Chcieliśmy Finalissimę, to mamy Finalissimę

Mateusz Doniec

12 godzin temu

12 komentarzy

Fot. Getty Images

Futbol potrafi pisać scenariusze lepsze niż marketingowcy FIFA. Przez wiele miesięcy kibice czekali na Finalissimę pomiędzy mistrzem Europy i triumfatorem Copa América. Mecz został oficjalnie zaplanowany i miał odbyć się w Katarze, jednak ze względu na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie został ostatecznie odwołany. Los postanowił jednak zadrwić z planów działaczy. Zamiast spotkania o prestiż dostaliśmy coś znacznie większego - finał mistrzostw świata.

Hiszpania i Argentyna nie spotkają się po to, by dopisać do gabloty kolejne trofeum. W niedzielę zagrają o puchar, o którym marzy każdy piłkarz. Stawką jest miejsce w historii i tytuł najlepszej reprezentacji świata. Trudno wyobrazić sobie bardziej godnych finalistów.

To przecież mistrz Europy przeciwko aktualnemu mistrzowi świata. Dwie drużyny, które od kilku lat wyznaczają kierunek w futbolu reprezentacyjnym. Hiszpania imponuje kontrolą meczu, pressingiem i odwagą w ataku. Argentyna odpowiada doświadczeniem, umiejętnością przetrwania najtrudniejszych momentów i... Leo Messim.

Lionel Messi stanie naprzeciw Lamine Yamala. Jeden przez blisko dwie dekady definiował światowy futbol, drugi dopiero pisze jego nowy rozdział. Trudno o bardziej symboliczny obraz. 39-letni Argentyńczyk może zakończyć reprezentacyjną karierę z kolejnym mistrzostwem świata. Z kolei 19-letni skrzydłowy Barcelony ma szansę już na tak wczesnym etapie kariery sięgnąć po najcenniejsze trofeum w piłce i zrobić ogromny krok w kierunku Złotej Piłki.

Dla kibiców Barcelony ten finał ma dodatkowy smak. Po stronie Hiszpanii, oprócz Lamine Yamala, zobaczymy też Pedriego, Pau Cubarsíego, Erica Garcíę, Daniego Olmo, Joana Garcíą i Ferrana Torresa. Po drugiej stronie stanie Messi - człowiek, którego nazwisko na zawsze pozostanie synonimem największych sukcesów klubu. Do tego dochodzi Julián Álvarez, od wielu miesięcy wymarzony cel transferowy Blaugrany, którego każdy kontakt z piłką będzie śledzony również w gabinetach Camp Nou.

Nie brakuje też historycznych stawek. Argentyna może zostać pierwszą reprezentacją od Brazylii z 1962 roku, która obroni tytuł mistrza świata. Hiszpania walczy o drugą gwiazdkę i nawiązanie do drużyny Vicente del Bosque, która po triumfie na EURO 2008 sięgnęła również po mistrzostwo świata dwa lata później.

Finalissima, której nie udało się zorganizować, ostatecznie i tak się odbędzie. Tyle że zamiast meczu o prestiżowe, ale jednak drugoplanowe trofeum dostaniemy najważniejsze 90 - albo i 120 - minut całego piłkarskiego świata. Ta dumna nazwa "Finalissima" teraz pasuje idealnie. Czasem futbol po prostu wie, jak opowiadać swoje historie.

Przewidywane składy

Ankieta

Komu kibicujesz w finale mundialu?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (12)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze