Wygramy trzema, czy czterema?
"Timeo Danaos et dona ferentes" ("Lękam się Greków, nawet gdy przynoszą dary"), miał wedle mitu rzec wróżbita Laokoon, przeczuwając że oblegających Troję Achajów nie należy lekceważyć nawet wówczas, gdy sprawiają wrażenie pokonanych i deklarują swoją kapitulację. Efekty braku ostrożności Trojan są doskonale wszystkim znane, więc przytaczanie ich byłoby jedynie stratą czasu. Za ciekawsze natomiast uważam przywołanie tej sytuacji jako przestrogi w kontekście wydarzeń z tego (a także poprzedniego) sezonu, które doprowadziły nas do sobotnich Wielkich Derbów Europy, oraz czynników wpływających na takie, a nie inne ich postrzeganie. Naprzeciw siebie staną bowiem dwa wielkie zespoły, w największym w piłce klubowej klasyku. W tym spotkaniu nie ma, nie było i oby nigdy do tego nie doszło, układu sił, gdzie chłopcy do bicia stają twarzą w twarz z regularną armią. Trzynasty grudnia będzie kolejnym dniem, gdzie naprzeciwko siebie stanie dwóch napakowanych olbrzymów, a jeżeli ktokolwiek pisze o tym meczu inaczej, musi być kłamcą, albo głupcem. I oby nasi piłkarze nie wpadli w sidła zastawione celowo, lub nie, przez prasę i pewnych ludzi, o których potem.