Pixelo
Dołączył/a: lipiec 2013
5 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
To mnie najbardziej denerwuje, sędzia był kiepski i według mnie były sporne 4 sytuacje, ręka Adriano, faul na Ronaldo, faul na Fabregasie, czerwona kartka dla Ramosa. Tylko dlaczego mówi się tylko o Realu i o tym, że to ich skrzywdził sędzia?Paranoja...czasami to mi się wydaje, czy to zależy od komentatorów, którzy na jedno bardziej zwracają uwagę a na inne sytuacje już nie i później ludzie powtarzają głupoty.
0
Z tym wygrywaniem przed ważnymi meczami różnie bywa, czasami zbytnia pewność siebie potrafi zgubić, jeśli Barcelona stanie na wysokości zadania to nie ma się co martwić o Real, gorzej jeśli zagramy kiepsko, wtedy nic nie pomoże.
0
Na razie widać, że wszyscy ospale, Fabregasa nie widać, Pedro poza asystą nic nie gra, zobaczymy jak będzie dalej.
0
Właśnie, dlatego posiadanie piłki nie jest takie ważne.
0
Wyważony i merytoryczny komentarz, tylko nie zgadzam się, że osoba, która doskonale pamięta czasy gdy Barcelona nie wygrywała nie może być kibicem sukcesu, właśnie w tym rzecz, że nie znam autora i oceniam tylko to co napisał, a w tym tekście jasno jest, że gdy idzie gorzej, gdy styl nie porywa i gdy Barcelona nie wygrywa, on odwraca się od niej. Właśnie poprzez nie oglądanie, poprzez uznanie, że ma też inne pasje i dlaczego ma być podporządkowany piłce nożnej. Ogląda jak mu się podoba, nie ogląda jak mu się nie podoba jak grają, jak przegrywają, nie zdobywają trofeów, więc czy to nie jest zalążek kibica sukcesu?Ironia o Stowarzyszeniu Kibica Prawdziwego pokazała tak naprawdę brak szacunku do innych, uważając siebie za kogoś lepszego, ponieważ on się z tego wyłamuje i jest "wyjątkowy"...może, źle to odczytuję i nie zamierzam indywidualnie kogoś krytykować, ale właśnie takie odnoszę wrażenie po przeczytaniu tego felietonu, gdyby to naprawdę był tekst merytoryczny, pokazujący co jest według autora nie tak i co należałoby zmienić aby było lepiej, to pewnie wiele osób nie zareagowałoby tak jak zareagowało. Tutaj przez cały tekst ukazuje się obraz osoby, która jest ważniejsza niż to o czym tak naprawdę chciała by napisać. Każdy ma subiektywne opinie, ale nie każdy potrafi je przekazać w sposób przyjazny dla czytelnika, tak aby ów czytelnik nie poczuł się kimś gorszym. Nie wiem, dla mnie po prostu taki artykuł napisany przez osobę uważającą się za kibica jest nieporozumieniem i proszę teraz osoby, które stają w obronie, aby się później nie dziwiły i nie wściekały jak ktoś powie, że kibice Barcelony są sezonowcami, kibicami sukcesu, bo pomimo beznadziejnego stereotypu sami dajemy im takie argumenty...właśnie poprzez podchodzenie do tematu. Poprzez takie artykuły.
0
Bardzo interesujący felieton, w którym poruszono ważny temat. Miło czyta się opinię osoby, która potrafi przekazać swoje racje w sposób kulturalny i przekonywujący. Dodam tylko od siebie, że dla mnie osobiście, piłka nożna to nie tylko kwestia estetyki i sprawiania sobie przyjemności, ale przede wszystkim emocji, wiadomo, że czasami są negatywne, a czasami piękne, ale to one napędzają mnie do tego by oglądać mecze. Stąd też wynika wniosek, że to tak naprawdę od nas zależy czy Barcelona będzie wywoływała u nas coś więcej niż zadowolenie. Oczywiście, można też podchodzić do tego typowo analitycznie i racjonalnie, oceniając wyszkolenie techniczne, ilość posiadania piłki, ilość okazji, czy jeden z drugim biegają szybciej czy wolniej, sam czasami tak na to patrzę, ale nie w meczach ukochanej drużyny...
0
Tylko czy naprawdę chodzi o długość kibicowania, czy o to, że jak nie idzie, jak się nie wygrywa to odwraca się od drużyny i nie ogląda?Co z tego, że ktoś zaczął kibicować Barcelonie 10-15 lat temu, jak gdy było kiepsko, to podkulił ogon i tyle go widziano?Co z tego, że pamięta?Jak tak naprawdę nie był wtedy z drużyną?Każdy ma swoje racje i swoją wizję, ale pisząc takie artykuły trzeba liczyć się z krytyką, tym bardziej jeśli pisze się herezje rozpieszczonego przez życie człowieka, który kieruje się tylko konsumpcjonizmem.Nie chodzi tutaj o popularność, tylko o prawdę, o pewne zachowanie, które nie przystoi kibicowi. I nikt nikomu nie odbiera prawa do zabierania głosu, własnego zdania...tylko, że to jest duży artykuł, na głównej stronie, czytają to nie tylko kibice Barcelony, ale wszyscy, i czy każdy kibic ma prawo napisać takie farmazony?
0
Dlatego zawsze mam wątpliwości co do oddania i kibicowniu drużynie z zagranicy, niektórzy potrafią zrozumieć co to jest przywiązanie, ale część nie jest w stanie sobie wyobrazić jak to można poświęcić parę godzin, a czasami nawet cały dzień na bycie ze swoją drużyną, u siebie czy na wyjeździe, dopingując ją i wspierając, nie odwracając się od niej nawet jeśli nie jest za kolorowo. Przecież" jest tyle ciekawszych rzeczy do robienia, przecież jest zimno, pada deszcz, nie chce mi się, może później, jak zaczną lepiej grać, jak zdobędą mistrza"...nie wzywam do aż tak gorliwego kibicowania, ale albo się jest fanem albo nie, nie ma czegoś takiego, że jestem trochę fanem, jak świetnie grają...
0
A teraz pomyśl w jakim miejscu jest Barcelona i przestań narzekać, bo nie znajdziesz drużyny która miałaby większe szanse na wygrywanie, która mogła by zdobyć więcej. Można się oczywiście przerzucić na inną, aktualnie lepiej grającą drużynę, ale co będzie jeśli ona też zacznie dołować?Kolejna drużyna?Nic nie wiesz o Chelsea, MU, City, Realu, myślisz, że tamtejsi kibice nie mają takich problemów?Nie zastanawiają się, jak ich drużyna zremisuje, przegra albo zagra padlinę?W sumie prywatna opinia, każdy może ją mieć, ale taki długi artykuł, na tak popularnej stronie?Później się ludzie dziwią, że nazywają kibiców Barcelony sezonowcami...
0
Po przeczytaniu tego artykułu, nasuwa mi się pytanie jak coś takiego mogło się pojawić na stronie kibiców Barcelony? postawione tezy i argumenty są na poziomie sezonowca, osoby, która nie kibicuje Barcelonie, ale pragnie teatru, magii, otóż pragnę uświadomić, że w życiu nie zawsze się wygrywa, nie zawsze jest tak pięknie jak się wydaje i nie zawsze pieniądze sprawiają, że wszystko idzie łatwiej, częściej się przegrywa i upada, ale nie sztuką jest ciągle wygrywać, ale sztuką jest upaść i się podnieść. Barcelona jest potęgą i oczywiście od niej wymaga się o wiele więcej, ale trzeba wziąć pod uwagę ile w Europie jest takich potęg, z coraz większą ilością pieniędzy, ile klubów chce wygrać Ligę Mistrzów a im się nie udaje...oczywiście, to jest Twoje subiektywne zdanie i możesz robić ze swoim życiem to co Ci się podoba, ale nie rozumiesz co to jest miłość do klubu, na dobre i na złe, bez względu na wszystko. Nikt Cie nie zmusza do bycia fanatykiem, ale również nie jesteś prawdziwym kibicem, Cule..jesteś rozpieszczony przez wyniki, stąd wydaje Ci się, że teraz Barcelona jest na skraju upadku. Nie ma złotej recepty na wygrywanie, na to składa się tyle czynników, że żaden człowiek nie wymyślił jak zrobić aby zdobywać każdy puchar i to w świetnym stylu. Niektórym naprawdę w tyłkach się przewraca, a najbardziej przerażające jest to, że większość kibiców na Camp Nou ma takie samo podejście, patrząc po dopingu i zaangażowaniu w to co dzieje się na boisku. Teraz zastanów się ile jest na świecie klubów?Ile klubów walczy o zwycięstwa, o utrzymanie, o środek tabeli, o to żeby nie zbankrutowali?Ile jest kibiców i fanatyków tych drużyn?
0
Tak, byłem na meczu Barcelony i poza meksykańską falą i paroma okrzykami "Barca", słyszałem ciszę, dzieciaki oczywiście krzyczą jak tylko jakiś piłkarz podchodzi do wykonania rzutu rożnego, ale to wszystko, byłem również na Stadionie Śląskim, gdzie pojemność to prawie 50 tysięcy, wtedy jeszcze bez dachu, trybuny daleko...a doping niósł się i zagłuszał normalną rozmowę, pomimo tego że było ciszej niż na stadionach z dachem. To samo było w Dortmundzie, a stadion na 80 tysięcy(tam jednak jest dach), na Camp Nou oczywiście jest gorsza akustyka i jest to spowodowane brakiem dachu, ale nie oszukujmy się, gdyby chociaż 50% dopingowało i zaczęło krzyczeć to byłoby głośno. Ekspertem żadnym nie jestem, po prostu mam porównanie bo byłem na wielu stadionach i słyszałem doping wielu ekip kibicowskich. Wiadomo, że im większa stawka tym jest większe ciśnienie i mobilizacja, ale jakby był zorganizowany doping na Camp Nou to byłaby diametralna różnica, nikt mi nie wmówi, że teraz jest tak dobrze i że taki doping dodaje skrzydeł, może podam zły przykład ale to samo zjawisko pojawiło się ostatnio na meczach reprezentacji Polski, chociażby na naszym Stadionie Narodowym, gdzie 50 tysięcy ludzi, nie potrafi ogarnąć dopingu a przez połowę czasu jest cicho. Ten kto parę lat temu był na jakimś meczu reprezentacji i ten kto był ostatnio, wie o czym mówię.
0
Pierdzielenie, nie ma zorganizowanego dopingu i w większości jest piknikowa atmosfera, uwierz mi, że jakby był młyn 10 tysięcy to byłoby go wyraźnie słychać i żadna garstka kibiców gości go nie przekrzyczy. Dlaczego ostatnio było słychać kibiców Ajaxu?Na niby takim ogromnym kolosie?Prawda jest taka, że Barcelona ma jednych z najcichszych kibiców.
0
To nie był dobry mecz?4:0 i to nie był dobry mecz?Dodać do tego sytuacje Neymara, Messiego który szalał rajdami, oczywiście można się przyczepić do paru nerwowości w obronie, do niektórych strat, ale to był dobry mecz, może nie jakiś świetny ale na pewno dobry ;) niektórym w tyłkach się poprzewracało, grać na wyjeździe, zdobywając 3 pkt, 4 bramki, nie tracąc żadnej, mając sporo sytuacji i jeszcze uznać, że to nie był dobry mecz...
0
Wystarczy by było tak jak w Niemczech, a tam też jest na co popatrzeć, dla mnie musi być jedna trybuna albo chociaż pół, na której są fanatyczni kibice, którzy pociągną doping i rozruszają innych, z 90 tysiącami można zrobić masakre :D
0
To jest naprawdę denerwujące, że "garstka" kibiców gości potrafi przekrzyczeć tyle tysięcy kibiców...powiedziałbym, że żenujące. Szkoda, bo kibice powinni być 12 zawodnikiem.
0
Masz całkowitą racje, tylko czy w tym wszystkim naprawdę chodzi o to kto jest najlepszy?Kto jest pierwszy?
0
Tak jak jestem kibicem Barcelony, tak jak byłem na meczu na Camp Nou, tak jak jestem zaangażowany emocjonalnie w każdy mecz i kibicuje tak również wiem, że moim jedynym klubem od narodzin aż po grób jest klub z Polski, nie ma sensu pisać jaki bo to nie ma teraz znaczenia, tą miłość zaszczepił we mnie tata i nie ważne jak źle będzie i ile spotkań przegrają, kto będzie trenerem, kto prezesem, kto będzie grał, jakim systemem będą grali, ale ja nadal będę kochał ten klub. Chodzi o coś więcej niż klub, o miłość i oddanie, bez względu na styl i podziały w zarządzie, w Barcelonie zafascynował mnie styl gry, stawianie na wychowanków, wartości którymi się kieruje, ale wiem z doświadczenia, że to nie zawsze są stałe cechy, a klub trwa, bez względu na zmiany, to oznacza, że jest innym klubem?Dlatego zawsze denerwuje mnie cisza 90 tysięcy kibiców, którzy nie są nawet w stanie podnieść tyłka albo krzyknąć coś głośno, żeby okazać swoje przywiązanie i oddanie klubowi.
0
Jeśli chodzi o pytanie czym jest klub, to tak naprawdę nie ma na nie uniwersalnej odpowiedzi, dla każdego jest czymś innym i nie można tego w żaden sposób ograniczyć jakimiś ramami. Prezesi przychodzą i odchodzą, to samo tyczy się piłkarzy i całych sztabów ludzi, którzy to wszystko tworzą. Tylko czy chodzi o ich codzienną pracę, o pieniądze, o pozycję?Nie, chodzi o emocje, o to jakie wspaniałe i trudne chwile przeżyło się utożsamiając się z klubem, o herb, o barwy, o historię, bez której nie byłoby teraźniejszości. To pytanie jest interesujące i bardzo głębokie, gdyż każdy sam powinien sobie na nie odpowiedzieć. Przykładem są kluby z naszej rodzimej ekstraklasy, ten kibic, który pomimo tragicznej sytuacji, beznadziejnej gry piłkarzy, beznadziejnych decyzji zarządu i braku widoków na poprawę, pomimo mrozów, deszczów i niesprzyjających warunków nadal pojawia się na stadionie, nadal próbuje pomóc swojemu klubowi ma inne podejście do tego tematu, niż osoba, która kibicuje najlepszym drużynom w Europie. Nie umniejszając nikomu, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, od przywiązania emocjonalnego i tego co sprawiło, że jesteśmy kibicami tej a nie innej drużyny/ klubu.