Javier Tebas grozi prezesowi Google i krytykuje Viníciusa Juniora

Przemek Walczak

29 listopada 2024, 22:40

Relevo

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Tebas i LaLiga nie ustają w walce z internetowymi "piratami", czyli osobami, które nielegalnie uzyskują dostęp do transmisji meczów. Tym razem oberwało się Viníciusowi Juniorowi, który na platformie Instagram pochwalił się, że ogląda swoich kolegów. Problem w tym, że robił to na poza oficjalną hiszpańską platformą. Javier Tebas skrytykował zachowanie skrzydłowego, ale Brazylijczyk nie jest jedynym, któremu przytrafiła się taka wpadka.

Co robi Javier Tebas w Buenos Aires o godzinie 7 rano w piątek? Bierze udział w konferencji prasowej, na której po raz kolejny stanowczo krytykuje zjawisko internetowego "piractwa". Według jego własnych słów przeznacza na tę walkę 60% swojego czasu. W swoim barwnym przemówieniu prezes LaLigi postanowił zagrozić prezesom Google, których oskarża o brak działań w celu powstrzymania nielegalnego streamingu: "Myślą, że jesteśmy głupi. Nadzejdzie dzień, w którym aresztują CEO (prezesa Alphabet Inc. będącego właścicielem Google — przyp.red.), ponieważ popełniają przestępstwa. Otrzymują pieniądze z nielegalnych źródeł. Wystosowaliśmy przeciwko nim wiele zarzutów" - grzmiał Javier Tebas.

Oberwało się też amerykańskiemu przedsiębiorstwu Cloudflare, które przez prezesa LaLigi zostało oskarżone o anonimizację działań piratów. "W ciągu 10 miesięcy opanujemy większość piractwa. Znamy wszystkich zaangażowanych w proceder i będziemy ich ścigać" - zapewnił Javier Tebas.

W zeszłą środę Vinícius Junior wrzucił relację z meczu Liverpool — Real Madryt na swojego Instagrama. Sygnał pochodził z TNT Sports, które nie jest dostępne w Hiszpanii. "Jeśli był w Madrycie, a myślę, że tak było, to jest to piractwo. Dostęp do treści umożliwiających oglądanie Ligi Mistrzów w Hiszpanii musi odbywać się za pośrednictwem Movistar. Aby uzyskać dostęp do tych treści, musiał mieć VPN lub antenę satelitarną skierowaną do innej lokalizacji. Musiał podjąć działanie, aby obejrzeć mecz poza anteną Movistar. On piracił mecz. Zakomunikowaliśmy, że następnym razem nie należy hakować meczu. Wysłaliśmy do Madrytu list, ale nie oczekujemy odpowiedzi" - wytłumaczył prezes LaLigi.

Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu podobną wpadkę zaliczył Fermín López.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze