La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1334 Culés

7

Wyjątkowe legendy polskiego futbolu(czytajcie w odpowiedzi na komentarz):
@patataj
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson

8

@FCBparasiempre 28 lipca 1897 r. w Krakowie urodził się Henryk Reyman, legenda Wisły. Major Henryk Reyman, przedwojenny oficer Wojska Polskiego a zarazem czołowy napastnik ligi i dziś jedna z największych legend Białej Gwiazdy, piłke nożną traktował dokładnie niczym powinności żołnierskie, jak służbe. Wyróżniała go skuteczność i instynkt strzelecki. Największym atutem była jednak olbrzymia charyzma. Od swego pojawienia się w Wiśle szybko zdobył wielki autorytet. Cechy przywódcze sprawiały że wyraźnie górował w szatni Wisły Kraków. Reyman potrafił przywołać do porządku i strofować nawet największe gwiazdy. Znany jest epizod, gdy rozzuchwalonego dryblingami Józefa Kotlarczyka okrzyczał: ,,Smarkaczu, próbujesz wjechać do bramki?”. Reprymenda podziałała niemal z miejsca. ,,Ostoja napadu Wisły od lat paru jest Reyman na środku. Stanowi typ gracza niezastąpionego w Wiśle raczej ze względu na swe znaczenie moralne dla tej drużyny oraz role głównego dyrygenta całego zespołu. Zresztą nie można pominąć milczeniem jego nieprzeciętnych zdolności strzeleckich, które zapewniły Reymanowi wspaniały dorobek strzelecki”- pisał o nim ,,Przegląd Sportowy”. Dziś gra Reymana dałaby mu zapewne w oczach kibiców miano ,,klasycznego snajpera”. ,,Reyman, choć nie posiada wspaniałego zmysłu taktycznego i opanowania ciała i gry Kałuży, ma jednak doskonałą dyspozycję do strzału”- oceniał ,,Przegląd Sportowy”. Zresztą akurat z Kałużą rozpoczynał swą przygodę z piłką. Dwie wielkie osobowości piłki lat 20-tych spotkały się w Polonii Kraków w 1908 r. Tam Reyman odniósł swój pierwszy duży ,,sukces”, za jaki uważał wygraną 8:5 z reprezentacją Bieżanowa. Potem jednak ich drogi podążyły w innych kierunkach, choć kilkakrotnie się przecinały. Kałuża odszedł do RKS Kraków, zas Reyman związał swe życie z Wisłą Kraków. W 1913 r. zmienił Kowala w ataku przeciwko BBSV Bielsko-Biała i tego miejsca już nie oddał praktycznie przez dwie dekady. Pod względem skuteczności swego głównego konkurenta krokowskiego, jak też i wszystkich innych napastników z pierwszych 2 sezonów Ekstraklasy, przebijał wyraźnie. Nie był wielkim technikiem, za to w polu karnym przeciwnika muskularny atleta siał prawdziwe spustoszenie. To on został królem strzelców premierowej edycji rozgrywek z wynikiem 37 goli na sezon! Do dziś nikt nie pobił tego niebotycznego rezultatu a konkurencje miał największą w historii ligi, gdyż aż 7 graczy zanotowało ponad 20 goli. Osiągnął wtedy zawrotne średnie: 1,43 gola na ligową kolejke i 1,61 na występ. W tej pierwszej kategorii przebił go w całej historii rozgrywek tylko Ernest Wilimowski w 1934 r. Dzięki 6 golom zdobytym przeciwko TKS Toruń stał się także głównym architektem najwyższego do dziś zwycięstwa w historii ligi(15:0). Bliski korony był też w następnej edycji. Według dzisiejszych wyliczeń nie żyjącego już Andrzeja Gowarzewskiego tytuł ten należy jednak samodzielnie do Ludwika Gintla z Cracovii, wówczas obaj ci zawodnicy współdzielili go z wynikiem 29 goli. Sprawa ta pewnie nigdy nie doczeka się ostatecznego rozstrzygnięcia. Kto wie, czy to nie jemu w ogóle liga zawdzięcza powstanie. Był najgłośniejszym orędownikiem przekształcenia rozgrywek w format ligowy wśród piłkarzy. W opozycji do niego stali dwaj koledzy z zespołu- Kotlarczyk oraz Skrynkowicz, którzy sprzyjali starym porządkom i grozili transferem do Tarnovii. Ostatecznie przeważył autorytet znakomitego napastnika a duet rozłamowców pozostał w szeregach Białej Gwiazdy i wspólnie sięgnęli po 2 mistrzostwa w dwóch pierwszych edycjach Ekstraklasy. Reyman indywidualnie został zaś pierwszym zawodnikiem, który pokonał bariere 50 oraz stu goli strzelonych w najwyższej polskiej lidze i drugim po Wacławie Kucharze, który dokonał tego w mistrzostwach Polski. Według różnych wyliczeń zanotował w Ekstraklasie od 108 do 115 goli. Pod względem średniej bramek(0,86) z członków Klubu 100 ustępuje miejsca tylko Ernestowi Wilimowskiemu. Był też pierwszym w historii ligi kapitanem, który mógł się cieszyć ze swoim klubem zdobytym mistrzostwem w lidze polskiej. Pokazał przy tym kawał niebywałej odporności psychicznej. O tytule decydowało spotkanie z klubem mniejszości niemieckiej 1. FC Katowice, które elektryzowało całą piłkarska Polske. Nikt jednak nie mógł lepiej od niego udźwignąć brzemienia odpowiedzialności. Wisła wygrała to starcie 2:0 a sam Reyman podwyższył wynik meczu, co pozwoliło krakowskiemu zespołowi wrócić do domu z tarczą, choć… pierwotnie świętowano wynik 3:0 a napastnikowi oficjalnie zaliczono dublet. Drużyna 1. FC Katowice, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, zeszła bowiem z boiska. Reyman wykonał więc strzał z jedenastu metrów do pustej bramki. Wobec braku powrotu gospodarzy na boisko, arbiter zakończył mecz. Dopiero później wynik został zweryfikowany do stanu sprzed karnego. Sukces z Wisłą powtórzył też w roku następnym. Było to ostatnie mistrzostwo tego klubu przed wojną. Spadek formy drużyny splótł się ze słabszą dyspozycją Reymana. Nie można było jednak powiedzieć, by grał on gorzej. Po prostu rzadziej mógł się pojawiać na boisku. Zawodowo związany z wojskiem na pewien czas został przeniesiony do Wilna, mimo to starał się pojawiać w progach klubu najczęściej, jak się dało. Kiedyś po 24-godzinnej podróży z obecnej stolicy Litwy niemal prosto z pociągu wyszedł na boisko. Sam czul tez upływ czasu i brak sił. Zgodnie z honorem wojskowym postanowił zrezygnować z występów, czując przeciążenie pracą w CIWF. Po wyjeździe do Krakowa na Zielone Świątki złożył prośbe o zwolnienie. Została ona jednak potraktowana odmownie a pod Wawelem wybuchła prawdziwa histeria. ,,Podzielam w zupełności stanowisko zajęte w tej sprawie przez Zarząd Wisły. Jak już Panowie słusznie w jednym z ostatnich numerów ,,Przeglądu” podkreślili, cała opinia krakowska jest po prostu zaskoczona krokiem kpt. Reymana. Uważam to tylko za jakąś psychozę, która jest jednak tylko chwilowa i przejdzie wkrótce. Nie mogę bowiem zrozumieć aby gracz tej miary, związany z histowią swego klubu jak właśnie kpt. Reyman, decydował się nagle na zmianę swych barw. Tym bardziej że nie jest mu obce przecież przyjeżdżanie na mecze swojego klubu. Czy bawiąc w Wilnie, nie przybywał na mecze do Krakowa?”- powiedział kapitan Dembiński, kierownik Białej Gwiazdy. Dodatkowo podejrzewano go o konszachty z Legią Warszawa, ponieważ w czasie pracy w CIWF trenował z tym klubem, co wzmagało negatywne nastroje w Krakowie. Ostatecznie Reyman poprosił o kilka tygodni do namysłu. Ten okres skrócił się do kilkunastu dni, po których znów pojawił się w składzie swego zespołu przeciwko Warcie Poznań. Szczególnym rywalem w jego życiorysie była Cracovia. Nie tylko z powodu napięć między dwoma krakowskimi zespołami. W meczu przeciwko temu zespołowi rozegrał swoje 400-ten spotkanie w barwach Białej Gwiazdy. Kilka miesięcy potem w starciu z Pasami zanotował też swoje setne trafienie w lidze. Na nim przyszło mu jednak również zakończyć piłkarską karierę. W 1933 r. Reyman został wykluczony prze sędziego w końcówce starcia z Pasami z boiska. Za nim podążyła cała drużyna. Kapitan nakazał im powrót na boisko, po minucie jednak zmienił zdanie i starcie zakończyło się walkowerem. Prawdopodobnie przekazał on tylko czyjeś polecenie. Znając jego charakter, ciężko jednak przypuszczać, by w tej sprawie postąpił wbrew sobie. Sprawe zakończył dowódca okręgu Kraków- generał Bernard Mond, który zakazał gry w lidze zawodowym oficerom. ..Nie możemy się zgodzić aby piłkarz w służbie czynnej schodził z boisku wśród gwizdów i okrzyków kilkutysięcznego tłumu”- napisał oburzony w oświadczeniu. Generał pozwolił oficerom na gre tylko w wojskowych klubach, samemu będąc prezesem… takiego tworu- Wawelu Kraków! W reprezentacji pan Henryk rozegrał 9 meczów, strzelając w nich 5 goli. Był pierwszym w historii kapitanem kadry Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W czasie II Wojny Światowej pozostał wierny mundurowi. Ranny w bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli niemieckiej ale zdołał zbiec, za co poszukiwany był przez gestapo. Po wojnie trzykrotnie obsadzano go na stanowisku selekcjonera Polski. Jego imię nosi ulica w Krakowie a także stadiony Wisły Kraków i w Kutnie. Zmarł w 1963 roku.


0

@FCBparasiempre Ty się wycwaniłeś. Dajesz wpis w dwóch komentarzach, żeby dostać podwójną ilość zielonych.

1

@LS Gdybym się nie zorientował że żartujesz to dopiero bym cię zbeształ! A tak na serio to chyba wiesz że jestem zmuszony przez redakcje do ukrywania długich komentarzy w odpowiedzi na własny komentarz? Co dla mnie jest oczywiście co najmniej niepoważne, no ale cóż dyktatura, dyktaturą nic na to nie poradzimy...

1

@FCBparasiempre Tak właściwie tu jest limit znaków w komentarzu. Pytanie po co on jest, skoro nie wolno dać tak długiego komentarza. Ale z drugiej strony słusznie, że długie wpisy powinny być w odpowiedzi. Tylko znowu pytanie, dlaczego pozwala się na wklejanie wielkich okienek z Twittera. Konsekwencji w tych działaniach nie ma.

1

@LS No właśnie te okienka z Twittera(czy jak on tam sie nazywa) mnie denerwują a poza tym nie znam tych zagramanicznych języków i nie wiem o co tam chodzi?

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: