Felieton Johana Cruyffa: Gra Barçy w Madrycie perfekcyjna
Jedną rzeczą jest świętować zwycięstwo, a zupełnie inną i bardziej odległą jest celebracja tytułu. Od 0:2 na Bernabéu wśród culés zapanowała euforia, wychodząca z przeświadczenia, że tytuł w zasadzie Barcelona ma już w kieszeni. Tymczasem drużyna obie te rzeczy rozróżniła i to jest dla nas najlepszy sygnał. Poza uściskami i gratulacjami po końcowym gwizdku Mejuto Gonzaléza, piłkarze i sztab trenerów doskonale zdają sobie sprawę, że pracy przed nimi wcale nie mniej - dziesięć spotkań ciężkiej harówki. To, czego dokonali do tej pory tylko zarysowało kolejne zadania, a teraz przyszedł moment, by je dokończyć. Pierwszym z tych dziesięciu wyzwań jest właśnie środowy mecz z Deportivo. Teoretycznie natomiast, w lidze można sprezentować rywalom jeden pojedynek. Ale im później to się stanie, tym Madrytowi trudniej będzie wywrzeć presję.