Iniesta: Postaram się być coraz lepszy - wywiad

Conrado

15 czerwca 2009, 18:20

18 komentarzy
Andres Iniesta już myśli o kolejnym sezonie. Wciąż leczy kontuzję, która nie pozwoliła mu wystąpić w Pucharze Konfederacji, jednak nie rozpamiętuje tego i jest skoncentrowany na celu: wyleczyć się najszybciej jak się da, aby w pełni formy przystąpić do przygotowań przedsezonowych i pomóc Barcelonie w walce o kolejne sukcesy. Nie mógł pojechać z reprezentacją do RPA i walczyć o kolejne trofeum we wspaniałym sezonie 2008/09, patrzy jednak w przyszłość i nie może doczekać się rozpoczęcia kolejnego sezonu.

Od czasu zdobycia potrójnej korony minęło już trochę czasu, emocje powoli opadają. Czy miałeś chociaż chwilę spokoju, aby nacieszyć się tym historycznym osiągnięciem?

Nie można żyć przeszłością, ale są takie momenty, kiedy zaczynam o tym myśleć i uświadamiam sobie, jak wspaniały sezon rozegraliśmy. Wciąż masz przed oczami zdobyte puchary, a kiedy idziesz po ulicy, ludzie zatrzymują Cię i cieszą się z Tobą. To coś pięknego.

Ludzie zachowują się inaczej niż w poprzednich latach, kiedy również osiągaliście sukcesy?

Wszyscy są bardzo zżyci z klubem. Cieszą się razem z nami, to coś wspaniałego.

Czy jesteście świadomi, że tak wspaniały sezon może nie powtórzyć się już nigdy w historii klubu?

Dokonaliśmy czegoś, czego przed nami nie dokonał jeszcze nikt. Wiadomo, że trudno byłoby to powtórzyć. Ale zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Czym była dla Ciebie gra w finale Ligi Mistrzów?

To było coś bardzo ważnego. Miałem pecha, doznałem kontuzji przed finałem i mało brakowało, a nie wybiegłbym na murawę Olimpico. Nie chciałem tego przegapić za nic w świecie, robiłem wszystko, aby tylko móc zagrać w Rzymie.

Jakie były ostatnie dwa tygodnie przed finałem, kiedy ważyły się losy Twojego występu, bo nie wiadomo było czy wyzdrowiejesz na czas?

Byłem przekonany, że zagram w finale. Wiedziałem, iż potrzebuję kilku dni odpoczynku, aby dokładnie zaleczyć uraz, ale musiałem zagrać w Rzymie. Wybiegłem na murawę w nie najlepszej dyspozycji, na jaką byłoby mnie stać, ale kiedy człowiek czegoś naprawdę chce, zrobi to bez względu na niesprzyjające warunki.

Widać było, że grałeś inaczej, niż zwykle. Bardzo rozważnie rozdzielałeś piłki, nie ryzykowałeś indywidualnych wejść w pole karne. Dzięki Tobie gra Barcelony nabierała płynności. Uznałeś, że musisz zmienić coś w swoim stylu gry na to najważniejsze spotkanie sezonu?

Wiedziałem, że im mniej będę strzelał na bramkę, tym lepiej dla mojego mięśnia. Obawiałem się, iż kontuzja może się odnowić. Jednak po pewnym czasie, w ferworze walki zapomina się o takich rzeczach. Podobało mi się, jak zagrałem. Cały zespół rozgrywał wspaniałe spotkanie, dzięki temu wszystko funkcjonowało tak, jak powinno.

Momentami udawało się zapomnieć o kontuzji?

Co chwilę wracała do mnie ta myśl, ale starałem się o niej szybko zapomnieć. Chciałem grać normalnie.

Czy nie zastanawiasz się teraz, jak uniknąć podobnych kontuzji w kolejnych sezonach, które będą tak intensywne jak ten?

Bez wątpienia, po tym sezonie zacząłem dokładniej obserwować reakcje mojego ciała, baczniej słucham też tego, co mówią lekarze i fizjoterapeuci. Kiedy coś Cię boli, musisz dokładnie wiedzieć: co Cię boli, jak Cię boli... Nie mogłem odpuścić tego finału, mimo że grałem z niezaleczoną kontuzją, nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdyby zabrakło mnie w meczu przeciwko Manchesterowi.

Czy teraz będziesz inaczej podchodził do kwestii swojego zdrowia, formy?

To oczywiste, że takie rzeczy nie dzieją się przez przypadek. Doświadczenie zdobyte w tym sezonie pozwoli nam uniknąć podobnych wypadków w przyszłości, będziemy bardziej ostrożni, tak aby nie zrobić sobie krzywdy na własne życzenie.

Czy dobrym sposobem byłoby odpoczywanie w niektórych meczach sezonu, tak jak to robił Leo Messi?

Chodziło mi raczej o dodatkowe treningi, różnicowanie ćwiczeń...

Niezbyt odpowiada Ci system rotacji?

Im więcej grasz, tym lepszym piłkarzem się stajesz. Wiadomo, że im więcej spotkań, tym więcej szans na kontuzję, ale muszę dbać o siebie i będziemy się starać, aby nic złego się nie przydarzyło.

Kiedy wróciłeś po swoim pierwszym poważnym urazie w okolicach Bożego Narodzenia powiedziałeś, że do gry wraca ulepszona wersja Andresa Iniesty. Odwołując się do twoich słów, czy możliwe jest, że w przyszłym sezonie zobaczymy jeszcze lepszego Iniestę?

Oczywiście, że to możliwe - mam dopiero 25 lat i mam jeszcze sporo czasu, aby stawać się coraz lepszy. To jest mój cel, być z każdym rokiem coraz lepszym piłkarzem, a zdobyte tytuły mogłyby być tego dowodem.

Messi podczas świętowania potrójnej korony na Camp Nou zapowiadał, że w przyszłym roku znowu zdobędziecie wszystkie trzy puchary, zgodzisz się z nim?

Miejmy nadzieję, że tak będzie. Jestem pewien, iż przyszły sezon w naszym wykonaniu będzie udany. W tym roku byliśmy najlepsi, ale niech nikt nie myśli, że ktokolwiek w drużynie planuje sobie odpuścić.

Klubowe Mistrzostwa Świata będą najważniejszym wyzwaniem w przyszłym sezonie?

Mamy wiele tytułów, o które chcemy powalczyć. Po raz kolejny wygrać La Liga, Puchar Króla, Ligę Mistrzów...

Znowu pokonać Real Madryt na Bernabeu...

Oczywiście, ale to schodzi na dalszy plan. Ważniejszy będzie Superpuchar i Klubowe Mistrzostwa Świata.

Wracając do Ligi Mistrzów, jak zareagowałeś, gdy przed meczem w szatni zgasły światła, a na ekranie pojawiły się sceny z "Gladiatora"?

Nikt się nie spodziewał, ale to było bardzo emocjonujące. Film pokazał nam, że Guardiola ma naprawdę wspaniały zespół, przypomniał nam, ile wysiłku włożyliśmy w to, żeby znaleźć się w finale. Mister nie zapomniał o nikim, w filmie pojawili się piłkarze, którzy przez dużą część sezonu byli kontuzjowani i nie mogli grać, bądź też inni, którzy mniej grali w w pierwszej drużynie. Wszyscy poświęcali się dla wspólnego dobra.

Wiele razy wspominałeś, że "Gladiator" to twój ulubiony film...

Jest na pewno jednym z najlepszych filmów, jakie widziałem.

Zwycięstwo w Lidze Mistrzów jest dla Ciebie tym ważniejsze, że jednym z bohaterów finału był Twój przyjaciel, Victor Valdés...

Wszyscy byliśmy bohaterami finału. Interwencje Victora były idealne, dzięki niemu utrzymaliśmy się w grze i mogliśmy walczyć o zwycięstwo. Cieszę się niezmiernie z jego wysokiej formy, ze zdobycia trofeum Zamory, bo to potwierdza, że był on najlepszym bramkarzem w tym sezonie.

Jak się czułeś, kiedy miliony kibiców Barcelony wyszły na ulice, aby świętować razem z wami potrójne zwycięstwo?

To, że naszą grą możemy sprawić radość tak wielu ludziom, przepełnia mnie dumą.

Na Camp Nou, dziękując kibicom, mówiłeś po katalońsku. Często rozmawiasz w tym języku, czy był to wyjątek?

Kiedy chcę używać katalońskiego, używam go. Żyję tu od wielu lat, to nie jest kwestia tego, że czuję się nieswojo z tym językiem - chodzi o to, że boję się pomyłek, przejęzyczeń. Krok po kroku, będę władał tym językiem coraz lepiej. Możliwe, że w przyszłym sezonie udzielę kilku wywiadów właśnie po katalońsku - jednak jakimkolwiek językiem bym nie mówił, nic nie zmieni faktu, że kocham Barcelonę i całą Katalonię.

Zauważyłeś ostatnio większe zainteresowanie Tobą ze strony najmłodszych kibiców?

To wspaniałe uczucie widzieć, że młodzi ludzie biorą sobie Ciebie za wzór do naśladowania. To wiele mówi.

Kończy się sezon, wraz z nim z Barcelony odchodzi Sylvinho, Twój bliski kolega, który również miał swój wkład w sukcesy klubu...

Sylvinho jest wspaniałym człowiekiem, wspaniale się rozumiemy. Ludzie tacy jak on są potrzebni w każdym zespole. Jest profesjonalistą, na boisku i poza nim.

Powiedziałeś, że aby Barcelona w przyszłości odniosła jeszcze więcej sukcesów, konieczne jest, aby Pep Guardiola pozostał w klubie...

Wszyscy mamy swój udział w sukcesach drużyny, ale nie mam wątpliwości, że nie osiągnęlibyśmy tego, gdyby nie trenował nas Pep.

W przyszłym roku, na zwieńczenie sezonu czekają nas Mistrzostwa Świata. Na pewno odegrasz w nich o wiele ważniejszą rolę niż w 2006 roku w Niemczech - tam grałeś bardzo mało.

Kolejny sezon będzie bardzo ciężki, czeka nas wiele wyzwań, a na koniec tej wyczerpującej batalii - Mundial w RPA. Byłem z reprezentacją w Niemczech, wystąpiłem tylko w jednym spotkaniu. Mistrzostwa Świata to wspaniałe doświadczenie i mam nadzieję, że przystąpimy do niego w jak najlepszej formie.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze