- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1566 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
85 odpowiedzi
MirusAmisz
16
@Kgorecki2500 No ładnie ładnie kolego, to sobie nagrabiłeś. https://x.com/krulbijedame/status/20... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Piotrek1993
0
Nie wiem czy dzisiaj wygra, ale za kilka lat będziemy jako Polacy ją nienawidzić
18 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1566 Culés
5
Żywe legendy rodzimego futbolu(czytajcie, wiecie gdzie):
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
7
@FCBparasiempre
10 marca 1965 r. w Gdańsku urodził się Jacek Grembocki, obrońca. Sportowe CV Grembockiego powinno robić wrażenie nawet na laikach. Jako 18-latek przeżywał pucharową przygodę z wielkim Juventusem a potem w mistrzowskim Górniku Zabrze zagrał niezapomniane mecze z Realem Madryt oraz w kilku innych spektakularnych europejskich potyczkach. Występował też w reprezentacji Polski, no i trenował… Roberta Lewandowskiego! Jacka większość bardziej kojarzy jako szkoleniowca, twardego, zadziornego, nieustępliwego i takiego, co nigdy nie gryzie się w język. Z trudem panuje nad emocjami. Gdy prowadził drużynę zza linii bocznej, to zawsze całym sobą, kończąc spotkanie jako strzępek nerwów. Przy tym wszystkim nie brakowało mu fantazji. Pracować w Polonii Warszawa dla ekscentrycznego milionera Wojciechowskiego i zarazem w tej pracy uparcie bronić swojego zdania? To praktycznie sprzeczność sama w sobie. On przynajmniej ambitnie próbował. Zanim jednak na scenę wkroczył szkoleniowiec Grembocki, Polska poznała Grembockiego jako piłkarza. Pomysły na karierę miał nieszablonowe. Oto w wieku 30 lat został piłkarzem w… Wenezueli. Podpisał umowę ze stołecznym Caracas FC, topowym klubem w tym kraju. ,,Pieniadze oferowali oczywiście lepsze niż miałem w Polsce za czasów gry w Górniku. Baza też nieporównywalnie lepsza a żyło się tam tanio i wtedy jeszcze w miare bezpiecznie”- podkreśla Grembocki. Dodajmy iż w polskiej lidze i reprezentacji Grembocki dał się poznać jako prawy obrońca, ewentualnie boczny pomocnik, jednak do Caracas jechał jako napastnik. Takie było zapotrzebowanie. Staż Grembockiego zbiegł się z pielgrzymką Jana Pawła II właśnie w Wenezueli. Valentiner(właściciel FC Caracas) był wystarczająco wpływowym człowiekiem, by wyjednać sobie prywatną audiencje u papieża. W czasie rozmowy z Janem Pawłem II, opowiadając o swoim klubie, wspomniał że akurat w tej chwili na testach w drużynie ma gracza z Polski ale jeszcze nie podjął decyzji, czy go zatrudni. ,,Mojemu rodakowi trzeba pomóc”- miał powiedzieć papież. ,,Tak to opisały media”- zaznacza Grembocki i dodaje że Valentiner prośbe głowy kościoła wziął sobie do serca i choć w Caracas został Mike Osei, zostawili też i jego. ,,Nie ukrywam że badania lekarskie zaliczyłem na słowo harcerza. Miałem kolano po trzech operacjach, zgięcie i ruchomość stawu bardzo słabe. Lekarz też się chyba nade mną zlitował na fali tego papieskiego wsparcia bo tylko zapytał, czy kolano mnie pobolewa. Zaprzeczyłem. Nie skłamałem bo nie pobolewało, ono mnie napierdzielało! Dostałem półroczny kontrakt”- opowiadał Grembocki. W Wenezueli za dużo sobie jednak nie pograł. Miesiąc musiał czekać na certyfikat a drużyna walczyła bez niego. Potem jeździł na wszystkie mecze jako rezerwowy. Raz zagrał w lidze i raz w Copa Libertadores przeciwko San Lorenzo, w którym w składzie grał mistrz Świata Oscar Ruggeri. W czerwcu 1996 r. Jacek wrócił do Europy. Były jeszcze epizody w Niemczech i pare ładnych lat w Polsce ale już nie w ekstraklasie. Na piłkarskie nazwisko sumiennie zapracował w latach 80-tych. Zaczynał w Lechii Gdańsk. Z fantazją 18-latka zdobył z Lechią Puchar i Superpuchar Polski. Potem był Juventus w PZP. Co z tego że 2 mecze przegrane? Liczyła się wielka przygoda i spotkanie ze światowymi gwiazdami. ,,Juventus nie wiedział co to za kosmici z tej Lechii, dlatego latem sfinansował nam obóz we Włoszech. Graliśmy sparingi a oni nas obserwowali. Fantastyczna przygoda”- wspomina Grembocki. Potem dokonał dużej rzeczy: przeniósł się z Lechii do Górnika Zabrze, wówczas najlepszego polskiego klubu. Górnik na prawą obronę sprowadził Szlezaka, zdrowego, wybieganego chłopa z Górnika Knurów.
