Drodzy forumowicze. Czy jest ktoś z Katowic lub okolic? Planuje jutro wybrać się na miasto na mecz Barcy gdzieś w centrum. Może zna ktoś miejsce godne polecenia, gdzie na bank będzie można obejrzeć. Znajoma polecala mi centrum pub, ale odpisali, że u nich canal Plus tylko 3 i 4 (mecz jest na canal Plus sport 2).
Ten mecz utwierdził mnie w przekonaniu, że z Araujo w składzie Barcelona nie straciłaby punktów z Inter i nadal grałaby w LM. Skombinować jakiegoś kozaka na prawą stronę, Konude do środka i będzie mur.
Warto pamiętać o jednym - Leo (Cristiano też) grając w Katarze wyrównają rekord, który mają trzej piłkarze - 5 występ na mundialu. W 2026 Messi będzie miał 39 i okazję zostać samodzielnym rekordzistą ;)
@VamosRakieta Otóż to. Chwalimy Czesia za przygotowanie Polski, za pomysł na mecz i rozpracowanie rywala. Tylko, że gdyby arbiter był mniej pobłażliwy, to gralibyśmy w 10 od 38 minuty. A po pierwszej połowie niewiele wskazywało, że tak łatwo się z nimi uporamy po przerwie. Uprawiając gdybologię łatwo wyobrazić sobie scenariusz, że grając w przewadze Szwedzi zyskują przewagę i w końcu dopinają swojego. A wtedy narracja po meczu byłaby taka, że Polska zagrała bardzo kiepsko i bez pomysłu. Góralski mógł swoim kretyńskim wejściem w środku pola przekreślić marzenia całego narodu, podobnie jak Krychowiak ze Słowacją. Przy czym na Euro jeszcze mogliśmy w kolejnych meczach się wygrzebać, tu marginesu błędu nie było. Dlatego też nie rozumiem kompletnie tych śmieszków z "podostrzenia Górala". Bezmyślność tego gościa może tam jeszcze nie raz zaszkodzić.
@wolny99991 Hej, dzięki wielkie za propozycję :) Pewnie prędzej czy później skorzystam. Obecnie jestem młodym tatą, więc nie tak łatwo dostać zgodę instytutu matki i dziecka :D W przyszłym roku powinno być łatwiej ;)
Ech, pamiętam, że na długo przed meczem w Paryżu pomyślałem, że fajnie by było jechać na rewanż. Termin bardzo mi odpowiadał, zacząłem rozpytywać o zorganizowany wyjazd, ale okazało się, że będzie tylko taki dłuższy, na kilka dni, z połączeniem z meczem ligowym. Niestety, wiązało się to z dużo większym kosztem niż zakładałem i ostatecznie się nie zdecydowałem. Gdyby to był wyjazd tylko na ten jeden mecz, to bym pojechał. Żałuję do dziś, że się nawet nie zapożyczyłem u kogoś :D
@Arkon Ja sobie też pozwolę odpowiedzieć ;) Jakoś od małego miałem tak, że kibicowałem słabszym. Sympatia do Barcelony zrodziła się po dwóch porażkach z Dynamem Kijów w 1997 w przeciągu bodajże dwóch czy trzech tygodnia (3 i 4 kolejka LM). Wówczas przed pierwszym meczem, nie znając jeszcze się dobrze na piłce i realiach, wybrałem Barcę bo spodobały mi się barwy i nazwa mi się dobrze kojarzyła ( z jakąś łamigłówką w Kaczorze Donaldzie, którego za dzieciaka namiętnie czytałem :D). Po bolesnych porażkach zrobiło mi się ich szkoda, zacząłem śledzić ich wyniki i tak to uczucie zostało aż do dziś. Zostało ono jeszcze wzmocnione w momencie gdy Real stawał się Galaktikos, a więc sprowadzał co sezon najlepszych piłkarzy na świecie, będąc postrzeganym jako najpotężniejszy klub świata. I tak podobnie zrodziły mi się sympatie do Interu i Arsenalu. We Włoszech rządziło Juve, a ich głównym oponentem był Inter, więc zacząłem kibicować Mediolańczykom, a moim pierwszym piłkarskim idolem został Ronaldo. W Anglii najlepszy był ManU, zatem moja sympatia poszła w kierunku Arsenalu, a potem zakochałem się w grze Henrego (jakaż była moja radość gdy dowiedziałem się o transferze do Barcelony). Na polskim podwórku Wisła Kraków.
Dopiero dwa razy miałem okazję być na meczu Barcelony. Najpierw na Camp Nou przeciwko Betisowi 5:2, potem w Mediolanie na meczu z Interem. Bardzo chciałem zobaczyć Messiego w bordowo-grantowych barwach na żywo, tymczasem nie zagrał w żadnych w tych spotkań. Wiele wskazuje na to, że już nie będę miał takiej okazji, ale kto wie? Może będę się szczycił, że widziałem debiut Ansu Fatiego. Oby ten chłopak zrobił wielką karierę, a kontuzję nie zahamowały jego rozwoju.
@blaugrana_36 Ok, ale zdajesz sobie sprawę, że zawodnika ocenia się przez pryzmat wielu czynników, a nie tylko skuteczności. Zwłaszcza jeśli nie jest napastnikiem. Idąc Twoim tokiem rozumowania Koeman nie powinien wystawiać Messiego, bo nie ważne ile dawał drużynie w ostatnim czasie, przeciwko Granadzie zmarnował setkę, a z PSG nie strzelił karnego. A zarabia i wart jest więcej niż De Jong.
@Nerowing2 Brawo za komentarz. Ręce opadają jak po wpadkach piłkarze ulubionej drużyny stają się "pajacami", "frajerami" i "fajtłapami". Do tego na 5 kolejek do końca i dwupunktowej stracie do lidera hasła w stylu "po mistrzostwie". "kibice' sukcesu w gorącej wodzie kąpani.
Wiem, że zdarzyło się ratować punkty w końcówkach jak w meczu z Realem V. czy wcześniej Betisem i często na koniec sezonu suma szczęścia równa się zero, ale cały czas siedzi mi w głowie remis z Cadiz. Niby był to wypadek przy pracy, jednak mam obawy czy tych punktów nie zabraknie na finiszu rozgrywek. Oby nie.
Napisałem wczoraj komentarz na ten temat po meczu, ale chciałem jeszcze raz poruszyć tę kwestię. Jestem zniesmaczony poziomem niektórych tekstów pod adresem piłkarzy, rywali i sędziów. To żenujące, że jeszcze przed końcem meczu pojawia się tyle bluzgów, wyzwisk i wulgaryzmów w kierunku uczestników spotkania. Podobnie było chociażby w pojedynkach z Realem V ostatnio czy Sevillą w Pucharze Króla, ale wtedy bramki w końcówce nagle sprawiały, że piłkarze z ciot i patałachów stawali się na powrót idolami. Arbitrzy i rywale to osobna kwestia. Ja wiem, że sędziowie często się mylą na naszą niekorzyść, choćby w pierwszym klasyku uważam, że karny na Ramosie był naciągany, podczas gdy wejście nogi (przez piłkę) Messiego pozostało bez gwizdka. W ostatnich meczach, chyba trzy razy z rzędu, VAR nie był wykorzystywany do kontrowersji, które mogłaby by nam dać karnego czy gola. Ale wczoraj dla mnie największym błędem arbitra były tylko 4 minuty doliczonego czasu, podczas gdy jego problemy techniczne zabrały pewnie 2-3. O karnych w moim mniemaniu nie było mowy. Dalej - rywale. Wyzywanie Realu od “prześcieradeł” i “srealu” jest cholernie słabe. Rywali zawsze powinno się szanować, zwłaszcza takich w których Barca żyje właściwie w symbiozie. Nie byłoby legendy Blaugrany bez legendy Królewskich. I tak choć zawsze jestem na przeciwnikiem Realu w konkretnych meczach, to np. w półfinale Pucharu Króla chciałem żeby wygrali, licząc na El Classico w finale. To nasz odwieczny rywal i należy po się szacunek (nie obchodzi mnie co piszą ich kibice na swoim forum). No i najgorsze - wyzywanie swoich zawodników. Czy gdyby Alba, który dał nam w przeszłości tyle radości:
powstrzymałby akcję na 1:0 faulem
wybił piłkę z linii bramkowej na 2:0
wystawił patelnię Perdiemu do pustaka, zamiast zagrywać wzdłuż linii
