Dokładnie dziesięć lat temu na FCBarca.com ukazały się pierwsze autorskie oceny w naszym serwisie. Oto link do nich. Chcąc upamiętnić to wydarzenie, a także podzielić się z naszymi Czytelnikami wieloma ciekawostkami związanymi z ocenami pomeczowymi, postanowiliśmy opublikować krótki cykl wywiadów i artykułów o tej tematyce.
Po ostatniej rozmowie z Hancem dziś kontynuujemy rozmową z Maciejem Szumińskim - redaktorem FCBarca.com, który może pochwalić się jednym z najdłuższych stażów w serwisie. "Szumi" opowie o cyklu ocenowym ze swojej perspektywy.
Ściah: Jak długo jesteś w zespole ocenowym?
Szumi: Można określić mnie mianem ocenowego dinozaura, ponieważ w zespole jestem najdłużej spośród wszystkich - reszta niech pozostanie milczeniem [śmiech]. A serio: siedem lat z dziesięciu w Redakcji. Szmat czasu. I szmat spotkań.
Z iloma redaktorami współpracowałeś w zespole przez ten cały okres? Jak ich wspominasz?
Trudne pytanie, bo przez okres ponad siedmiu lat przewijało się przez zespół oceniający sporo osób. Tym niemniej najdłużej i najbardziej intensywnie pracowałem z trzema osobami. Każda z nich jest inna i ma inny profil osobowościowy, więc dała swoją wartość dodaną do artykułów. Błażej (blazeq) jest osobą bardzo rzetelną oraz opierającą się na faktach. Wiele naszych dyskusji potrafił zawsze zamknąć kilkoma przykładami ze spotkania - i właśnie tę merytoryczność wniósł wraz ze swoją osobą. Karol (challenger) jest przykładem artysty oraz „pięknym umysłem", który wniósł nutkę szaleństwa oraz niezwykłe elaboraty nad grą poszczególnych zawodników. Marcin (ściah) jest z kolei osobą niezwykle poukładaną i precyzyjną oraz opierającą się na cyfrach i statystykach – wniósł do historii ocen mnóstwo systematyki oraz sprofesjonalizował działanie zespołu. Dodatkowo wypracował regularność publikacji – 48h po meczu to obecnie absolutna świętość! Mix osób i charakterów nadał obecny kształt ocenom, ale warto jeszcze nadmienić tutaj osobę Roberta (Robertinho), który nasze sugestie przedzierzgnął w systemową nakładkę, dzięki której możecie widzieć obecny układ wizualny oraz statystyki (za którymi też stoi odpowiedni 2-3 osobowy zespół).
Co dało Ci bycie członkiem zespołu ocenowego?
Umiejętność patrzenia na spotkania piłkarskie inaczej, z tzw. „helicopter view”, czyli z bocianiego gniazda. Często oglądając wcześniej mecze, skupiałem się jedynie na miejscu, gdzie jest piłka. Oglądanie spotkań z długopisem lub laptopem w ręku, niejednokrotnie kończąc spotkanie z materiałem na 1000 słów, spowodowało wymuszenie patrzenia również na zawodników spoza pierwszego planu. I dzięki temu uważam, iż widzę dużo więcej na ekranie, ale także grając na boisku (od 23 lat gram w piłkę nożną na różnym poziomie lig juniorskich oraz amatorskich). Ponadto bycie w zespole ocenowym oraz członkostwo w Redakcji od dekady dało mi przyjaźnie na całe życie – ciekawostką może być, iż w historii brałem już udział w czterech redakcyjnych weselach, a kolejne dwa są zaplanowane na przyszły rok [śmiech].
Dlaczego od jakiegoś czasu nie widzimy Cię zbyt często w roli redaktora oceniającego?
Jak to się kolokwialnie mówi: życie. Na przestrzeni tych dziesięciu lat zmieniłem się ze studenta, dla którego największą pasją była Barcelona oraz obejrzenie spotkania wieczorem, w męża, tatę oraz managera, który bywa 3-4 dni w tygodniu w trasie. Obecnie naprawdę trudno znaleźć mi czas na przygotowanie dobrych ocen, a półśrodki nie leżą w mojej naturze. Staram się „dla sportu" raz na jakiś czas pisać oceny, ale tak jak wspomniałem obowiązki prywatne i służbowe zabierają mi coraz więcej czasu.
Jak wygląda Twój standardowy sposób wystawiania ocen i pisania artykułów ocenowych?
Może wydawać się to trudne do uwierzenia, ale ocena spotkania to kawał ciężkiej roboty. Należy rozdzielić to na pracę głównego oceniającego oraz redaktora wspierającego. Ten, który publikuje, musi obejrzeć spotkanie powtórnie – bywa to przekleństwem po takich meczach jak zeszłoroczny blamaż z Romą. Spotkanie z reguły oceniają dwie osoby, choć w przypadku najważniejszych starć, jak mecze z Realem, jest to cały zespół. Notatki redaktora wspierającego są ciągiem opisowym sytuacji wraz z minutami oraz krótkimi komentarzami (np. „trzecie złe ustawienie stopera przy walce o górną piłkę: 18.,26. oraz 67. minuta") oraz propozycjami ocen. Redaktor publikujący zbiera notatki plus nadaje ostateczny rys ocenom oraz ma decydujące zdanie w kwestii finalnej noty.
Jakie mecze najbardziej lubisz oceniać?
Dynamiczne, ze zmienną sytuacją oraz różnymi „momentami" spotkania. Choć to są mecze, kiedy mamy najwięcej do zrobienia oraz wymagają ogromnego wkładu pracy, dają największą frajdę. Najgorszą sytuacją jest kiedy po 90-ciu minutach przy danym zawodniku jest zapisane jedno zdanie lub brak notatek.
Jakie zagrania piłkarzy powodują u Ciebie największy podziw, a jakie spotykają się z największą krytyką przy wystawianiu ocen?
Zarówno samemu grając na boisku, jak i oceniając spotkania, jestem uczulony na boiskową głupotę: ryzykowny faul, mając żółtą kartkę na koncie, rozłożenie rąk w polu karnym przez obrońcę, bezmyślne kiwanie się w kontrę, mając przewagę liczebną. Co podziwiam? Z jednej strony katalońskie klepanie piłki bywa nudne, ale osoby, które dużą część życia spędziły na boisku wiedzą jak trudno wymienić 15-20 podań na połowie przeciwnika. Z drugiej strony podziwiam także indywidulane popisy w stylu brazylijskim – wychowałem się jako kibic na Ronaldo, pamiętam Rivaldo, ale największą frajdę w historii sprawiał mi Ronaldinho. I taką nutkę radości dawał mi też w ostatnich latach Neymar – choć wiem, iż narażam się tym wielu członkom naszej „fcbarcakomowej” społeczności [śmiech].
Wolisz być redaktorem publikującym, czy pomocniczym?
Kiedyś – zdecydowanie wolałem publikować, ponieważ to ja nadawałem ostateczny kształt ocenom. I pomimo awersji wielu członków Redakcji do nadawania i używania przydomków mogłem nazwać w artykule ocenowym Daniego Alvesa „Diabełkiem Tasmańskim" [śmiech]. Dzisiaj jednak preferuję wsparcie przy ocenach, ponieważ kosztuje mnie to 20% pracy w porównaniu do publikacji.
Jak ocenisz rozwój działu ocenowego?
Historia rozwoju ocen jest jedną z najpiękniejszych w historii naszego serwisu. Tak naprawdę od pomysłu grupy studentów do obecnej wersji przebrnęliśmy przez morze koncepcji oraz zmian, ale osobiście jestem niezwykle dumny z tego, iż nasza rubryka jest najdłużej dostępną w historii oraz w jaki sposób ewoluowała, profesjonalizowała się oraz wzbogacała o nowe elementy. Mnóstwo z tych zmian było sugerowanych przez naszych stałych czytelników – zarówno w komentarzach pod ocenami jak i informacji zwrotnej zostawianej w corocznych ankietach czytelnictwa FCBarca.com. Z tych właśnie względów, pomimo niewielkiej ilości dostępnego czasu, wciąż chcę być członkiem naszej małej grupki i nie biorę pod uwagę rezygnacji.
Gdybyś był na miejscu Valverde, co zmieniłbyś w obecnej Barcelonie?
Dział ocen jest ciągłą walką o utrzymanie maksymalnej obiektywności przy czymś, co jest ze swojej definicji subiektywne – czyli oceną gry oraz zachowań danego zawodnika. I w tym momencie jako wieloletni przedstawiciel tego działu wyrażę subiektywną opinię, iż dla dobra klubu na miejscu Valverde zmieniłbym siebie. To nie jest trener na miarę i styl Barcelony.
Komentarze (26)