Barça pewnie pokonała Espanyol, ale zwycięstwo mogło być bardziej okazałe, gdyby nie chorągiewka liniowego. Goście też mogli mieć arbitrów pretensje za wątpliwy rzut karny.
W 29. minucie sędzia Jesús Gil Flores odgwizdał jedenastkę na Cescu, choć jak pokazały telewizyjne powtórki - faul Casilli na pomocniku Barcelony był mocno wątpliwy. Rzut karny wykorzystał Leo Messi, ale już wcześniej Barcelona wypracowała sobie trzybramkową przewagę.
W 65. minucie sędzia główny zasugerował się sygnalizacją liniowego, który uniósł w górę chorągiewkę, uznając, że w momencie podania od Messiego, Cesc był na spalonym. Akcję golem zakończył Pedro, ale bramka nie została uznana, mimo że zarówno przy podaniu Leo, jak i podaniu Fàbregasa, spalonego nie było.
Osiem minut później Pedro znów znalazł drogę do siatki Casilli, lecz i w tej sytuacji Gil Flores użył gwizdka i przerwał grę. Tym razem liniowy również sygnalizował pozycję spaloną przy podaniu Daniego Alvesa. Tę sytuację było ocenić trudniej niż poprzednią.
W 78. minucie bardzo dobre podanie otrzymał Cristian Alfonso, który znalazł się w polu karnym na dogodnej pozycji, lecz kolejny raz gwizdek i kolejny spalony, którego nie było. Linię złamał Jordi Alba, więc akcja Espanyolu była jak najbardziej zgodna z przepisami.
Dwie minuty później sędzia przerwał grę dyktując rzut wolny po faulu Forlína na zawodniku Barçy, mimo że w bardzo dobrej sytuacji znalazł się David Villa. Arbiter mógł w tej sytuacji zastosować przywilej korzyści.
Komentarze (75)