trafił do bramki w sytuacji z późniejszym “karnym” Braithwaita
Nie byłby ciotą, tylko bohaterem, który dał nam remis? Odnoszę wrażenie, że kibicom brakuje pokory, która może wynikać z ostatnich sukcesów Barcy. Nie chcę się licytować na to, kto dłużej kibicuje Blaugranie, ale np. wczoraj widziałem komentarz fana, który pisał o tym, że jest za Barceloną od 30 lat. Opinia była wyważona, inteligentna i znajdująca pozytywy. Bo ten kibic wiele widział i pamięta. Ja zacząłem przygodę z Barcą od, niedawno przypominanej ze względu na hat-tricka Mbappe, porażki z Dynamo Kijów. Oglądałem jako dzieciak ten mecz, nie znając obu ekip (nie pamiętałem tryumfu w PZP w kilka miesięcy wcześniej) i jakoś poczułem sympatię do bordowo-granatowych barw. Przegrali 0:4. Dwa tygodnie później był rewanż, znów trzymałem za nich kciuki. Tym razem 0:3. I tak mi się szkoda ich zrobiło, że zaczęła się moja przygoda z Barceloną, która trwa do dziś. Wówczas w LM Barca zajęła ostatnie miejsce za plecami Dynama, Newcastle i bodajże PSV. Czy komuś obecnie coś takiego mieści się w głowie? W kolejnych latach w Europie były max dwa półfinały LM, oba przegrane z hiszpańskimi rywalami, Valencią i Realem. Na krajowym poletku mistrzostwa w 1998 i rok później, a potem 6 lat z niczym. Raz nawet skończyło się 6 miejscem w lidze. Dopiero nowe rozdanie z Ronaldinho na czele odmieniło zespół, no a potem rozpoczęła się era najlepszego gracza w historii. Mam dużą satysfakcję, że widziałem jak drużyna pięła się w górę i wróciła na szczyt, na którym nie była od czasów, których ja nie pamiętałem. I ten czas nauczył mnie pokory. Wiem, że drużyna nie może być cały czas na topie, są gorsze i lepsze momenty na przestrzeni lat. Czasami przychodzi moment przebudowy. Ja wiem, że od Barcelony wymaga się zwycięstw, wiem, że Koeman wczoraj popełnił prawdopodobnie błędy taktyczne i znów przegrał ważny mecz, ale na litość boską… Po raz pierwszy od 15 lat nie weszliśmy do ćwierćfinału LM (pechowo, w grupie ugraliśmy 15 punktów, nie dało to pierwszego miejsca. Wystarczyłoby, że Juventus nie strzeliłby gola w doliczonym czasie z Węgrami bodajże i prawdopodobnie w wyniku kolejnych zdarzeń bylibyśmy w ósemce - to takie gdybanie), jesteśmy w finale Pucharu Króla, a w Lidze przegraliśmy po fantastycznej serii po raz pierwszy od początku grudnia. Jako wicelider ulegliśmy trzeciej drużynie na wyjeździe 1:2 i obecnie mamy punkt straty do lidera na osiem kolejek do końca. To jest dla Was powód by wyzywać zawodników od patałachów i ciot? Apeluję do tych, którym wydaje się, że zespół zawsze musi być na topie, zwłaszcza w tak konkurencyjnej lidze jak hiszpańska, by nabrali trochę dystansu i pokory. Bo może nie pamiętacie czasów jak Barcelona była poza LM albo zajmowała w grupie ostatnie miejsce. Nie znaczy to, że nie można wymagać. Można, ale trzeba być świadomym pewnych zjawisk, które w futbolu mają miejsce. Jak Wam się nie podoba to może warto przerzucić się na jakiś Salzburg w Austrii, który nie ma obecnie wymagającej konkurencji. Uważam, że takie jednostki warto usuwać z forum. Bo jest to forum kibiców FC Barcelony. Forum - służy do dyskusji i wyrażania opinii, a moim zdaniem nie powinien mienić się kibicem Barcy ten, który po porażce 1:2 wyzywa swoich zawodników od ciot, patałachów i tym podobnych.
Po takim meczu jak dzisiejszy zawsze mi przykro jak czytam te komentarze. Bluzgi, wyzwiska, wulgaryzmy na sędziów, rywali i co najgorsze własnych zawodników. Po pierwsze uważam, że Realowi należy się szacunek. Po prostu. Wyzywanie ich od “prześcieradeł” , “srealu” itp. jest totalnie słabe i żałosne. Nie byłoby legendy Barcelony bez odwiecznego rywala, to symbioza. Sędziowanie nie raz i nie dwa było przeciwko nam, ale nie uważam, że dziś można się przyczepić do arbitra. Szukanie karnych to szukanie dziury w całym. Rozumiem frustrację bo nie byliśmy gorsi, źle ułożył nam się mecz, kupa pechu przy drugiej straconej bramce. Po drugiej połowie uważam, że remis był w zasięgu i byłby sprawiedliwszym wynikiem, choć równie dobrze mogło być 3:1 po którejś kontrze. Niestety, po raz kolejny potwierdziło się, że nie potrafimy przeciwstawić się zespołowi z najwyżej półki, Zidane taktycznie ograł dziś Koemana. Szkoda. Real zagrał mądrze, nie dopuszczał Barcy do strzału, zneutralizował nasze atuty. Do końca mamy 8 kolejek i punkt straty do lidera (nie sądzę żeby Atletico ograło jutro Betis). Gramy dalej i walczymy do końca. Ps. Myślicie, że piłka leciała w światło bramki po strzale Ter Stegena? Gdyby nie nawinął się bodajże Trincao byłyby gol?
Kochani fani i kibice Blaugrany. Pochwalę się, że dziś rano na świat przyszedł kolejny przyszły Socio Barcelony - mój pierworodny. Jestem takim dumny i tak szczęśliwy, że musiałem się podzielić :)
Kapitalny występ. Na terenie piątej siły ligi, gdzie zawsze były ciężary, walnąć szóstkę - czapki z głów. Gospodarze, niezła drużyna, nie mieli nic do powiedzenia, jak w złotych czasach Barcy. Śmiem twierdzić, że po przerwie reprezentacyjnej może nadejść kluczowy moment sezonu. Ograć RV - warunek konieczny, nie przyjmuję do wiadomości, że mogło by dojść do powtórki z Cadiz. No i El Classico. Real odkąd wrócił Benzema gra lepiej, z Ramosem też zyskali wartości nie do przeceniania, ale nie są w takim gazie jak Blaugrana. Wygrana da nam 5 punktów przewagi i niesamowity kop mentalny. Atletico ma dwa wyjazdy do Sevilli, a prezentuje się ostatnio kiepsko. Naprawdę nie będzie zaskoczeniem, jak ugrają tam max 2-3 punkty. Wykorzystać toi dopasć w tabeli! A po takim meczu jak dziś głęboko wierzę, że taki scenariusz jest realny.
@Wojcio Serio? Badania pokazują, że weganie są zdrowsi. Zresztą znam kilku po 40 i cieszą się świetnym zdrowiem, wyglądając dużo młodziej niż wskazuje metryka. Prędzej Ty zrezygnujesz z mięsa jak dopadnie Cię jakieś choróbsko na które narażeni są mięsożercy (nie życzę), niż ktoś porzuci dietę wegańską.
0
@MajkiYB Kessie powinien podejść do tego karnego. W Milanie był pierwszym strzelcem.
0
@Fanas7 https://strims.top/BarcelonaSevilla.php
0
@macio_944 Dzięki za sugestię, ale zależy mi na centrum, bo 18:30 mamy rezerwację na escape room i trzeba szybko się przemieścić.
0
Drodzy forumowicze. Czy jest ktoś z Katowic lub okolic? Planuje jutro wybrać się na miasto na mecz Barcy gdzieś w centrum. Może zna ktoś miejsce godne polecenia, gdzie na bank będzie można obejrzeć. Znajoma polecala mi centrum pub, ale odpisali, że u nich canal Plus tylko 3 i 4 (mecz jest na canal Plus sport 2).
23
Ten mecz utwierdził mnie w przekonaniu, że z Araujo w składzie Barcelona nie straciłaby punktów z Inter i nadal grałaby w LM. Skombinować jakiegoś kozaka na prawą stronę, Konude do środka i będzie mur.
2
@Doren01 Widać Meksykanie lubią takie rekordy, bo w tej trójce, która dotychczas zagrała na pięciu mundialach jest dwóch - Marquez i Carbajal.
10
Warto pamiętać o jednym - Leo (Cristiano też) grając w Katarze wyrównają rekord, który mają trzej piłkarze - 5 występ na mundialu. W 2026 Messi będzie miał 39 i okazję zostać samodzielnym rekordzistą ;)
2
@VamosRakieta Otóż to. Chwalimy Czesia za przygotowanie Polski, za pomysł na mecz i rozpracowanie rywala. Tylko, że gdyby arbiter był mniej pobłażliwy, to gralibyśmy w 10 od 38 minuty. A po pierwszej połowie niewiele wskazywało, że tak łatwo się z nimi uporamy po przerwie. Uprawiając gdybologię łatwo wyobrazić sobie scenariusz, że grając w przewadze Szwedzi zyskują przewagę i w końcu dopinają swojego. A wtedy narracja po meczu byłaby taka, że Polska zagrała bardzo kiepsko i bez pomysłu. Góralski mógł swoim kretyńskim wejściem w środku pola przekreślić marzenia całego narodu, podobnie jak Krychowiak ze Słowacją. Przy czym na Euro jeszcze mogliśmy w kolejnych meczach się wygrzebać, tu marginesu błędu nie było. Dlatego też nie rozumiem kompletnie tych śmieszków z "podostrzenia Górala". Bezmyślność tego gościa może tam jeszcze nie raz zaszkodzić.
0
@wolny99991 Hej, dzięki wielkie za propozycję :) Pewnie prędzej czy później skorzystam. Obecnie jestem młodym tatą, więc nie tak łatwo dostać zgodę instytutu matki i dziecka :D W przyszłym roku powinno być łatwiej ;)
4
Ech, pamiętam, że na długo przed meczem w Paryżu pomyślałem, że fajnie by było jechać na rewanż. Termin bardzo mi odpowiadał, zacząłem rozpytywać o zorganizowany wyjazd, ale okazało się, że będzie tylko taki dłuższy, na kilka dni, z połączeniem z meczem ligowym. Niestety, wiązało się to z dużo większym kosztem niż zakładałem i ostatecznie się nie zdecydowałem. Gdyby to był wyjazd tylko na ten jeden mecz, to bym pojechał. Żałuję do dziś, że się nawet nie zapożyczyłem u kogoś :D
1
I na ch*j Haaland jak takie bogactwo w ataku :D A ciągle czekamy na Ansu
1
@Arkon Ja sobie też pozwolę odpowiedzieć ;) Jakoś od małego miałem tak, że kibicowałem słabszym. Sympatia do Barcelony zrodziła się po dwóch porażkach z Dynamem Kijów w 1997 w przeciągu bodajże dwóch czy trzech tygodnia (3 i 4 kolejka LM). Wówczas przed pierwszym meczem, nie znając jeszcze się dobrze na piłce i realiach, wybrałem Barcę bo spodobały mi się barwy i nazwa mi się dobrze kojarzyła ( z jakąś łamigłówką w Kaczorze Donaldzie, którego za dzieciaka namiętnie czytałem :D). Po bolesnych porażkach zrobiło mi się ich szkoda, zacząłem śledzić ich wyniki i tak to uczucie zostało aż do dziś. Zostało ono jeszcze wzmocnione w momencie gdy Real stawał się Galaktikos, a więc sprowadzał co sezon najlepszych piłkarzy na świecie, będąc postrzeganym jako najpotężniejszy klub świata. I tak podobnie zrodziły mi się sympatie do Interu i Arsenalu. We Włoszech rządziło Juve, a ich głównym oponentem był Inter, więc zacząłem kibicować Mediolańczykom, a moim pierwszym piłkarskim idolem został Ronaldo. W Anglii najlepszy był ManU, zatem moja sympatia poszła w kierunku Arsenalu, a potem zakochałem się w grze Henrego (jakaż była moja radość gdy dowiedziałem się o transferze do Barcelony). Na polskim podwórku Wisła Kraków.
0
@tomekosa http://www.hesgoal.com/news/92072/FC_Barcelona_vs_Benfica.html
3
Dopiero dwa razy miałem okazję być na meczu Barcelony. Najpierw na Camp Nou przeciwko Betisowi 5:2, potem w Mediolanie na meczu z Interem. Bardzo chciałem zobaczyć Messiego w bordowo-grantowych barwach na żywo, tymczasem nie zagrał w żadnych w tych spotkań. Wiele wskazuje na to, że już nie będę miał takiej okazji, ale kto wie? Może będę się szczycił, że widziałem debiut Ansu Fatiego. Oby ten chłopak zrobił wielką karierę, a kontuzję nie zahamowały jego rozwoju.
0
@blaugrana_36 Ok, ale zdajesz sobie sprawę, że zawodnika ocenia się przez pryzmat wielu czynników, a nie tylko skuteczności. Zwłaszcza jeśli nie jest napastnikiem. Idąc Twoim tokiem rozumowania Koeman nie powinien wystawiać Messiego, bo nie ważne ile dawał drużynie w ostatnim czasie, przeciwko Granadzie zmarnował setkę, a z PSG nie strzelił karnego. A zarabia i wart jest więcej niż De Jong.
0
@blaugrana_36 Ty tak serio? Szanuję odmienne zdanie, ale chyba oglądasz same skróty meczów z akcjami bramkowymi, a nie całe spotkania. Tak na szybko: https://www.fcbarca.com/99674-media-dobra-forma-frenkiego-de-jonga-moze-byc-kluczem-do-sukcesu-w-lalidze.html
https://www.fcbarca.com/99659-sport-to-jest-juz-barca-frenkiego-de-jonga.html
https://www.fcbarca.com/99532-wspanialy-wystep-frenkiego-de-jonga-w-finale-pucharu-krola.html
Artkuły z ostatniego miesiąca. W tym momencie to jeden z kluczowych graczy, który daje mnóstwo możliwości i opcji na boisku.
0
@blaugrana_36 De Jong to akurat jeden z największych wygranych tego sezonu. Bardzo dużo daje tej drużynie.
0
@Elvisek Brawo za głos rozsądku. Miła odmiana od tych komentarzy pod tytułem "frajerzy", "pajace", "po mistrzostwie" itp.
0
@Nerowing2 Brawo za komentarz. Ręce opadają jak po wpadkach piłkarze ulubionej drużyny stają się "pajacami", "frajerami" i "fajtłapami". Do tego na 5 kolejek do końca i dwupunktowej stracie do lidera hasła w stylu "po mistrzostwie". "kibice' sukcesu w gorącej wodzie kąpani.
0
@robsons23 oho, kolejny komentarz na poziomie.
1
@robsons23 Ty się nazywasz kibicem? Mecz się nawet nie skończył, 5 kolejek do końca, a ty wyzywasz piłkarzy i stawiasz wyroki? idź stąd i nie wracaj.
0
Wiem, że zdarzyło się ratować punkty w końcówkach jak w meczu z Realem V. czy wcześniej Betisem i często na koniec sezonu suma szczęścia równa się zero, ale cały czas siedzi mi w głowie remis z Cadiz. Niby był to wypadek przy pracy, jednak mam obawy czy tych punktów nie zabraknie na finiszu rozgrywek. Oby nie.
6
Napisałem wczoraj komentarz na ten temat po meczu, ale chciałem jeszcze raz poruszyć tę kwestię. Jestem zniesmaczony poziomem niektórych tekstów pod adresem piłkarzy, rywali i sędziów. To żenujące, że jeszcze przed końcem meczu pojawia się tyle bluzgów, wyzwisk i wulgaryzmów w kierunku uczestników spotkania. Podobnie było chociażby w pojedynkach z Realem V ostatnio czy Sevillą w Pucharze Króla, ale wtedy bramki w końcówce nagle sprawiały, że piłkarze z ciot i patałachów stawali się na powrót idolami. Arbitrzy i rywale to osobna kwestia. Ja wiem, że sędziowie często się mylą na naszą niekorzyść, choćby w pierwszym klasyku uważam, że karny na Ramosie był naciągany, podczas gdy wejście nogi (przez piłkę) Messiego pozostało bez gwizdka. W ostatnich meczach, chyba trzy razy z rzędu, VAR nie był wykorzystywany do kontrowersji, które mogłaby by nam dać karnego czy gola. Ale wczoraj dla mnie największym błędem arbitra były tylko 4 minuty doliczonego czasu, podczas gdy jego problemy techniczne zabrały pewnie 2-3. O karnych w moim mniemaniu nie było mowy. Dalej - rywale. Wyzywanie Realu od “prześcieradeł” i “srealu” jest cholernie słabe. Rywali zawsze powinno się szanować, zwłaszcza takich w których Barca żyje właściwie w symbiozie. Nie byłoby legendy Blaugrany bez legendy Królewskich. I tak choć zawsze jestem na przeciwnikiem Realu w konkretnych meczach, to np. w półfinale Pucharu Króla chciałem żeby wygrali, licząc na El Classico w finale. To nasz odwieczny rywal i należy po się szacunek (nie obchodzi mnie co piszą ich kibice na swoim forum). No i najgorsze - wyzywanie swoich zawodników. Czy gdyby Alba, który dał nam w przeszłości tyle radości:
powstrzymałby akcję na 1:0 faulem
wybił piłkę z linii bramkowej na 2:0
wystawił patelnię Perdiemu do pustaka, zamiast zagrywać wzdłuż linii
trafił do bramki w sytuacji z późniejszym “karnym” Braithwaita
Nie byłby ciotą, tylko bohaterem, który dał nam remis? Odnoszę wrażenie, że kibicom brakuje pokory, która może wynikać z ostatnich sukcesów Barcy. Nie chcę się licytować na to, kto dłużej kibicuje Blaugranie, ale np. wczoraj widziałem komentarz fana, który pisał o tym, że jest za Barceloną od 30 lat. Opinia była wyważona, inteligentna i znajdująca pozytywy. Bo ten kibic wiele widział i pamięta. Ja zacząłem przygodę z Barcą od, niedawno przypominanej ze względu na hat-tricka Mbappe, porażki z Dynamo Kijów. Oglądałem jako dzieciak ten mecz, nie znając obu ekip (nie pamiętałem tryumfu w PZP w kilka miesięcy wcześniej) i jakoś poczułem sympatię do bordowo-granatowych barw. Przegrali 0:4. Dwa tygodnie później był rewanż, znów trzymałem za nich kciuki. Tym razem 0:3. I tak mi się szkoda ich zrobiło, że zaczęła się moja przygoda z Barceloną, która trwa do dziś. Wówczas w LM Barca zajęła ostatnie miejsce za plecami Dynama, Newcastle i bodajże PSV. Czy komuś obecnie coś takiego mieści się w głowie? W kolejnych latach w Europie były max dwa półfinały LM, oba przegrane z hiszpańskimi rywalami, Valencią i Realem. Na krajowym poletku mistrzostwa w 1998 i rok później, a potem 6 lat z niczym. Raz nawet skończyło się 6 miejscem w lidze. Dopiero nowe rozdanie z Ronaldinho na czele odmieniło zespół, no a potem rozpoczęła się era najlepszego gracza w historii. Mam dużą satysfakcję, że widziałem jak drużyna pięła się w górę i wróciła na szczyt, na którym nie była od czasów, których ja nie pamiętałem. I ten czas nauczył mnie pokory. Wiem, że drużyna nie może być cały czas na topie, są gorsze i lepsze momenty na przestrzeni lat. Czasami przychodzi moment przebudowy. Ja wiem, że od Barcelony wymaga się zwycięstw, wiem, że Koeman wczoraj popełnił prawdopodobnie błędy taktyczne i znów przegrał ważny mecz, ale na litość boską… Po raz pierwszy od 15 lat nie weszliśmy do ćwierćfinału LM (pechowo, w grupie ugraliśmy 15 punktów, nie dało to pierwszego miejsca. Wystarczyłoby, że Juventus nie strzeliłby gola w doliczonym czasie z Węgrami bodajże i prawdopodobnie w wyniku kolejnych zdarzeń bylibyśmy w ósemce - to takie gdybanie), jesteśmy w finale Pucharu Króla, a w Lidze przegraliśmy po fantastycznej serii po raz pierwszy od początku grudnia. Jako wicelider ulegliśmy trzeciej drużynie na wyjeździe 1:2 i obecnie mamy punkt straty do lidera na osiem kolejek do końca. To jest dla Was powód by wyzywać zawodników od patałachów i ciot? Apeluję do tych, którym wydaje się, że zespół zawsze musi być na topie, zwłaszcza w tak konkurencyjnej lidze jak hiszpańska, by nabrali trochę dystansu i pokory. Bo może nie pamiętacie czasów jak Barcelona była poza LM albo zajmowała w grupie ostatnie miejsce. Nie znaczy to, że nie można wymagać. Można, ale trzeba być świadomym pewnych zjawisk, które w futbolu mają miejsce. Jak Wam się nie podoba to może warto przerzucić się na jakiś Salzburg w Austrii, który nie ma obecnie wymagającej konkurencji. Uważam, że takie jednostki warto usuwać z forum. Bo jest to forum kibiców FC Barcelony. Forum - służy do dyskusji i wyrażania opinii, a moim zdaniem nie powinien mienić się kibicem Barcy ten, który po porażce 1:2 wyzywa swoich zawodników od ciot, patałachów i tym podobnych.
12
Po takim meczu jak dzisiejszy zawsze mi przykro jak czytam te komentarze. Bluzgi, wyzwiska, wulgaryzmy na sędziów, rywali i co najgorsze własnych zawodników. Po pierwsze uważam, że Realowi należy się szacunek. Po prostu. Wyzywanie ich od “prześcieradeł” , “srealu” itp. jest totalnie słabe i żałosne. Nie byłoby legendy Barcelony bez odwiecznego rywala, to symbioza. Sędziowanie nie raz i nie dwa było przeciwko nam, ale nie uważam, że dziś można się przyczepić do arbitra. Szukanie karnych to szukanie dziury w całym. Rozumiem frustrację bo nie byliśmy gorsi, źle ułożył nam się mecz, kupa pechu przy drugiej straconej bramce. Po drugiej połowie uważam, że remis był w zasięgu i byłby sprawiedliwszym wynikiem, choć równie dobrze mogło być 3:1 po którejś kontrze. Niestety, po raz kolejny potwierdziło się, że nie potrafimy przeciwstawić się zespołowi z najwyżej półki, Zidane taktycznie ograł dziś Koemana. Szkoda. Real zagrał mądrze, nie dopuszczał Barcy do strzału, zneutralizował nasze atuty. Do końca mamy 8 kolejek i punkt straty do lidera (nie sądzę żeby Atletico ograło jutro Betis). Gramy dalej i walczymy do końca. Ps. Myślicie, że piłka leciała w światło bramki po strzale Ter Stegena? Gdyby nie nawinął się bodajże Trincao byłyby gol?
0
@Matix90 Gardzę takimi "kibicami".
1
@macio_944 hahaha :D
141
Kochani fani i kibice Blaugrany. Pochwalę się, że dziś rano na świat przyszedł kolejny przyszły Socio Barcelony - mój pierworodny. Jestem takim dumny i tak szczęśliwy, że musiałem się podzielić :)
8
Kapitalny występ. Na terenie piątej siły ligi, gdzie zawsze były ciężary, walnąć szóstkę - czapki z głów. Gospodarze, niezła drużyna, nie mieli nic do powiedzenia, jak w złotych czasach Barcy. Śmiem twierdzić, że po przerwie reprezentacyjnej może nadejść kluczowy moment sezonu. Ograć RV - warunek konieczny, nie przyjmuję do wiadomości, że mogło by dojść do powtórki z Cadiz. No i El Classico. Real odkąd wrócił Benzema gra lepiej, z Ramosem też zyskali wartości nie do przeceniania, ale nie są w takim gazie jak Blaugrana. Wygrana da nam 5 punktów przewagi i niesamowity kop mentalny. Atletico ma dwa wyjazdy do Sevilli, a prezentuje się ostatnio kiepsko. Naprawdę nie będzie zaskoczeniem, jak ugrają tam max 2-3 punkty. Wykorzystać toi dopasć w tabeli! A po takim meczu jak dziś głęboko wierzę, że taki scenariusz jest realny.
1
@Wojcio Serio? Badania pokazują, że weganie są zdrowsi. Zresztą znam kilku po 40 i cieszą się świetnym zdrowiem, wyglądając dużo młodziej niż wskazuje metryka. Prędzej Ty zrezygnujesz z mięsa jak dopadnie Cię jakieś choróbsko na które narażeni są mięsożercy (nie życzę), niż ktoś porzuci dietę wegańską.
1
@YeastMoss Uprzedziłeś mnie, miałem napisać to samo :)