Pedri, który po ostrym wejściu Toniego Kroosa w ćwierćfinale EURO 2024 doznał kontuzji więzadeł w kolanie, może już tylko wspierać kolegów z reprezentacji poza boiskiem. Ekipa odpowiedzialna za media kadry La Roja przeprowadziła z Kanaryjczykiem krótki wywiad i pokazała z bliska, co działo się z zawodnikiem zaraz po zejściu z boiska.
Pedri: To są rzeczy, które dzieją się w futbolu, często pojawiają się takie pechowe kontuzje w szybkiej akcji. Czuję, że coś w kolanie jest nie tak, coś jest inaczej... Cóż, to cios, ale takie rzeczy się zdarzają w futbolu.
- To przykre przede wszystkim ze względu na to, co było już za mną... Miałem wiele kontuzji, nie miałem ciągłości, która chciałby mieć każdy zawodnik... Kiedy przytrafia się taki pech, trzeba poukładać sobie w głowie wiele rzeczy.
- Kiedy to się stało, chciałem zostać na ławce, ale powiedziano mi, żebym wszedł do szatni, aby lekarz mógł sprawdzić uraz. Myślałem przede wszystkim o tym, żeby wyjść i wspierać kolegów, bo byłem przekonany, że Dani, który wszedł za mnie, i cała drużyna dadzą z siebie wszystko i awansujemy.
- Te pierwsze dni są zawsze najgorsze, kiedy ledwo możesz chodzić, czujesz duży ból... Myślisz sobie, dlaczego to zawsze przytrafia się tobie... Co możesz poprawić... W tym przypadku to było starcie i niewiele można było poprawić, ale zawsze próbujesz szukać czegoś pozytywnego, co posłuży do poprawy. To są małe kamyczki, które są na drodze i które trzeba ominąć.
- Każdy się o mnie martwi, wszyscy pytają, jak idzie rekonwalescencja... To bardzo miłe, bo jesteśmy rodziną i to zaprowadziło nas aż do finału. Zasługujemy, by wygrać ten finał przede wszystkim ze względu na to, jaką jesteśmy rodziną. Na początku nie lubisz tego, że każdy się ciebie pyta, ale to miłe, że ludzie się o ciebie martwią, napływają wiadomości wsparcia...
Na filmiku widzimy, że przed odprawą meczową Luis de la Fuente puścił nagranie z szatni, kiedy Pedri był badany.
- Bardzo się wtedy wstydziłem. To było trochę nieoczekiwane, bo po pierwsze nie myślałem, że muszę być na odprawie, ale zawołali mnie, a ja spóźniony i każdy na mnie czekał. Trochę się wstydziłem, bo nie lubię się oglądać na filmikach, ale widziałem, że wszyscy z kadry byli ze mną. To zawsze trudne, bo nie ma cię na treningach, ale starasz się ich wspierać, dawać rady...
- Mecz z Francją? To było wielkie cierpienie. Siedzieliśmy na trybunach z Carvą i Robinem [Le Normandem]. Nie możesz zrobić nic, aby pomóc swoim kolegom...
- Jestem pewny, że dadzą z siebie wszystko i niech zrobią ze mnie mistrza Europy!
Komentarze (6)