- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 556 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 556 Culés
5
Dokładnie 82 lata temu na stadionie Legii w Warszawie piłkarska reprezentacja Polski rozegrała ostatni przed II wojną światową mecz międzypaństwowy. Ale cóż to był za mecz!? Polacy pokonali przy Łazienkowskiej Węgrów 4:2, choć do przerwy było 1:2. W warszawskim spotkaniu towarzyskim aż 3 gole strzelił Węgrom, ówczesnym wicemistrzom świata, genialny Ernest Wilimowski a czwartego gola zdobył Leonard Piątek, z karnego, za faul na Wilimowskim, który był nie do zatrzymania dla węgierskich obrońców. To była piękna, słoneczna niedziela. Ostatnia przed wybuchem wojny. Stadion przy Łazienkowskiej był wypełniony. Na trybunach znalazło się 25 tysięcy widzów, wielu z nich już z kartami mobilizacyjnymi w kieszeniach, niektórzy nawet w mundurach... Po 30 minutach Węgrzy prowadzili 2:0. Zanosiło się na przegraną Polaków zwłaszcza, że przez wiele miesięcy nie wygrali oni żadnego meczu. W zespole Madziarów grali wówczas tacy piłkarze światowej klasy, jak Gyula Zsengeller (świetny łącznik ataku) i Gyoergy Sarosi (środkowy napastnik, po wojnie znany trener). Jeszcze przed przerwą Polacy zdołali strzelić kontaktowego gola (33. minuta). Mecz "wygrał dla Polski" Wilimowski, który rok wcześniej strzelił aż 4 gole w meczu I fazy mistrzostw świata w Strasbourgu, przegranym przez Polaków z Brazylią, po dogrywce 5:6. W ciągu 11 minut Węgrzy stracili 3 bramki. Po meczupubliczność odśpiewała Mazurka Dabrowskiego i opuszczała stadion w euforycznym nastroju. Za 4 dni wybuchła II wojna światowa... Niezapomniany Bohdan Tomaszewski, w swej książce "Łączymy się ze stadionem", tak wspominał ten mecz. "Tłumy ludzi. W wielu miejscach na trybunach zielono. To przecież był już okres niemal pełnej mobilizacji. Grali nasi przeciwko znakomitym Węgrom. Goście prowadzili 2:0 i przegrali 2:4. Przepiękny mecz. Cudowna gra naszego zespołu. A jaki był bojowy nastrój na widowni. Jeszcze raz - skromny wszakże, bo tylko sportowy - sukces urósł w tamtych dniach do rozmiarów symbolicznej przepowiedni. Nie poddamy się nikomu!".
0
@FCBparasiempre
Wiliamowski mógłby być uznawany za jednego z najlepszych jeśli nie najlepszym piłkarzem w historii w Polsce gdyby nie grał wiadomo gdzie