Joan García jak Víctor Valdés 16 lat temu

Krystian Cichocki

19 lipca 2026, 18:30

Mundo Deportivo

4 komentarze

Fot. Getty Images

Reprezentacja Hiszpanii rozegra dziś drugi finał mistrzostw świata w swojej historii. Zmierzy się z Argentyną, a w składzie ponownie decydującą rolę odgrywają piłkarze Barçy. Ośmiu piłkarzy z Blaugrany znalazło się w składzie Luisa de la Fuente – tyle samo, ilu klub wystawił podczas historycznych mistrzostw świata w RPA w 2010 roku, kiedy to Hiszpania zdobyła swoje pierwsze mistrzostwo, pokonując Holandię (1:0).

Spośród tych ośmiu piłkarzy Barçy tylko dwóch nie rozegrało ani jednej minuty w obecnym turnieju: Joan García i Eric García. Obrońca wiedział już, jak to jest reprezentować Hiszpanię na wielkiej imprezie, po zdobyciu złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Był również świadomy, że konkurencja na pozycji prawego obrońcy, w postaci Marcosa Llorente i Pedro Porro, utrudniała mu szanse na grę. Mimo to jego brak na boisku zaskoczył wielu po świetnych występach, jakie zaprezentował w tym sezonie w barwach Barçy.

Sytuacja Joana Garcíi jest inna. Bramkarz znalazł się w 26-osobowym składzie, mimo że jego obecność budziła nieuzasadnione wątpliwości. Dzięki spektakularnemu sezonowi, w którym zdobył Trofeo Zamora – nagrodę dla bramkarza, który przepuścił najmniej bramek w LaLidze – oraz tytuły mistrza kraju i zdobywcy Superpucharu Hiszpanii z Barçą, jego obecność wśród trzech powołanych bramkarzy była w pełni uzasadniona. Jednak nigdy nie miał realnych szans na miejsce w pierwszym składzie.

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta nie ulegnie zmianie również w finale. Unai Simón, którego znakomite występy w reprezentacji w ostatnich latach sprawiają, że jest on dla De la Fuente niekwestionowanym numerem jeden – a ponadto stał się bramkarzem z największą liczbą minut z rzędu bez straty bramki w historii mistrzostw świata – ponownie będzie bronił bramki Hiszpanii. Okoliczność ta nieuchronnie przypomina inny precedens związany z Blaugraną.

Podczas Mistrzostw Świata w RPA w 2010 roku Víctor Valdés był jedynym piłkarzem Barçy powołanym przez Vicente del Bosque, który nie zagrał ani jednej minuty. Kataloński bramkarz spędził ten turniej w cieniu Ikera Casillasa, bohatera jednego z najbardziej kultowych momentów w historii hiszpańskiej piłki nożnej – decydującej obrony strzału Arjena Robbena w finale z Holandią.

Podobnie jak w przypadku Joana Garcíi, niezwykły sezon Valdésa – który w tym samym roku zdobył mistrzostwo LaLigi i po raz drugi z rzędu otrzymał Trofeo Zamora – nie wystarczył, by zmienić zdanie selekcjonera. Szesnaście lat później historia wydaje się powtarzać: dwóch bramkarzy Barçy, którzy dotarli do finału mistrzostw świata po znakomitym sezonie w swoich klubach, ale nie mieli okazji zagrać ani minuty podczas turnieju. Joan García z pewnością będzie jednak zachwycony, że podobnie jak Valdés zostanie mistrzem świata, nawet jeśli nie zagra ani jednej minuty.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze