'Biały brat' Eto'o wraca na Camp Nou
Z siedmiu braci Samuela Eto'o tylko David, grający obecnie w klubie Reus w Tercera Division, zdołał zabłysnąć w piłkarskim świecie. Nie miał jednak tyle szczęścia co jego brat - gwiazda La Liga i lider klasyfikacji "pichichi". O takim samym braku szczęścia może mówić inny bliski przyjaciel Samuela, Albert Luque.
Będąc daleko od domu rodzinnego, Eto'o zawsze traktował go jak brata. Albert w latach świetności grał w Mallorce i Deportivo La Coruña, potem tułał się po Europie, nie mogąc odzyskać dawnej formy. Samuel Eto'o nie może wybaczyć tego, jak Luque został potraktowany przez Marco van Bastena w Ajaxie. Po występach w Mallorce i Deportivo, w 2005 roku został sprzedany do Newcastle za 14 milionów euro. Potem było tylko gorzej, z Premier League przeprowadził się do Amsterdamu, gdzie również nie miał okazji zabłysnąć. Na szczęście, życie dało mu drugą szansę. Obecnie Luque jest zawodnikiem Malagi, strzelił już pięć bramek, z czego cztery w ostatnich dziewięciu kolejkach.
Na La Malagueta snajper z Terrassy przeżywa swoją drugą młodość. Dziś wraca na Camp Nou, gdzie nie widziano go od 2004 roku. Przed walką na boisku z liderem La Liga, Albert będzie chciał spotkać się ze swoimi wielkimi przyjaciółmi, Samuelem Eto'o i Xavim. Z pomocnikiem Barcelony również łączy go długoletnia przyjaźń - razem grali w młodzieżowym zespole Barcelony, a potem w reprezentacji Hiszpanii na Olimpiadzie w Sydney 2000, na Mistrzostwach Świata w 2002 i Euro 2004.
Drogi Luque i Eto'o rozeszły się z kolei w roku 2002, gdy Katalończyk przeprowadził się do La Corunii. Deportivo budowało wtedy potężną drużynę do walki o Ligę Mistrzów. Kiedy w 2004 roku odpadli z Champions League, wyeliminowani przez Porto prowadzone przez Jose Mourinho i z Deco w składzie, Barcelona próbowała sprowadzić Luque na Camp Nou. Prezydent Deportivo sprzeciwił się jednak mówiąc, że nie chce pomagać rywalowi z ligi hiszpańskiej.
Piłkarz przeszedł więc do Newcastle, gdzie czekały na niego zarobki rzędu trzech milionów euro rocznie, dom, dwa samochody, osobisty tłumacz i co najważniejsze - pełne zaufanie trenera Graeme Sounessa. Radość nie trwała długo, po dwóch miesiącach Luque doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na dłuższy czas. W lutym 2006 zmienił się trener Newcastle, a Albert po powrocie na boisko nie mógł już liczyć na tak wielki kredyt zaufania.
Później przeszedł do Ajaxu, na prośbę Henka Ten Cate. Gdy wydawało się, że ma szansę odrodzić się w lidze holenderskiej, z Ajaxu odszedł Ten Cate. Katalończyk nie przypadł do gustu nowemu trenerowi, Marco van Bastenowi, a na dodatek pobił się na treningu z gwiazdą drużyny, Luisem Suarezem. Nie miał już czego szukać w Ajaxie, kiedy na ratunek ruszył mu dawny przyjaciel - Fernando Sanz. Prezydent Malagi zaprosił go do gry w swoim klubie, a Luque odwdzięcza mu się tak, jak potrafi najlepiej.
[źródło: Mundo Deportivo]
Będąc daleko od domu rodzinnego, Eto'o zawsze traktował go jak brata. Albert w latach świetności grał w Mallorce i Deportivo La Coruña, potem tułał się po Europie, nie mogąc odzyskać dawnej formy. Samuel Eto'o nie może wybaczyć tego, jak Luque został potraktowany przez Marco van Bastena w Ajaxie. Po występach w Mallorce i Deportivo, w 2005 roku został sprzedany do Newcastle za 14 milionów euro. Potem było tylko gorzej, z Premier League przeprowadził się do Amsterdamu, gdzie również nie miał okazji zabłysnąć. Na szczęście, życie dało mu drugą szansę. Obecnie Luque jest zawodnikiem Malagi, strzelił już pięć bramek, z czego cztery w ostatnich dziewięciu kolejkach.
Na La Malagueta snajper z Terrassy przeżywa swoją drugą młodość. Dziś wraca na Camp Nou, gdzie nie widziano go od 2004 roku. Przed walką na boisku z liderem La Liga, Albert będzie chciał spotkać się ze swoimi wielkimi przyjaciółmi, Samuelem Eto'o i Xavim. Z pomocnikiem Barcelony również łączy go długoletnia przyjaźń - razem grali w młodzieżowym zespole Barcelony, a potem w reprezentacji Hiszpanii na Olimpiadzie w Sydney 2000, na Mistrzostwach Świata w 2002 i Euro 2004.
Drogi Luque i Eto'o rozeszły się z kolei w roku 2002, gdy Katalończyk przeprowadził się do La Corunii. Deportivo budowało wtedy potężną drużynę do walki o Ligę Mistrzów. Kiedy w 2004 roku odpadli z Champions League, wyeliminowani przez Porto prowadzone przez Jose Mourinho i z Deco w składzie, Barcelona próbowała sprowadzić Luque na Camp Nou. Prezydent Deportivo sprzeciwił się jednak mówiąc, że nie chce pomagać rywalowi z ligi hiszpańskiej.
Piłkarz przeszedł więc do Newcastle, gdzie czekały na niego zarobki rzędu trzech milionów euro rocznie, dom, dwa samochody, osobisty tłumacz i co najważniejsze - pełne zaufanie trenera Graeme Sounessa. Radość nie trwała długo, po dwóch miesiącach Luque doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na dłuższy czas. W lutym 2006 zmienił się trener Newcastle, a Albert po powrocie na boisko nie mógł już liczyć na tak wielki kredyt zaufania.
Później przeszedł do Ajaxu, na prośbę Henka Ten Cate. Gdy wydawało się, że ma szansę odrodzić się w lidze holenderskiej, z Ajaxu odszedł Ten Cate. Katalończyk nie przypadł do gustu nowemu trenerowi, Marco van Bastenowi, a na dodatek pobił się na treningu z gwiazdą drużyny, Luisem Suarezem. Nie miał już czego szukać w Ajaxie, kiedy na ratunek ruszył mu dawny przyjaciel - Fernando Sanz. Prezydent Malagi zaprosił go do gry w swoim klubie, a Luque odwdzięcza mu się tak, jak potrafi najlepiej.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)