Trener Lesław Ćmikiewicz próbował obydwu, trwała rywalizacja. Szybko jednak odszedł ze stanowiska a zastąpił go będący świeżo po mistrzostwach świata w Meksyku Antoni Piechniczek. ,,On od razu postawił na mnie. Całkiem odmienił moją role w zespole. Byłem mu wdzięczny bo czułem jego wsparcie, które dodawało mi skrzydeł. Odżyłem. Jako trener krzyknął do mnie w czasie meczu: ,,Ty człapaku!”, bo na przykład nie wróciłem za kontrakcją pod bramke, to się nie obrażałem, tylko czułem że jestem dla niego ważny i chce żebym był coraz lepszy. Myślę że gdyby to wszystko działo się wcześniej, byłbym na meksykańskim mundialu”- oceniał Grembocki. Potem zajął się pracą trenerską. W Zniczu Pruszków prowadził Roberta Lewandowskiego, który za jego czasów strzelał gole jak na zawołanie. To była pamiętna wiosna sezonu 2007/08 kiedy Zniczowi jakimś cudem nie udało się awansować do ekstraklasy. Zadecydowały ostatnie mecze, w których Lewandowski nagle przestał strzelać gole. Znicz z Grembockim został w drugiej lidze a Lewy poszedł do Lecha Poznań. ,,Gdy zima przyszedłem do Pruszkowa, Robert był wspaniałym, zwykłym chłopakiem, który nastawiał się na karierę zawodowego piłkarza, lecz wcale jakoś nadzwyczajnie nie wybijał się ponad poziom. Dopiero gdy wpuściłem go w drugiej połowie wygranego ostatecznie sparingu z ŁKS, zobaczyłem u niego coś, co zapamiętam do końca życia. W głowie mam taką taśme filmową: Robert na środku boiska przejmuje piłke, zakłada siatke twardzielowi Udareviciovi, bierze go na plecy, biegnie na bramke i strzela gola! Ta jedna akcja oświeciła mnie jako trenera że mam do czynienia z ogromnym talentem. Wtedy głośno powiedziałem: ,,Ten facet będzie grał w reprezentacji Polski!”. No jasne, nie zawyrokowałem że w Dortmundzie czy Bayernie, wtedy to była czysta abstrakcja. Mówimy o chłopaku, który dopiero pograł trochę w polskiej drugiej lidze! Potencjał na kadre narodową jednak w nim dostrzegałem. Dlaczego? Bo ja kiedyś też w niej grałem i też uparcie pokonywałem kolejne szczeble”- wspomina niepokorny piłkarz i trener. Jacek Gembocki zdobył 2-krotnie mistrzostwo Polski z Górnikiem Zabrze(1987 i 1988), Puchar Polski z Lechią Gdańsk(1983) oraz Superpuchar Polski również z Lechią(1983).
1
@FCBparasiempre Kiedyś oglądałem z nim wywiad jak wspominał występy w Wenezueli i mówił też o tych nieszczęsnych kolanach