0

@July_6_BcN, przepraszam, że niby od jakiego wieku można się już nazywać starszym panem wg Madame?

1

@Eklerek, z "kulturą" polegli w gorących to teraz "rządowi" za wszelką cenę szukają poklasku w innych postach. Niesamowite :)

5

Maja Chwalińska z kwalifikacją do French Open. Miła wiadomość.

1

@burcioszka, no właśnie AI nie ufam za bardzo. Pytam bo nie chcę brać jednej ze stron od razu. Ostatnio była ciekawa sprawa z instruktorem broni, gdzie po jakimś czasie zostało rzuconych wiele nowych wątków na sprawę.

0

@Filipem, nie, ale bywają one czasem przekonywające - tak to poprawna forma tego słowa, jeśli już tak tutaj edukujemy ;)

1

@Sulimo, no i legancko. Mega szacun za Jego robotę.

2


Czy ktoś wie coś więcej o tej sprawie?

0

@tbas, QF do wzięcia na gładko, choć nie wiem jak Ostapenko ostatnio gra na mączce.

0

@Batigol22, i tu jest sedno problemu moim zdaniem bo pieniędzy na wiele potrzeb by się znalazło, ale są one wydatkowane często tragicznie, jak na przykład ostatnia sprawa z meblami za kilkaset tysięcy złotych do biura poselskiego, które... jest nie używane.

3

"Poznałam Lamina w najbardziej zwyczajny sposób ????
Moja karta została odrzucona w małym sklepie i stałam tam zestresowana i zawstydzona, próbując przelać pieniądze z innego konta. Wtedy jakiś chłopak obok zaczął się cicho śmiać i powiedział: „W tym momencie po prostu pozwól, że ci pomogę” ????

Zapłacił za moje przekąski i zaczęliśmy rozmawiać na zewnątrz sklepu. Był taki spokojny, zabawny i dziwnie skromny. Ani razu nie wspomniał o piłce nożnej, Barcelonie ani o tym, że jest znany. Szczerze myślałam, że to po prostu jakiś zwykły, sympatyczny chłopak z dobrymi manierami.

Wymieniliśmy się numerami i zaczęliśmy pisać codziennie. Czasami znikał przez „trening”, ale nadal nie przywiązywałam do tego większej wagi.

Aż pewnego dnia otworzyłam TikToka i prawie zemdlałam, bo ten sam chłopak, który podbierał mi frytki z talerza, był na moim ekranie w koszulce Barcelony i miał miliony wyświetleń.

Dosłownie zadzwoniłam do niego i powiedziałam: „Czekaj… TY jesteś TEN Lamine?!”

A on tylko cały czas się śmiał ”

Wierzycie?

4

@Eklerek, ależ piękne oranko tutaj. Nie nadążam lajkować.

0

@BorzyKrzys, zapisane.

2

Ależ kolejny cios AV i to jeszcze do szatni. Rywale chyba się już nie podniosą.

1


Birmingham.

7

Golazo Tielemansa.

0

Może trochę myślenia asocjacyjnego by się przydało. Może szerokie horyzonty? A jak pytacie, te szerokie horyzonty zyskać, jak się jest takim biednym profesorem Draganem, moi drodzy, proste rozwiązanie. Trzeba sobie wykupić jak Olga Arystokarczuk najwyższą zaawansowaną wersję jednego modelu językowego i trwać w głębokim szoku, gdy widzisz jak fantastycznie poszerza on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne.

Znaczy ja przyznam, że nie mam lepszego komentarza do tych słów niżli ten wysłany mi przez znajomego projektanta gier wideo, który też podzucił mi ten artykuł i skomentował to w złoty sposób, diamentowy i legendarny.

mianowicie cytuję imagine być człowiekiem, któremu rozmowa z czatem GPTE posz horyzonty czy zaorane jak pługiem, który biegnie po kościach RAMu, który jest zużywany na lmy.

Przepiękne, wspaniałe, cudowne. To jest przerażające jak człowiek, który pracuje słowem dosłownie i który nie dość, że pracuje słowem, to jeszcze każe się postrzegać jako ktoś lepszy od innych rzemieślników słowa. równocześnie deklaruje, a nie, nie ma tam problemu z tym, żeby, żeby poszerzyć sobie horyzonty, nie tam z wykorzystaniem jakiegoś Imanuela Kta.

