Xavi: Sędziowanie wołało o pomstę do nieba
Niemiecki sędzia Wolfgang Stark był na ustach wszystkich po zakończeniu meczu FC Barcelony z Chelsea. Niemiec nie podyktował oczywistego karnego po faulu na Thierrym Henry i pozwalał na chwilami brutalną grę podopiecznych Guusa Hiddinka. Rozgrywający Barcelony, Xavi zdecydował się wypowiedzieć na temat pracy arbitra.
"UEFA tak dużo mówi o zasadach fair play, a w rzeczywistości sama się do nich nie stosuje. Przykre jest to, że jeden człowiek podejmując złe decyzję może zniszczyć naszą ciężką pracę. Sędziowanie w tym meczu wołało o pomstę do nieba. Niezrozumiałe jest to, że oni za brutalne faule nie otrzymywali kartek, a na Toure, za zrozumiałe protesty, została nałożona sankcja", powiedział.
Xavi uważa wynik za "niesprawiedliwy" i przyznał, że był bardzo zaskoczony widząc ultradefensywnie nastawiony zespół Chelsea. "Chcieli 0:0 i to osiągnęli", wyznał.
Yaya Toure, który został ukarany przez arbitra żółtą kartką za protesty, pracę arbitrów w tym spotkaniu ochrzcił mianem "skandalu".
Samuel Eto'o także nie rozumie decyzji sędziego. Poprosił go, aby "pamiętał, że są pewne granice, a to jest piłka nożna". "Pojedziemy do Londynu z założeniem zwycięstwa. Myślę, że uda nam się zdobyć bramkę. Oni na pewno też nie zagrają tak jak wczoraj", powiedział. Mecz z Chelsea jest już przeszłością i teraz trzeba skoncentrować się na spotkaniu ligowym z Madrytem. "Nie będziemy grać o życie. Real jest do ogrania. To na nich spoczywa presja. My nawet jeśli odniesiemy porażkę to nadal będziemy liderami", wyznał.
Gerard Pique powiedział, że "nie boi się Madrytu i ma pełne zaufanie do możliwości swojego zespołu". Dani Alves za to wyznał, iż "nie ma czasu na żal i rozpamiętywanie. Po remisie sprawa awansu jest nadal otwarta. Barça jest w stanie wygrać za tydzień na Stamford Bridge".
[źródło: Sport]
"UEFA tak dużo mówi o zasadach fair play, a w rzeczywistości sama się do nich nie stosuje. Przykre jest to, że jeden człowiek podejmując złe decyzję może zniszczyć naszą ciężką pracę. Sędziowanie w tym meczu wołało o pomstę do nieba. Niezrozumiałe jest to, że oni za brutalne faule nie otrzymywali kartek, a na Toure, za zrozumiałe protesty, została nałożona sankcja", powiedział.
Xavi uważa wynik za "niesprawiedliwy" i przyznał, że był bardzo zaskoczony widząc ultradefensywnie nastawiony zespół Chelsea. "Chcieli 0:0 i to osiągnęli", wyznał.
Yaya Toure, który został ukarany przez arbitra żółtą kartką za protesty, pracę arbitrów w tym spotkaniu ochrzcił mianem "skandalu".
Samuel Eto'o także nie rozumie decyzji sędziego. Poprosił go, aby "pamiętał, że są pewne granice, a to jest piłka nożna". "Pojedziemy do Londynu z założeniem zwycięstwa. Myślę, że uda nam się zdobyć bramkę. Oni na pewno też nie zagrają tak jak wczoraj", powiedział. Mecz z Chelsea jest już przeszłością i teraz trzeba skoncentrować się na spotkaniu ligowym z Madrytem. "Nie będziemy grać o życie. Real jest do ogrania. To na nich spoczywa presja. My nawet jeśli odniesiemy porażkę to nadal będziemy liderami", wyznał.
Gerard Pique powiedział, że "nie boi się Madrytu i ma pełne zaufanie do możliwości swojego zespołu". Dani Alves za to wyznał, iż "nie ma czasu na żal i rozpamiętywanie. Po remisie sprawa awansu jest nadal otwarta. Barça jest w stanie wygrać za tydzień na Stamford Bridge".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (17)