„Debiut na Camp Nou był jak pójście po chleb”

Kate

27 sierpnia 2014, 00:30

sport.es

47 komentarzy

Sobotni wieczór, 23 sierpnia 2014 roku. Munir El Haddadi jest w swoim mieszkaniu. Towarzyszy mu mała grupa przyjaciół, zawodnicy Barçy z niższych kategorii. Jeszcze kilka godzin później Munir nie będzie wiedział, czy znalazł się na liście powołanych na mecz z Elche, ale jest to dość oczywiste.

 

Mówi się nawet, że może się znaleźć w wyjściowej jedenastce. Mimo tego, wydaje się, że tak naprawdę to jego przyjaciele są bardziej zestresowani i podekscytowani niż on sam. Pytają go, czy jest świadomy, co może się zdarzyć w ciągu 24 godzin. „Tak, oczywiście, ale w tej chwili moje miejsce jest w Barçy B”, odpowiada.

W najbliższy poniedziałek Munir będzie obchodził 19. urodziny, ale mocno stąpa po ziemi. Zawsze taki był i wyszło mu to na dobre. Pochodzi ze skromnej rodziny i demonstruje to przy każdej okazji. W zeszłą środę, czterdzieści osiem godzin po debiucie na Camp Nou i zdobyciu dwóch goli w meczu o Puchar Gampera, zjawił się w Ciutat Esportiva, gdzie drużyna Juvenilu A grała mecz towarzyski przeciwko L'Hospitalet. Wielu na jego miejscu próbowałoby się ukryć, aby uniknąć zainteresowania zaskoczonej publiczności. Jednak on zupełnie naturalnie witał się ze wszystkimi zainteresowanymi. Oburzał się wręcz, kiedy jakiś kolega prosił go o zrobienie sobie z nim zdjęcia. „Antonio, nie musisz mnie o to prosić. Oczywiście, że możemy sobie razem zrobić zdjęcie”, powiedział do ojca jednego ze swoich kolegów z byłej drużyny. Wszystko z wielką naturalnością. Tak samo jak krótką chwilę po swoim debiucie w Pucharze Gampera. Po meczu pojechał odebrać z lotniska swojego byłego kolegę z drużyny Sergio Buenacasę, który przeszedł do Juve, a przyjechał na kilka dni do Barcelony.

 

Sergio Buenacasa jest jednym z jego dobrych przyjaciół. Podobnie jak na przykład Adrià Arjona, Guille Lara i Juanma García, zawodnicy z Juvenilu A. I to właśnie ich wyróżnił w wyjątkowy sposób. Kiedy dowiedział się, że znalazł się na liście powołanych na mecz z Elche, wysłał im zaproszenia, aby mogli śledzić mecz z trybuny dla VIPów na Camp Nou.

 

Ci, którzy go znają, mówią, że ze wszystkimi żyje w zgodzie. Żyje dla futbolu i nie ma wielu innych zainteresowań. Jeśli nie ma go w domu albo na boisku, to jedynym miejscem, gdzie z pewnością można go znaleźć, jest kino. Kilka miesięcy temu z La Masíi, gdzie mieszkał od 2011 roku, przeniósł się do mieszkania w pobliżu Ciutat Esportiva Joana Gampera. Chciał się usamodzielnić, ale uczynił to dopiero po tym, jak przedłużył swój kontrakt z Barçą. Munir nie ma dziewczyny, a jego rodzice wciąż mieszkają w Madrycie.

 

Młody zawodnik wie, że może kontynuować rozwój swojej kariery jedynie dzięki ciężkiej pracy, uporowi i skromności. Nieśmiały wobec ludzi, których nie zna, jest o wiele bardziej otwarty w gronie przyjaciół. „Niedzielny debiut na Camp Nou był dla niego jak pójście po chleb. Tak po prostu. Ten spokój pomaga mu później robić to wszystko, co potrafi na boisku”, wyjaśnił jego dobry przyjaciel. Jedynie spojrzenie rozmarzonego chłopca zdradza nam, że spełniają się jego sny.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (47)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze