Co Bayern zawdzięcza Barcelonie?

n00stress

24 stycznia 2013, 01:05

The Guardian

131 komentarzy

Surowe statystki piszą proste historie. W pięciu najmocniejszych ligach Europy, FC Barcelona ma najwyższe posiadanie piłki oraz najlepszy wskaźnik celności podań. Na drugim miejscu, w obu przypadkach, jest Bayern.

Związek pomiędzy Guardiolą i Louisem van Gaalem, który trenował Bayern w latach 2009-2011, ma kluczowe znaczenie przy ocenie, jak były szkoleniowiec Barçy przystosuje się do pracy w Monachium. Holender opuścił Blaugranę w 2000 roku, po trzech latach pracy, zostawiając ją w bardzo trudnej sytuacji. Ale to właśnie van Gaal przywrócił kataloński klub do życia i wygrał mistrzostwo Hiszpanii po czterech latach przerwy.

Mając w szatni bardzo egoistycznych piłkarzy, Holender był zwolennikiem Pepa Guardioli, mianując go kapitanem drużyny. „Guardiola nie był najstarszy, znajdował się niżej w hierarchii od takich graczy, jak Gica Popescu, Miguel Angel Nadal czy Guillermo Amor" - powiedział kiedyś van Gaal. „Ale Pep czytał grę jak nikt inny i miał niezwykłe umiejętności komunikacyjne, zarówno na boisku, jak i poza nim". Ronald de Boer, kolejny, który grał w tamtych czasach w Barcelonie przyznał, że Johana Cruyffa bardziej od samego wyniku interesowały styl i tożsamość, natomiast Guardiola był bardziej przywiązany do Louisa van Gaala, którego nienasyconym pragnieniem był sukces.

Holender odszedł z Bayernu w kwietniu 2011 roku, a na jego miejsce został zatrudniony doświadczony Jupp Heynckes. Wicemistrz Niemiec jest obecnie znakomity w grze bez piłki, zarówno jeżeli chodzi o pressing, jak i ustawianie się na boisku, ale to właśnie van Gaal jest architektem tego stylu. Pep Guardiola niewątpliwie rozważył to wszystko przed podpisaniem kontraktu z klubem z Bawarii, ale równie fascynujące jest to, jak duży wpływ na grę Bayernu mają obecni piłkarze FC Barcelony.

W pierwszym roku pracy van Gaala, w sezonie 2009/10, Bayern starał się dominować na boisku i grać wysokim pressingiem, cały czas wywierając presję na przeciwniku. Jednak holenderski szkoleniowiec kładł również nacisk na szybkie wyprowadzanie kontrataków, szczególnie od momentu przyjścia Arjena Robbena i jego współpracy z Franckiem Ribery'm. Dwaj niezwykle szybcy skrzydłowi mogli grać po przeciwnych stronach boiska w stosunku do swoich silniejszych nóg, dzięki czemu swobodnie schodzili do środka. Już w ich pierwszym wspólnym meczu, rozegranym przeciwko Wolfsburgowi, Ribery asystował przy dwóch bramkach Robbena, co później powtarzało się w wielu ważnych spotkaniach. Głównym zagrożeniem ze strony Bayernu miały być szybkie akcje skrzydłowych, a nie bezwzględne utrzymywanie się przy piłce, co ostatecznie przyniosło zamierzony skutek. Klub z Bawarii zdobył wówczas dublet w Niemczech oraz doszedł do finału Ligi Mistrzów.

Na mistrzostwach świata w 2010 roku reprezentacja Niemiec zaprezentowała zabójczo skuteczną grę z kontrataków, zwłaszcza w spotkaniach z Anglią czy Argentyną. Później przyszła porażka z niepokonaną Hiszpanią 0:1. To był spektakl, niedoceniany pokaz siły i techniki, wytrwała batalia dwóch drużyn o tak odmiennych stylach gry. Niemieccy zawodnicy ustawili się niezwykle głęboko, czekając tylko i wyłącznie na okazję do szybkiego ataku, podczas gdy krótkie podania Hiszpanii były jedynie stereotypem.

Mistrzowie Europy wygrali 1:0 po bramce z główki Carlesa Puyola, co uświadomiło Niemcom, jak ograniczona była ich taktyka - w spotkaniach z Argentyną i Anglią szybko wychodzili na prowadzenie, co w późniejszej fazie meczu dawało dużo przestrzeni na połowie rywala. Kiedy tracisz gola jako pierwszy, kontrataki są znacznie trudniejsze do przeprowadzenia. Podopieczni Joachima Löwa zrozumieli, jak zabójczą taktyką jest dominacja z piłką przy nodze. „Kiedy już odzyskaliśmy futbolówkę, byliśmy tak wykończeni, że nie wiedzieliśmy, co z nią zrobić" - tłumaczył później Miroslav Klose.

To nie było spotkanie pomiędzy Barceloną i Bayernem Monachium, ale równie dobrze mogło nim być. Puyol, Gerard Piqué, Segio Busquets, Xavi Hernández, Andrés Iniesta, Pedro i David Villa stanęli na przeciwko Philippa Lahma, Bastiana Schweinsteigera, Kroosa, Mario Gomeza i Miroslava Klose. Jérôme Boateng oraz Manuel Neuer, którzy również wystąpili w tym meczu, teraz reprezentują klub ze stolicy Bawarii. Konkluzja jest jasna - zarówno reprezentacja Niemiec, jak i Bayern dzięki doświadczeniom z lata 2010 roku zrozumieli, że w spotkaniach na najwyższym poziomie trzeba być stroną aktywniejszą.

Van Gaal nie potrzebował tej lekcji, ale sami zawodnicy najwyraźniej tak. Otwierające kolejny sezon w Bundeslidze spotkanie na Allianz Arena pomiędzy Bayernem a Wolfsburgiem, prowadzonym przez Anglika Steve'a McClarena, było zadziwiającym pokazem dominacji na boisku przy pomocy krótkich podań. Strategia monachijskiego klubu zdecydowanie różniła się od tej, do której przywykliśmy, a ich zaangażowanie w posiadanie piłki było wyraźnie na zupełnie innym poziomie. Powracający z wypożyczenia z Bayeru Leverkusen - Toni Kroos, odgrywał rolę klasycznej dziesiątki, oferując większe zróżnicowanie w posiadaniu piłki niż Thomas Müller, który grał na tej pozycji sezon wcześniej. Bayern wygrał dzięki bramce w samej końcówce, ale był to tak naprawdę pierwszy pokaz zupełnie nowego stylu gry monachijskiej drużyny. Od mistrzostw świata w RPA to Bayern, nie Arsenal, powinien być nazywany drugą Barceloną - przypominając Katalończyków w największym stopniu.

Na pewnym poziomie, Pep Guardiola na pewno doceni piłkarzy, których ma do dyspozycji. Javi Martínez, którego tak bardzo w lecie chciała Barcelona, to znakomity cofnięty rozgrywający (bezbłędny również jako środkowy obrońca) i piłkarz o charakterystyce zbliżonej do Sergio Busquetsa. Schweinsteiger, w najwyższej dyspozycji, to jeden z najlepszych środkowych pomocników w Europie, mogący pełnić rolę Xaviego z Barcelony. Ale prawdopodobnie to Toni Kroos będzie kluczowy w układance Pepa Guardioli - jego wpływ na tempo każdej akcji, zdolność do konstruowania akcji, w tym niezwykle precyzyjne zagrania w każdy rejon boiska, sprawiają, że jest idealnym kandydatem, aby zostać rozgrywającym numer jeden, zarówno w Bayernie, jak i reprezentacji Niemiec. Jego inteligencja i wszechstronność przypomina mi tę, którą prezentuje Andrés Iniesta.

Pomoc, kluczowa formacja Barcelony Pepa Guardioli, jest już zasadniczo ułożona w całość. W innych miejscach, hiszpański szkoleniowiec może być bardziej pragmatyczny; nie będzie miał do dyspozycji Leo Messiego, ale obecność Mario Gomeza nie powinna stanowić większego problemu. Przez dwa sezony w Katalonii, Guardiola prowadził zespół bez klasycznej dziewiątki, ale gdy walczył o Zlatana Ibrahimovicia, starając się o statycznego, skutecznego napastnika, dobrze czującego się w samym polu karnym, nic nie stało na przeszkodzie, żeby uczynić Szweda jednym z najdroższych piłkarzy na naszej planecie. Różnica pomiędzy nimi wynikała ze względów osobistych, nie taktycznych. Robben i Ribery, lubiący schodzić do środka boiska, również szybko powinni przystosować się do stylu preferowanego przez Guardiolę, jednak, co oczywiste, będą musieli grać znacznie wyżej, niż ma to miejsce obecnie.

Największą zagadką pozostaje sam pressing. Pomijając fakt, że to właśnie van Gaal pod koniec lat dziewięćdziesiątych zredefiniował to pojęcie w Katalonii, wysokie wywieranie presji na przeciwniku Bayern zawdzięcza doświadczonemu Heynckesowi. Nie jest to oczywiście poziom, którego Guardiola wymagał w Barcelonie i zapewne będzie on dużo ostrożniejszy pod tym względem w Niemczech, pamiętając problemy kondycyjne, z którymi zmagał się w Barcelonie na przełomie lutego i marca. Pressing Barcelony był najbardziej zdumiewający w drugim i trzecim sezonie pracy Guardioli - zobaczcie na finał Ligi Mistrzów z 2009 roku i zasięg, w jakim Messi, henry i Eto'o, oddaleni byli od obrońców Manchesteru United, pozwalając im na swobodne rozgrywanie piłki.

Kiedy ludzie krytykowali Guardiolę, że jest głownie beneficjentem wspaniałego systemu szkolenia młodzieży i spójnej ideologii katalońskiego klubu, trzeba pamiętać, w jakim stanie przejmował ten zespół - bez szatni i bez motywacji. Xavi i Iniesta nie mogli znaleźć nici porozumienia na boisku, Messi był niewątpliwie wielkim talentem, ale jeszcze nie rozstrzygał meczów w pojedynkę. Bayern, który przejmie tego lata, jest w znacznie lepszej kondycji, zarówno psychicznej, jak i fizycznej, co na pewno niepokoi większość Europy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (131)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze