Kręte drogi Konrada de la Fuente

Dariusz Maruszczak

5 kwietnia 2024, 11:30

Sport, Transfermarkt, własne

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Konrad de la Fuente swego czasu był wskazywany jako jeden z ciekawszych talentów La Masii, a w końcu zapukał nawet do bram pierwszego zespołu Barcelony. Ostatecznie Amerykaninowi nie udało się jednak zapewnić sobie miejsca w drużynie Blaugrany i postanowił odejść do Marsylii. Mimo dobrego początku jego kariera nie rozwija się w oczekiwanym kierunku.

De la Fuente trafił do Barcelony w 2013 roku z młodzieżowej ekipy Damm. Trudno uznawać go za epokowy talent, zwłaszcza gdy patrzymy np. na Lamine Yamala, ale bez wątpienia był on ciekawym graczem wychodzącym z La Masii. Nie bez powodu znalazł się na liście perspektywicznych zawodników dziennika The Guardian. Główne zalety De la Fuente polegały na zdolności wygrywania pojedynków, mocnej jak na swój wiek budowie ciała czy dobrym prowadzeniu piłki. Ponadto był w stanie grać na obu skrzydłach i wykańczać akcje z różnych sektorów boiska. Brakowało mu za to większej nieprzewidywalności czy lepszej gry bez piłki.

De la Fuente był podstawowym graczem Barcelony w Lidze Młodzieżowej UEFA, gdzie łącznie strzelił cztery gole w 14 występach. W końcu zabłysnął także w barwach rezerw Blaugrany w barażach o awans do Segunda División, zdobywając dwie bramki i zaliczając jedną asystę w trzech pojedynkach. Barcelonie B nie udało się jednak wywalczyć promocji do wyższej ligi.

Ławka i kilka szans u Koemana

W kolejnej kampanii 2020/2021 Amerykanin był już podstawowym piłkarzem rezerw, choć liczba jego występów była ograniczona ze względu na częste powołania do pierwszego zespołu. Już podczas presezonu Ronald Koeman mówił o nim po jedynym z meczów: „Gdybym miał wyróżnić jednego z młodych, wskazałbym na Konrada, jestem z niego bardzo zadowolony. Mamy przed sobą wspaniałą przyszłość”. Łącznie De la Fuente aż 21 razy zasiadał na ławce ekipy holenderskiego szkoleniowca. Koeman dał mu jednak szansę tylko w trzech spotkaniach, a skrzydłowy wchodził na boisko w końcówkach starć z Cornellą w Pucharze Króla oraz Ferencvarosem i Dynamem Kijów w Lidze Mistrzów. 

Ostatecznie De la Fuente zakończył sezon 2020/2021 z sześcioma golami i czterema asystami w 25 meczach, licząc rezerwy i pierwszą ekipę. Amerykanin nie widział szans na częstszą grę, a Barcelona już na tym etapie szukała oszczędności, więc strony doszły do porozumienia ws. transferu do Olympique’u Marsylia. Francuzi zapłacili 3 miliony euro, a Barça zagwarantowała sobie określony procent z następnego transferu zawodnika.

Dobre złego początki

De la Fuente miał całkiem dobry początek w Marsylii, gdzie zdarzało mu się grać od pierwszej minuty. Co ciekawe, podkreślał też, że w Olympique trenuje ciężej niż w Barcelonie. W drugiej połowie kampanii odniósł jednak dwie poważne kontuzje, które sprawiły, że większość z jego 23 występów przypadło na drugą połowę 2021 roku. Amerykanin strzelił jednego gola i trzy asysty, ale jego rozwój mógłby być dużo lepszy, gdyby nie kontuzje, które w zasadzie wyeliminowały go z gry w drugiej części sezonu 2021/2022.

Marsylia postanowiła więc wypożyczyć De la Fuente do Olympiakosu, aby się odbudował. Tam jednak nastąpiła dalsza część nieszczęść Amerykanina. Skrzydłowy zdołał rozegrać zaledwie pięć spotkań, a potem zerwał więzadło krzyżowe. To oznaczało dla niego koniec rozgrywek i ogromny krok do tyłu w rozwoju.

W obecnej kampanii De la Fuente wrócił do Hiszpanii i jest na wypożyczeniu w Eibarze. Znów jednak doznał kontuzji już na początku rozgrywek, tracąc kolejne dwa miesiące. Gdy się wyleczył, był wprowadzany głównie z ławki – tylko trzy razy wybiegł na murawę w wyjściowym składzie. Łącznie spędził na boisku raptem 370 minut.

Ansu Fati dla ubogich?

Pewnym światełkiem w tunelu dla De la Fuente może być udany występ w ostatnim starciu z Eldense, w którym zanotował dublet. 22-latkowi nie będzie jednak łatwo gromadzić minuty, ponieważ Eibar walczy o awans do Primera División, więc trener Joseba Etxeberria raczej nie będzie chciał w tej sytuacji specjalnie ogrywać De la Fuente. Niestety na razie sytuacja Amerykanina przypomina tę Ansu Fatiego, który ma problemy z odbudowaniem się na wypożyczeniu na skutek kolejnych problemów zdrowotnych. Oczywiście zachowując proporcje między skalą talentu tych graczy. Obaj swego czasu walczyli o swoje miejsce w Barcelonie, a teraz muszą skupić się na wyprostowaniu swoich karier.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze