FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@Bernard777 Do dymisji to powinien podać się ten sku.... szopen, czyli Mioduski!
12
Bardzo zaskakująca porażka w Champions League:
20 października 2009 r. FC Barcelona przegrała na Camp Nou z Rubinem Kazań 1:2 w trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po pokonaniu Dynama Kijów w drugiej kolejce, zwycięzca Ligi Mistrzów z 2009, podjął na Camp Nou mistrza Rosji z 2008 roku, Rubina Kazań. Przed tym meczem Rubin nie wygrał żadnego meczu Ligi Mistrzów w swojej historii a Blaugrana chciała powiększyć przewagę w grupie F. Już na początku meczu Rubin całkowicie zaskoczył kibiców Camp Nou, kiedy to już w drugiej minucie spotkania Aleksandr Riazancew piorunującym uderzeniem z 25 metrów umieścił piłke w prawym górnym rogu bramki, pokonując Victora Valdesa. Po strzeleniu gola Barça natychmiast zaczeła atakować bramkę Rubina strzał za strzałem, ale bramkarz Siergiej Ryżykow stanął na wysokości zadania i nie dawał się pokonać do końca pierwszej połowy. W drugiej połowie Blaugrana kontynuowała atak na bramke Rubina aż w końcu udało się jej pokonać Ryżykowa w 48 minucie, kiedy to Ibrahimović dostał piłke od Xaviego i skierował ją w lewy dolny róg bramki, doprowadzając do remisu. Po strzeleniu gola wydawało się, że Barça jest na dobrej drodze do objęcia prowadzenia w meczu, ale tak się nie stało, ponieważ Rubin nadal utrudniał grę gospodarzom aż wreszcie w 73. minucie udało się im ponownie objąć prowadzenie. Tym razem Alejandro Dominguez posłał piłke w pole karne do Kardeniza Gokdeniza, który po raz kolejny dał Rubinowi Kazań imponujące prowadzenie 2-1. Po raz kolejny po golu Barcelona kontynuowała atak na bramkę gości ale nie miała szczęścia, ponieważ Ibrahimović trafił w poprzeczkę w 79. minucie a Yaya Toure skierował głową dośrodkowanie Xaviego w prawy słupek w doliczonym czasie gry. FC Barcelona nie zdołała już strzelić zwycięskiego gola i w efekcie Rubin Kazań odniósł wspaniałe zwycięstwo 2-1 na Camp Nou. Ta porażka była pierwszą porażką Barçy w sezonie 2009-2010 a dla Rubina Kazań pierwszym zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Dzięki temu występowi Rubin zrównał się z FC Barceloną i Dynamem Kijów (które zremisowało dwa mecze na San Siro z Interem Mediolan) na szczycie tabeli grupy F.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
14
Golazo na belgradzkiej Maracanie:
Argentyńska gwiazda strzeliła jedną ze swoich najbardziej ikonicznych bramek 20 października 1982 roku na Małej Maracanie w Belgradzie. Pozyskanie Diego Armando Maradony w 1982 roku było sensacyjnym i niezwykle hucznym transferem dla Barcelony. W ciągu dwóch lat argentyńska gwiazda doznała zapalenia wątroby (oficjalna wersja) i poważnej kontuzji kostki. Jego pobyt na Camp Nou zakończył się tragicznie, ponieważ był rozgniewany na ówczesnego prezydenta, Josepa Lluísa Núñeza. Jednak niektóre dzieła sztuki pozostają w pamięci. Pierwsze miało miejsce w Belgradzie, na stadionie Crvenej Zvezdy. 20 października 1982 roku Barça rozegrała mecz 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów na Małej Maracanie w Belgradzie . Boisko było w kiepskim stanie, pokryte błotem, ale nic nie mogło powstrzymać Maradony , gdy ten wpadł w szał. Argentyński piłkarz otrzymał podanie w środku pola. Stanął twarzą do bramki Crvenej Zvezdy z prawej flanki. Minął obrońcę i bez chwili wytchnienia dotarł do krawędzi pola karnego. Uniósł głowę i zobaczył bramkarza na niewłaściwej pozycji. Wtedy wymyślił magiczny strzał podcięty. Niemożliwe. Maradona, bardzo subtelnie, dotknął piłki z siłą, amortyzując ją. Piłka poszybowała wysoko. Potem spadła, ku bezradności 100 000 kibiców zgromadzonych na stadionie Crvenej Zvezdy. Barça wygrała w Belgradzie 4:2, a Maradona strzelił legendarnego gola . Strzelił też kilka innych pięknie zagranych bramek, o czym dobrze wiedzą kibice Realu Madryt. W ciągu dwóch sezonów spędzonych w Barcelonie Maradona rozegrał 58 meczów, strzelając 38 goli i zaliczając 24 asysty. Z Blaugraną zdobył Puchar Króla, Puchar Ligi i Superpuchar Hiszpanii, zanim został sprzedany do Napoli. Gdyby został w Barcelonie, historia Barcelony w latach 80. potoczyłaby się zupełnie inaczej.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
1
@Sysia11 Ach... i wszystko jasne... Dziękuje za streszczenie :)
11
Zapomniany ,,Can Planes”:
Wraz z objęciem stanowiska prezydenta klubu przez Josepa Lluisa Nuñeza, ,,Can Planes” zaczął pełnić nową funkcje. Z inicjatywy Perego Garcii Vili, człowieka odpowiedzialnego za szkółke klubu, dom ,,Can Planes” stał się internatem dla młodych zawodników pochodzących spoza miasta. Do tego czasu mieszkali na pensjach albo w domach, za które płaciła Barça ale wtedy kontroli nad młodymi piłkarzami nie miał ani klub, ani ich rodziny. Żeby temu zaradzić, zarząd postanowił zgromadzić wszystkich zawodników w jednym miejscu i kształcić ich nie tylko piłkarsko. W ten oto sposób 20 października 1979 roku ,,Can Planes” stał się drugim domem młodych talentów Blaugrany. Prace mające na celu odpowiednie przystosowanie budynku, kosztowały klub 17 milionów peset. Trzeba było urządzić 2 piętra i poddasze, czyli około 610 metrów kwadratowych, tak aby ,,Nowa Masia” miała kuchnie, jadalnie, bibliotekę, biuro, salon, łazienki i 4 sale sypialnie. ,,La Masia”, jak była powszechnie zwana, mogła przyjąć 60 chłopców, chociaż początkowo mieszkało w niej tylko 19-tu. Z tej pierwszej grupy rezydentów tylko trzem udało się zadebiutować w pierwszej drużynie FCB a byli to Angel Pedraza, Esteve Fradera i Jordi Vinyals. Zbudowanie ośrodka treningowego imienia Joana Gampera w Sant Joan Despi i późniejsze przeniesienie młodych talentów rezydujących w La Masii do Centrum Szkolenia imienia Oriola Torta (jak nazwana została nowa rezydencja o powierzchni ponad 6 tys. metrów kwadratowych, mieszcząca się na terenie ośrodka treningowego klubu) spowodowało w czerwcu 2011 roku zamknięcie ,,Can Planes”.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
2
Nie byłem w stanie oglądać finału mistrzostw świata, więc spojrzałem dopiero teraz(gdyż miałem nadzieje że TVP Sport po robocie puści powtórke ale jednak nie widze żeby puszczali) na wynik meczu Argentyna-Maroko i co widze!? Szok i niedowierzanie!!! Od razu przyszła mi na myśl piosenka z takimi oto słowami: "Jak to się stało, nie wiem do dziś, Niedziela była jak każda z nich, Wyjrzałam oknem, wiatr chmury gnał, Wokoło pusto, dzień z zimna drżał..."...
0
@Ogorinho1974 Czy mam rozumieć że chcesz abym przy każdej biografii nieżyjącego piłkarza podawał date zgonu?
Czy też sam wolisz to dalej za mnie robić? :)
10
Wybitne legendy Katalońskiej Dumy:
20 października 1919 r. w Dueñas urodził się Mariano Martin Alonso. Mariano Martin należy do grupy najlepszych napastników jacy kiedykolwiek występowali w FC Barcelonie. Grając tutaj osiągnął niesamowity współczynnik skuteczności- zdobywał średnio 1,12 gola na mecz! Jego boiskowy przydomek to ,,La furia del area” czyli mniej więcej ,,Plaga pola karnego”. Mariano grał dla Blaugrany od początku sezonu 1939/40 aż do końca sezonu 1947/48, gdzie w 168 meczach strzelił 188 goli! Martin był typowym środkowym napastnikiem, zdobywanie goli przychodziło mu nadzwyczaj łatwo a jego instynkt strzelecki wyraźnie przewyższał umiejętności innych napastników tamtych czasów. Do jego atutów należała również szybkość, ponadto na boisku wykazywał się również ciężką pracą a technicznie był bajeczny. Początki były trudne, jego dzieciństwo było bardzo ciężkie; w wieku 9 lat musiał porzucić szkołe i pójść do pracy. W czasach wojny domowej Mariano reprezentował barwy Barcelońskiego Sant Andreu, gdzie trenerem był Josep Planes, późniejszy trener Blaugrany. W wieku 20 lat Mariano stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem z gażą 1300 peset miesięcznie. Tak wysoki kontrakt jest usprawiedliwiony tym iż Martin był pierwszym królem strzelców La Liga wywodzącym się z FC Barcelony! W sezonie 1942/43 zdobył 32 gole. Podczas gdy w barwach Dumy Katalonii zdobył 2 mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz Copa de Oro, w wieku 28 lat poważna kontuzja kolana zmusiła go do zakończenia kariery. Później próbował jeszcze grać dla Gimnastic Tarragona i Sant Andreu ale w 1950 roku definitywnie zawiesił buty na kołku.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
9
Od kiedy słowo Barça jest używane w odniesieniu do klubu FC Barcelona?
Niedawne odkrycie wskazuje, że imię Barsa z literą s pojawiło się w piśmie na krótko przed inauguracją stadionu „Camp de Les Corts”. Barça, skrócona forma nazwy Barcelona odnosząca się do drużyny Blaugrana, to marka globalna. Ale od kiedy ta nazwa jest używana? Trudno określić dokładną datę, ponieważ kibice z pewnością używali jej na głos, zanim została zapisana czarno na białym. Musimy jednak trzymać się dokumentów, aby bliżej przyjrzeć się temu momentowi, przed inauguracją stadionu „Camp de Les Corts”. Zatem musimy cofnąć się do 8 grudnia 1921 roku, aby znaleźć pierwszy pisemny dowód skrócenia nazwy Barcelona, choć w formie Barsa , przez s (nawiasem mówiąc, nadal używanej w niektórych krajach Ameryki). Osobą, która niedawno, przypadkiem, odkryła to nazwisko, przeglądając swoje skarby, był Nicolás Sanz, kolekcjoner, nauczyciel licealny i przewodniczący Rady Prowincji Arandina. Wśród swojej bogatej kolekcji Sanz posiada „Hallelujah”, w którym po raz pierwszy pojawiło się słowo „Barça”. Rzecz w tym, że nie ma na nim daty, ale miał szczęście, że w jego magazynie znajdowała się również gazeta, która zapowiadała zbliżającą się publikację tego historycznego dokumentu, „La Jornada Deportiva” z 5 grudnia 1921 roku. Gdy tylko ją odkrył, poinformował o tym klubowy dział dokumentacji.
„About the Hallelujah”( Auca) to komiks Jaume Passarella, który obejmuje pierwsze 22 lata istnienia klubu, jego najwspanialsze momenty i najlepszych zawodników, a kończy się tuż przed inauguracją stadionu „Les Corts”. Składa się z zaledwie 48 paneli rozłożonych na ośmiu stronach grubego papieru, z dwukolorową okładką z przodu i pustą tylną stroną. Słowo „Barça” pojawia się pięć razy: na rysunkach 28, 38, 43, 44 i 48.Aż do tego odkrycia uważano, że pierwsze skrócenie słowa Barcelona miało miejsce 30 listopada 1922 roku. A tygodnik „Xut!” na stronie 7 odważył się użyć tej nazwy: „Zarząd zaproponował graczom „Barçy” bramki gościnne o ich nazwisku a nazwa klubu poszła na lewe skrzydło, na lewą stronę”. Prawdą jest, że słowo Barça nigdy wcześniej nie zostało zapisane w obecnej nazwie i że od tego czasu stało się popularne, ale mało kto miał dokument, który jest w rękach Sanza i który zmienił opowiadaną historię.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
2
@FcPortoFan1999 No ponoć jakiś nowy Eto"o ale ja go wogóle nie kojarze...?
1
Nie rozumiem dlaczego Eleven mając prawa do La Liga nie transmituje meczu Levante, w którym ponoć gra bardzo ciekawy Kameruńczyk, jak mu tam? Ejong czy jak? Ktoś mówił że mógłby nawet zagrać w naszej Barcuni?
1
@Comentateiro Spokojnie z tym Manchesterm United. Mamy dopiero październik, nie było jeszcze "Boxing day" czy jak tam się to pisze(?) a gdzie jeszcze do końca sezonu...
11
Skromna zaliczka przed rewanżem:
19 października 1983 r. Widzew Łódź pokonał Sparte Praga 1:0 w 1/16 PUEFA. Widzew Białystok? Niekoniecznie, choć piłkarzom i kibicom Sparty Praga, która w 1983 roku stanęła na drodze wicemistrzów Polski w Pucharze UEFA, mogło się tak wydawać. Czechosłowacy bowiem zamiast do ,,Miasta Włókniarzy” musieli się udać… na Podlasie. To efekt kary jaką UEFA nałożyła na łodzian, za trafienie w głowę butelką rzuconą z trybun sędziego liniowego, podczas półfinałowego meczu Pucharu Europy z Juventusem Turyn w poprzednim sezonie. Efekt to dwa mecze w pucharach w roli gospodarza co najmniej 250 kilometrów od Łodzi. Pierwsze spotkanie przed białostocką publicznością piłkarze Władysława Żmudy bezbramkowo zremisowali z IF Elfsborg, ale awansowali po remisie 2:2 w Szwecji i w kolejnej rundzie los przydzielił im właśnie trzecią drużynę ligi naszych południowych sąsiadów. „U siebie” Widzew nie zachwycił, choć wypracował minimalną zaliczkę przed rewanżem. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Roman Wójcicki.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
11
Pierwszy strzelec gola dla FC Barcelony w Primera Division został wykluczony z drużyny w wieku 25 lat, ponieważ był… „stary”.
Klub próbował sprzedać Manuela Parerę, ale ten, kontuzjowany, zdołał odejść za darmo i trafił do Sabadell, zespołu, któremu zawsze był wdzięczny. Zdobył pierwszego gola dla FC Barcelony w La Liga w Santander, już w 1929 roku. W deszczowy lutowy wtorek strzelił oba gole dla Barçy w wygranym 2:0 wyjazdowym meczu z Racingiem, co ostatecznie pozwoliło mu zostać najlepszym strzelcem klubu w pierwszym sezonie, z 11 golami na koncie. Jednak wkrótce potem klub pokazał mu drzwi z powodu „starości” ; miał zaledwie 25 lat. Nigdy nie zapomniał tego lekceważenia ze strony klubu. Mowa o Manuelu Parerze Penelli, jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii Blaugrany, pomimo krótkiego pobytu w klubie. Parera, urodzony w Barcelonie 7 października 1907 roku, zaczął grać w piłkę nożną na ulicach, na pustkowiach. Jednak jego gra i waleczna postawa pozwoliły mu dotrzeć do elity wiele lat później. Początkowo dołączył do młodzieżowej drużyny FC Barcelony w 1923 roku i od tamtej pory piął się po szczeblach kariery, aż do oficjalnego debiutu w pierwszej drużynie w 1926 roku. Był skrzydłowym. W barwach Blagrana rozegrał aż 270 meczów – 123 oficjalne – strzelił 70 goli – oprócz pierwszego w La Liga, strzelił również pierwszego gola dla Barcelony u siebie w tych rozgrywkach – i zdobył osiem tytułów: jeden tytuł La Liga, dwa Puchary Katalonii i pięć Mistrzostw Katalonii. Jednak pod koniec sezonu 1932/33, gdy zbliżał się do 26. roku życia, Barça chciała się go pozbyć, uznając, że jest za stary dla drużyny i próbowała sprzedać go za 20 000 peset. Nigdy nie pozbył się tego problemu. Ostatecznie jednak uzyskał zwolnienie i przeszedł do Sabadell, gdzie spędził dwa sezony i zawsze miło wspominał to miejsce ze względu na szansę i zaufanie, jakim go obdarzono, jak pisze w książce „El árbol del Barça” (Círculo Rojo, 2023). Później nadal mógł pochwalić się grą w Gironie i Badalonie.
Kolejna anegdota Parery zebrana w książce opowiada o jego oburzeniu wysokim kosztem, jaki Barça zapłaciła za Johana Cruyffa w 1973 roku – około 100 milionów peset. Dla niego była to kwota niewspółmierna i nie na miejscu, nawet dla kogoś o takich kwalifikacjach jak Holender. Znał już inne czasy, kiedy łączył sport – Parera wstawał o piątej rano, wsiadał na rower i jechał na trening – z pracą elektryka, a raczej inspektora-instalatora w Fecsie. Manuel Parera zmarł w 1975 roku w wieku zaledwie 67 lat. Pozostawił wdowę i troje dzieci. Nawiasem mówiąc, jeden z jego braci, Ramón, który był dwa lata młodszy, również grał w pierwszej drużynie Barcelony (1927) i oficjalnie zadebiutował trzy tygodnie wcześniej. Nie wytrzymał długo w Barcelonie (33 mecze, w tym tylko dwa oficjalne; 20 goli; jeden tytuł mistrzowski w 1929 roku), ponieważ odszedł wściekły z powodu braku czasu gry i kontynuował karierę w Espanyolu, Júpiter, Sabadell, Vic, Badalonie, Lleidzie i Sant Celoni.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
12
Tak się rodził WIELKI WIDZEW:
19 października 1977 r. Widzew Łódź przegrał na stadionie ŁKS-u z PSV Eidhoven 3:5 w 1/16 Pucharu UEFA. Był to jeden z najbardziej widowiskowych meczów pucharowych Widzewa, który po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie Manchesteru City trafił ponownie na słynnego i utytułowanego rywala, który w tamtym czasie zaliczał się do najlepszych drużyn Europy, a w składzie PSV grali między innymi bramkarz J. Van Beveren czy zawodnicy późniejszego wicemistrza Świata Holandii z Mundialu w Argentynie, w 1978 r. jak Ernie Brands, Jan Poortvliet czy bracia Rene i Willy Van der Kerkhof. Fakt wyeliminowania Manchesteru City spowodował, że zainteresowanie tym meczem było olbrzymie a dodatkowo prasa umiejętnie podgrzewała atmosferę, toteż na mecz ten trzeba było się wybrać z wyprzedzeniem, by zająć jakieś dobre miejsce do obejrzenia tego widowiska i nie tracić nerwów przy wchodzeniu na stadion. Tak jak w meczu z MC dominował tłum ludzi ubranych na szaro, niewielu posiadało barwy czy flagi, natomiast to, co różniło to spotkanie od meczu z MC to niesamowite emocje spowodowane zmieniającym się wynikiem. Prowadziliśmy w 16 min. 1:0 po strzale Rozborskiego by potem przegrywać 1:3, a następnie znów doprowadziliśmy za sprawą Kowenickiego w 65 min. do stanu 2:3 by ponownie stracić dwa gole na 2:5. Gdy Boniek strzelił w 79 min. gola na 3:5 to atmosfera przypominała „kocioł z wrzącą wodą”. To były piękne chwile a warto podkreślić, że w pomeczowych wypowiedziach dziennikarze holenderscy nie mogli sobie przypomnieć kiedy PSV stracił tyle bramek w jednym meczu. Apetyty na sukces przed spotkaniem były bardzo rozbudzone, ale mimo porażki ludzie wychodzili z tego spotkania z wypiekami na twarzy, bo adrenalina spowodowana emocjami była ogromna, a mecz stał na wysokim poziomie. Przed i po meczu nie było (tak jak w przypadku meczu z Manchester City) atmosfery jakiegoś zagrożenia i ludzie w spokoju rozchodzili się do domów. Z Holandii na ten mecz przyjechało do Łodzi kilkudziesięciu oficjeli i tylko oni kibicowali swojej drużynie. Ten mecz stał się (tak jak w przypadku meczu z MC) podwaliną do uzyskiwania coraz większej popularności przez Widzew, a niewątpliwą zasługą dla tego była gra piłkarzy. Warto przytoczyć ich nazwiska: S. Burzyński (bramkarz), Z. Kostrzewiński, W. Surlit, W. Chodakowski, Z. Boniek, H. Dawid, P. Zawadzki, P. Janas (nie mógł wystąpić w meczu rewanżowym, bowiem nabawił się kontuzji w spotkaniu ligowym z Szombierkami Bytom), A. Grębosz, T. Błachno, Z. Rozborski, M. Tłokiński, A. Pyrdoł, T. Gapiński, A. Możejko, R. Kowenicki.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
1
@Jakchcesz No zgoda, ma jaja ale z drugiej strony jak ma jaja, to powinien również coś zrobić z obroną bo linia defensywna gra na bardzo niskim poziomie a chwilami wręcz tragicznie! Z taką obroną to wogóle nie zaistniejemy w Lidze Mistrzów...
0
@Jakchcesz Tyle tylko że przy porządnym przeciwniku typu Atletico Madryt już bylibyśmy wypunktowani i te zmiany nic by nie dały. Oczywiście na obecną chwile i forme zespołu...
12
Hattrick ,,La Pulgi” w Lidze Mistrzów:
19 października 2016 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Manchester City w ramach 3 kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Rewelacyjny Lionel Messi strzelił hat-tricka a 10-osobowa Blaugrana pokonała 10-osobowy Manchester City 4-0, zapewniając sobie pewną kontrolę nad grupą Ligi Mistrzów. Czwartego gola przed końcem dołożył Neymar. Jedni i drudzy kończyli mecz w dziesiątkę. Najpierw wyrzucony został bramkarz City, Claudio Bravo, potem do szatni za dwie żółte kartki odesłano także Jeremy’ego Mathieu.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
12
,,Czarna perła” zapewnia cenne 3 punkty:
19 października 2008 r. FC Barcelona pokonuje na ,,San Mames” Athletic Bilbao w 7 kolejce Primera Division i tym samym zajmuje 4 miejsce w tabeli ex aequo z Realem Madrid. Gola na wage zwycięstwa strzelił znakomity snajper Samuel Eto’o w 63 minucie.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
0
@mekston A to chyba że! No to sam widzisz że nie znam tej "chińszczyzny" :)
9
Duma Katalonii w europejskich pucharach:
19 października 1999 r. FC Barcelona pokonała na Wembley Arsenal 2:4 w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wobec niezliczonych zapytań o bilety Arsenal przeniósł mecz Ligi Mistrzów na słynny Wembley. Blaugrana dość niespodziewanie pokonała Kanonierów przerywając trwający 39 lat okres bez zwycięstwa na wyjeździe z drużyną angielską. Jednym z bohaterów był bramkarz Arnau, który zastąpił Hespa. Prasa o tej zmianie wiedziała od dawna ale van Gaal obsesyjnie bojący się wycieków z szatni, ogłosił to oficjalnie dopiero na odprawie przedmeczowej. Kibice Barçy siedzieli na dokładnie tych samych miejscach co w 1992 r., gdy Duma Katalonii po raz pierwszy w swojej historii sięgnęła po Puchar Europy Mistrzów Klubowych właśnie na Wembley.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@mekston angielskiego nie znam ale co do goli jeszcze potrafie się domyślić. https://best100football.wordpress.com/josef-bican/
5
Lionel Messi hattrickiem ustrzelonym przeciwko Nashville SC, zgromadził już 546 goli na poziomie pierwszoligowym. Do Cristiano Ronaldo traci 30 goli a do prowadzącego Bicana aż 61 goli!
13
Premierowe zwycięstwo w Lidze Mistrzów:
Dokładnie 30 lat temu Legia pokonała Blackburn Rovers 1:0. Po przegranej w Moskwie Legia podejmowała na własnym stadionie mistrza Anglii. Drużyna Blackburn Rovers przyjechała do Warszawy z nożem na gardle. Po dwóch porażkach goście musieli wygrać, aby pozostać w grze o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Legioniści, choć nie byli faworytami, nie mieli respektu przed wyżej notowanym przeciwnikiem. Zwycięstwo stawiało ich w dobrej pozycji wyjściowej przed kolejnymi trzema meczami. Podopiecznym Pawła Janasa udało się dokonać czegoś wielkiego – ograć najlepszy zespół w Anglii. Co warte podkreślenia, mistrz Polski był tego wieczora lepszym zespołem od początku do końca. Fanom gości oraz wielu kibicom wyspiarskiego futbolu trudno było uwierzyć w to, że kilku panów z wąsami okazało się górą w konfrontacji z takim zespołem jak Blackburn. Ale takie były fakty. Bezcenne trzy punkty zapewnił Legii powracający do składu po chorobie Jerzy Podbrożny.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
0
Vamos Borussia! Vamos a ganar!
0
@macio_944 Skąd takie przypuszczenia??
9
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
18 października 1914 r. w Załężu urodził się Ewald Dytko, pomocnik. Dorastał w Załężu, gdzie w miejscowym Naprzodzie zaczął pierwsze piłkarskie treningi. Miał tam zostać wyrzucony z drużyny po pierwszym meczu młodzików, ale nie jest to pewna informacja. W 1930 r. został zawodnikiem katowickiego Dębu, w którym grał aż do wybuchu wojny. Kiedy odbywał służbę wojskową w Tarnowie, to w 1937 r. zaliczył kilka występów w barwach miejscowego TS Mościska. Już jako 14-latek musiał podjąć pracę w hucie, a w wieku 16 lat w kopalni. Swoimi występami w barwach Dębu tak zaimponował Józefowi Kałuży, że mimo iż grał na zapleczu ekstraklasy, to ten powołał Ewalda na mecz z Jugosławią 18 sierpnia 1935 r. W tym samym sezonie wywalczył z kolegami awans do elity. W rozgrywkach 1936 r. był czołową postacią zespołu. To wokół niego organizowano grę i na nim opierała się siła drużyny. Robił wrażenie opanowaniem piłki, odpowiedzialnością i pracowitością. Miał niesamowitą wydolność. Był ważną częścią reprezentacji podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie. Trenerzy powierzali mu rolę zawodnika do zadań specjalnych i „plastra” dla rywali. Kiedy trzeba było ograniczyć walory któregoś z czołowych zawodników przeciwnika, Dytko spisywał się w tej roli bardzo dobrze. Był chyba pierwszym polskim piłkarzem, którego dzisiaj byśmy określili jako tego od czarnej roboty. Nie był finezyjny ani błyskotliwy, ale za to niezwykle pożyteczny dla drużyny. Jego klasę doceniano też za granicą. Miał propozycje z klubów angielskich, brazylijskich i francuskich. Wystąpił też w meczu z Brazylią w Strasbourgu na mistrzostwach świata w 1938 r. Ostatni mecz w kadrze zagrał tuż przed wybuchem wojny z Węgrami w Warszawie. Ambicja, ofiarność, pasja walki i skuteczność interwencji przysporzyła mu wielu sympatyków. Podczas okupacji został włączony do klubu 1. FC Katowice, a jako żołnierz Wehrmachtu występował w zespole TuS Neuendorf koło Koblencji. Po powrocie do kraju został zmuszony przez bezpiekę do podpisania zgłoszenia do WMKS Katowice. Później przez pięć lat był zawodnikiem Baildonu Katowice. W 1950 r. związał się z Iskrą Pszczyna i w tym samym roku zakończył karierę. Zajął się pracą szkoleniową. Trenował m.in. Ruch Radzionków, CKS Czeladź, Baildon czy Górnika Sośnicę, gdzie pod jego okiem rozwijał się talent Florenskiego.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@Stinger_ Ja! i to zdecydowanie za Borussia!
0
@DariaFCB Chyba raczej z pozycją :)
2
Ależ mamy farta w tym meczu. Ja wiem że El Clasico rządzi się swoimi prawami ale z taką grą to my Santiago Bernabeu nie podbijemy. Dobrze że to nie końcówka sezonu...