Wygrana w bólach; Barcelona - Levante 2:1

Choder

2 stycznia 2011, 17:19

Brak komentarzy
Historia lubi się powtarzać. Rok temu o tej samej porze Barcelona straciła dwa punkty na Camp Nou (pierwszy i ostatni raz w sezonie) w starciu z Villarreal. Po pierwszej połowie rywalizacji z Levante, wielu sympatyków Barçy mogło przywoływać pamięcią tamto spotkanie. Na szczęście, w drugiej części piłkarze Guardioli wzięli się do pracy. Bez Messiego, Piqué i Puyola w składzie, Barça wygrała z Levante, 2:1.

Goście przystąpili do tego spotkania bez swojej największej gwiazdy, Felipe Caicedo i zapewne trudno było nawet największym optymistom wśród sympatyków Levante myśleć o korzystnym rezultacie. W ekipie Guardioli, szansę gry od pierwszych minut dostał za to Bojan. Zgodnie z oczekiwaniami to Barcelona od początku była stroną przeważającą i nadawała tempo gry. Ta dominacja mogła przynieść efekty już w 6. minucie, kiedy to fantastycznym uderzeniem popisał się Andrés Iniesta. Świetną paradą odpowiedział jednak golkiper Levante. Goście "postawili" na defensywę totalną i od pierwszych minut w skomasowanej liczbie ustawili zasieki obronne na własnej połowie.

Po kwadransie gry (zachęceni błędami defensywy Barçy) nieco śmielej zaczęli poczynać sobie piłkarze Luisa Plazy, którzy dwukrotnie zagrozili bramce strzeżonej przez Victora Valdésa. W 20. minucie bliski szczęścia był David Villa. Piłka po strzale z rzutu wolnego poszybowała jednak minimalnie nad bramką. Chwilę później z dobrej strony pokazał się Bojan i tylko świetna interwencja obrońcy Levante uchroniła gości od straty gola. W 26. minucie powinno być 1:0 dla Barçy. Z olbrzymiego zamieszania w polu karnym Levante nikt nie był w stanie skorzystać, choć najbliżej tego był Dani Alves.

Dominacja Blaugrany rosła, a goście ograniczali się do przeszkadzania podopiecznym Pepa Guardioli. Przeszkadzania skutecznego, bowiem kolejne minuty płynęły, a po stronie zysków Dumy Katalonii wciąż widniało przygnębiające "0". W 42. minucie dobrym uderzeniem z 25 metrów popisał się Pedro, na posterunku był jednak Reina. Minutę później raz jeszcze spróbował Pedro i raz jeszcze zwycięsko z tego pojedynku wyszedł golkiper gości. Po chwili arbiter zakończył pierwszą cześć spotkania.


W drugiej połowie, piłkarze Guardioli potrzebowali zaledwie 90 sekund na strzelenie gola. W polu karnym piłkę otrzymał Dani Alves, który będąc kilka metrów przed bramką Reiny, dwukrotnie markował strzał po czym oddał futbolówkę Pedro. Ten ostatni znalazł drogę do bramki, a kibice mogli odetchnąć z ulgą. Po chwili Guardiola zdecydował się na pierwszą zmianę. Mascherano zastąpił Thiago. Dwie minuty później świeżo wprowadzony Alcantara popisał się ładnym uderzeniem zza pola karnego. Czujny był jednak golkiper Levante.

Dziesięć minut później było już po meczu. Na listę strzelców raz jeszcze wpisał się świetny tego dnia Pedro, który wykorzystał podanie Alvesa. Dla piłkarza rodem z Teneryfy, była to ósma bramka w sezonie. W 64. minucie doszło do drugiej zmiany w szeregach gospodarzy. Bojana zmienił Keita. W 66. minucie po raz trzeci bohaterem Camp Nou mógł stać się Pedro. Piłka po jego strzale odbiła się tylko od poprzeczki. Chwilę później bliski pokonania Reiny był ..obrońca gości, który niefortunnie trącił piłkę, dośrodkowaną przez Daniego Alvesa. Po tej interwencji, futbolówka minęła bramkę Levante o kilka centymetrów. W 76. minucie doszło do ostatniej zmiany w Barcelonie. Na boisku zameldował się Milito, który zastąpił Maxwella.

I kiedy nic nie zapowiadało zmiany boiskowych wydarzeń, piłkarze Plazy zdobyli bramkę kontaktową. Bezsilne w drugiej połowie Levante do aparatury tlenowej w 80. minucie podłączył Stuani, który popisał się fantastycznym uderzeniem z woleja. Nie bez winy w tej sytuacji pozostał Milito, który nie zdążył z kryciem napastnika gości. W 83. minucie doskonałą techniką wykazał się Villa, który w polu karnym ograł dwóch defensorów Levante. Strzał Asturyjczyka został jednak zablokowany.

Są rzeczy, które nie śniły się filozofom. Jedną z wyżej wymienionych jest zapewne sytuacja Barcelony z 85. minuty. Dani Alves pomknął na bramkę Reiny, mając obok siebie Iniestę i Pedro. Defensywa gości została zgubiona, a kibice zgromadzeni na Camp Nou już wstawali z miejsc, unosząc ręce w geście triumfu. Musieli je jednak szybko opuścić, bowiem Brazylijczyk źle podał piłkę do Pedro, a wyborna okazja została zmarnowana. Ostatnie niezwykle nerwowe minuty nie przyniosły już zmiany rezultatu i ostatecznie, Barcelona po nadspodziewanie ciężkim boju pokonała Levante, 2:1. Kolejny krok ku mistrzostwu Hiszpanii został wykonany.



FC Barcelona: Valdés; Alves, Busquets, Abidal, Maxwell (76' Milito); Mascherano (50' Thiago), Xavi, Iniesta; Pedro, Bojan (64' Keita), Villa.

rezerwowi: Pinto, Adriano, Bartra, Milito, Keita, Thiago, Vázquez. Poza kadrą znalazł się Jeffrén.

Levante: Reina; Cerra, Robusté, Nano, Del Horno; Xavi Torres, Gorka Larrea, Pallardó; Xisco Nadal (70' Valdo), Juanlu (72' Munoz); Rafa Jordá (70' Stuani).

Bramki: 1-0, m. 47: Pedro. 2-0, m. 59: Pedro. 2-1, m. 80: Stuani
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze