy teraźniejszością! Ale prawda, każdy ma swoje awersje, ja też.
Ja teraz z roku na rok kibicuję reprezentacjom, które mnie bardziej potrafią porwać piłkarsko. Dzisiaj kibicuję Tahiti i Japonii i h*j! :) Oczywiście Hiszpania na pierwszym miejscu.
0
Tzn bez niemiec i włoch rzecz jasna, a pewnie Ci chodzi o pomoc w II WŚ