Reprezentacja USA przyleciała już do Barcelony, gdzie rozegra dwa mecze towarzyskie przed londyńskimi IO. Amerykanie wzbudzili olbrzymie poruszenie w stolicy Katalonii. Rozchwytywany był Kobe Bryant, który zaskoczył dziennikarzy mówiąc, że "za trzy lata" zagra "w Barcelonie".
Amerykanie przylecieli do Barcelony, aby rozegrać dwa ostatnie mecze sparingowe przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie. Dzisiaj w Palau Sant Jordi podopieczni Mike'a Krzyżewskiego zmierzą się z Argentyną, a dwa dni później dojdzie do starcia dwóch najlepszych drużyn świata i największych olimpijskich faworytów - USA i Hiszpanii. Kobe Bryant i LeBron James staną naprzeciwko Pau Gasola i Juana Carlosa Navarro we wtorek (24 lipca) o godzinie 21.30, dokładnie w 20. rocznicę pojedynku obu drużyn podczas Igrzysk w Barcelonie.
Legenda Dream Teamu '92
33-letni Kobe Bryant jest absolutną gwiazdą amerykańskiego zespołu, lecz wczoraj wystąpił również w roli rzecznika drużyny i wyznał, że motywacją Amerykanów nie jest wyłącznie zdobycie złotego medalu. "Naszym zadaniem jest przejęcie dziedzictwa i podtrzymanie legendy Dream Teamu. Nie tylko zdobycie złotego medalu, ale również bycie dobrym ambasadorem naszej koszykówki", wyznał. "Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie oglądałem mając 13 lat. Kto był moim ulubionym graczem? Michael Jordan, na pewno. I Magic Johnson. Pamiętam absolutnie wszystko, od pierwszego do ostatniego meczu. Wielu zawodników w obecnej drużynie jest młodych i nie pamięta tego tak dobrze. Kevin Durant, miał wtedy trzy latka. Podobnie, jak LeBron James czy Russell Westbrook, jednak rozmawialiśmy o tym między sobą i wiemy, jak wielkiego zaszczytu dostąpiliśmy", wyjaśnił.
Dwadzieścia lat później
"Dream Tem był największą drużyną w historii i odegrał kluczową rolę w globalizacji koszykówki. To byli wielcy gracze, wielkie gwiazdy, którzy byli również wielkimi ambasadorami koszykówki i przekształcili ją w coś światowego. Młodzież z całego świata czerpała całymi garściami z tego wydarzenia i zaczęli się pojawiać Divać, Kukoć, Pau Gasol, Nowitzki... Dla nas możliwość bycia tutaj to wielkie święto oraz zaszczyt, ponieważ w ten sposób zaczynaliśmy i jesteśmy z tego dumni. Kiedy patrzysz na zawodników Argentyny czy Hiszpanii, widzisz wielu graczy, którzy inspirowali się do gry w koszykówkę oglądając tamte Igrzyska", powiedział.
Hiszpania i brat Pau Gasol - ból głowy
"Uwielbiam patrzeć, jak gra Argentyna i Hiszpania. Mają świetnych zawodników, jak Scola, Ginobili, Prigioni, Pau, Marc (bracia Gasol)… Gra przeciwko Hiszpanii będzie dla nas wielkim wyzwaniem. Ten test naprawdę będzie bardzo ciężki. Atutem Hiszpanów jest wzrost, siła, są też bardzo wszechstronni. Właściwie Hiszpania jest naszym bólem głowy i wciąż nie wiem jeszcze jak przezwyciężymy nasze słabe warunki fizyczne w starciu z nimi. Musimy porozmawiać i znaleźć rozwiązanie", wyznał.
"Gra przeciwko Pau Gasolowi jest dla mnie zawsze bardzo trudna. Jest bardzo konkurencyjny. Łączą nas braterskie relacje, traktuje go, jak młodszego brata. Mam nadzieję, że w naszym starciu wygra lepszy. Czy jego przyszłość jest w Lakers? Tam jest i mam nadzieję, że tam zostanie", wyznał na temat swojego klubowego kolegi.
Rola lidera
"Jestem bardzo zadowolony z mojej roli w drużynie, która zwykle jest inna, niż ta. Tutaj jestem bardziej skoncentrowany na innych rzeczach, szczególnie na obronie, ponieważ mamy wielu innych bardzo dobrych graczy i nie muszę zdobywać tylu punktów. Wszystko jest łatwiejsze, choć z drugiej strony ciężko jest być liderem tego zespołu. LeBron i ja naznaczamy drogę. On mówi więcej, niż dużo, ja jestem spokojniejszy, ale ważne, że to wszystko dobrze funkcjonuje", wyjaśnił Bryant.
"Dajcie mi trzy lata i zobaczycie mnie grającego dla Barçy"
Następnie jeden z najlepszych koszykarzy w historii zaskoczył wszystkich katalońskich dziennikarzy, mówiąc z uśmiechem: "Dajcie mi trzy lata i zobaczycie mnie grającego dla Barçy!". "Naprawdę lubię Hiszpanię i mogę skończyć tutaj grać w koszykówkę. Jeśli mam wybierać, to kocham bardziej Barcelonę, niż Real Madryt", wyjaśnił.
Następnie podał powody swoich zamiarów "Tak, chciałbym zakończyć karierę w Barcelonie, ponieważ kocham to miasto. Ma wielką plażę i mógłbym oglądać na żywo mecze piłkarskie. Wiem o lidze ACB wiele od Pau Gasola. Myślę, że poziom intensywności gry jest podobny, jak w NBA, jednak pod względem fizycznym nasza liga jest bardzo konkurencyjna. Choć prawdą też jest, że rozgrywamy więcej meczów i nasz terminarz jest trudniejszy. Praktycznie cały czas podróżujemy", zakończył supergwiazdor Los Angeles Lakers.
Komentarze (30)