- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1416 Culés
Gorące dyskusje
Safrani
30
Sejm przegłosował projekt ustawy ws. zakazu patostreamingu. Projekt zakłada kryminalizację... » Czytaj dalej
30 odpowiedzi
DariaFCB
94
A pochwalę się. Miesiąc temu urodziłam synka! Młody jest zdrowy i nawet bardzo nie dokucza.... » Czytaj dalej
33 odpowiedzi
Zoker
2
Ostatnie wezwanie do ligi typerów MŚ. Ktoś jeszcze chętny? Mamy na razie 49 uczestników.
43 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1416 Culés
14
Kto by pomyślał że tak wybitny piłkarz, będzie taki chciwy:
10 stycznia 1946 r. w Krakowie urodził się Robert Gadocha(przy okazji wszystkiego najlepszego panie Robercie). Był jednym z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Czarował dryblingami i rzadko spotykaną techniką użytkową. Sam jednak przystał na los człowieka zepchniętego w głęboki cień. Tak zwana ,,Afera dolarowa” sprawiła że Gadocha dawny as reprezentacji i czołowy gracz Legii wybrał milczenie, zerwał kontakty nawet z dawnymi kumplami. Na Mundialu w 1974 nie strzelił żadnego gola ale był za to mistrzem asyst. Po jego zagraniach koledzy zdobyli aż 7 goli! Obok Kazimierza Deyny i Grzegorza Laty został wybrany do jedenastki mistrzostw świata. I to właśnie Lato opowiedział kiedyś historie, która legendzie Gadochy mocno zaszkodziła, powodując że do dzisiaj w życiu publicznym zupełnie go nie ma. Całkiem świadomie uznał iż nikomu nie musi się tłumaczyć, kolegom z reprezentacji też nie, choć mieli powody podejrzewać że Gadocha ich oszukał. W autobiografii Grzegorza Laty wydanej w 1994 r. były prezes PZPN po raz pierwszy wspomniał o dodatkowej finansowej motywacji, po którą sięgnęli Argentyńczycy. Chodzi o mecz z Włochami, ostatni w fazie grupowej na mistrzostwach świata. Zwycięstwo Polaków oznaczało że do drugiej rundy(oprócz Białoczerwonych) przeszliby też Argentyńczycy, którzy w równolegle toczonym meczu musieli pokonać słabiutkie Haiti różnicą co najmniej 3 goli. Tak też się rzeczywiście stało. Wygrali 4:1 a Polska swój mecz 2:1. Pytanie tylko czy Argentyna obawiająca się że nasz zespół spotkanie z Italią może potraktować ulgowo, faktycznie złożyła obietnice finansowej premii? Lato był przekonany że tak! Wtedy nie wymienił żadnych nazwisk, mówił tylko o dwóch-trzech zawodnikach polskiej drużyny. Mieli przyjąć 18 tys. dolarów ale nie podzielili się z pozostałymi kolegami, którzy nie wiedzieli o argentyńskim bonusie. Ujawniona przez Late sprawa wtedy rozeszła się po kościach. W 30-tą rocznice mundialowego medalu wrócił do niej w wywiadzie dla ,,Przeglądu Sportowego” i był już bardziej konkretny. Wciąż nie wymienił żadnego nazwiska, lecz liste podejrzanych ograniczył do jednej osoby, na dodatek łatwo ją było można zidentyfikować. ,,O całej sprawie dowiedziałem się dopiero 10 lat po mundialu. Byłem wtedy zawodnikiem Atalanta Mexico City. Mieliśmy w klubie jakąś impreze, zrobiła się luźniejsza atmosfera i na zwierzenia zebrało się Rubenowi Ayali, który w 1974 grał w ataku reprezentacji Argentyny. Zaczął mi opowiadać jak Argentyńczycy dyskutowali między sobą że trzeba Polaków zmobilizować do poważnej gry z Włochami. Ustalili że każdy z nich ze swojej premii za zakładany awans do drugiej rundy odpali Polakom po tysiąc dolarów. 22 piłkarzy plus 2 trenerów. W sumie 24 tys. dolarów”- relacjonował Lato w ,,PS”, uściślając że do odbiorcy trafiło 18 tys. USD a reszte przejął pośrednik. Przedstawił też hipotezę dlaczego odbierający kase zawodnik z nikim się nie podzielił. ,,Widocznie piłkarz, który zdaniem Ayali był kluczowym graczem Polski i z nim należało rozmawiać jako reprezentantem nas wszystkich, uznał że i tak wygramy z Włochami. Mieliśmy przecież wystąpić w żelaznym ustawieniu, byliśmy na fali a 18 tys. zielonych piechotą nie chodzi. Z czysto logicznego punktu widzenia postawę naszego kolegi można próbować jakoś zrozumieć, lecz tylko z logicznego”- opowiadał Lato.
Zatem skandal wybuchł dopiero w 2004 r. Grzegorz Lato jednym kamyczkiem uruchomił lawine. Na jaw zaczęły wychodzić kolejne fakty bo w Argentynie historia mundialowych dolarów znana była od dawna. Okazało się że o ile Ayala opowiedział Lacie o zakulisowej transakcji, to jednak nie on był pośrednikiem a niejaki Iggy Boćwiński, wówczas szef linii lotniczych PanAm na Polske i serdeczny kolega Gadochy. W operacje miała też być zaangażowana ówczesna żona polskiego piłkarza, która przejęła pieniądze, gdyż on sam uczestniczył w turnieju, ciągle przebywał z drużyną, więc tego typu aktywność siłą rzeczy musiała być mocno ograniczona. Gadocha wszystkim rewelacjom stanowczo zaprzeczył. Zrobił to twardo i jednoznacznie, po czym…. Zapadł się pod ziemie. ,,Jestem z boku, bo szanuje swoje nazwisko. Nie chce się wtopić w polską przeciętność. Poza tym… są pewne sprawy, o których w życiu się nie mówi tylko zabiera się je do grobu. Dlatego nie opowiadam o nich nawet w prywatnych rozmowach”- przekonywał na łamach ,,PS” Gadocha. Trzeba przyznać że brzmiało to cokolwiek tajemniczo a po wybuchu ,,afery dolarowej” nabrało nowego znaczenia. Przez następne lata Gadocha publicznie prawie się nie pokazywał. Niekiedy widziano go na stadionie Legii ale zdecydowanie więcej czasu spędzał w swoim domu na Florydzie. W 2013 r. dodzwonił się do niego Rafał Hurkowski, syn nieżyjącego już cenionego dziennikarza Romana Hurkowskiego. Gadocha zgodził się udzielić wywiadu dla polsatsport.pl. W opublikowanej rozmowie Gadocha powtórzył że z argentyńskimi dolarami nie miał nic wspólnego. ,,Nie wziąłem tych pieniędzy. Przecież gdyby do czegoś doszło, moi koledzy siłą rzeczy wszystkiego by się dowiedzieli! Dlaczego to wyszło dopiero po 30 latach? To wszystko dzieło mojej byłej żony. Była wpływowa, pracowała dla MSW. Szantażowała mnie że jeśli nie zrezygnuje z domu, zniszczy mi życie…. Moje nazwisko zostało zszargane”- stanowczo stwierdził, przyznając przy tym że na stałe mieszka w Sarasocie, na Florydzie. ,,Nie mam z nim kontaktu i nie słyszałem żeby któryś z moich kolegów z drużyny Górskiego miał. To nie jest przypadek ponieważ mam wrażenie że gdy wypłynęła sprawa argentyńskich pieniędzy, świadomie zniknął z pola widzenia. Może poczuł się urażony, że ktoś daje wiare sensacyjnym doniesieniom. No ale z drugiej strony nie próbował się tłumaczyć…. Dużo razem przeżyliśmy, więc na pewno byśmy go spokojnie wysłuchali. Kiedyś wspólni znajomi próbowali spotkać się z nim na Florydzie. Dzwonili, lecz nie odbierał telefonu. Pukali do drzwi ale nie otwierał”- tak opowiadał Lesław Ćmikiewicz, kolega Gadochy z reprezentacji i Legii. ,,To co powiedział Grzegorz Lato, zabrzmiało wiarygodnie. Pierwsza żona Roberta też przyznawała że trzymała te pieniądze. Ja natomiast zwyczajnie uważam że brudy wcześniej czy później wychodzą na wierzch”- zwraca uwagę Władysław Żmuda, czyli kolejny znajomy Gadochy z reprezentacji. ,,Po chrześcijańsku mogę mu wybaczyć ale niesmak pozostaje. Naszym przywódcą nie był, jednak zawsze zajmował konkretne stanowisko. Do tego potrafił nie głupio powiedzieć a mądrego zawsze warto posłuchać. Piłkarzem był pierwszorzędnym”- dodaje Żmuda. Gdy wyszła sprawa nieszczęsnych argentyńskich dolarów, zerwał kontakty z kolegami. Nie przyjeżdżał na okolicznościowe spotkania Orłów Górskiego, choć były tak godne okazje jak świętowanie 40-tej rocznicy medalu mistrzostw świata. W niczym nie zmienia to faktu że był jednym z najlepszych polskich piłkarzy w czasach, gdy nasza reprezentacja odnosiła największe sukcesy. Tego już nikt mu nigdy nie odbierze……
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
2
@FCBparasiempre Szkoda, ale kasa już niejedno w życiu zniszczyła.
2
@FCBparasiempre Spotkałem go i miałem okazję krótko z nim porozmawiać w Sarasocie w 2007 roku:-)
2
@kamyk_23 I co miałeś śmiałość zahaczyć o ten temat?
2
@FCBparasiempre Nie, pogadaliśmy chwilkę o wszystkim i o niczym. Zapraszałem go na boisko, bo grywaliśmy ze znajomymi "dziadkami", ale stwierdził, że on już za stary:-)