Wenger: Jesteśmy silniejszym zespołem
Szkoleniowiec Arsenalu Londyn - Arsène Wenger - podczas popołudniowej konferencji prasowej wypowiadał się na temat jutrzejszego spotkania. Francuz ma nadzieję, że jego podopieczni nie będą się "przyglądali" biegającym obok nich zawodnikom Dumy Katalonii, tak jak to miało miejsce rok temu. Oczekuje zupełnie innego scenariusza.
W marcu ubiegłego roku piłkarze Barçy kompletnie zdominowali pierwszą część spotkania pod każdym względem. Kanonierzy jednak podczas przerwy wzięli się w garść i na drugą połowę wybiegli bardziej zmotywowani. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, lecz zapadł on zawodnikom z północnego Londynu szczególnie w pamięć.
Menedżer The Gunners podczas przedmeczowej konferencji prasowej przyznał, że ostatnim razem jego zawodnicy przestraszyli się Katalończyków. Teraz mecz potoczy się inaczej, gdyż zdaniem Francuza na własnej skórze przekonali się, że nie ma się czego obawiać.
"W zeszłym roku, podczas pierwszej połowy meczu na Emirates hamowaliśmy się i obserwowaliśmy Barcelonę. Uważam, że dziś jesteśmy całkiem innym zespołem - pewnym siebie i mentalnie bardzo dobrze nastawionym", oświadczył Wenger.
"Dobrze idzie nam w lidze, jesteśmy we wszystkich pucharach. Jeżeli spojrzeć by na założenia przedsezonowe nikt w Anglii nie przewidział, że możemy dojść do momentu, w którym jesteśmy".
"Wszystko wypracowaliśmy własnymi siłami i mentalnym nastawieniem. Jutrzejszy mecz jest dobrą okazją, aby pokazać, że możemy być silniejszy niż niektórzy przewidują. Czy ktoś tego w piłce nie lubi?".
"Jesteśmy teraz silniejszym zespołem, gdyż ten zespół jest zacięty, niezwykle skupiony. Odkąd jestem trenerem nie widziałem wielu drużyn, które każdego dnia chciałby się stale rozwijać. Głównym powodem, dla którego się rozwinęliśmy jest postawa moich zawodników".
Wenger podczas spotkania w zeszłym roku nie mógł przebierać wśród zawodników. Co więcej, Andriej Arszawin oraz William Gallas doznali kontuzji w pierwszej połowie i w szatni Boss zadecydował o ich zmianie.
W tym roku sytuacja wygląda inaczej. Pod znakiem zapytania stał jeszcze dzisiejszego poranka występ Samira Nasriego, lecz sztab medyczny Arsenalu dał Francuzowi zielone światło na występ w dzisiejszym meczu.
"Mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy w idealnej formie, aby się z nimi [Barceloną] zmierzyć. Nie możemy narzekać. Jesteśmy pewni siebie i mamy dostępnych zawodników", oświadczył szkoleniowiec.
Pomimo pogromu w ostatnim dwumeczu, Wenger unikał słowa zemsta.
"Chcemy po prostu pokazać jak dobrzy jesteśmy. Chcemy zaprezentować się na boisku bardziej niż patrzeć wstecz", zakończył.
[źródło: Arsenal.com]
W marcu ubiegłego roku piłkarze Barçy kompletnie zdominowali pierwszą część spotkania pod każdym względem. Kanonierzy jednak podczas przerwy wzięli się w garść i na drugą połowę wybiegli bardziej zmotywowani. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, lecz zapadł on zawodnikom z północnego Londynu szczególnie w pamięć.
Menedżer The Gunners podczas przedmeczowej konferencji prasowej przyznał, że ostatnim razem jego zawodnicy przestraszyli się Katalończyków. Teraz mecz potoczy się inaczej, gdyż zdaniem Francuza na własnej skórze przekonali się, że nie ma się czego obawiać.
"W zeszłym roku, podczas pierwszej połowy meczu na Emirates hamowaliśmy się i obserwowaliśmy Barcelonę. Uważam, że dziś jesteśmy całkiem innym zespołem - pewnym siebie i mentalnie bardzo dobrze nastawionym", oświadczył Wenger.
"Dobrze idzie nam w lidze, jesteśmy we wszystkich pucharach. Jeżeli spojrzeć by na założenia przedsezonowe nikt w Anglii nie przewidział, że możemy dojść do momentu, w którym jesteśmy".
"Wszystko wypracowaliśmy własnymi siłami i mentalnym nastawieniem. Jutrzejszy mecz jest dobrą okazją, aby pokazać, że możemy być silniejszy niż niektórzy przewidują. Czy ktoś tego w piłce nie lubi?".
"Jesteśmy teraz silniejszym zespołem, gdyż ten zespół jest zacięty, niezwykle skupiony. Odkąd jestem trenerem nie widziałem wielu drużyn, które każdego dnia chciałby się stale rozwijać. Głównym powodem, dla którego się rozwinęliśmy jest postawa moich zawodników".
Wenger podczas spotkania w zeszłym roku nie mógł przebierać wśród zawodników. Co więcej, Andriej Arszawin oraz William Gallas doznali kontuzji w pierwszej połowie i w szatni Boss zadecydował o ich zmianie.
W tym roku sytuacja wygląda inaczej. Pod znakiem zapytania stał jeszcze dzisiejszego poranka występ Samira Nasriego, lecz sztab medyczny Arsenalu dał Francuzowi zielone światło na występ w dzisiejszym meczu.
"Mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy w idealnej formie, aby się z nimi [Barceloną] zmierzyć. Nie możemy narzekać. Jesteśmy pewni siebie i mamy dostępnych zawodników", oświadczył szkoleniowiec.
Pomimo pogromu w ostatnim dwumeczu, Wenger unikał słowa zemsta.
"Chcemy po prostu pokazać jak dobrzy jesteśmy. Chcemy zaprezentować się na boisku bardziej niż patrzeć wstecz", zakończył.
[źródło: Arsenal.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)