Pamiętajmy, Imanuel Kant, akademik, tunelowe myślenie. Trzeba poszerzyć horyzonty z wykorzystaniem maszyny, która za pośrednictwem stochastyki trafów produkuje ci możliwie najprawdopodobniejszy scenariusz dla twoich jakiś pragnień i chęci. Czy jest najlepsze? Ponieważ dzięki temu dostajemy najbardziej narcystyczne lustro, jakie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.

No więc Olga Tokarczuk, moi drodzy, po latach wreszcie znalazła czytelnika idealnego, samą siebie, która jest przetworzona przez model językowy, który przemienił jej twórczość na strzębki i teraz sufluje jej kolejne fragmenty. I żeby by nie było, ja sobie tego absolutnie nie wymyślam. Ona się tym autentycznie zachwyca.

Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą kochana, kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć? Mimo że wiem o halucynacjach i licznych błędach rzeczowych, algorytmów na polu ścisłej ekonomii, twardych danych, muszę oddać to, że w płynnej literackiej fikcji ta technologia stanowi, oczywiście nie jest atutem, stanowi atut o niewiarygodnych wprost proporcjach.

Swoją drogą nie wiem czy wam to umknęło, ale Olga Arystokarczuk zwraca się do sztucznej inteligencji imieniem kobiecym. tak jakby zakładała, że jeżeli ktoś jej usługuje, to automatycznie oznacza, że musi pełnić taką rolę, co staje w zabawnej sprzeczności z tym, co deklaratywnie, oczywiście, bo nie pamiętajmy, że to jest czysto deklaratywne, to nie jest szczere, mówiła podczas bankietu noblowskiego, gdzie czytamy: "Miała przesłanie dla kobiet.

Składam przez odmęty czasu uchłon innym kobietom, twórczyniom, które wykroczyły poza narzucane im przez społeczeństwo rolę. Biedna sztuczna inteligencja, którą tormentuje Olgary Stokarczuch swoim paskudnym grafomańskim stylem, nie ma szansy wykroczenia poza narzucaną jej rolę społecznie, ponieważ została już sfeminizowana przez polską oneab feministkę.

Piękne to jest, prawda? A cudowne absolutnie słów. Olga Arystokarczuk nie różni się niczym od jakiegoś producenta odkurzaczy domowych, który jako defaultowy głos wbija głos kobiecy oczywiście, no bo wiadomo, że jak ktoś sprząta to laska, nie? To jest to jest właśnie ten mental, który się kryje pod tymi wszystkimi warstwami po złoty.

A jak powiedział kiedyś w odróżnieniu od Olgiary Arystokarczuk, poczytny pisarz Hans Christian Andersen w opowiadaniu Dom po złota zniknie na ścianie, a świńska skóra zostanie, a przebije coś spod tej po złoty.

Poskrobiesz liwerała i pokaże się cosik ukrytego w środku. Uwielbiam absolutnie.

I nie było, tym razem muszę oddać sprawiedliwość wielu komentatorom.

Ludzie się rzeczywiście wzburzyli. Yyy czytałem, że Wojciech Szot zebrał te informacje kwa mu za ten tekst. Pojawił się naamach wyborczej. Internauci oburzeni i mają rację. Ale właśnie poziom oburzenia internautów też jest absolutnie przepiękny. Ja dla was wybiję parę komentarzy naprawdę najsoczystszych, które padły u współtwórcy wydawnictwa Artrage, Krzysztofa Cieślika na fejsie.

mianowicie Olga zakochana, bo wreszcie znalazła rozmówcę, który ją w pełni rozumie i we wszystkim się zgadza.

Własne odbicie w sadzawce czata GPT.

Gdybyś tylko znała klasyczną przestrogę przed tym, jak to się kończy. Olek soj dodał: "O aż mi się płuk zaklinował w gościach umarłych".

A Łukasz dorzucił, że to czuła prompterka.

No to słuchajcie, mamy już piękną triadę. Tak jest. Z jednej strony to moja moja licencja poetica Olga Arystokarczuk. Z drugiej strony podrzuconej mi przez jednego z komentatorów, którego chciałem unieśmiertelnić i uhonorować pod którymś z filmów o tejżeż snoblistce, że jest ona właśnie snoblistką. Piękne określenie.

Przejąłem je w 100% i teraz mamy następne. Czuła prompterka. Tyle było, tyle było tego zachwycania się. O, czuły narrator. Jaka to wyrafinowana intelektualnie koncepcja. Wcale nie brzmi jak ktoś, kto właśnie zaczął studia z antropologii kultury i stwierdził, że ja też będę pisać jak Emil Cioran. Ja ja też tak potrafię. I najzabawniejsze jest to, że ta właśnie charakterystyczna, pretensjonalna maniera, ona jest cechą inherentną tej pisarki.

Czytamy w też w tym że transkrypcję wywiadu z Impactu, iż wierze ona głęboko, że miejsce to coś więcej niż tylko scena wydarzeń, na której odgrywamy nasze życia. Ona nas na wskroś buduje. Nazywam to psychotopiką.

Zaraz, zaraz, zaraz. Tunelowe myślenie. Co to się tutaj ktoś bawi w akademika? To nasza rola jest.

No to to, to to co, co to za tunelowe myślenie w asoc wracaj do swoich asocjacji i konwersuj swoją czatinią GPT.

Fascynująca to dziedzina łącząca istotę ludzką z przestrzenią, w której ona przebywa. Wprowadziłam rozróżnienie między zwykłym terytorium a zapożyczonym od francuskich winiarzy pojęciem teraj.

Ja bym tego nie wymyślił.

To się żarty się same piszą. To jest tak pretensjonalne, że się w głowie nie mieści. To się właśnie nadaje do takiej rozmówek francusko-polskich przy w Konstancinie Jeziornej, przy tym stole, którego nie można sprzedać plebejuszom.

I najgorsze w tym wszystkim jest to, i tu się robi jak zawsze mniej zabawnie, że to jest do ciężkiej cholery ambasadorka polskiej kultury.

To ona została wypromowana przez środowisko literackie. Wiecie, ja często mówię w różnych dyskusjach, że nie za bardzo lubię Wisławę Szymborską.

Raz za jej różnego rodzaju fascynacje komunistyczne. Dwa za to, co sobą reprezentowała przez różne etapy swojego życia. Trzy za to, że po prostu no nie niespecjalnie podchodzi mi jej poezja, ale nie mogę jej jednego odmówić.

Ona była taką sympatyczną, ciepłą pisarką, która w wywiadach nikogo nie antagonizowała. Zawsze dążyła do jakiejś koncyliacji, do jakiegoś pojednania. reprezentowała bardzo godnie polską kulturę. Z jej majątku teraz jest realizowane działania fundacji Wisławy Szymborskiej. są stypendia różnego rodzaju twórcze.

Krótko mówiąc, pozostawiła po sobie dobre wspomnienia i równocześnie za swego życia nie dała się poznać właśnie z od takiej antagonistycznej, jątrzącej i niestety również, co wytyka się słusznie Oldary Arystokarczuk, ojkofobicznej strony. Mam wrażenie, że mało kto twierdził, że Wisława Szymborska jakoś źle działała na wizerunek polski.

Natomiast Olga Rystokarczuk od samego początku niestety ma tego rodzaju inklinację i mówię o tym z bardzo prostej przyczyny. Znaczy ja osobiście uważałem, że tą Nobla powinien dostać Zbigniew Herbert. Tylko, że Zbigniew Herbert nigdy nie byłby wyniesiony do tej rangi przez, a pamiętajmy, że to oni za to odpowiadają, polskich krytyków, tłumaczy, którzy zabiegają o kontakty i konekscje z komitetem noblowskim, o to, żeby oni mieli do przeczytania w języku szwedzkim jakieś utwory i tak dalej i tak dalej.

To jest wielka praca całego środowiska literackiego. Na Zbigniew Herbert o środowisku literackim politycznym się wypowiedział no w sposób, który zamknął mu drogę do Nobla, ponieważ uderzył w Adaa Michnika. No tego się tego się moi drodzy nie robi. To znaczy powiedział, że Michnik jest manipulatorem, człowiekiem złej woli, kłamcą, oszustem intelektualnym.

Dodał: "To jest widmo dla mnie, zupełnie nie do zniesienia. Jest jak potwór. I jeżeli jest ktoś jak potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd i uciekam przez okno z krzykiem.

Swoją drogą bardzo mnie fascynuje, co polonniści tacy wrażliwi na różnego rodzaju wypowiedzi podzieliby, powiedzieliby o tej wypowiedzi Herberta.

Mnie niesamowicie bawi swoją drogą, że to środowisko, które jest takie wrażliwe niesamowicie, ale jak to, ale stokarczuk, jak można drwić z nazwiska, ale ale jak to jak to stąd? Ale ja, ale ja nie, ale jak możesz takie rzeczy mówić? Nie wolno. To jest charakterystyczna właśnie cecha, że to są ludzie, którzy nie rozpoznają ironii, nie rozpoznają sarkazmu, mają problem z szyderstwem.

z żartem, z dystansem ironicznym. Cóż, dopiero takie słowa Herberta, nie, które są ostre i adekwatne swoją drogą do sytuacji, ponieważ faktem jest, że Olga Arystokarczuk nie odpowiada wyłącznie za siebie sama. Oczywiście, że też.

Natomiast gdybym reprezentował jeszcze środowisko literaturoznawcze, to powiedziałbym: "To myśmy ją taką stworzyli".

Teraz mogę powiedzieć: "To wyście ją taką stworzyli". To znaczy przez te wszystkie wypychanie na różnego rodzaju y festiwale, konkursy i tak dalej przez całą działalność skupiono na tym, żeby nawet na polonistykach częściej czytać to Karczuk niż Sabkowskiego. To właśnie doprowadziło do tego zachwiania proporcji i wybicia do sfer wyższych osoby, która do nich wciąż tylko jest w stanie aspirować.

I myślę, że szczególnie ironiczne jest właśnie to, że wokół tego kształtuje się dyskurs jakoby ludzie nie czytali, mimo że rosną statystyki czytelnic wśród osób najmłodszych, jakoby o nie było grubych książek, a równocześnie zapominamy o tym, że internet i możliwości jakie on daje jest wykorzystywany przez pisarzy na całym świecie i jak chociażby przez wspomnianego Brandona Sandersona, autora właśnie archiwum Bożowego Światła, który na swoim kanale na YouTubie 863 000 subskrypcji to o 63000 więcej niż Olga Tokarczuk mówi nie o swojej cały czas twórczości, nie labidzi na jej temat, nie brandzluje się swoją zajebistością, nie nie prowadzi wykłady z zakresu światotworzenia, z zakresu pisarstwa, uczy ludzi, ma milionowe wyświetlenia. Oprócz tego tak, oczywiście sprawozdaje też ze swojego progresu twórczego nad kolejnymi projektami literackimi,

utrzymuje kontakt z czytelnikami. Krótko mówiąc, jest normalnym pisarzem.

Pisarzem, który utrzymuje kontakt z czytelnikami, nie dystansuje się od nich, nie wynajduje sobie co i róż nowe grupy społeczne, żeby z nich szydzić. No i przede wszystkim nie zachowuje się w taki nieprawdopodobnie swobodny, nie swawolny sposób w odniesieniu do yyy chatbotów, AI czy dużych modeli językowych, które dzisiaj są poddawane coraz większej krytyce właśnie w obszarze artystycznym i przez środowisko nie tylko literackie, ale środowisko graficzne i tak dalej. I z bardzo dobrych powodów. To znaczy zamiast żeby te narzędzia wspomagały nas w nudnych czynnościach, one wspomagają nas w tym, w czym nie prosiliśmy, żeby nas wspomagały, to znaczy w twórczości artystycznej. Co nie ma naprawdę żadnego sensu. I wreszcie ludzie też nie zdają sobie sprawy z tego i rolą pisarzy, komentatorów, publicystów jest uświadamiać im to, że te modele językowe nie wytwarzają niczego nowego, tylko przetwarzają jedynie to, co im się da. W związku z powyższym siłorzeczy, jeżeli karmi się jakiś model językowy swoim własnym stylem i potem człowiek nagle zachwyca się, że ten model językowy robi dokładnie to, do czego został zaprogramowany, to wniosek nasuwa się jeden. To znaczy mamy do czynienia nie tylko z grafomanem, ale z równocześnie człowiekiem o bardzo, bardzo, bardzo, bardzo małym rozumku. Ciekawe czy zobaczymy się po raz czwarty, prawda? Jak wy co pamiętajcie, byłem pierwszą osobą, która postarała się o obnażenie całego autorytetu Olgi Arystokarczuk.

[Krzysztof M Maj]

0

@NeroTFP1, A shit! Here we go again. Albo jakby powiedziała snoblistka Olga Arystokarczuk, gdy prowadzę swój płuk przez uór egzystencji, widzę błoto. Ciepłe, lepkie, brunatne błoto, które przylega do butów jak wspomnienie jesieni. Taki to ataki mawiał, że właśnie Polacy mają takie brudne buty. Nie to co Niemcy.

Niemcy, Niemcy to mają czyste buty, białe. My, my nie dbamy o obłuwie. Nasze buty są toporne, z ciemnej skóry. jakieś gumowce, gumiaki, do których Stasiek Bachleda strzepuje popiół z papierosa. Wiem, że Olga Tokarczu mogłaby tak powiedzieć, ponieważ ona dosłownie tak mówi.

Ściślej to jest cytat w którymś momencie, przynajmniej mojej wypowiedzi z domu dziennego, domu nocnego, jednej z wielu powieści, do których zmuszano mnie, bym je czytał podczas mojego 10oletniego pobytu na wydziale polonistyki, a Uniwersytetu Jagiellońskiego.

I naprawdę myślałem, że nie będę musiał wracać już więcej do tego grafomańskiego stylu przywodzącego na myśl kogoś, kto właśnie odkrył antropologię kultury, przeczytał już pierwszego Emanuela Lewiinasa i stwierdził:

"Ja będę tak pisać do końca życia".

ale niestety nie zapoznał się z niczym innym, poczynając od jakichkolwiek kursów pisania, skończywszy na co bardziej zaawansowanych poradach warsztatowych, światotwórczych i jakichkolwiek innych sprawiających, że nasze książki czytają nie tylko krytycy albo ludzie, którym kazano je czytać, ale po prostu wszyscy czytelnicy.

I liczyłem na to, że nie będę musiał do tego wracać, tak jak już wracałem dwa razy na tym kanale. Ale tak się dziwnie składa, że egzystencja Olgi Arystokarczuk na naszym wesadle polskim jest znaczona co i róż jej dziwnymi wyskokami, które wyglądają jak performance prowy, ale tak naprawdę są wyrazicielem tego, co naprawdę uważa i myślę, że pouczające jest przyglądanie się temu wszystkiemu, retrospektywnie patrząc od przemowy snoblowskiej, gdzie mówiła, że literatura to jest najpiękniejsze z mediów w odróżnieniu od tych brudnych, paskudnych gier wideo. dzieczyny bohaterów obsługuje Lara Croft albo jakiegoś jakiegoś serialisza, jakieś dynastii, które sprowadza tutaj do plebejskich ustroni życie mieszkańców Olimpu. Albo inna taka ciekawa rzecz, kiedy Olga Tokarczuk halucynowała, zanim to było modne i zanim mieliśmy do tego

inne niebiałkowe narzędzia, że istnieje cytat umarł mąż, a potem umarła żona z aspects of novel Eduardo Mogana Fosera. Jest jeden zasadniczy problem.

Mianowicie w tej książce nigdy taki cytat nie pada. pada za to the king died and then the queen died i następnie pada rozróżnienie na narrację i fabułę, którego niestety Olga Tokarczuk nie zrozumiała.

Co myślę, że jest kluczowe biorąc pod uwagę fakt, że przemowę noblowską dajesz raz w życiu, przygotowujesz się do niej, zbierasz cytaty, a następnie czytasz to oczywiście, bo przecież pracujesz w słowie, nie jesteś w stanie nauczyć się płynnie przemawiać zdaniami podrzędnie złożonymi.

Trzeba to wszystko sobie wyść polić na karteczce. Ale tam jakieś źródła, cytaty. Dokładnie, co tam, nie będziemy się przejmować. Przecież w Polsce mamy kultorytetów, a nie ekspertów, więc nie trzeba się zaprezentować. A powiem, trzeba było się z tego wycofać. W związku z powem Olga Arystokarduk zapowiadała, że że ona ona w ogóle kocha gry, że powstanie gra na podstawie tej twórczości.

W ogóle wzięła na 17 milionów złotych razem ze spółką Sandok, którą współzakładała na to, żeby tworzyć tego rodzaju gry. Wreszcie okazało się, że jednak opuszcza spółkę Sandok. to w 2025 roku, żeby skoncentrować się na czymś innym jest poza radą nadzorczą, a biedne Sandok mówi, że nie no spokojnie, my dalej tę grę wydajemy.

Więc dziwne rzeczy się dzieją, a to i nawet nie wszystko, bo przecież nie dotarłem nawet do Crem de la Crem, któremu poświęciłem drugi odcinek w tej nieszczęsnej już serii.

mianowicie kiedy Olga Arystokarczuch stwierdziła, że literatura nie jest dla idiotów i przypominam stwierdziła to na własnym festiwalu góry literatury w kontekście mówiąc: "Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy.

Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów. Żeby czytać książki trzeba mieć jakieś kompetencje, pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze. Te książki, które piszemy są gdzieś zapieszone. Pewne zawsze się z czymś wiążą. Myślę, że kluczowe jest to, żeby przypomnieć wszystkim, którzy mają trudność z rozróżnieniem sytuacji, w której Olga Arystokarczuk mówi idioci o swoich klientach, czytelnikach od hipotetycznej sytuacji, w której ktoś na przykład nazywa idiotą kogoś, kto zrobił produkt, z którego nie jest zadowolony. Na przykład jakiś kiepski serial. Niech będą to na przykład Pierścienicy Nie do Władu albo inny kiepski serial. Niech będzie na przykład Wiedźmin, bo wiecie, jest różnica między niezadowolonym klientem, który za coś płaci i styka się z niekompetencją. A stolarzem, który mówi: "Moje stoły nie będą w jakichś żabkach, nie będą w IKEA i nie będą w plebejskich szkołach i szpitalach. Moje stoły zawędrują wyłącznie w ręce wykwalifikowanych konsumentów z Konstancina Jeziornej oraz Wilanowa. Tylko tam moje produkty mogą być widoczne i eksponowane.

Nie zamierzam by trafiły pod strzech. nie chc dotrzeć do większej liczby klientów, ale wiem, że to może być trudne dla osoby, która myśli wykształcona w polskiej szkółce.

Ona mówi idiota.

On krytykuje, że ona mówi idiota, ale sam używa tego słowa.

Hipokryta.

Nie mówiłbym tego, gdyby nie dużo ludzi, który ma z tymi bardzo duże problemy intelektualne, ale nie dziwmy się, przecież taka sznoblistka nie miałaby tylu fanów, gdyby ludzie umieli myśleć i łączyć kropki.

co nas prowadzi do dzisiejszego tematu. Dla każdego coś przykrego. Z rozkoszą go podejmuję, ponieważ okazuje się, że 5 lat temu, kiedy podnosiłem problem snoblizmu oraz klasizmu Olgi Arystokarczuk, że miałem rację. Co więcej, miałem rację również mówiąc, że pojawi się ona na egzaminach ósmoklasisty, że pojawi się na maturach i głosy ludzi, którzy mówili Krzysztof, co nas ona obchodzi, niech ona sobie mówi: "A co dalej aktualne?" doszła do was.

Tak mi przykro, że miałem rację po raz kolejny.

Więc Olga Arastakarczuk pojawiła się na impakcie w Poznaniu 2026. Słyszycie impakt i od razu widzicie środowisko liberalne, umówmy się. No przecież to nie mogło się nazywać wpływ. To musi być impact.

Impudzie się spotkali tam. No i przyszła niestety również snoblistka.

wyskoczyła jak Filip z konopi i dała wywiad, jakich mało. Po pierwsze rzekła, wydaje mi się, że świat nie zasługuje już ze swoim niszczącym pędem na duże wymagające powieści, czyli moje.

Po prostu zmniejsza się grupa ludzi, które takie książki przeczyta. Dawniej było na nie zapotrzebowanie. Dzisiaj przeczytanie dużej książki jest dla wielu osób naprawdę ciężkim wyzwaniem.

I ciągle zdarzam się z tym, że o tym jak skończyły się księgi Jakubowe, ludzie dowiadują się ze streszczeń.

Jak to było, że ludzie nie zasługują już na duże powieści, że nie pisze się takowych.

Brandon Sanderson Droga królów 953 strony. A to dopiero pierwszy tom z pięciu będących pierwszym łukiem archiwum burzowego światła, bo jeszcze jest drugi łuk fabularny planowany na następne pięć.

Taka Belgariada David David Edings.

Spójrzmy ile tutaj. 1293

Ach, no tak to jest, jeżeli ma się wąskie horyzonty, jeżeli człowiek wypowiada się na temat literatury, patrząc tylko ze swojego małego ustronia, w którym egzystencjalny ugór króluje i erudcyjny takż. Takie problemiki się ma wtedy, gdy cóż, nie czyta się dla przyjemności, tylko czyta się jedynie po to, żeby aspirować do wyższych sfer i później pojawiać się na poznańskich impaktach.

rozkoszne to i najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że te wąskie horyzonty to jest rzecz, która się na Oldze Arystokarczuk za moment perfidnie zemści.

Kontynuując,

najwięcej pytań płynących od zaintrygowanej publiczności w wierze wielce zaintrygowanej dotyczyło decyzji pisarki o zakończeniu pracy nad najnowszą powieścią, która według jej wypowiedzi ma być ostatnią w jej karierze.

To był moment, w którym wykrzyknąłem z rozkoszy i radości, ponieważ uświadomiłem sobie, że czeka nas tylko jeszcze jedno takie grafomańskie powieścidło jak te, które czytałem. Więc pierwsza dobra wiadomość dzisiejszego dnia. Snoblistka ku wielkiemu zaskoczeniu publiczności potwierdziła we przypuszczenia ze stoickim spokojem, a potem wszyscy w autobusie wstali i zaczęli klaskać.

Wielu w to nie wierzy, ale myślę, że to już moja ostatnia powieść. Znaczy nie wierzą w to, jak rozumiem, dwa koty, mąż i kuzyn. Bardzo bym pragnęła, aby pewnego dnia ktoś z otwartym umysłem przyjrzał się współczesnej literaturze od strchony obiektywnie ekonomicznej. Zapewniam was, że gdyby rzetelnie przeliczyć gigantyczny trud oraz tysiące morderczych godzin spędzonych na tworzeniu ksiąg Jakupowych, to moja pensja w systemie godzinowym zapewniła mi górniczą emeryturę.

Śmiech jest zaznaczony.

Myślę, że to rzeczywiście jest bardzo zabawne, że snoblistka uważa, że patrzenie w migający kursor na ekranie to jest katorżnicza praca i wolałaby zdecydowanie taką szychtę w kopalni 8 godzin z zagrożeniem wybuchu metanu, z zagrożeniem utraty życia, ciężką robotę. Ona by to wolała od tej męki patrzenia, od tej, od tej strasznej ciężkiej mordężniczej pracy.

Redakcja nawet zaznacza, że Olga Arystokarczuk 7 lat pracowała nad biegunami. Pomyślałem sobie, kiedyż znajdę lepszą okazję, żeby zaprezentować wam jakość prozy, nad którą trzeba siedzieć 7 lat, żeby ją tak doszlifować.

Rano ma wzwód i musi się od niej odwrócić. Musi ukryć te krępujące pomysły ciała, żeby nie odczytała ich jako zachęty, próby pojednania, jakiegokolwiek legnięcia.

Zauważcie ten piękny wymówiony przecinek. Odwraca się do ściany i celebruje ten wzwód, tę bezcelową gotowość, stan alertu, wyprężoną kończynę czepną.

Przepraszam, ale peniś to nie jest grappling hook. On nie służy do oczepiania.

To raczej ruchy frykcyjne, posuwistoz zwrotne. Tu nie chodzi o zahaczanie czegokolwiek.

Kontynuuję.

Ma go dla siebie. Czubek penisa jak wektor. Wskazuje w górę ku oknu, ku światu.

Katorżnicza praca. te skrzydlate metafory, te słowonośne epitety, te wymówione przecinki. Wy myślicie, że to się tak prosto robi? To jest ciężka mordęga, żeby wzbić się na taki poziom, żeby stanąć u stóp parnasu, przepraszam, pornosu i u stóp pornosu czcić Boga Priiapa. Są skomplikowane rzeczy.

Ile to czasu Rzymianom zajęło?

No ale pamiętajmy, to jest cięższe od pracy górnika i trzeba byłoby lepiej lepiej ją wykonywać, prawda? Tak, oczywiście wiem, że to jest żart, ponieważ tutaj redakcja napisała, że jest śmiech.

Skupię się więc na opowiadaniach. Pisze Olga Tokarczuk i wywołuje mój bezbrzeżny smutek, bo ja myślałem, że to ostatnia po wyświej karierze.

Dla A dla Dlaczego?

Dlaczego nagle miała być ostatnia? Wielu w to nie wierzy. Myślę, że to moja ostatnia. Dlaczego jeszcze będzie jakiś zbiór opowiadań? Ja już nie mogę. Ja nie chcę. Biedni uczniowie, biedni maturzyści, ósmoklasiści. Jezus Maria, oni będą znowu musieli to interpretować na egzaminach, a przepraszam, recytować streszczenia oraz interpretacje kanonizowane przez Centralną komisję egzaminacyjną i Ministerstwo Oćmiaty i Szkodnictwa.

To chciałem powiedzieć oczywiście, bo nie zapominajmy, że nie mamy języka polskiego. Mamy jedynie kiepską historię literatury wbrew obawą i tutaj przechodzimy do cytatu, który wzburzył ludzi. Nie wiem z jakiego powodu, bo już wiedzieliśmy od dawna, przynajmniej na tym kanale, kim jest Olga Arystokarczuk. Wbrew obawą uważam, że my pisarze z uwagi na specyfikę naszego rzemiosła najszybciej, najściślej zwąchamy się z narzędziami pokoju.

Nasze głowy, umysły literackie działają w zupełnie inny sposób. Ich praca opiera się na szerokim, bardzo rozległym, obwodowym i asocjacyjnym kojarzeniu faktów, co skrajnie różni się od wąskiego, bardzo ukierunkowanego tunelowego myślenia akademików.

Rozumiem, że mało było już obrażonych grup społecznych.

Mamy nieszczęsnych idiotów, czytelników, którzy nie czytają opowieści Snoblistki. Mamy biednych górników, których praca nie dość katorżnicza, by móc pisać o wzwodach.

Mamy wreszcie akademików, czyli wiecie kategoria najszersza możliwa od profesora Andrzeja Dragana poczynając, a na nieżyjącym profesorze Michale Here Herze kończąc.

I jeszcze dorzućmy do tego innych noblistów reprezentujących cokolwiek bardziej uznawane i wpływające lepiej na społeczeństwa nagrody Nobla i dziedziny naukowe aniżeli akurat Nobel literacki.

Rozumiem, że wszyscy oni charakteryzują się tunelowym myśleniem. Ten ten Andrzej Dragan to tylko o tych kwantach, nie?

Kwanty, kwanty i kwanty.

Jakiś kwantechizm.

0

@Colon, dają wiedzę, a człowiek zrobi z tym co chce, proste. Kto nam broni parzyć np herbatę w inny sposób?

0


Napij się herbatki dla zdrowia mówili.

0

@4drian0, to już na pewno teraz Bloodborne na PC.

0

@Virusk3, pozwólmy w końcu graczowi wybrać klasę postaci. To gra role play.

2


Andres ❤️

0

@clyde, zapisany.

0

@Safrani, https://www.bankier.pl/wiadomosc/Tusk-80-proc-srodkow-z-SAFE-trafi-do-polskiego-przemyslu-zbrojeniowego-9074789.html

Czy będzie można to jakoś sprawdzić? Czy będą jakieś audyty? Ten Pan to notoryczny kłamca i nie wierzę mu w żadne słowo.

0

@4drian0, jeśli to będzie na takiej samej zasadzie jak KCD - symulator świata LOTR to jestem stanowczo na nie.

1

@NeroTFP1, Olga arysTokarczuk. Dziś M Maj wjedzie jak w masło.


2

@agaFCB, pytanie tez ile będzie dochodził do topowej formy po tak długiej absencji :/

0

@DragonxNF, po powieszeniu czy przed? ;)

0

Segregujecie skarpetki po powieszeniu czy przed po zrobieniu prania? Tylko mondre komentarze.

0

@Kazragore, ważne żeby był chociaż jakiś mały sukces to będzie szansa na remake "2"

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: