michal26
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Oleśnica
41 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@Kgorecki2500 a to nie. Na Avatara TYLKO w 3D się chodzi lub zwykłe, ale 4DX. Czekam po prostu, jak będą miejsca i obowiązkowo cisnę
1
@Kgorecki2500 szacun, że dorwałeś bilety xD
Byłeś na 4DX, czy na IMAX 3D?
3
@marcin62 ten człowiek jest chory na umyśle.
Nikt zdrowy by czegoś takiego z sobą nie robił...
1
@Safrani no jak wspomniałem. Każdy przypadek jest indywidualny. Ja akurat znam siebie i wypracowałem u siebie mechanizmy obronne by nie stracić przyjemności jaką niewątpliwie jest degustacja piwa, a jednocześnie nie szkodzić za bardzo organizmowi, nie mówiąc już o uzależnieniu.
Widocznie Twój kolega ze Zgierza pogubił się w tym wszystkim i jak piszesz - oszukiwał się kraftami.
Jest taki przypadek nawet, a nazywa się Tomasz Kopyra. Pije regularnie piwo. W mojej opinii - to już jest alkoholizm, choć sam temu zaprzecza.
Ja definiuje alkoholizm (bo może od tego wyjdźmy), kiedy pijesz nie dla smaku, a dla alkoholu. Kiedy pijesz, by przykryć problemy w życiu, lub by "uciec". Wcale nie musi oznaczać to upijania się.
No i przede wszystkim, kiedy to wpływa na życie (stajesz się w życiu dysfunkcyjny. Przestajesz dbać o siebie i o dom, zaczynasz zawalać terminy, spotkania, no jakieś ważne rzeczy).
No i na koniec. Jak ktoś nie potrafi się kontrolować - w ogóle nie powinien sięgać po jakikolwiek alkohol w jakiejkolwiek formie
0
@tbas chłopie. Piję krafty od 10 lat mniej więcej. Wszystko zależy jak do tego podchodzisz i PO CO TO PIJESZ. I tak. Jeśli częste picie ALKOHOLU i w dużych ilościach - może prowadzić do alkoholizmu i przecież ja to też piszę.. nigdzie temu nie zaprzeczam. Jedyne co piszę to to, że lepiej jest wypić piwo kraftowe, niż wypić wódę. I tyle. Takie jest moje zdanie..
Natomiast to, czy ktoś zostanie alkoholikiem czy nie, to już jest kwestia psychologiczna, psychiczna. To siedzi w głowie. Dlatego piszę o tak ważnym aspekcie, jakim jest POWÓD sięgnięcia po alkohol. Dla kogoś, kto chce się upić, zapomnieć o problemach, to nie ma znaczenia i uzależni się od alkoholu i od wódki i od piwa kraftowego.
To, co ja poruszam to jest kultura picia, która w Polsce się ZMIENIŁA. Nie upijamy się tak, jak kiedyś. Dzisiaj za to, że w robocie jesteś na rauchu, to z automatu masz dyscyplinarkę. Kiedyś to była norma, że lufę przed robotą się strzelało.
I bardzo dobrze. Zero tolerancji
1
@macio_944 no spoko. Domyśliłem się, bo mniej więcej wiedziałem o co Ci chodziło, a to dość istotny aspekt, więc wolałem doprecyzować haha xD
2
@macio_944 zmiana na 120 minut, czy 120 stopni?
0
@tbas no, ale tak. Ci co piją kraft - robią to z innego powodu, niż ci co piją cytrynówę. I zdania nie zmienię. Może kiedyś doczekamy się badań w tym temacie.
Ci co walą małpkę przed robotą, ci co sami chleją wódę i ci co piją wódę do nieprzytomności mają inne potrzeby i z innych pobudek dostarczają alkohol do organizmu, niż ja, czy moi znajomi, bo my pijemy piwa kraftowe GŁÓWNIE dla smaku i towarzystwa. Równie dobrze możemy pić piwa bezalkoholowe, gdy smakowo będą identyczne lub lepsze niż te alkoholowe. To jest ta różnica, którą chcę przekazać.
Naturalnie też zdarzają się momenty i to nierzadkie, gdy tzw. "beergeecy" po prostu się napitolą także tym piwem kraftowym, bo taką akurat mają potrzebę. No i to jest szkodliwe dla zdrowia i naturalnie takie sytuacje też są i oby było ich jak najmniej
0
@tbas no codzienne walenie piwa to alkoholizm. I tutaj racja. Natomiast jest i tak mniej szkodliwy niż codzienne walenie wódy.
Wszystko jest wypadkową ilości i częstotliwości.
Widzisz. Ja jestem też duży chłop i oprócz tego mam mocną głowę. Mnie 3 piwa nie ruszają, a innego 3 piwa poskładają.
Też tutaj idzie za tym wszystkim jakaś odpowiedzialność, indywidualizm.
Każdy ma inną tolerancję na alkohol, inaczej po alkoholu się zachowuje. Jednym odwala, są głośni (w sensie nie tyle, że śpiewają, czy się drą, ale po prostu pyskówka się załącza). Inni zaś się uspokajają, jak ja. Im więcej wypije, tym jestem cichszy, spokojniejszy. Nie robię przede wszystkim awantur, ani na trzeźwo, ani po pijaku. A są ludzie, którym załącza się agresor. No i w jego przypadku lepiej, by wypił jedno piwo regularnie, niż by miał awantury robić po wódzie raz na tydzień mimo, że sumarycznie wypije tyle samo alko.
No, ale takie osoby to oczywiście najlepiej by W OGÓLE NIE PIŁY.
Alkohol trzeba pić mądrze i z umiarem. To jest podstawowa zasada. Trzeba znać siebie i swoje możliwości, oraz tak jak pisałem - kontrolować się i robić sobie właśnie takie punkty kontrolne, a także trzymać się zasad. Z tym nie warto przeginać, bo jest coś takiego jak chemia mózgu i łatwo wpaść w nawyk.
Więc sens wypowiedzi mojej jest taki, że alkoholizm alkoholizmowi nie równy, tak jak alkohol alkoholowi nie równy. Są mniej i bardziej szkodliwe elementy. Niemniej - jak ktoś ma się uzależnić, to lepiej, by w ogóle nie tykał tego, bo go zmiecie z planszy.
0
@Safrani a czy piłes np. gose? Słynie z tego, że jest kwaskowe, ale i...słone?
Jest naprawdę dużo styli piwnych i mogę się wręcz założyć, że któreś by Ci podeszło :)
No dobra. To o tym nie pomyślałem, że uznasz picie wódki dla smaku w formie... drinków xD no to ja jednak uważam, że to nie jest to samo. Mówimy o czystym alkoholu, bazie.
Pewnie są jakieś alkusy, którym czysta wódka smakuje, ale to naprawdę...no...nie wyobrażam sobie tego XD
Z drugiej strony są whisky które mi smakują. Może więc faktycznie wódka po prostu do mnie nie trafia i tyle
1
@Gary żeby się dobrze zrozumieć. Samemu praktycznie w ogóle nie piję. Napisałem, że tyle max było wypite w ciągu ostatnich lat.
Jeśli samemu piję alkohol, to przeważnie jest to 1-2 piwo. Natomiast jak jakieś piję, to bezalkoholowe samemu. To tak, by doprecyzować, bo w sumie z opisu wynika, jakobym pił kilka piw samemu, dość regularnie, a tak kompletnie nie jest.
Ja też mam zasadę, że np. w pracy nie piję i przez lata oznaczało to to, że de facto do 21 nie piłem alkoholu...
Jak pije alko samemu, to tylko piwo i tylko do jakiegoś meczu, czy coś.
Niemniej w towarzystwie się zdarza pić, a i więcej niż 3-4 piwa. Natomiast nie zdarza mi się upijać. Lubię mimo wszystko kontrolę, a za dużo alkoholu, to brak kontroli..
0
@Safrani no, ale to tak by być uczciwym, bo ja nie twierdzę, że piwo jest bezpieczne, czy zdrowe. No...ma właściwości zdrowotne. To na pewno. Pytanie tylko kiedy zaciera się ta granica między korzyścią, a szkodliwością. Alkohol niszczy, piwo ma też węgle, które powodują tycie krótko pisząc. No, ale ma przeciwutleniacze, etc.
Na pewno picie kilku piw dziennie zdrowe nie jest i się nie oszukujmy.
No i mit - piwo NIE nawadnia lepiej niż woda. Piwo jest co najwyżej moczopędne.
Nie zmienia to jednak faktu, że jak już coś pić, to piwo, a nie wódkę. I tyle. Taka jest moja teza.
No i jak mówię - jeśli znasz kogoś, kto pije wódę dla smaku, to ok, ale ja takowej osoby nie znam. Wódka praktycznie na podobny smak i jestem skłonny sobie wyobrazić, że ta ziemniaczana ma inny smak niż żytnia, ale na litość. Nie porównujmy to do różnorodności smakowych jak w przypadku piw.
1
@Safrani każda wódka smakuje praktycznie identycznie. Wóda to destylat 40%. Piwa często mają teraz mniej niż 5% alko. Tutaj nawet porównania nie ma jednego do drugiego. Sorry, ale widać, że nie pijesz alko i przede wszystkim - nie zgłębiłeś tematyki piwnej, kraftu piwnego.
Kraft się pije dla smaku, a nie dla alko. Alkohol jest jedynie środkiem wzmacniającym smak.
Wśród moich znajomych tak to funkcjonuje.
Za to jak piję z osobami, które wolą destylaty, to właśnie tego umiaru nie ma. Często piją, by dostarczyć alko i to widać. Szybciej się upijają. Z racji tego, że spotykam się z dużą liczbą osób w ciągu roku, to też jestem w stanie, myślę, dość rzetelnie i szeroko spojrzeć na to z pozycji empirycznej.
Ty możesz mieć oczywiście zgoła inne doświadczenia (które szanuję!). Spotykamy się przecież z innymi ludźmi.
To, co jest niebezpieczne w piwie - tak dla kontrastu - to to, że właśnie czasami prowadzi to do mocniejszych alkoholi. I to jest fakt. Jeśli ktoś pije, bo chce nie wiem...zapomnieć o problemach, zapić smutki, etc. - to zaczęcie od piw - może pójść w mocniejsze alko. Może też całkowicie się uzależnić od piwa.
Ja mam na to patent i uważam, że jest kluczowe to, co teraz napiszę.
Ja robię sobie detox min. 2 razy na rok. Nigdy nie pije alko w całym Wielkim Poście (mimo iż niewierzący jestem już, to dalej praktykuje ten piękny zwyczaj odstawiania czegoś w Wielkim Poście), a także albo na jesieni, albo tak jak teraz - w grudniu. Czasami nawet 3-4 detoxy robię na rok.
Oprócz tego: NIGDY nie pije mocnych alkoholi samemu. Całe życie 32 letnie już prawie, a realnie od 18 roku życia (nie piłem alko jako nastolatek) - jak pije whisky, rum, wódkę, to tylko z kimś. Samemu nigdy mi się nie zdarzyło i nie zdarzy.
Samemu też się nie pije więcej niż 4 piw (to praktycznie zawsze realizuję. Nie pamiętam szczerze mówiąc, czy zdarzyło mi się samemu wypić więcej. Z reguły kończę na 3 piwach).
Takie mechanizmy pozwalają właśnie zweryfikować, czy się ma już problem, czy nie.
Jest to ryzyko.
Jak ktoś ma ogólnie problem z kontrolowaniem siebie i własną wolą, to lepiej by nie tykał w ogóle alkoholu.
1
@Gary no u mnie też, jak się zliczy których piw wypiłem więcej - no to bezalko zdecydowanie. Teraz co raz lepsze piwa bezalko robią, bo procesy dealkoholizacji są co raz bardziej precyzyjne i zaawansowane. Dużo aromatów, smaków pozostaje w piwie pomimo usunięcia alko.
No i zgadzam się z tym. Dlatego uważam, że należy promować piwa bezalkoholowe, a także po prostu picie piwa kraftowego, kosztem picia wódy, wina, czy piw koncernowych, które smakują fatalnie i służą głównie dostarczeniu alko do organizmu (grill, impreza, popijawa)
0
@tbas no alkohol jest trucizną i co w związku z tym? Alkohol szkodzi zdrowiu i taka jest prawda. Czy ja temu zaprzeczam?
Akurat w kwestii piwa znam się na temacie. Interesuje się tym tematem bardzo mocno, nawet chyba mocniej niż polityką. I to od nastu lat tak naprawdę. Zacząłem w okolicach 2013 roku. Krafty zacząłem mocno poznawać w 2016 roku i poznaje do dziś. Zwyczajnie ciekawi mnie ten temat i dlatego wnerwia mnie zrównywanie tego trunku z ordynarną wódą. Śmieszy mnie to.
I o ironio - najwięcej o piwie wypowiadają się osoby, które nie piją piwa, a jeśli piją, to jakieś szczyny koncernowe xD
No i tak. Jak ktoś pije jakieś harnasie, czy kuflowe, to tak - pije je po to, by dostarczyć alko do organizmu.
Jak pije PANIPANI z Trzech Kumpli, czy innego Chmielokratę z Piwnego Podziemia, to dlatego, że to piwo ma smak. Chce się pić, a alkoholu nie czujesz nawet w tych piwach.
Równie dobrze możesz pić bezalko tych wersji (panipani jest wersja bezalko - świetna swoją drogą).
0
@NeroTFP1 2 piwa dziennie, codziennie. Ok. No to to jest już jakiś alkoholizm. I co w związku z tym?
Dalej piwo jest lepsze. Dalej lepiej pić 2 piwa dziennie, niż pół litra dziennie.
Piwem zwyczajnie ciężej się upijać wódą i piwo jest znacznie szerszym...produktem? Nie wiem jak to nazwać.
Ja sam walczę z koncernami. Piw koncernowych zwyczajnie nie pije, bo mi, uwaga, NIE SMAKUJĄ.
To jest eurolager. Woda o smaku piwopodobnym.
I brak reklam uderzy głównie w nich. Czy to dobrze? Nie wiem.
Niemniej sprzeciwiam się postrzeganiu piwa, jako jakiegoś wroga ludzkości, a zrównywanie piwa do wódy, to już aberracja i widać, że nie zglebiliscie się w temat piw i tyle. Dla kogoś, kto uważa, że pobudki ludzi w wyborze takiego a nie innego alkoholu są takie same. Nie są i nie będą.
To jest nieuzasadnione spłaszczanie tematu.
0
@Bocheno1 nie tyle kupuje piwo, co kupuje to piwo, a nie tamto. Na tym polegają reklamy. W tym przypadku nie tworzą raczej potrzeb samego wypicia, ale wypicia ich piwa, a nie konkurencji.
Dlatego np. Żubr wyprzedził swego czasu inne piwa. Osobiście uważam, że dzięki reklamom, które mieli najlepsze w Polsce.
0
@Safrani no nie. Lepiej pić piwo, niż wódkę. Wóda służy głównie nawaleniu się i dostarczeniu alkoholu do organizmu.
Piwo w znacznie mniejszym stopniu. Ma też znacznie więcej walorów smakowych, jest zdecydowanie bardziej różnorodne. Masz style piwne jak porter bałtycki, jak ris, jak barley wine. No, ale masz też IPA, Dubbel, Tripel, Hazy IPA, jakiś Pastry Stout, Pastry sour, masz gose, etc. Etc.
Multum różnych styli, których spokojnie mogę wymieniac bez końca (ponad 100 z pamięci). Każdy ma inne walory smakowe, etc.
Ty upraszczasz MASAKRYCZNIE piwo do:
1. Piwo prowadzi do alkoholizmu, bo na alkohol.
I tyle.
Ja Ci pokazuje, że piwo można pić nie dla alkoholu, tylko dla smaku, dla towarzystwa, nie wiem...bo jest to przyjemny trunek i kultura piwna jest znacznie lepsza niż kultura destylatów z naciskiem na wódkę, która króluje u nas.
Wódkę ordynarnie pije się z kieliszków, albo ewentualnie w postaci drinków. No, albo już z gwinta, co jest w ogóle "xD".
Piwo zaś ze szkła (ja piję w 95% wyłącznie ze szkła). Szkło masz dopasowane do konkretnego piwa. No i tak można bez końca.
I owszem. Można zostać alkoholikiem. Mam tego świadomość. Natomiast ja, jak i wiele osób które znam - pije dla smaku piwa. Mogę też pić bezalkoholowe, co zresztą robię. Problem w tym, że alkohol jest nośnikiem smaku (jak tłuszcz) i z definicji alkoholowe jest smaczniejsze niż bezalko.
Także temat jest naprawdę szeroki.
2
@tomek8756 a ja tylko przypomnę, że gdybyśmy tamten sezon wygrali (powinniśmy, gdyby nie sędziowanie w całym sezonie), to byśmy zanotowali serię, uwaga, 5 mistrzostw Hiszpanii z rzędu.
1
@MeMyselfAndI no zabrało nam 2 pkt, ale tamten sezon, to była składowa wielu rzeczy. Sędziowanie było dramatyczne w całym sezonie. Z reguły nie zwalam na sędziów, ale tak - tamten sezon, sumarycznie, miał tyle błędów sędziowskich na korzyść Realu i na niekorzyść Barcelony, że mistrzostwo byśmy wygrali w 36 kolejce najpóźniej. Przewaga spokojnie 7-8 pkt by była na koniec sezonu. Myśmy tam spokojnie mogli mieć pod 100 pkt, a Real nawet 90 nie powinien mieć. Pamiętam dobrze tamten sezon. Cuda się działy, a ten mecz z Betisem to pamiętam jak dziś i to tylko wierzchołek góry lodowej
0
@Ptasior dlaczego niby reklamy piwa są złe? Nie mówię o tej konkretnej wspomnianej w poście, bo jej nie widziałem nawet. Tylko ogólnie.
1
@Safrani nie podpisuje pod tym. Uważam, że lepiej jest pić piwo, niż alkohole mocne i to się powoli w naszym kraju zmienia. Bardzo dobrze, że jesteśmy w czołówce krajów, które pije piwo, bo piwo to nie tylko Tyskie, Żubr, Lech, ale także Trzech Kumpli, Pinta, Artezan, Amber, czy Nepo.
W Polsce rewolucja piwna przyniosła nam setki różnych styli piwnych (muszę chyba wrócić do tego cyklu tu na La Rambli).
Problemem jest to, że ludzie piją, by się upić. Kraftami, czy regionalnymi ciężko regularnie się upijać, bo są drogie stosunkowo i przede wszystkim - nie każdy styl piwa nadaje się do dojenia, a bardziej do degustowania (porter bałtycki, grodziskie, ris, barley wine, etc.).
Bardzo chętnie bym zobaczył:
1. Spożycie alkoholu (konkretnie ALKOHOLU, a nie % kto co pije) w Polsce z podziałem na:
a) alkoholu z wódki
b) innych destylatów
c) wina
d) piwa
2. Ile hektolitrów piwa piją Polacy z:
a) Wielkiej czwórki (Grupa Piwowarska, Carlsberg Polska, Heineken, Van Puur)
b) browarów kraftowych i regionalnych.
Konkretnie. Ile tego jest.
3. Alkoholicy zdefiniowani są alkoholikami, bo:
a) piją wódkę
b) inne destylaty
c) wino
d) piwo ogólnie
e) piwo kraftowe i regionalne.
Ja tutaj stoję na stanowisku, że problem jest spłycany do granic. No, a piwo to super sprawa i na pewno nie zamierzam rezygnować całkowicie z picia jego, choć aktualnie robię sobie detox od alko (do końca roku. Praktycznie cały grudzień nie piłem)
0
@partymaker jedyne rozwiązanie, jakie ja szczerze mówiąc widzę, to Hachimura, Kleber i Vincent out. Pobierają absurdalne kontrakty na to, co pokazują. Taki Reaves bierze mniej niż Hachimura xD
Ściągnąć 2, ale bardziej konkretnych. Jednego na SG z mega trójkami i drugiego na PF. Ewentualnie jakiegoś młodego w to wrzucić.
1
@Blantozaur haha spoko :D
Nawiasem mówiąc - kwestie, które ja staram się poznać, to jest właśnie to, co pisał @partymaker, czyli kwestie Pay cap, czyli krótko pisząc - w NBA jest limit dostępnych wydatków na pensje. W tym sezonie jest to prawie 155 milionów dolarów.
No i zespół musisz ułożyć tak, by to się zmieściło.
Lakers mają chorą drabinkę w tym sezonie:
https://www.basketball-reference.com/contracts/LAL.html
No, ale też nie jest to oczywiste, bo tam jest szereg wyłączeń, dodatkowe progi podatkowe, etc. Etc. Mega skomplikowana rzecz przez co naprawdę ciężko "pobawić się w transfery" nawet na naszym gruncie (czysto teoretycznym).
0
@partymaker to osobny temat i w pełni masz rację
1
@Arkon on powinien odejść z San Antonio...
Nie widzę przyszłości dla niego tam.
1
@Eklerek Ty rzeczywiście xD
Nie zauważyłem xD po prostu gościa kojarzyłem, że był fanatykiem Ferrari xD
0
@Eklerek @Ascend Ty chyba też wielki fan Ferrari jesteś xD
1
@Blantozaur sorry, że tak rozlegle opisałem, ale chciałem być precyzyjny mocno.
Dodam, że w Lakersach jest ten problem, że mają już ugruntowany skład (bardzo dobry zresztą).
1/2 (pozycja na parkiecie. Dostępne od 1 do 5) Doncić - 37 MPG (minutes per game)
1/2 Reaves - 36 MPG
3/4 LBJ - 33 MPG
5 Ayton - 29 MPG
3/4 Hachimura - 33 MPG
I tak to wygląda, że oni są nie do ruszenia. I tak są oszczędzani. Rezerwowi jak grają to tylko dlatego, że podstawa kontuzjowana jest. Jak są zdrowi, to nie ma tych minut.
LBJ zgarnie 35, Doncić 38, Reaves 36, Ayton 32 (ale ten ma solidnego zmiennika, czyli Hayesa).
Tylko ta czwórka, to masz ok. 140 minut na mecz jak są zdrowi. Zostaje Ci 100 minut, a to nie jest jakoś mega dużo.
Innymi słowy - obwodowy, który przyjdzie, wie że za dużo nie pogra.
2
@Blantozaur chodzi o to, że na parkiecie w NBA w regulaminowym czasie gry jest dostępnych 240 minut.
4 kwarty po 12 minut i zawsze masz 5 zawodników na parkiecie. Jak to pomnożysz, to Ci wyjdzie 240 minut.
No i każdy w drużynie ma jakieś role. Zdrowy zespół jest stworzony tak, że masz wiodących zawodników - zgarniających często minuty w meczu (kiedy grają na parkiecie) w okolicach 34-42 minuty. To są gwiazdy NBA, typu Doncić, LeBron, SGA, Jokić, etc.
Oni co mecz będą tyle minut grać. Po prostu. Są najlepsi, ergo, grają najczęściej.
Z reguły to od 2 do 4 zawodników takich w zespole jest.
Potem masz graczy wyjściowych, ale też na pograniczu ławki. Raz zacznie w wyjściowej, a raz będzie na ławce. Nigdy nie wiadomo. I takich też masz 2-4 koszykarzy. Oni zgarniają 16-34 minuty. Zależy od meczu, jak im idzie, w jakiej są kondycji fizycznej, etc.
No, a pozostali koszykarze, to rezerwowi w tym także głęboka rezerwa. Ci, którzy nie mają aż takiej konkurencji na swojej pozycji to mogą po 10 minut zgarniać na mecz. Jednak jak masz, jak w Lakersach Doncica i Reavesa na pozycjach 1 i 2 (rozgrywający i rzucający obrońca), to wiesz, że nie zagrasz za dużo. Oni są nie do wygryzienia z podstawowego składu i zawsze będziesz zaczynał z ławki - chyba że oni będą mieć kontuzje.
No, a też masz konkurentów. Zatem jak sobie policzysz, że podstawowy skład zabiera Ci tak naprawdę 80% czasu gry i Ty wchodzisz jako ogon i jeszcze musisz rywalizować z 2-3 innymi zawodnikami na tej pozycji - no to średnio to wygląda.
Do Lakersów zatem nie przyjdzie zawodnik "w sile wieku", który gdzieś teraz gra bezcenne minuty pokroju 20-30 minut. Jak już, to inny rezerwowy, który niczego nie jest gwarantem. No, albo jakiś stary chłop pod koniec kariery, jak kiedyś Rajon Rondo