La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1418 Culés

9

Może komuś będzie się chciało przeczytać moje wywody do porannej kawki.
Zapraszam:

Kilka słów podsumowujących wczorajszy mecz.
Pomijając cale zamieszanie związane z uprawnieniem, bądź jego brakiem, do gry dla Chumiego, strasznie ciekawiło mnie jak podejdzie drużyna do rewanżu, w którym trzeba odrabiać straty.
Czy faktycznie, tak jak mówią piłkarze, grają o wszystkie trofea i nie kalkulują sił na kwiecień / maj, czy jednak gdzieś w głowach zapali się lampka, że puchar i tak wygrywają co roku, to może teraz wygrać LM.
Moje obawy rozwiały się już w momencie publikacji wyjściowego składu. Widać było, że trener i drużyna będzie grała o pełną pulę. I chwała im za to. W końcu, tak jak mówił Iniesta, wielka drużyna gra zawsze o każdy tytuł, a nie o wybrane.
Przechodząc do meczu, to może będzie to delikatną przesadą, ale wydaje mi się, że było to najbardziej kompletne spotkanie w tym sezonie drużyny Ernesto. Wiem, ze z Totenhamem w Londynie, z Realem w LaLidze wyniki były bardziej okazałe, przeciwnicy mocniejsi itd, ale w każdym z tych spotkań Barcelona traciła panowanie nad sytuacją na boisku chociaż na kilka minut. W wczorajszym meczu nie było tego widać. Świetnie oddają to statystyki. W pierwszej połowie przeciwnik stworzył dwie sytuacje bramkowe, z czego tylko jeden strzał był skierowany w światło bramki.
Dopiero wczoraj linia pomocy Barcelony wyglądała tak, jak każdy by oczekiwał. Wszystkie próby ataku konstruowania akcji były od raz rozbijane przez dobrze dysponowanych pomocników Blaugrany. I to jest właśnie potwierdzenie, że Barcelona rośnie w siłę jako drużyna. Ostatnio było zbyt dużo meczy, które gdzieś nam uciekały, gdzieś drużyna traciła kontrolę i nie potrafiła "zabić spotkania". A wczoraj to wszystko zagrało pięknie. Warto też zwrócić uwagę, jak duże przestrzenie wczoraj pomocnicy otwierali dla napastników. Znów, może pójdę zbyt daleko, ale wczorajszy mecz przypominał mi do złudzenia, te rozgrywane pod wodzą Luisa Enrique. I też pragnę zaznaczyć, ze drużyna pod wodzą Luisa także zaczęła grać swoja najlepszą piłkę po nowym roku ( pierwszy sezon i pamiętny mecz z RSSS na początek roku).
Wczorajszy mecz pokazał, że Dembele potrzebował tylko czasu i wiary w niego, żeby pokazać swoje umiejętności. Najbardziej urzekły mnie ujęcia po drugiej bramce, kiedy do Dembele podbiegł Messi i mu gratulował. Widać, ze Argentyńczyk, jak przystało na Kapitana, stara się, żeby młody grał jak najlepiej. Pomaga mu. I pozwala pokazać sie z jak najlepszej strony. Przecież przy akcji zakończonej drugim golem, najbardziej naturalnym podaniem do kontynuacji akcji była piłka do Vidala - prostsze rozwiązanie, bardziej intuicyjne. Jednak Leo wybrał Francuza, dając mu znak, że wierzy w niego, że potrafi mu dograć tak jak potrzebuje. Trzeba też pamiętać o genialnej piłce w drugą stronę, którą Dembele posłał do Messiego przez linię obrony i tylko sam Messi wie, jak tego nie strzelił. Dla oka kibica, ta współpraca już wygląda świetnie, a jestem pewien, że z każdą minutą na boisku tych dwóch panów będzie tylko lepiej.
Ale jest jeszcze jeden gracz, który wczoraj znów pokazał się ze świetnej strony. Gracz, który dla mnie, był brakującym ogniwem w zeszłorocznej układance. Mowa oczywiście o Atrhurze. To ten typ zawodnika, który z piłką przy nodze, może przebiec przez całe boisko i przeciwnik jej nie powącha, tylko będzie uciekał się do fauli. To ten typ piłkarza, który da drużynie oddech pod dużym pressingiem. Przyjmie piłkę, poprowadzi i co najważniejsze - nie straci. Zapadły mi w pamięć stare słowa Messiego o Iniescie, który stwierdził, że w ciężkich meczach, z mocnymi rywalami, zawsze chce mieć na boisku Iniestę, i podświadomie szuka gry z nim. Bo wie, że nawet pod pressingiem, Iniesta nie straci piłki, pozwoli drużynie złapać oddech i ustawić się od nowa. I dokładnie tak zaczyna wyglądać Arthur w drużynie Valverde. Widać, że kiedy pomocnicy czy napastnicy już nie mają siły dryblować, holować piłki czy po prostu są na skraju straty, to piłka wędruje to Brazylijczyka. To jest ten typ zawodnika, którego nie stawia się w pierwszym rzędzie, pomiędzy gwiazdami. On stoi w drugim i pilnuje, żeby gwiazdy miały swój czas w blasku fleszy.
Oby więcej takich meczy. Bo tak dysponowanej Barcelony jak wczoraj nikt nie zatrzyma. Ani w lidze ani tym bardziej w dwumeczach LM.

0

@Kidd Z tym pucharem króla to było o tyle ciekawe że jako pierwsza drużyna w historii można wygrać po raz piąty więc na pewno dużo trudniej niż normalnie zrezygnować a raczej delikatnie odpuścić w tych rozgrywkach.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: