1

Alemany jest bardzo szczęśliwy z powodu odejścia Dembele. Deco ostrzegał go tygodniami, że to nastąpi. Alemany nic z tym nie zrobił,bo nie cierpi Sissoko i sprzeciwiał się już rok temu przedłużeniu kontraktu z Francuzem.

1

0

@kamiVeB Przeciez Laporta to polityk, co robi z mordy dupe. Nie ma sensu traktować powaznie. Niestety z biegiem czasu w tym klubie jest coraz mniej rzeczy, ktore mozna powaznie traktować.

7

@Sensible pierwsza rzecz do sprawdzenia przed randka :D

0

@Nazio_87 o co chodzi?

1

Do jutra to wyjdzie tak, ze oddamy go za darmo i bedziemy oplacac 50% wyplaty.

Alemany i Laporta? TOP

2

@Uukasz_93 Barcelona i sprzedaz z zyskiem to oksymoron.

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

1

@Jonyx ja juz do obrony naliczyłem 3 xd

5

Zyczylbym sobie takich wyników z żółwiem w Realu. Oni niech sobie skupują, a my grajmy i wygrywajmy, i patrz na to. Pyka se pan do pana jak Gadocha, Deyna, Lato.

Xavi wprowadza młodego Lopeza: gol i asysta.
Carlo beton wprowadza swoich gwiazdorów Modrica i Krossa - dwójka w plecy. Detale i kunszt trenerski :)

PS: info. Real przegrał, a wiec mecz niewarty funta kłaków. Tak tylko przypominam żebyście sie nie cieszyli za bardzo. Mecze sa wazne tylko wtedy, gdy wygrywa Real. Pamiętajcie. Tak samo jak sezony w lidze. To nie Barcelona je wygrywa tylko Real przegrywa. Tak jak ostatni. Skąd to wszystko wiem? Przeczytałem na fioletowej, ale tyle wiedzy, ze mam łeb kwadratowy.

1

@Tomcio Stanowski kolejny przygłup

0

Oby nie odszedł. Nie w tym sezonie. Nadal nie jesteśmy na etapie 1:1. W sensie jak sprzedamy za 50 mln to nie bedziemy mogli wydać wszystkiego. W tym sezonie nie stać nas na zastępstwo Bombla, a chyba nie chcemy zostać tylko z Raphinha i Torresem w odwodzie?
Wszystko zalezy od Bombla, ale jak zawsze bylem za tym zeby odszedł to teraz wole, aby został. Wyjątkowa sytuacja.

0

@GeneralXavi

2

@SenseiFCB
To popchnęło go później, by dostać się na uczelnię Drake University na wydział sztuki aktorskiej i dostać pracę w lokalnej rozgłośni radiowej na pierwszym roku, co dało początek jego wieloletniej karierze komentatora. Przez wiele lat budował swój warsztat, wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania i pracodawców aż wreszcie w 1958 roku znalazł się w Phoenix, gdzie zanim w latach ‘70 stał się głosem Suns, oddawał emocje na meczach lokalnych drużyn baseballa, futbolu amerykańskiego i hokeja.

Ale to koszykówka była jego największą miłością, więc kiedy liga oficjalnie przyznała miastu drużynę NBA w 1968 roku, Al McCoy doskonale wiedział, jaki musi być dalszy etap jego komentatorskiej przygody. Kiedy w 1972 roku w ręce Jerry’ego Colangelo wpadła demówka z nagraniem McCoya, od razu generalny menedżer zdecydował się zatrudnić Ala, którego głos rozbrzmiewał w hali Suns później przez ponad pół wieku w radio, w tym 31 lat również dla telewizji.

„Ktoś kiedyś powiedział mi, że trenerzy, gracze przychodzą i odchodzą, a komentatorzy nadają tożsamość drużynie. Nie da się wymienić wszystkich zasług [McCoya] dla organizacji Phoenix Suns” - mówił Colangelo.

https://zapodaj.net/plik-PaXLYLKbo0

3

Gdy 5go kwietnia 2022 roku Phoenix Suns pokonali Los Angeles Lakers i tym samym oficjalnie ustanowili rekord zwycięstw w historii organizacji w pojedynczym sezonie (63), Devin Booker od razu poszedł do legendarnego komentatora Słońc, Ala McCoya. Ściągnął swój jersey, chwycił długopis i napisał na koszulce:

„50 sezon, rekord organizacji. Kocham cię, stary, i doceniam za wszystko”.

Nie chodziło wcale o 50. rocznicę powstania klubu, a staż McCoya przed mikrofonem. Był głównym głosem The Valley. Ścieżką dźwiękową każdego meczu Suns. Najdłużej komentującym spotkania NBA w historii tej ligi. Żywą legendą, która - w opinii wielu lokalnych kibiców i postaci związanych z koszykówką - zasługiwała na swój pomnik przed halą bardziej, niż Charles Barkley, czy Steve Nash.

Dziś już nie słychać jego charakterystycznego powiedzonka „SHAZAM!”, gdy Suns trafiają trójkę. Po 51 sezonach za pasem 90-letni Al McCoy odstawił mikrofon i przeszedł na emeryturę. Jego pożegnanie zaraz po Game 6 tegorocznych Półfinałów Konferencji było wzruszające zwłaszcza, gdy zwrócił się do wszystkich osób niewidomych:

„Przez te wszystkie lata zaprzyjaźniłem się z wieloma osobami niewidomymi i niedowidzącymi. Nawet nie wiecie, ile dla nich znaczy radio i taki komentarz. Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy wpuścili mnie do swojego życia. Wiem, że są ludzie, którzy słuchali nas będąc w szpitalach. Naprawdę dziękuję” - mówił.

McCoy urodził się w 1933 roku w malutkim miasteczku Williams w stanie Iowa, liczącym około 307 mieszkańców (dane spisu ludności z 2020 roku). Dorastał pośród farm i bezkresnych pól, bez elektryczności, z radyjkiem na baterię przy uchu. Dzięki temu zakochał się w sporcie i chciał podążać ścieżką swoich idoli, Jacka Brickhouse’a, Berta Wilsona i Harry’ego Caraya, którzy świetnie oddawali emocje podczas baseballowych potyczek Chicago Cubs. Jako dziecko kochał wyobrażać sobie mecze i komentować je w eter do swoich świń i krów zupełnie tak, jakby był na wielkiej scenie w Chicago Stadium, czy Madison Square Garden.

(Ciag dalszy w komentarzu)

11

14 kwietnia 1993 roku. Trwa właśnie przerwa w trzeciej kwarcie meczu pomiędzy Chicago Bulls i Miami Heat. Do piłki podchodzi 23-letni fan Chicago Bulls, Don Calhoun. W jego głowie kłębi się mnóstwo myśli, ale jedna podstawowa:

- Tylko nie przekrocz linii rzutów wolnych. Tylko jej nie przekrocz.

Rozpędza się. W jeansach i ciężkich butach może wydawać się to niewygodne, ale piłka z łatwością opuszcza jego dłoń, a stopy lądują kilka centymetrów przed linią. Kamera śledzi lot, by po kilku sekundach uwiecznić, jak pokonuje większość boiska dość wysoką parabolą i z łatwością przecina siatkę.

Szczęśliwy Don chwilę później zbija piątki z graczami Bulls, ktoś klepie go w tyłek. Jordan kwituje to krótkim: „Great shot, kid”, ale Michael Wilbon, będący wtedy w Washington Post, opisze ten moment jeszcze zgrabniej: „Jordan uśmiechał się jak dzieciak w taki sposób, jakiego nigdy nie widziałem u niego na parkiecie”.

Myśli Dona skupiają się jednak wtedy bardziej na bracie Clarencie („To dla ciebie, Clarence!”), który powiedział mu pięć lat wcześniej, tuż przed śmiercią, że Michael Jordan wkrótce będzie najlepszym graczem na świecie.

Tymczasem on stał na parkiecie Bulls, tuż obok Michaela, i jeszcze trafił rzut warty milion dolarów, upamiętniający swojego brata. Czy tak wygląda koszykarskie niebo?

Wszyscy są uśmiechnięci i świadomi, że byli świadkami czegoś niezwykłego.

- Mi zarobienie miliona dolarów zajęło trzy lata, a temu gościowi pięć sekund – żartował po wszystkim Horace Grant.

Tamtego roku Bulls przeprowadzali już tę akcję 19-krotnie: tylko raz trafiono w obręcz, dwa razy w tablicę, a aż szesnaście prób kończyło się spektakularnymi airballami. Calhoun miał mniej niż 1% szans na to, że trafi, ale mu się udało.

Normalnie nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że mógłby zostać z… pustymi rękoma.

Don w formularzu napisał, że wcześniej grał w koszykówkę w college’u (Triton College w sezonie 1988/89), a ludzie odpowiedzialni za ten konkurs nie mieli nic przeciwko, wzruszając na ten fakt ramionami.

Firma ubezpieczeniowa American Hole ‘N one Inc miała oczywiście w tym temacie zupełnie inny pogląd: według niej Don złamał przepisy. Wkrótce po wygranej lokalne media zaczęły donosić, że Calhoun może wcale nie otrzymać swojej nagrody.

Chicago Bulls zorganizowało konferencję prasową, na której Calhoun usiadł obok Jerry’ego Reinsdorfa i kilku osób, sponsorujących wtedy ten konkurs.

- W tej chwili nie jest jasne, czy firma, która ubezpieczyła to wydarzenie zapłaci za nagrodę. Jednak niezależnie od tej decyzji Lettuce Entertain You, Coca-Cola i Chicago Bulls pokryją kwotę w wysokości 1 miliona dolarów i zapewnią, że ta historia będzie miała szczęśliwe zakończenie.

Calhoun wyszedł tego dnia wiedząc, że faktycznie dostanie swoje pieniądze. Praktycznie natychmiast otrzymał pierwszą z 20 rocznych wypłat w wysokości 50 tysięcy dolarów.

Nigdy nie dowiedział się wielu szczegółów na temat tego, w jaki sposób sponsorzy i firma ubezpieczeniowa się dogadali.

Następnego roku usłyszał jednak od swojego kolegi, że Jordan zawsze pojawia się na meczach swojego dziecka. Calhoun postanowił się tam udać i spróbować zagadać z Jordanem.

- Dostałeś swoje pieniądze? – zapytał w pierwszej kolejności Michael.

- Tak – odparł Don.

Michael zamruczał, zawiesił na chwilę wzrok.

- Zmusiliśmy ich, żeby ci je dali – odparł Jordan. – Byliśmy wkurzeni, że próbują ci nie zapłacić.

Jordan nigdy nie skomentował tej sprawy, podobnie jak Chicago Bulls.

https://zapodaj.net/plik-4syaq9h9QY

3

Rozumiem, ze sparingi sa po to zeby eksperymentować, ale takimi meczami też zdobywa sie kibiców wśród Jankesow. Maja możliwość zobaczyc Barce czy Arsenal raz w roku podczas takiego tournee, dla wielu z nich to prawdopodobnie jedyny raz w zyciu. Wydaje mi sie, a moze sie myle, ze nawet wygrany mecz „o nic” jak ten dzis moze spowodować to, ze ktos zacznie kibicowac nam, a nie Im i tak samo widze to w druga strone. Plusem jest tez podbudowanie mentalne zawodników, nawet po towarzyskim zwycięstwie.

Nie zmienia to wszystko fakt, ze ja do dzisiejszego wyniku nie przykładam kompletnie uwagi. Przegralismy z wicemistrzem Anglii, dla którego to juz któryś z kolei mecz w presezonie i który jest w stanie wydać 300 milionów w jedno okienko, samemu zaczynając przygotowania i będąc świeżo po sraczce. Prawdą jednak jest to, ze wcale nie mamy lepszej kadry od Armatek, a finansowo nam także odjeżdżają. Wydają krocie, a my skupujemy tanich piłkarzy lub za darmo.

Dla Arsenalu wydanie 60 mln to splunięcie, dla nas to był wysiłek z dźwigniami w tle

Podsumowując: Zaorać klub, jutra nie będzie. :)

PS: Generalnie wnioski są cały czas takie same i sytuacja się powtarza - Roberto, Alonso, Garcia, Dest powinni zrobic wypad w podskokach. Ktokolwiek młody i z perspektywa jakiekogolwiek rozwoju będzie od nich lepszy. Kessie tak samo powinien być na aucie i nie powąchać murawy

1

Rozumiem, ze sparingi sa po to zeby eksperymentować, ale takimi meczami też zdobywa sie kibiców wśród Jankesow. Maja możliwość zobaczyc Barce czy Arsenal raz w roku podczas takiego tournee, dla wielu z nich to prawdopodobnie jedyny raz w zyciu. Wydaje mi sie, a moze sie myle, ze nawet wygrany mecz „o nic” jak ten dzis moze spowodować to, ze ktos zacznie kibicowac nam, a nie Im i tak samo widze to w druga strone. Plusem jest tez podbudowanie mentalne zawodników, nawet po towarzyskim zwycięstwie.

Nie zmienia to wszystko fakt, ze ja do dzisiejszego wyniku nie przykładam kompletnie uwagi. Przegralismy z wicemistrzem Anglii, dla którego to juz któryś z kolei mecz w presezonie i który jest w stanie wydać 300 milionów w jedno okienko, samemu zaczynając przygotowania i będąc świeżo po sraczce. Prawdą jednak jest to, ze wcale nie mamy lepszej kadry od Armatek, a finansowo nam także odjeżdżają. Wydają krocie, a my skupujemy tanich piłkarzy lub za darmo.

Dla Arsenalu wydanie 60 mln to splunięcie, dla nas to był wysiłek z dźwigniami w tle

Podsumowując: Zaorać klub, jutra nie będzie. :)

PS: Generalnie wnioski są cały czas takie same i sytuacja się powtarza - Roberto, Alonso, Garcia, Dest powinni zrobic wypad w podskokach. Ktokolwiek młody i z perspektywa jakiekogolwiek rozwoju będzie od nich lepszy. Kessie tak samo powinien być na aucie i nie powąchać boiska

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@MOLESTA Arsenal > angielska mierda

1

@MesQueUnClub_87 ostatnio np tez Skorupa płytkę znalazłem przypadkiem
Warta Przesłuchania. Np


1

@Toretto jak korki i pipidówy to chyba szkoda nerwów

0

@kamyk_23 jesli tam była próba jakiegokolwiek ataku to zbyt łagodnie ja potraktowali.

1

@MesQueUnClub_87 to prawda. Ja jednak słucham tego krążka jedynie w celach poznawczych. Zobaczyc jaki jest i aprobowac wychwycić różnice. Nie przywiązuje większej uwagi do niego itd

1

@Sau_Ron czyli hoof

0

@Sau_Ron roof :D

0

@MesQueUnClub_87 A ja wlasnie ostatnio zaczalem sluchac tej nowszej wersji plyty. Mozna odkryc niektore smaczki, albo juz nie pamietam dokladnie Na Legalu, ale wydaje mi sie, ze sa zmienione niektore slowa na np. bardziej "dzisiejsze" . W sensie bardziej pasujace do pozycji i sytuacji zyciowej Peji.

0

Macie troche motywacji :D


0

@Uukasz_93 Nie. Caly srodek nie jest zgrany

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: