Javier Tebas pomimo bycia prezesem LaLigi nie czuje potrzeby zachowania neutralności i wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję żeby przypomnieć, że prywatnie kibicuje Realowi Madryt. 62-latek podkreśla również, że jest skonfliktowany z Florentino Pérezem, a obaj panowie wielokrotnie atakowali się w przestrzeni medialnej. Główną kością niezgody jest projekt Superligi.
Prezes LaLigi wziął udział w nowej edycji "Los Desayunos de La Crónica" w hiszpańskim Badajoz. Tebas w trakcie wywiadu wypowiedział się na wiele kwestii m.in. projekcie Superligi czy o konflikcie z Realem Madryt.
Cały konwent miał tematykę ekonomiczną, a większość zaproszonych gości zajmowała się właśnie finansami. Tę kwestię poruszył również Javier Tebas, który porównał sytuację LaLigi do Bundesligi twierdząc, że na poziomie ekonomicznym są do siebie porównywalne, chociaż sportowo liga hiszpańska znacznie przewyższa swój niemiecki odpowiednik. Prezes LaLigi przypomniał, że w ciągu ostatnich 10 lat hiszpańskie kluby zdobyły 60% europejskich tytułów, a ostatnio reprezentacja wygrała Mistrzostwo Europy, opierając się głównie na zawodnikach grających w swoim kraju. Z czego wynikają więc problemy finansowe klubów LaLigi? Według jej prezesa największy wpływ na to ma PKB per capita mieszkańców Hiszpanii w porównaniu do obywateli innych krajów. Anglicy czy Niemcy są średnio bogatsi, w związku z czym więcej kibiców pozwala sobie na wykup droższego abonamentu.
Nie zabrakło również krytyki Superligi: "Superliga to niepoważny model. W trakcie ostatnich trzech lat zaprezentowali nam trzy różne modele sportowe. Przeszli od tego kompletnie zamkniętego do bardzo elitarystycznego. Myślę, że planują już czwarty, a dla mnie to jest niepoważne. Niepoważnym jest też to, że nie ujawnili modelu zarządzania. Nie zrobili tego, bo to Florentino chce rządzić, to jest oczywiste" - mówił Javier Tebas w ostrych słowach.
Prezes ligi ponownie przypomniał też, że jest fanem Realu Madryt, chociaż obecnie znajduje się "w stanie hibernacji". Według niego Los Blancos celowo wywołują chaos w rozgrywkach, bo chcą tym samym legitymizować Superligę, której Florentino Pérez jest pomysłodawcą. Tebas wspomniał, że odbyło się spotkanie z Komitetem Technicznym Arbitrów, na którym pojawili się przedstawiciele wszystkich klubów, wyjąwszy właśnie Real Madryt.
Wielkim wrogiem Javiera Tebasa oprócz Péreza są też internetowi piraci. Hiszpan po raz kolejny oskarżył wielkie firmy o ochronę piratów, przedstawiając dane, z których wynikało, że ponad 30% osób oglądających piłkę nożną robi to nielegalnie. Kilka miesięcy temu 62-latek zapowiadał, że wkrótce poradzi sobie z tym problemem, a nawet groził prezesowi Google więzieniem. Wygląda na to, że jak do tej pory nie udało mu się jednak osiągnąć swojego celu.
Komentarze (16)