0

Panowie, mala prosba: jest tutaj taki uzytkownik z avatarem typu trolling memes czy cos w ten desen z ludzikiem-kibicem Barcelony ktory sobie strzela w glowe i krew oraz organy rozbryzguja sie po calym ekranie itp. Kojarzy ktos cos takiego? Albo cos podobnego? Szukam tego od kilku godzin i nigdzie nie moge znalezc...

...a ten obrazek najlepiej oddaje moje odczucia odnosnie sytuacji Barcelony :)

21

PRAWDA O SYTUACJI Z MESSIM? (I OKOLICZNOSCI ODEJSCIA)

(zrodlo: Jaume Llopis w Cadena SER oraz internetowa gazeta sportowa Tribuna.com)

Caly ten artykul brzmi bardzo logicznie (zgodnie z logika ze "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze"), wiec go przetlumacze.

"Wedle powyzszych informacji poczatkowo Laporta planowal zgodzic sie na umowe funduszu CVC z La Liga i Tebasem, jednak wowczas Perez skontaktowal sie z prawa reka Laporty Ferranem Reverterem i przekonal go aby ten nie zgadzal sie na deal z Tebasem. Nastepnie Reverter przekonal Laporte aby odrzucil plan Tebasa i to spowodowalo ze Barcelona nie byla juz w stanie podpisac nowego kontraktu z Leo Messim.

Ponadto gdyby Barcelona powiedziala "tak" dla planu Tebasa, musialaby odpuscic w najblizszej przyszlosci projekt Superligi. Mimo ze wiekszosc najwiekszych klubow wycofala sie z Superligi, nie jest jednak wykluczone ze w przyszlosci projekt ten zostanie reaktywowany.

Gdyby Barcelona zgodzila sie na deal Tebasa z funduszem CVC moglaby zarejestrowac wszystkie swoje nowe wzmocnienia, a takze Messiego, ale dlugoterminowo mogloby to spowodowac olbrzymie problemy finansowe Barcelony.

Dzien po oficjalnym ogloszeniu odejscia Messiego, Perez przylecial do Barcelony, aby porozmawiac o przyszlosci Superligi z Laporta i szefem Juventusu, Andrea Agnellim".

-------------------------

Javier Tebas: "Bylem na kolacji z Laporta 14 lipca i pokazalem mu dokumenty zwiazane z umowa z CVC. W tamtym czasie zaakceptowal te umowe i byl bardzo podekscytowany przedluzeniem kontraktu z Messim. Musial wybierac miedzy zgoda na deal z CVC i nowym kontraktem Messiego a Superliga oraz pozwoleniem na odejscie Messiego. Wybral te druga opcje".

Laporta w zakulisowych rozmowach wyjasnial ze zgoda na umowe z CVC zrujnowalaby przyszlosc Barcelony, poniewaz ta otrzymywalaby za prawa telewizyjne te same pieniadze co teraz przez nastepnych 40 lat, uniemozliwiajac jakiekolwiek zwiekszenie tych funduszy w przyszlosci (moj komentarz: przez co La Liga bylaby "sto lat za Murzynami" w porownaniu do np. Premier League).

-------------------------

Informacja z rana (zrodlo: Onda Cero): "Zbliza sie wielka wojna w hiszpanskim futbolu. Intencja Realu Madryt i Barcelony jest to, aby ich mecze nie byly nadawane w telewizji. Laporta rowniez w tej sprawie idzie ramie w ramie z Florentino Perezem".

-------------------------

Podsumowujac: gra idzie o baaaardzo duze pieniadze i wyglada na to, ze w ostatnim momencie Messi zostal wy%^%$#@ przez Laporte i jego decyzje. Czy byla ona sluszna? To pewnie pokaze czas. Na pewno smutne ze Leo zostal "pozegnany" w taki sposob przez gierki polityczno-finansowo-strukturalne, bo naprawde jak juz on nie zasluzyl na pozegnanie przy pelnym Camp Nou, to nie wiem kto zasluzyl (mam nadzieje ze to sie stanie za dwa czy trzy lata i tak).

Ponadto Laporta o wiecej niz 50% obnizenia pensji Messiego nie prosil, bo zgodnie z hiszpanskim prawem podatkowym nie mogl obnizyc mu nagle pensji o wiecej niz polowe. Wiec miedzy bajki mozna wlozyc glupoty roznych dzbanow typu "Czemu Messi po prostu nie gral za darmo?" Mozna miec do Leo pretensje za "burofax", okej, zrobil to jak sam potem przyznal "pod wplywem emocji" i bylo to "nieodpowiedzialne", natomiast w tym roku sprawa miala sie zgola inaczej.

Smutne, ze odchodzi w takich okolicznosciach jak powyzej najlepszy zawodnik w historii klubu, zywa legenda, ktora (zaryzykuje taka teze) zrobila dla jednego klubu najwiecej ze wszystkich zawodnikow w historii pilki klubowej (jezeli wezmiemy pod uwage bramki, asysty, wplyw na gre, rekordy, trofea etc.) i przebila nawet Di Stefano czy CR7 (Real) i Pelego (Santos)... a i tak przez niektorych dzbanow mieniacych sie "kibicami Barcelony" jest nazywany "zdrajca" czy "najemnikiem" (sic!)

Łaska kibica na pstrym koniu jezdzi... Ale jak taki jest szacunek "kibicow" dla ich najwiekszej legendy to nic dziwnego ze potem zespol Pidzama Porno spiewa w swojej najbardziej znanej piosence: "Mlodzi policjanci, mlodzi kibice, kretyni kontra kretyni". Taki potem jest obraz kibica, niestety jak widac nie bez powodu.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich cules i zycze milego dnia :)

5

@macio_944 wiem z dobrego zrodla ze Holownia mial pieniadze na kampanie w duzej mierze z TVN-u, wiec... ta dam!

0

@VirtuoZ #takbylo

1

@CatalanDream trolling level master, dzieki za poprawienie humoru i dobranoc

0

@Konriii lacze sie z nim w takim razie "w bulu i nadzieji" na lepsze jutro, jak prezydent Komorowski

2

@Gallaret swiete slowa, pisalem po tryplecie za LE ze jeszcze beda zalowac socios wybrania tego klauna, tutaj tez wiekszosc sie cieszyla z wyboru Bartomeu na prezydenta, takze delektujcie sie nim, kibice!

2

taki wlasnie jest sens podawac do Pana La Decision

0

@Misanthrope i tyle w temacie

0

@Veb1233 nigdy, nawet za pol roku to bedzie #winavalverde

1

jak patrze na Pique, Griezmanna a przede wszystkim na Valverde to mam ochote zrobic z telewizorem to co Janusz Rewinski („Siara”) w pierwszej czesci kultowego „Kilera”

0

@SHIBA doskonale :D

0

@tombard myslisz o sobie?

5

zazdroszcze wszystkim ktorzy nie ogladaja tej zenady

0

@neymarjr_143 co sie dokladnie wydarzylo? :P

0

perez - nowy pedro XD

0

@lukas199626 witamy w internecie, hej ho!

0

nawet de jong jest dzisiaj tragiczny

0

@PatrickoBarca to by bylo na tyle na temat wiarygodnosci tego pana

1

@Dejvv turlac sie?

0

@Ronaldinho10_ Marco Polo?

Di Marzio tez byl jeszcze wczoraj „jednym z najlepiej poinformowanych dziennikarzy”

w tym okienku odnosnie Neymara to nie ma juz dobrze poinformowanych dziennikarzy :) jedna wielka propaganda dla naiwnych glupkow. trzeba czekac na oficjalke

swoja droga jak tam otoczenie neymara? w niedziele przyleca optymistycznie nastawieni do Barcelony?

0

@antoniabc jezeli Neymar ostatecznie trafi do Barcelony to chyba pytanie retoryczne?

1

@Qlewer Pewnie mial zdolnosci profetyczne i doskonale antycypowal ze De Ligt trafi do Juve, podczas kiedy dziennikarze nic o tym nie wiedzieli i temat jego przenosin do Juventusu powstal dopiero na samym koncu :P

A jeszcze pamietam ten cytat: „Neymar zostanie w Barcelonie na 200%”, to chyba nie Bartek ale ktos z naszego zarzadu :)

5

Neymar o Bartomeu: „Ten prezydent jest smieszny, jest zartem”

Bartomeu: „Dembele jest lepszy niz Neymar”

Bartomeu kilka tygodni temu: „Temat transferu Neymara do Barcelony nie istnieje”

Dziennikarze beda mieli jakie pytania zadawac na ewentualnej prezentacji Neya o ile ten wroci ostatecznie do Barcelony :)

1

komentator w pierwszej polowie czytal „andre iniesta” (sic!) , semper zamiast samper, mylil collado z puigiem, czytal klemĘ ląglę zamiast klemĄ a o poczatku 2 polowy powiedzial jak o „poczatku spotkania”...

krotko mowiac, jak cos powie prawidlowo to przez przypadek, pasuje do tego polsatowskiego towarzystwa amatorow (pilki). ale przynajmniej jest wesolo :))))))

1

łubudubu łubudubu niech zyje nam prezes naszego klubu - nieeeech zyje nam!

widze ze artykul w stylu polnocnokoreanskim albo na podobienstwo Dziennika Telewizyjnego za PRL-u na temat Edwarda Gierka. nic dziwnego ze ukazal sie w promadryckiej gazecie, w koncu oni moga sie cieszyc tym jakiego mamy prezydenta:)

tymczasem w klubie nie ma tak naprawde zadnej koncepcji a Bartomeu nie ma zadnego planu na nic. dorazne gaszenie pozarow. a teraz gdy niespodziewanie wszystko sie poskladalo jak domek z kart, to panika. rzucanie pomyslow, plany B, plany C. valverde odchodzi, jednak zostaje. segura winny, segura niewinny. z powaznego klubu powoli stajemy sie posmiewiskiem i memem

no i Bartomeu pozostaje oczywiscie pod wplywem pilkarzy, co jest widoczne dla kazdego kto nie ma wodoglowia. spotkal sie z messim, ten mu przekazal ze szatnia jest za zostaniem valverde wiec teraz bedzie go rekami i nogami bronil. messi mu przekazal ze chca powrotu neymara, to teraz sie staramy o neya mimo ze ten klubowi wytoczyl proces sadowy ktory jeszcze sie nie zakonczyl (sic!). a to nie jest tylko plotka bo juz naprawde powazne zrodla podaja ze walczymy o neymara. wiec to jest to pewne zarzadzanie klubem? to jest ta koncepcja i plan wychodzacy od Bartomeu?

nic dziwnego ze w kontekscie odejscia mowi sie teraz o semedo, malcomie czy dembele a trzon zespolu z busquetsem i rakiticiem na czele pozostaje nienaruszony. tutaj nie ma przypadku. jestesmy w wiekszym bagnie niz nam sie moze wydawac. klasa pilkarska messiego poki co pudruje tego trupa ale obawiam sie ze juz niedlugo z tego snu sie mozemy bolesnie wybudzic. pytanie tylko czy stanie sie to jeszcze za ery leo czy dopiero po niej

0

@kilanosio „to nie trener jest winny” Bartomeu, czy to Ty?

6

Komentarz usunięty

0

tu ten cytat Stanowskiego odnosnie Zidane'a, bo zniklo:

„Ale Zidane wygrywał trofea w pojedynkę”. No przepraszam bardzo, ale muszę to napisać – w 1998 roku, o czym najczęściej się wspomina, to zesrał się, a nie wygrał cokolwiek w pojedynkę.

Pierwszy mecz (faza grupowa): 3:0 z RPA. Zidane nic nadzwyczajnego nie gra. Nie strzela gola. Za to po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dugarry zdobywa bramkę głową. Ale jakoś mnie nigdy nie jarało, kto akurat wrzucił piłkę z rzutu rożnego, może wy macie inaczej. W każdym razie – mecz bez większej historii.

Drugi mecz: łatwe 4:0 z Arabią Saudyjską. Zidane bez gola i asysty. W dodatku w 71. minucie za chamskie zachowanie dostaje zasłużoną czerwoną kartkę.

Trzeci mecz: 2:1 z Danią, Zidane nie gra.

Czwarty mecz: 1:0 z Paragwajem, po dogrywce i bramce Blanca w 114. minucie. Zidane nie gra.

Piąty mecz: 0:0 z Włochami, więc jak się łatwo domyślić Zidane bez gola i bez asysty. Awans po karnych.

Szósty mecz (półfinał): 2:1 z Chorwacją. Dwa razy na połowie przeciwnika piłkę Chorwatom odbiera Lilian Thuram i strzela dwa gole. Zostaje wielkim bohaterem. Zidane niewidoczny.

Siódmy mecz (finał): 3:0 z Brazylią. Po dwóch dośrodkowaniach z rzutów rożnych Zidane strzela dwa razy głową. Trzeciego gola dorzuca Petit.

Pamiętam tamte mistrzostwa całkiem dobrze. Jeśli ktoś twierdzi, że dla Zidane’a był to dobry turniej, to pamięta tylko ostatni mecz. Prawda jest taka, że drużyna dociągnęła „Zizou” do finału, bo wcześniej był on z lekka bezużyteczny. Tamtego dnia, w starciu przeciwko Brazylii, moim zdaniem miał… niesamowitego farta. Tak bowiem postrzegam dwa strzały głową po dwóch rzutach rożnych akurat przez Zidane’a, który przez całą karierę bardzo rzadko kończył takie wrzutki w taki sposób. To raczej było coś typowego dla Ramosa, Godina czy… Kamila Glika, ale nie dla „Zizou”. A jeśli coś zdarza się raz w karierze, to akurat ja – fan powtarzalności – dostrzegam w tym ogromny element przypadku, jakże w piłce częsty.

Nie chcę podważać udziału Zidane’a w zdobyciu przez Francję złota, bo przecież był bohaterem finału. Podważam jedynie tezę, że był to piłkarz, który ciągnął całe drużyny. Nie, był to taki piłkarz, jak wszyscy z wielkich: czasami ciągnął, a czasami potrzebował, aby to jego pociągnięto. Zdarzało się, że pomagał kolegom, a zdarzało się, że koledzy jemu. Ale często – ani on nie był w stanie pomóc, ani jemu się nie dało pomóc i drużyna notowała porażki. Moim zdaniem lepiej niż w 1998 grał na mistrzostwach w 2006, chociaż ani w 1998, ani w 2006 nie był najlepszym piłkarzem Francji. Zresztą, 2006 skończył blamażem, czerwoną kartką w finale za uderzenie przeciwnika.

0

Claudio Caniggia: "Messi jest bardziej stabilny w niektórych aspektach, ale nikt nie robił tego co Maradona. Dorównuje mu jedynie Pelé. NIE WIDZIAŁEM JEGO GRY, ALE TAK MÓWIĄ".

Widzę że kolega @challenger nie oglądał chyba MŚ w 98 roku, skoro pisze że Zidane był w 98 roku "lokomotywą", ale że "TAK MÓWIĄ", to tak jak Claudio Caniggia uwierzył na słowo, wbił sobie do głowy i się mądrzy. Cytuję więc Krzysztofa Stanowskiego odnośnie tego jak było naprawdę:

-------------------------------------------------

>

Tyle odnośnie "wielkiego Yazida" w 98 roku. Po tym w sumie powinienem przestać czytać, ale że jestem wytrwałym czytelnikiem, to się odniosę i do reszty (między innymi do porównań czasów obecnych do tych w których grali Pele i Maradona, w których to piłkarze mogli sobie w przerwie meczu w szatni kopcić papierosy, a potem wchodzili na boisko i byli najlepsi na boisku; przy obecnym futbolu niestety nie byłoby to już możliwe, byliby z dużym prawdopodobieństwem najgorsi na placu). ZNAK CZASÓW!

Dyskusje o tym, kto jest najlepszym piłkarzem wszechczasów toczą się i będą się toczyły jeszcze bardzo długo. Nic bowiem dziwnego - wybór np. między Messim a Pele to wybór jak między pomidorem a ogórkiem. Najbardziej jednak idiotycznym z argumentów, a wyjątkowo często spotykanym, z którym bardzo zresztą łatwo się rozprawić, a jest to argument rozpowszechniany przez różnej maści (nie lubię tego określenia, ale tutaj pasuje jak ulał) "Januszy Futbolu" (pseudospecjalistów) jest koronna teza pt. "Messi nie należy do najlepszych zawodników wszechczasów, ponieważ nie jest mistrzem świata!". Teza wydaje mi się absurdalna, zaraz wyjaśnię dlaczego, co nie dziwi, bo często tego typu opinie wyrażają ci sami ludzie, którzy uważają na przykład, że Busquets nie jest Barcelonie do niczego potrzebny i nie ma żadnego istotnego wpływu na grę (chyba że wpływ ujemny, negatywny), bo jest "drewnem" i "mógłby na jego miejscu być równie dobrze każdy inny piłkarz". Taką oto opinię przeczytałem kiedyś na portalu Weszło! w komentarzach, a jak powiedział kiedyś Stanisław Lem: "Dopóki nie zajrzałem do internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest aż tylu idiotów". Ale rozprawmy się z tym argumentem w bardzo prosty i dość nawet zabawny sposób. Załóżmy, że Messi albo CR7 rodzą się w San Marino i grają dla tamtejszej "reprezentacji narodowej" (z całym dla niej szacunkiem, ale celowo wzięte w cudzysłów...). Załóżmy, że obaj wygraliby wszystko co do wygrania na arenie klubowej, która od wielu, wielu lat stawiałaby dużo większe wymagania niż piłka reprezentacyjna (o tym zaraz). Załóżmy, że biliby rekord za rekordem, wyprzedzaliby o lata świetlne innych zawodników, zgarniali wszystkie możliwe trofea w piłce klubowej oraz nagrody indywidualne... No ale, niestety, urodziliby się w San Marino i graliby z takimi tuzami jak Andy Selva, Manuel Marani, czy Nicola Albani... Nie znacie tych kopaczy? Spokojnie, ja też nie. To najlepsi strzelcy w historii reprezentacji San Marino. Jak nie trudno zgadnąć, pochodzący z San Marino CR7 lub Messi nigdy nie mogliby nawet pomarzyć o OBECNYCH wynikach w reprezentacji, nie mówiąc już o wygraniu jakiegokolwiek prestiżowego turnieju. Czy to by sprawiało, że nie mogliby być uważani za najlepszych zawodników wszechczasów?... Piłkarze reprezentacji Grecji osiągnęli więcej niż Johan Cruyff kiedykolwiek na Mistrzostwach Europy - czy są bardziej wybitnymi zawodnikami? Pytanie retoryczne. Czy Zidane był wybitniejszy niż Messi, bo wygrał ME (no Messi, niestety, nie miał jak) i MŚ? Nie uważam. Czy Iniesta był wybitniejszy niż Zidane, bo wygrał jeszcze więcej w reprezentacji (w klubie również) niż właśnie Francuz, mając co najmniej taki sam wpływ na grę swojej drużyny? Można by pewnie o tym bez końca dyskutować i zależy kto na tak sformułowane pytanie odpowiada... Cruyff, Eusebio, George Best, Ferenc Puskás, Paolo Maldini nigdy nie byli mistrzami świata. Czy nie należą do najwybitniejszych graczy na swoich pozycjach w historii? Koniec tematu? Równie dobrze można powiedzieć, że gdyby Messi zdecydował się na grę w reprezentacji Hiszpanii (wychowywał się przecież w szkółce Barcelony) to wygrałby dwa Mistrzostwa Europy i raz MŚ. Czy to by zmieniało cokolwiek odnośnie jego wielkości, wybitności? Pomijając już absurd przy pytaniach tego typu (dwie inne pozycje) to czy Iniesta który wygrał wszystko co jest do wygrania na polu reprezentacji narodowej był z tego powodu bardziej wybitny niż Messi? Bądźmy poważni...

Okej, Portugalia czy Argentyna to nie San Marino. Jest tam niby "z kim grać"... Niestety często tylko pozornie. O problemach reprezentacji Argentyny można by długo mówić, więc może przy innej okazji. Teraz co do porównania poziomu piłki klubowej i reprezentacyjnej... Otóż: piłka drużyn danych krajów coraz bardziej staje się futbolem, do którego pasuje skądinąd całkiem adekwatna łatka pt. "wirus FIFA", oczywiście związana generalnie z czym innym, bo z przemęczonymi i kontuzjowanymi podczas meczów zawodnikami (potem ma to wpływ także na poziom samych mistrzostw Europy czy Świata, bo piłkarze są na nich nierzadko wyczerpani ponad stan). Imprezy te przyciągają dalej olbrzymie rzesze fanów, jednak coraz bardziej są to nieprzebrane tłumy "kibiców od święta" (a może zawsze tak było, tylko tego aż tak nie dostrzegałem lub nie w takiej liczbie jak teraz?), którzy dają się ponieść zbiorowej histerii i medialnej wrzawie, niż ludzie oglądający mecze i interesujący się piłką na co dzień. Przy czym od razu zaznaczam, że nie dzielę kibiców na "lepszy i gorszy sort" (jakże modny temat!), tylko konstatuję to co mnie coraz bardziej kłuje w oczy. Sam nie mam z tym żadnego problemu, to znaczy z nowymi "fanami futbolu", tak jak i z nowymi "fanami Barcelony". Czasami to bywa trochę irytujące, ale mimo wszystko bardzo pozytywne. Szczególnie nowi fani Barcelony... Prymat i wyższość piłki klubowej nad piłką reprezentacyjną jest dla mnie jednak obecnie niepodważalny. Mecze, które można sobie jedynie wyobrazić i "włączyć w Fifie", np. Barça kontra Hiszpania, Bayern kontra Niemcy, Real kontra Włochy, miałyby tylko jednego faworyta. Liga Mistrzów jest już od wielu lat na wiele wyższym poziomie niż każdy turniej z udziałem reprezentacji narodowych. Obecna Liga Mistrzów była momentami najsłabsza od lat, a i tak na dużo wyższym poziomie niż każda tego typu impreza z dowolną kadrą piłkarską Europy czy Świata. W moim przekonaniu żadna drużyna poza Hiszpanią od lat nawet nie zbliżyła się do najlepszych klubów europejskich. W reprezentacji Niemiec największe wrażenie robił mimo wszystko Manuel Neuer (co nie znaczy, że jako jedyny grał świetnie), Argentynę ciągnęła za to głównie żelazna obrona i... Messi. Nikt z żadnej kadry narodowej poza Hiszpanią nie grał jednak wielkiej i porywającej (tu się można spierać, bo wielu tiki-taka nudzi) piłki w ostatnich latach. Nie ma już takich ekip jak wielka Brazylia z Ronaldo, Rivaldo, Ronaldinho lub Francja z m.in. Zidane’m (ta z 1998 roku też IMHO mocno przeceniana, ale to pole do kolejnej dyskusji, której się teraz nie podejmę, a i tak była to chyba drużyna wyprzedzająca o klasę najlepsze reprezentacje na Euro 2016). Krótko mówiąc: kiedyś dużo więcej w rzeczywistości znaczyły i większą miarę należałoby przykładać do trofeów zdobywanych na Mistrzostwach Europy czy Świata. Obecnie to się zmieniło (obiektywnie jeśli chodzi o poziom) i króluje futbol klubowy. Arsene Wenger, trener Arsenalu, już w 2007 roku mówił w wywiadzie: "Jeśli odłożyć na bok narodową dumę, trzeba przyjąć, że mecze międzypaństwowe są zupełnie nieinteresujące. Futbol w wydaniu reprezentacji narodowych staje się nudny, trzeba się z tym pogodzić. Według mnie są dwa powody tego stanu rzeczy. Klubowy futbol idzie naprzód, a reprezentacyjny się cofa".

Darujmy już sobie więc ten idiotyczny argument o tym, że Messi nie należy do najlepszych w historii futbolu, bo jest niespełniony jeśli chodzi o reprezentację. Futbol to sport zespołowy a nie indywidualny. A Messi i CR7 należą już teraz do najlepszych w historii tego sportu. Koniec, kropka.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: