La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1237 Culés

13

„Oczami historii kibica Barcelony…”
Jak każdy z Was na tej stronie jestem kibicem Barcy i jeśli masz te 15min przy południowej kawie to będzie mi miło jak przeczytasz ten tekst, bo w dużym stopniu się z nim utożsamisz. Wczorajszy mecz z Liverpoolem sprawił, że złe emocje utrudniały mi zaśnięcie, a poranek zaczął się od wizji szarego dnia i przełknięcia bolesnych dla mnie nagłówków gazet… Odkąd jestem częścią społeczności fcbarca.com otwieranie zakładki „poranny przegląd pracy” jeszcze nigdy nie przychodziło mi tak ciężko. Ciężko nie dlatego, że przeczytam o wstydzie czy negatywnych statystykach Barcy w LM… Dla mnie to co wydarzył się wczoraj to schyłek wielkiej Barcy na arenie europejskiej, który bardzo poważnie puka do drzwi klubu… Kibicując zespołowi od 1991 roku byłem świadkiem budowania zespołu przez Johana Cruyffa, który również miał swoje przewroty, w szczególności po przegranym finale 0-4 z Milanem, poprzez krótką falę hype’u związaną z rocznym pobytem Ronaldo w Barcelonie pod okiem Bobby’ego Robsona, a następnie okres Van Gaala z wizją odtworzenia w Barcy Ajaxu z połowy lat 90-tych, który zbierał laury na arenie europejskiej, a Rivaldo wraz z połową holenderskiego składu mieli tej wizji przewodzić. Po przykrywką tych często-gęsto wydarzeń dorastali w szkółkach La Masii tacy gracze jak Puyol, Xavi, Iniesta, którzy wraz z przybyciem Rijkaarda zaczęli kreować przyszłe oblicze zespołu, do którego dołączył później Messi. W towarzystwie takich graczy jak Eto’o, Deco, Larsson – najlepszy zmiennik napastnika jakiego pamiętam w Barcy, czarujący publiczność Ronni, i wielu innych stworzyli kolektyw, który zdobył LM w 2006 roku… Wydawało się, że nadchodzą tłuste lata dla zespołu, ale sukces co niektórych rozpieścił… Ronaldinho od tego momentu coraz częściej gościł w nocnych klubach, wdał się w konflikt z Eto’o i kiedy odchodził z klubu w najlepszym piłkarsko dla siebie wieku wydawało mi się, że to będzie potworny cios dla Barcy. Później cieszyłem się z tej decyzji, bo przybycie do zespołu ambitnego Pepa Guardioli, obecność światowej klasy rozgrywającego Xaviego, charyzmatycznego obrońcy Puyola, najlepszego prawego obrońcy, walecznego Alvesa, doświadczonego Henry’ego i wchodzących na poziom World Class Iniestę, młodziutkiego Messiego i Busquetsa uświadomiło mnie po zakończeniu sezonu, w którym Barca zgarnęła wszystko, że obecność Ronniego w drużynie przy jego nawykach i ego ciągnęłaby zespół w dół zamiast uskrzydlać… Zespół w latach 2008-2012 był najlepszą Barceloną chyba w całej historii tego klubu. Ekipa miała wszystkie atuty by wygrywać. Świetnego trenera, wielu utalentowanych zawodników z najlepszą pomocą na świecie, Messiego, przywództwo w osobie Xaviego, charyzmę i waleczność w osobach Puyola, Alvesa, Mascherano… Po porażce w Liverpoolem główny artykuł na stronie Barcy rozpoczynał się od hasła „rzymskie demony wróciły…” . Dla mnie te demony nie są rzymskie. Te demony zrodziły wraz z chwilą odejścia Pepa z Barcy, który był chyba najlepszym co spotkało Barcę na ławce trenerskiej od czasów Cryuffa. To wtedy zaczęły się problemy polegające na zastępowaniu utraconych jakości personalnych jakościami do nich zbliżonymi. Częste kontuzje Puyola i koniec jego kariery odebrały Barcelonie znaczną część charakteru, ostatni fatalny rok Villi w Barcelonie też nie doczekał się zastąpienia go rasowym napastnikiem, św.p. Tito Vilanova też nie był trenerem pokroju Guardioli ale przynajmniej potrafił zdiagnozować jeden z problemów, że Barcelonie brakuje jaj. Raczkujące wówczas demony Barcy bardzo mocno dały znać o sobie w przegranym dwumeczu LM 0-7 z Bayernem. To były zalążki tego co spotyka Barcę od dwóch lat – bezkonkurencyjność w La Liga i przejściowa impotencja w dwumeczach LM… Całość zatuszował sezon 2014/15. Nowy trener w postaci Luisa Enrique, inspirujący zespół walczący z rakiem Abidal, ostatni sezon Xaviego, szeroka karda z dużymi możliwościami rotacyjnymi, przybycie Suareza, Messi w topowej formie po dobrych MŚ dla Argentyny, zaaklimatyzowany w zespole Neymar. Realia sprzyjały by zgarnąć tryplet… Potem sytuację Barcy ładnie określił sam Xavi – „ta zaspała na rynku transferowym”… Puyola niby zastąpiono Umtitim, ale na Camp Nou przybyły tylko umiejętności, a nie charyzma i waleczność, która zniknęła wraz z odejściem Tarzana… Xavi, najlepszy rozgrywający w historii klubu nie doczekał się następcy. Nie zastąpiono do dziś umiejętności Generała ani jego przywództwa, chociaż część tych nadziei pokładam w Arthurze… Nie zastąpiono też wartości, które wnosił Alves… Demony ciążące nad Barcą dawały o sobie poprzez destabilizację poziomu gry zespołu w dwumeczach LM w ostatnich latach… 0:4 i 6:1 z PSG, 0:0 i 0:3 z Juve, 4:1 i 0:3 z Romą, 3:0 i 0:4 z Liverpoolem… Zespół na tym poziomie nie powinien wykazywać w swojej postawie takich skrajności!!! Gdyby nie Messi, który tuszuje chyba więcej niedoskonałości zespołu niż sobie zdajemy boję się myśleć gdzie byłaby teraz Blaugrana… Rok temu w Rzymie demony Barcy pokazały swoją potęgę, a wczoraj na Anfield Road przygniotły zespół… Po tłustych latach 2008-2012, które sprawiły, że kibice obrośli w piórka, a zarządowi Barcy troszkę przysłoniły oczy na problemy bieżące jesteśmy od kilku lat świadkami początku upadku pozostałości mocarstwa zwanego Barceloną, której sternik Leo Messi potrzebuje dużo pomocy, by utrzymać statek na kursie, a niestety niewiele osób w zespole potrafi dobrze trzymać ster, a część nie potrafi nawet stanąć przy sterze… W świetle transferów Dembele, którego umiejętności są wielkie lecz zdrowie wątpliwe i Coutinho, dla którego oczekiwane bycie Robinem u boku batmana Messiego okazało się zbyt trudne Barcę czeka wiele pracy. Przed Messim jeszcze rok albo 2 lata gry na najwyższym poziomie a dla klubu są to 2-3 lata na wprowadzenie Barcy w pobliże wierzchołka góry Ligi Mistrzów… Marzył mi się tytuł LM w tych rozgrywkach ale po analizie ostatnich dwóch sezonów dochodzę do wniosku, że z Valverde za sterem możemy podbijać sobie „iberyjskie podwórko” , ale na podbój Europy jesteśmy za słabi… Pytanie czy takie są aspiracje Blaugrany i jej fanów? Tak samo za słabi jesteśmy personalnie na to… Moje najfajniejsze wspomnienie z dwumeczu z Liverpoolem (jeśli w ogóle można się takich doszukiwać) to wcale nie genialna bramka Messiego z rzutu wolnego, a charyzmę, agresję, zespołowość i zaangażowanie jakie pokazała Barca w ostatnich minutach pierwszej połowy na Camp Nou gdzie na próby zdominowania gry przez Liverpool Blaugrana niczym kiedyś gwiazda NBA Dikembe Mutombo kiwający po bloku palcem („not in my house”) odpowiadała ostrym pressingiem, odbiorem piłki i odzyskiwaniem kontroli w środku pola… To było chyba jedyne 5min w całym dwumeczu gdzie cały zespół pokazał, że ma jaja dając zarazem do zrozumienia Liverpoolowi – „to my tu rządzimy!”… Szkoda, że to było tylko 5min na ponad 190min rozegranych… W pozostałym czasie tylko Vidal zachowywał regularny poziom pod tym względem. Błędy indywidualne na Anfield Road, brak skuteczności po kilku akcjach po utracie bramki (mam wrażenie, że po stracie pierwszej bramki Liverpool zaczął się oszczędzać na drugą połowę by wtedy przycisnąć) i brak ostrego przyśnięcia Barcy od początku drugiej połowy (bo Valverde przyjął znaną z tego sezonu metodę „przecierpienia przez 60-70min”, by potem podkręcić tempo i strzelać) spowodowały, że w okresie kiedy to Barca nastawiła się, że dobije Liverpool ten wyrównał straty, przejął inicjatywę, rozbił organizacyjnie i mentalnie Barcę i to on dobił nas… Poza finałem PK sezon dla Barcy się skończył. Wielu z nas zadaje sobie pytanie – co dalej? Tutaj nie chciałbym być w skórze kogokolwiek z zarządu, bo siodło w latach 2008-2012 było na najwyższym końskim grzbiecie w historii klubu, spadliśmy z niego i marzy nam się ponownie w nim zasiąść… Trzeba sięgnąć głęboko do klubowego portfela i zacząć proces odbudowy drużyny. Sądzę, że szukając trenera Barca powinna zakręcić się wokół sprawdzonej elity – lista 5-10 najlepszych nazwisk z branży, koniecznie o twardym charakterze i stawać na rzęsach, by kogoś z nich podpisać. Co do składu – wzmocnienie linii ataku to temat odgrzewany jak bigos i mam wrażenie, że zaczyna być też pomijany jak g…. na chodniku, ale Messi i Suarez mają po 32 lata – niech ktoś zacznie robić coś za nich !!! Żaden Griezmann, żaden Jovic… Barca powinna za rok lub dwa zarzucać sidła na Mbappe, bo od 30 lat obok Ronaldo (Brazylijczyka) i Messiego świat futbolu nie widział tak utalentowanego 20-latka grającego w bloku ofensywnym. De Jong już jest w Barcy, De Ligt także powinien być priorytetem – poza umiejętnościami widzę u niego charyzmę. Mocno inwestować w rozwój Arthura i Puiga, bo to obok De Jonga może być przyszłość naszej pomocy, skompletować w zespole z 3 zawodników będących liderami walki w zespole, takich co wczoraj po pierwszej straconej bramce z Liverpoolem zebraliby na kilka sekund chłopaków, by krzyknąć „nic się nie stało, zapied…..my do upadłego” i z agresją na twarzy spojrzeć na rywali, a nie jak wczoraj bezpańskie owieczki patrzące za każdym razem w siną dal po utratach bramek, pomyśleć co dalej z Coutinho i Dembele, którzy póki co nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań – inwestować w nich? Sprzedać i odzyskać część kasy?… Barca zamiast skupiać się by za rok wygrać LM powinna rozpocząć żmudny, kosztowny, mądry i cholernie trudny dwu lub 3-letni proces odbudowy drużyny, by zafundować 34-letniemu Messiemu, Busquetsowi i Pique (ci gracze pewnie skończą karierę w Barcelonie pozostając ich ikonami) realną szansę walki o wszystkie tytuły lecz nie z nimi w roli głównej i całą odpowiedzialnością na barkach tylko jako elementami dobrze funkcjonującej maszyny, w której wymagać się będzie ich doświadczenia i przebłysków geniuszu, w zatrudnieniu na 3/4 etatu, a nie wyrabiania 200% normy i tuszowania niedoskonałości zespołu… Taka przyszłość mi się marzy... Jak zawsze dumny po zwycięstwie i wierny po porażce. Visca el Barca ???? !!!

konto usunięte

0

@lukkobe Taktyk........

0

@Lamora Żaden taktyk... Osobiste odczucia i moja wymarzona wizja zespołu na kolejne lata.

konto usunięte

0

@lukkobe Nie mam siły czytać tak d;lugiego tekstu na komórce :P Zostawiłem na później :P

2

@lukkobe To znaczy, że kolega wyżej zostawi sobie do przeczytania na potem :D

2

@lukkobe Nie wiesz co to jest "taktyk"? ktoś sobie zostawia na później do przeczytania ehh

0

@PatrychoO Tak też myślałem ;) ... Wolałem napisać coś dłuższego i bardziej elokwentnego teraz niż 5min po meczu z Liverpoolem krzyczeć na forum, że Valverde powinni spalić na stosie, a połowę zespołu rozstrzelać ;) ...

0

@MesQueUnClub_87 Ooo.. tego nie wiedziałem :) . Człowiek uczy się w każdym wieku i to jest fajne :) ! Dzięki za doinformowanie :) !

1

@lukkobe Najważniejsze jest zatrudnić trenera z czołówki który będzie miał pomysł na drużynę i to jak najszybciej. Powinni prosić na kolanach Pepa i dać mu pełną władzę nad zespołem i transferami

2

@lukkobe Ależ pięknie napisane. W punkt.

konto usunięte

0

@lukkobe Moim zdaniem powinni postawic na legendę Barcelony albo kogos z klubu(jak guardiola) bo sciagajac szrot z zagranicy nic nie osiągamy. Mogę się założyć, ze gdyby Valverde postawil na wychowanków we wczorajszym meczu nie zagrali bysmy gorzej. Visca el barca na dobre i na złe

0

@dawidz4 Gdyby Pep wrócił socios powinni w ramach przywitania niezwłocznie zorganizować paradę ulicami Barcelony zakończoną imprezą organizowaną przez Snoop Dogga...

0

@Ermitano Dziękuję bardzo :) !

0

@Barcacampones Są "za" i "przeciw"... Pep podołał, bo był dobry i też miał wówczas potężną drużynę, teraz trzeba ją zbudować na nowo. To trudniejsze wyzwanie i nie dawałbym go komuś, kto jest tylko legendą Barcy ale bez trenerskiego resume z najwyższej półki... Za granicą nie tylko jest szrot.

konto usunięte

0

@lukkobe Miałem na myśli, ze nie warto bylo sciagc malcoma ktory i tak nie gra tylko dawac szanse wychowankom

0

@lukkobe Nie mogę pochwalić się tak długim stażem w bordowo-granatowej rodzinie jak Ty. Kibicuję od 2005 roku i ciężko mi oceniać wcześniejsze czasy, które znam wyłącznie z książek. Odnosząc się do okresu, który mogę pamiętać to uważam, że masz całkowitą rację co do katastrofy po odejściu Guardioli. Owszem, był fenomenalny sezon z jeszcze jednym trypletem i nie chcę umniejszać Enrique, ale... Ale gdzieś z każdym rokiem tracimy architektów sukcesów z lat 2008-2012. Kwestią czasu jest odejście Messiego czy Pique, a Busquets wygląda już znacznie gorzej niż kiedyś. Nie jesteśmy na to w żaden sposób przygotowani. Uważam, że dużo prawdy jest w tym, że Messi ciągnie to sam. Piłka do Leo, on ma rozegrać, strzelić, przedryblować, wystawić, a nawet bronić. Bo i takie opinie pojawiły się po wczoraj, Messi nie angażował się w obronę. On nigdy tego nie robił. Messi dreptał zamiast zapierniczać na pełnym gazie. On nigdy tego nie robił. Zawsze zachwycaliśmy się jego inteligencją, tym, że lepiej mądrze stać niż głupio biegać i nagle takie zarzuty. I szczerze boję się jednego - że Messi odejdzie. Miłość do Klubu to jedno, ale nie zdziwiłbym się gdyby miał po prostu dość. Kogo obwiniałbym za porażkę z Liverpoolem? Piłkarzy, to na pewno. Oni grali, oni mieli w nogach awans do finału. Ale patrząc długofalowo - czy to jest niespodzianka, że Coutinho zagrał beznadziejnie? Że Suarez zepsuł setkę i był niewidoczny? Że Rakitić i Busquets przegrali środek pola? Nie, to nie jest niespodzianka. Zaskoczeniem może być błąd Alby przy pierwszym golu, ale do cholery, takie sytuacje się zdarzają najlepszym. Problemem jest to, że od długiego czasu nie mamy alternatyw, pomysł na grę zatracamy z każdym rokiem. Nie rozgrzeszam piłkarzy, ale większą winą obarczam trenera i zarząd. Valverde pokazał, że nie jest trenerem na Barcę już w pierwszym sezonie. Ślepo wierzyłem, że ma genialny plan na taktykę z cofnięciem się, że jego wyrachowane podejście da nam tytuły, bo przecież Barca ewoluuje i nie gra pięknie, ale skutecznie. Zdjęcie Vidala wczoraj? Rozpaczliwe rzucenie Malcoma na końcówkę? Ten sam skład po raz kolejny? Te same zmiany w tych samych minutach co za każdym razem? Na tym poziomie to brzmi jak żart. Nie wiem jak motywuje zawodników, nie jesteśmy w ich szatni, ale do szału doprowadza mnie jego kucanie przy linii 90 minut i mina kota robiącego wiadomo co na pustyni. Jak zawodnicy mają pokazać złość, sportową furię na murawie, kiedy ich własny trener ma na twarzy wymalowaną przegraną przy trzybramkowej zaliczce? A już abstrachując od tego jakim jest trenerem to uważam, że potrzebujemy nowego z innego wzgledu. On nic więcej nie zrobi. Przyszły sezon będzie wyglądac identycznie jak ten lub gorzej jeśli pozostanie na ławce. I żaden obrońca EV mnie nie przekona, że będzie inaczej.

0

@Barcacampones No co do Malcoma to mam trochę inne zdanie... Dla mnie to niezły gracz, który mógłby się rozwinąć w roli zmiennika z tym, że mało grywał... Też jestem tego zdania, że trzeba pchać wychowanków do pierwszej drużyny, ale najpierw musi być jakiś potencjał, który można wpychać. A w formacji ofensywnej Collado, który ostatnio wystąpił z Celtą był kiepściutki... Jedyny zawodnik z potencjałem na tą chwilę, którego trzeba pchać do pierwszego składu to Riqui Puig...

0

@Aveiro Co do Valverde miałem swoje obawy w pierwszym sezonie, bo popełnił pewne błędy, ale jestem typem człowieka, który wierzy w drugą szansę i taką Valverde dawałem... Pewne wnioski z zeszłorocznych błędów wyciągnął ale w batalii o LM Valverde zawiódł ponownie w fatalnym stylu... Zawiedli wszyscy, piłkarze, trener, zarząd... Stąd sytuacja po meczu z Liverpoolem jest wg mnie punktem zwrotnym od którego trzeba zacząć budować nowy zespół. Mnie denerwowało w ostatnim meczu, pomijając kucanie Valverde, to brak zaangażowania i jego i zespołu... W jakimkolwiek sporcie drużynowym włożenie większego wysiłku fizycznego generuje problemy zespołom lepszym. Najprostszy przykład to reprezentacja Islandii, której poziom umiejętności indywidualnych był niszowy na tle innych zespołów na MŚ, a z racji, że byli zorganizowani, mieli obcykane do perfekcji bardzo proste zagrywki i biegali 8-10% więcej niż rywale to przysparzali problemów najlepszym. Barca z Liverpoolem była tą stroną która biegała te ok.8% mniej niż rywale co było widoczne i to jest dla mnie niewybaczalne !!! Nie idzie to zapier....lasz !!! Barca w drugiej połowie powinna ich tak przycisnąć jakby ta miała trwać nie 45, a 25min a na pewno zdobyłaby gola, który zabiłby rywalizację i mielibyśmy teraz inną debatę... Ale cóż - było minęło. W dobie przebudowy martwi mnie inny aspekt, a mianowicie indolencja Barcy na rynku transferowym na przestrzeni lat. Barcelonie udawało się pozyskiwać wielkie nazwiska, ale bywały one zwykle dopełnieniami do kolektywu, który zafundowała Barcelonie La Masia... Na przestrzeni lat 2002-2015 - Puyol, Pique, Xavi, Iniesta, Busquets, Messi, Pedro, Victor Valdes, Sergi Roberto lub też zawodnicy drugiego planu, którzy też czasami grywali - Thiago, Rafinha, Bojan, Bartra... To był urodzaj do pozazdroszczenia !!! Teraz jest susza w wypuszczaniu wielkich zawodników z La Masii i nie wiem czy wynika to z braku aż takich talentów w tym pokoleniu, czy błędy w przetransferowywaniu ich na wyższe poziomy... Nie wiem... Tak czy inaczej pomyśl sobie ile pieniędzy musiałby wydać klub gdyby tych wszystkich zawodników trzeba było kupić gdyby byli gwiazdami w wieku 25-27 lat... Fortuna !!! Problemem Barcy przez wiele lat było tylko znajdywanie napastników/skrzydłowych i "dokoptowywanie" kogoś do obrony lub pomocy... Dlatego też z perspektywy czasu śmieszą mnie docinki sprzed lat fanów Barcy, że Real wydawał tyle kasy na zawodników i często przegrywali z Barcą. Wydawał, bo nie miał tylu świetnych produktów jak te z La Masii... Teraz nadchodzą czasy, gdzie Barca będzie musiała zaangażować potężne środki finansowe żeby zespół w końcówce ery Messiego i po jego odejściu nie spłynął na lokaty 3/4 w La Liga i nie stał się drużyną, którą w Europie stać na max 1/8 finału LM...

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: