Godzina zero zbliża się nieuchronnie. Atmosferę jutrzejszego spektaklu czuć już w powietrzu. Serce z każdą godziną bije coraz mocniej, by we wtorkowy wieczór punktualnie o 20:45 stanąć na chwilę i wsłuchać się w hymn piłkarskich bogów. „Katalońskie Koloseum” okryte bordowo-granatowymi barwami stworzy piekło dla herosów Allegriego, którzy do Barcelony przyjadą na wojnę. Przeżyje tylko zwycięzca.
Jutro ta sama drużyna stanie przed najważniejszym meczem sezonu. Gra nie tylko o awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Gra o honor, dumę i zamknięcie ust wszystkim tym, którzy przepowiedzieli koniec najwspanialszego zespołu w historii futbolu. Gra bez swojego lidera, zraniona lewym sierpowym na deskach San Siro, walczy o to, by podnieść się po ciężkim nokaucie. Staje do rewanżu by pokazać, że jeszcze Barça nie zginęła.
Komentarze (259)