- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1544 Culés
Gorące dyskusje
Verore
2
Teoria spiskowa, w którą wierzysz? Ja zacznę: w Smoleńsku nie było wypadku
21 odpowiedzi
MirusAmisz
6
Dokąd zmierza ówczesna motoryzacja? Wiadomo są różne gusta ale wizualnie przecież to wygląda... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
agaFCB
2
Ale dziś piękna pogoda do tego żeby uciec z pracy o 10 i pójść spać. Przy deszczu najlepiej... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1544 Culés
2
@Bernard777 i @AxelF coś ciekawego dla was w odpowiedzi na komentarz
2
@FCBparasiempre
Gdy sława wyprzedza talent:
Jeśli twoim ojcem jest najlepszy piłkarz świata, to z góry wiadomo, że gdy odwiesi już buty na kołku, to właśnie na ciebie spadnie ciężar presji, by w te buty ponownie wskoczyć. Nawet jeśli spadają ci one z nóg i czujesz się w nich jak w kajakach, a na dodatek wspomniany ojciec odżegnuje się od wspólnych więzów krwi. I to pomimo tego, że już dawno udowodniono mu, że się myli, a ty wyglądasz jak jego niemal perfekcyjna kopia z młodości. Mniej więcej tak wyglądała ponad połowa życia Diego Sinagry, znanego jako Diego Maradona jr. Pierworodnego syna śmiertelnego boga futbolu. Ile dzieci spłodził Diego Maradona? To pytanie, na które chyba nikt – nawet on sam za życia – nie potrafił odpowiedzieć ze stuprocentową pewnością. La Pelusa był w tym temacie równie skuteczny co pod bramką rywala. W momencie śmierci uznawał swoje ojcostwo w przypadku ósemki potomków. W 2019 roku dowiedzieliśmy się o trójce kubańskich pociech mistrza świata z 1986 roku, które spłodził, gdy na początku XXI wieku przebywał na wyspie, rządzonej przez swojego przyjaciela Fidela Castro, przechodząc tam terapię odwykową. Matkami tych dzieciaków miały być dwie różne kobiety. Jedna z nich to Mavys Alvarez, która w czasie ich romansu miała… 16 lat. Jest to jedno z najpoważniejszych odbrązowień pełnego rys pomnika argentyńskiego gwiazdora. Pierwszy obyczajowy skandal z udziałem ówczesnego piłkarza Napoli wybuchł jednak krótko po zakończeniu mundialu Mexico ’86, który zapewnił Diego futbolową nieśmiertelność. 20 września 1986 roku w jednym z neapolitańskich szpitali przyszedł na świat malec, którego matka utrzymywała, że jest on owocem jej romansu z największym idolem całego miasta. To dziecko to owoc mojego związku z Diego Armando Maradoną, piłkarzem Napoli. Po więcej informacji w tej sprawie proszę się zwracać do mojego adwokata. Dlaczego Diego nie uznał syna? Myślę, że jest niedojrzały. Ale wie, że to jego syn. Myślę, że przez to cierpi. Tak mówiła przed kamerami telewizyjnymi 21-letnia wówczas Cristina Sinagra, tuląc do piersi noworodka. Powagi całej sytuacji dodawał fakt, że długoletnia narzeczona La Pelusy – Claudia Villafane – była wówczas w drugim miesiącu ciąży. Diego odżegnywał się obiema rękami, jakoby miał być ojcem chłopca. W 1993 roku odmówił wykonania testów DNA, w związku z czym sąd uznał jego ojcostwo. Pomimo tłumaczeń Maradony Neapol wiedział swoje. Mały Sinagra wyglądał jak skóra zdarta z krnąbrnego taty. Ten natomiast na początku 1991 roku odszedł z Napoli w cieniu licznych skandali, powiązań z Camorrą i uzależnienia od kokainy, co zaowocowało 15-miesięczną dyskwalifikacją piłkarza złapanego na dopingu. Neapol również musiał przeżyć coś w rodzaju terapii odwykowej. Skończyły się w końcu lata prosperity, gdy ekipa ze stolicy Kampanii biła bogaczy z północy kraju, prowadzona do boju przez Maradonę. W głowach szalonych neapolitańczyków tliła się jednak nadzieja, która była niczym metadon dla ćpuna uzależnionego od heroiny. Przecież za kilka lat w buty ojca mógł wskoczyć Maradona junior… Zresztą jeśli przetrzepiecie Internet, to znajdziecie jeszcze archiwalne teksty sprzed 20 lat, napisane, chociażby przez brytyjskiego ,,Guardiana”, w których przeczytacie: ,,Ma tylko 14 lat, ale już uważany jest za zdolnego do gry z chłopcami starszymi o trzy lata. Cudowne dziecko tak jak jego tata”. Całość artykułu okraszona jest wymownym tytułem: ,,Neapol czeka na zbawiciela”. Żyjemy w czasach, w których z jednej strony nieodpowiedzialni rodzice potrafią zakładać w social mediach profile kilkuletnim „gwiazdom piłki” i dzielić się ze światem informacjami o ich postępach w treningach, napędzając tym samym narrację o ”nowych Messich”. Z drugiej strony opinia publiczna jest coraz częściej świadoma zagrożeń, które płyną z nakładania presji na tak młodych adeptów piłkarskiej sztuki. Gdy Sinagra dorastał nie było jeszcze twittera, tik toka czy instagrama, ale sam fakt noszenia na sobie ciężaru bycia pierworodnym Boskiego Diegito i dorastanie w tak specyficznym miejscu jak Neapol wystarczały z nawiązką. Diego Sinagra przejawiał jako dzieciak ogromny talent, ale wiadomo, że jest on tylko jednym z czynników składających się na ostateczny sukces. W jakim stopniu ten talent wykorzystał Maradona junior? A ilu z was słyszało o nim w innym kontekście, niż fakt bycia synem jednego z największych piłkarzy na świecie?
Tak chyba możemy określić związek młodego Maradony z futbolem. We wspomnianym artykule ,,Guardiana” jest mowa o tym, że Sinagra jako 14-latek pojawił się na konsultacjach włoskiej kadry u-17. W Napoli trenował od 11 roku życia. Z jednej strony z piętnem ogromu oczekiwań miejscowych fanów, z drugiej strony cały czas mając w świadomości, że ojciec się do niego nie przyznaje. Nie potrzebował swojego ojca wcześniej, więc nie potrzebuje go i teraz – mówiła zadziornie Cristina Sinagra. SSC Napoli nie było już superdrużyną napędzaną przez trio Ma-Gi-Ca (Maradona-Giordano-Careca). Tułało się po Serie B, a za gwiazdę zespołu uchodził Stefan Schwoch czy Francesco Turini. Na trybunach stadionu Świętego Pawła, dziś przemianowanego na stadion imienia Diego Maradony, zasiadało co mecz zaledwie po kilka tysięcy sfrustrowanych fanów. Młodziutki Diego był dla nich nadzieją na wyrwanie zespołu z marazmu. Prawdziwy zbawca pojawił się jednak kilka lat później pod postacią podstarzałego producenta filmowego i nazywał się Aurelio De Laurentis. A młody? Z ojcem łączył go niski wzrost, krępa postura i burza czarnych włosów. A piłkarsko? Bardziej Sinagra niż Maradona… Diego jr. swoje najlepsze kluby, w jakich miał okazję występować (Napoli, Genoa), wpisał do CV jeszcze jako junior. W barwach seniorskiego zespołu z Neapolu nigdy nawet nie zagrał. Raz był w składzie meczowym, ale Pescara oddała spotkanie walkowerem… Później była już tylko równia pochyła. Jeszcze jako 15-latek zagrał we wspomnianym zespole Squadra Azzura u-17 (pod nazwiskiem Maradona), mierząc się na boisku z dorosłą reprezentacją Włoch. Rino Gattuso szybko nakrył młodziana czapką, a selekcjoner Trapattoni mówił po meczu, że oczekiwałby po nim więcej. Urodzony w Neapolu Fabio Cannavaro powiedział natomiast: ,,Jako neapolitańczyk mam dreszcze widząc Maradonę na boisku, ale gdyby był on moim synem, nie chciałbym, żeby skupiał tyle uwagi”. Sinagra, być może robiąc dobrą minę do złej gry, bagatelizował fakt, że wszystkie oczy powędrowały w jego kierunku. ,,Nazwisko Maradona nie jest ciężarem, jest inspiracją. Dziś drżały mi nogi ale jeśli Bóg pozwoli, może kiedyś zagram w przeciwnej drużynie”. Nie zagrał i było cholernie daleko od zagrania… Gdy pogrążone w kłopotach Napoli uznało, że Sinagra jest im zbędny, stało się jasne, że chłopak nie pójdzie ścieżką kariery podobną do tej, jaką kroczył jego ojciec. Nie skorzystał z oferty wyjazdu do szkockiego Dunfermline, został w ojczyźnie i zawędrował do amatorskiego zespołu Cervia. Dlaczego akurat Cervia? Zespół ten został wyselekcjonowany do wzięcia udziału w specjalnym reality show pod nazwą „Campioni, il sogno”, w którym widzowie śledzili poczynania owej drużyny przez cały sezon i częściowo decydowali o jej kształcie poprzez głosowanie audiotele, a na koniec kampanii wybierali trzech najlepszych zawodników, którzy w nagrodę udawali się na przedsezonowy obóz przygotowawczy do Juventusu, Interu i Milanu. Junior nie znalazł się w tej trójce… W 2008 roku postanowił spróbować sił w beach soccerze i można chyba powiedzieć, że w końcu odnalazł swoje przeznaczenie. Gra w reprezentacji Włoch, gol w finale mistrzostw świata, scudetto zdobyte z Napoli? Tak, Sinagra osiągnął to wszystko, tyle że na piasku… Ze Squadra Azzura został wicemistrzem świata w 2008 roku, Neapolowi dał ich pierwsze plażowe mistrzostwo Italii. Na zielonej trawie cały czas kopał na poziomie amatorskim, chociaż niekiedy potrafił przypomnieć widzom, jaka krew płynie w jego żyłach. W barwach Venafro zdobył takiego gola:
2
@FCBparasiempre Jak zwykle świetny felieton. Może przy okazji napisz coś o bracie Diego-Hugo Maradonie,bo nawet na wikipedii tylko szczątkowe informacje są.A znając Ciebie powstanie kolejny świetny artkuł.Dziękuję i pozdrawiam.
2
@Bernard777 Coś tam o nim mi się obiło. Kiedyś spróbuje coś o nim napisać. Również dziękuje i pozdrawiam :)
1
@FCBparasiempre trenersko Sinagra pewnie był na podobnym poziomie co Maradona.
A apropos dzietności. Miałem stryjka co dorobił się 19. Nie trzeba dodawać że małżeńskich była 5 a reszta to jak pies. Wszystkie "po wsi" rozsiane. To ich z Diego łączyło. Ostatnie spłodził w wieku 75 lat z 19 latką. Zmarł w wieku 79. Grał na harmoni, śpiewał na wiejskich weselach. Może nasi nieszczęśliwi single la bamby powinni wziąć harmonię w ręce i ruszyć na podboje