olav
Dołączył/a: luty 2015
Warszawa
4 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Mimo wszystko uważam,że do FCB nie pasuje. To typowy człowiek od grania z kontry, jego styl jest zbyt toporny jak na warunki Barcy, nacisk w grze Atletico położony jest na ciężką pracę w defensywie oraz szybkie, proste w swojej formie kontry, dlatego też porównałem Simeone do Mourinho- obaj lubują się w twardej, męskiej grze, skupiają się przede wszystkim na destrukcji poczynań rywala, FCB natomiast to drużyna, która MA KREOWAĆ, BAWIĆ SIĘ PIŁKĄ, NISZCZYĆ NAWET NAJBARDZIEJ POTĘŻNE ZASIEKI OBRONNE RYWALI.
Wg mnie Simeone ( z całym ,naprawdę ogromnym szacunkiem dla Jego osoby) to nie jest trener dla nas.
13
Kapitalny trener, czapki z głów.
Widać,że facet ma ogromny wpływ na podopiecznych, świetny warsztat trenerski i dodatkowo łeb na karku. Każda jego wypowiedź jest wyważona, pełna szacunku dla rywali- jak dla mnie lepsza wersja Mouła...
16
Czy tylko ja mam nieodparte wrażenie,że prowadzący galę wygląda ideolo jak mix Fabsa i Pedritto...?
1
Przykro mi to pisać, ale na chwilę obecną mam bardzo podobne odczucia.
Munir nie przekonuje mnie absolutnie- może nie wszystkie, ale większość decyzji jakie podejmuje na boisku to decyzje albo błędne albo wręcz fatalne.
Szybkości brak, dryblingu brak, instynktu strzeleckiego brak. Wg mnie redaktor próbuje w sztuczny sposób usprawiedliwić jednego i drugiego, wykreować jakąś alternatywną rzeczywistość, w której to napastnicy mają być pracusiami na boisku. Niestety rzeczywistość jest brutalna- napastnicy nie mogą być pracusiami uwikłanymi w działania destrukcyjne, zwłaszcza przy tak mało bramkostrzelnej pomocy jak nasza! Napastnik jest od strzelania goli, kreowania akcji, nie od odbierania piłki!
Oczywiście zgadzam się,że powinien tworzyć pressing, naciskać na rywali, prowokować do błędu, ale nie takich cech poszukuje się u napastników!
0
Dla mnie brama z Arsenalem, przerzut piłki nad biednym Manuelem A. to po prostu istne cudo.
0
Też uważam,że znajomość ligi będzie zdecydowanym ułatwieniem dla obu grajków w porównaniu do Suareza i jego absencji przez część sezonu.
Pozdro
0
108 dokładnie.
0
Ja piszę o poronieniu jako o punkcie zapalnym, poruszam ten temat głównie w kwestii tego,że Jego partnerka jest ZNOWU W CIĄŻY i może dojść znowu do tak dramatycznej sytuacji.
To,że ktoś po jakiejś rodzinnej tragedii rzuca się w wir pracy szukając odskoczni od życia prywatnego nie jest niczym niezwykłym, więc to,że zaraz po rodzinnym dramacie zaliczył taki okres nie powinno nikogo dziwić.
Niestety w pewnym momencie nie można dalej "uciekać od problemów" i trzeba stawić im czoła, być może właśnie dlatego Andres zanotował taki zjazd. Utrata dziecka w 7 miesiącu to nie jest utrata ciąży w 7 tygodniu- wtedy znasz już płeć dziecka, być może nie myślisz o nim jak o "dziecku" tylko "mój syn Felicio/moja córka Felicia", jest to już członek Twojej rodziny, nie bezpostaciowy byt w brzuchu Twojej drugiej połówki.
Nawet jeśli Iniesta poradził sobie z tym bagażem doświadczeń to teraz najprawdopodobniej stare koszmary wracają ze zdwojoną siłą, Andres na pewno ma teraz (wg swojej hierarchii wartości) ważniejsze rzeczy na głowie niż piłka nożna. I trudno mieć o to do Niego pretensje. Dodatkowym czynnikiem jest to,że Barcelońska ofensywa świetnie radzi sobie bez jego wkładu, więc jego "absencja" w akcjach ofensywnych nie jest tak bardzo widoczna.
Jestem przekonany,że jeśli wszystko będzie dobrze z ciążą Jego małżonki to zobaczymy lepszą wersję Andresa, może nie tak olśniewającą jak przed 3 laty,ale na pewno na wysokim poziomie.
1
Ja osobiście uważam,że na grę Andresa przede wszystkim ma jego życie prywatne.
Fakt,że jego żona poroniła w 7 miesiącu ciąży uważam za punkt zapalny- to był cios w fundamenty, na których stał świat Iniesty. Teraz, gdy Jego małżonka ponownie jest przy nadziei Don Andres wg mnie jest w mentalnej rozsypce- nadwątlone już fundamenty znowu zaczynają się sypać. Z jednej strony żyje tym,że na świat ma przyjść jego potomek, z drugiej jednak strony obawia się, iż może dojść do powtórnego poronienia. O tym, co się działo w domu państwa Iniestów nie wiemy nic albo wiemy bardzo niewiele. Jestem pewien,że skoro sam Andres przeżył to tak ciężko to w przypadku jego żony wszystkie (jakby nie patrzeć - w 100% negatywne) odczucia i emocje przeżywane były ze spotęgowaną siłą. Kto wie- być może Iniesta zdaje sobie sprawę,że utrata kolejnej ciąży będzie ze sobą niosła jeszcze inne konsekwencje? Może zakończy się Jego związek, może obawia się o zdrowie psychiczne żony, być może boi się o swoją córkę?
Być może sprawa jest na tyle wielowymiarowa,że życie Don Andresa legnie po prostu w gruzach jeśli sprawy nie przyjmą odpowiedniego kursu?
Trzymam kciuki, by wszystko tym razem poszło ok i Iniesta mógł skupić się wyłącznie na sprawach boiskowych i przestać być tak "nieobecnym" czy to w statystykach,czy optycznie na murawie podczas meczu. Jestem pewien,że gdy to nastąpi dawny blask powróci i będziemy wciąż cieszyć się Jego grą. Na razie trzeba zacisnąć zęby i dać facetowi kredyt zaufania, bo piłka nożna wydaje się być dla Niego jedyną formą terapii. Życie w ciągłym stresie ( a nie muszę chyba dodawać,że piłkarze tak wielkich klubów jak FCB nawet bez afer czy tragedii w życiu osobistym łatwego życia nie mają) każdego z nas by doprowadziło na skraj stabilności umysłu.